Posty

Wyświetlam posty z etykietą nauczyciele

Dar zabawy

Obraz
  Pedagogika nowego wychowania Froebla jako holistyczną filozofią wychowania dzieci w wieku wczesnoszkolnym, która wyrasta z określonej wizji osoby, natury, duchowości, jedności świata i rozwoju człowieka. Wiele jego składników ma charakter ponadustrojowy i ponadpartyjny, ponieważ dotyczą samej struktury dziecięcego rozwoju. Najbardziej uniwersalnym komponentem jest uznanie zabawy za podstawową formę życia, uczenia się i ekspresji dziecka. Każde przedszkole zorientowane na rozwój dziecka w wieku przedszkolnym, czy to w Polsce, Niemczech, Finlandii, Japonii czy w Kanadzie, uznaje, że ono poznaje świat przez działanie, ruch, manipulowanie, naśladowanie, wyobraźnię, relacje i zabawę. Autorki Daru zabawy słusznie wydobywają ten rdzeń, gdy podkreślają za pedagogiem reformy przełomu XIX i XX wieku, że zabawa nie jest „czczą rozrywką”, lecz ma głęboki sens rozwojowy. Froebel nie traktował dziecka jako pustego naczynia do napełnienia treściami, ale jako istotę rozwijającą się według własn...

Jak pozorować rozwijanie kompetencji miękkich

Obraz
    Staram się być coraz bardziej odpornym na sytuacje kryzysowe wynikające z upowszechniania przez Ośrodek Rozwoju Edukacji poradników dla nauczycieli i kadr kierowniczych szkół - jak im się wydaje - publicznych. Daniela Bartosiak przygotowała dla nich materiał szkoleniowy dla ratowników szkół XXI wieku, skoro funkcjonują one (...) w rzeczywistości naznaczonej skumulowanymi kryzysami: zdrowotnymi, społecznymi, informacyjnymi oraz geopolitycznymi. Niedawna pandemia, niestabilność międzynarodowa, przeciążenie informacyjne, dynamiczne zmiany technologiczne oraz rosnąca polaryzacja społeczna tworzą środowisko permanentnej niepewności. Zjawiska te wpływają bezpośrednio na kondycję psychiczną dzieci i młodzieży oraz na sposób funkcjonowania całej społeczności szkolnej. (...) W konsekwencji szkoła coraz częściej staje się przestrzenią pierwszego kontaktu z kryzysem psychicznym ucznia, a nauczyciel – pierwszą osobą reagującą na tę sytuację  (s. 6).  Może autorka tej publika...

Wynik egzaminu nie jest miarą całej szkoły

Obraz
  Najsilniejszym instrumentem centralizacji polskiej szkoły nie musi być ani ministerialne rozporządzenie, ani kontrola kuratorium. Jest nim egzamin zewnętrzny. Egzamin ósmoklasisty obejmuje zadania, wymagania i procedury określane centralnie, a CKE publikuje informatory przedmiotowe oraz harmonogramy. Podobnie egzamin maturalny funkcjonuje według centralnie przygotowanych formuł, informatorów i komunikatów. Nie chodzi o to, że egzaminy są niepotrzebne. Problem polega na ich ustrojowej sile. Egzamin wpływa na aspiracje uczniów, zachowania rodziców, strategie dyrektorów, pracę nauczycieli, rynek korepetycji, wybór szkół i medialne rankingi. To, co jest mierzone, zaczyna być uznawane za ważne. To, czego egzamin nie mierzy, stopniowo przesuwa się na margines. W ten sposób CKE staje się swoistym ukrytym ministerstwem programu. Formalnie nauczyciel realizuje podstawę programową. Praktycznie jednak w klasach egzaminacyjnych coraz częściej pracuje pod presją formatu zadań, kryteriów oceni...

