Tonący chwytają się rzeczników. Państwo prawa czy państwo protez?
Ilustracja autorska wygenerowana z pomocą AI (ChatGPT) Kilka dni po rozmowie z redaktorem jednego z oświatowych periodyków przeczytałem o zamyśle powołania Rzecznika Praw Rodziców i Opiekunów Dzieci z Niepełnosprawnościami . Argumentacja brzmi znajomo, niemal podręcznikowo, jak w przypadku powołanych już innych rzeczników w randze ministrów, co tylko potwierdza, że system przestrzegania w III RP konstytucyjnych praw obywatelskich i dziecięcych jest niespójny, pomoc rozproszona, a odpowiedzialne za jej udzielanie placówki czy organy władzy niewłaściwie pracują. Nic dziwnego, że i w tym przypadku rodzice błądzą między urzędami. Nasuwa się zatem dość oczywiste rozwiązanie, by powołać jeszcze jednego rzecznika-urzędnika. W tym momencie trzeba powiedzieć jasno, że to nie jest już próba naprawy państwa, lecz oswajanie jego niewydolności administracyjnej i oswajanie patologii kolejnych władz. Jednak e mpatia nie zastępuje odpowiedzialności. Nie mam najmniej...