Kontrowersje związane z egzaminem maturalnym

Obraz
  (źródło:Fb) Państwowa matura została przeciążona funkcjami pomiarowymi. Miała równocześnie certyfikować, selekcjonować i diagnozować. Miała potwierdzać osiągnięcie pewnego poziomu wykształcenia średniego, różnicować kandydatów do szkół wyższych oraz informować państwo, jak pracują szkoły. Te trzy zadania wymagają jednak częściowo innych narzędzi pomiarowych. Właśnie z ich zazębiania się wynika znaczna część sprzeczności, w wyniku których obciąża się winą za oczywiste patologie albo Centralną Komisję Egzaminacyjną albo nauczycieli-egzaminatorów, chociaż odpowiedzialność za ten proces ponosi minister edukacji i premier rządu.  Nie słucha się profesorów pedagogiki, metodologów, diagnostów, a przecież już wiele lat temu Bolesław Niemierko bardzo trafnie wskazywał, że wynik matury należy widzieć w  kontekście jej uwarunkowań, jak m.in.: zdolności, aspiracje i wcześniejsze osiągnięcia szkolne uczniów, kultura ich szkoły, przygotowanie nauczycieli, także egzaminatorów, oczekiw...

Szkoła, której nie dało się zamknąć

Obraz
Są w historii oświaty eksperymenty, które nie powstają w wyniku  ministerialnych programów, na bazie grantów ani wieloletnich strategii. Rodzą się dlatego, że pojawia się realna potrzeba społeczna, a nauczyciele próbują na nią odpowiedzieć. Tak było w Bartoszycach. W 1956 roku, w okresie politycznej „odwilży”, w Liceum Pedagogicznym nr 2 utworzono klasy ukraińskie. Zainteresowanie było ogromne. W pierwszym roku wpłynęło 240 podań, a przyjęto 70 uczniów. Mieli oni zdobyć maturę i kwalifikacje nauczycielskie, aby później uczyć dzieci z rodzin ukraińskich języka ojczystego, kultury i tradycji. Nie było to jednak „ukraińskie liceum” działające obok polskiej szkoły. Klasy ukraińskie funkcjonowały wewnątrz polskiego liceum pedagogicznego. Uczniowie obu narodowości mieli wspólnych nauczycieli, spotykali się w tej samej szkole i uczestniczyli w jej życiu. Zarazem młodzież ukraińska otrzymała coś w powojennej Polsce wyjątkowego: możliwość uczenia się części przedmiotów w języku o...

Każdy ma swój kompas reform edukacyjnych

Obraz
  (graf.:MetaAI) Pojawiające się zapewnienia MEN wdrażania z dniem 1 września 2026 roku zmian w szkolnictwie spotkały się z krytyczną opinią prof. Romana Lepperta z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Po obradach "Kompasu edukacji" w Bydgoszczy krytyczne stanowiska wobec deformy są dobrze znane i niemal rytualnie powtarzają się przy każdej pseudoreformie oświaty. Administracja państwowa przedstawia zmianę jako uporządkowany proces: powstał profil absolwenta, "nowa" podstawa programowa, katalog kompetencji, ramowy plan nauczania, zestaw doświadczeń edukacyjnych i harmonogram ich wdrażania w życie. Zmiana zostaje opisana, nazwana i zadekretowana. Skoro powstał dokument prawny, pojawiły się szkolenia i materiały metodyczne (ORE, IBE), to można ogłosić, że szkoła zacznie działać inaczej z dniem 1 września 2026 roku. Podejście eksperckie jest równie przewidywalne, choć biegnie w przeciwnym kierunku. Eksperci przypominają, że nauczyciele mają utrwalone sp...

Fachowiec bez dyplomu czy dyplom bez fachowca? O kształceniu zawodowym w "Raporcie eksperckim" Krzysztofa Symeli

Obraz
  Przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego znów będziemy czytać o kolejnej deformie oświaty, korekcie podstaw programowych kształcenia ogólnego, Branżowych Centrach Umiejętności, doradztwie zawodowym, kwalifikacjach przyszłości, sztucznej inteligencji i zielonej transformacji. Wszystko to jest ważne, ale dr Krzysztof Symela zwrócił w swoim raporcie uwagę na to, w jakich warunkach i  kto kształci zawodowo młodego człowieka w III RP?  Żadnego zawodu nie nauczymy się tylko z podręcznika czy instrukcji obsługi, napraw, których są tysiące w internetowej sieci.  Zawodu uczy człowiek, który sam go zna, m istrz, a nie  ten, kto potrafi z przysłowiowego "braku laku" jedynie odpytać ucznia z definicji, schematów czy treści podręcznikowych rozdziałów.  W edukacji potrzebna jest osoba, która przykładowo pokaże, dlaczego instalacja przecieka, gdzie popełniono błąd w pomiarze, jak rozpoznać wadę materiału, jak bezpiecznie wykonać pracę, jak poprawić fuszerkę i...