Szkoła, której nie dało się zamknąć




Są w historii oświaty eksperymenty, które nie powstają w wyniku  ministerialnych programów, na bazie grantów ani wieloletnich strategii. Rodzą się dlatego, że pojawia się realna potrzeba społeczna, a nauczyciele próbują na nią odpowiedzieć. Tak było w Bartoszycach.

W 1956 roku, w okresie politycznej „odwilży”, w Liceum Pedagogicznym nr 2 utworzono klasy ukraińskie. Zainteresowanie było ogromne. W pierwszym roku wpłynęło 240 podań, a przyjęto 70 uczniów. Mieli oni zdobyć maturę i kwalifikacje nauczycielskie, aby później uczyć dzieci z rodzin ukraińskich języka ojczystego, kultury i tradycji.

Nie było to jednak „ukraińskie liceum” działające obok polskiej szkoły. Klasy ukraińskie funkcjonowały wewnątrz polskiego liceum pedagogicznego. Uczniowie obu narodowości mieli wspólnych nauczycieli, spotykali się w tej samej szkole i uczestniczyli w jej życiu. Zarazem młodzież ukraińska otrzymała coś w powojennej Polsce wyjątkowego: możliwość uczenia się części przedmiotów w języku ojczystym.

W latach 1957–1963 po ukraińsku nauczano nie tylko języka ukraińskiego, lecz także matematyki, fizyki, biologii i chemii.

Dzisiaj powiedzielibyśmy zapewne: edukacja dwujęzyczna. Wtedy nikt nie dysponował gotowym modelem takiego kształcenia. Brakowało podręczników, ustalonej terminologii, doświadczenia dydaktycznego. Wielu uczniów wcześniej w ogóle nie uczyło się systematycznie po ukraińsku. Znali matematykę czy biologię z polskiej szkoły, ale nagle musieli nauczyć się również ukraińskich nazw twierdzeń, procesów biologicznych, reakcji chemicznych czy zjawisk fizycznych.

Była to więc szkoła podwójnego uczenia się: przedmiotu i języka tego przedmiotu.

Jeszcze trudniejsze zadanie stanęło przed nauczycielami. Halina Krzywańska, absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego, uczyła biologii i chemii, sama opanowując specjalistyczną terminologię ukraińską. Jarosław Maruszczenko prowadził po ukraińsku matematykę i przez długi czas fizykę. Aleksandra Seńków łączyła nauczanie z działalnością zespołu wokalno-tanecznego, docierającego z występami do miejscowości zamieszkałych przez Ukraińców.

Nie chodziło bowiem jedynie o lekcje.

Szkoła stawała się miejscem odzyskiwania języka i kultury społeczności, która po wojnie znalazła się w dramatycznej sytuacji rozproszenia. Język ukraiński przestawał być wyłącznie językiem domu czy pieśni. Stawał się językiem matematyki, fizyki, literatury, pracy nauczycielskiej.

W tej historii nie brakowało też postaci, które dziś nazwalibyśmy nauczycielami niekonwencjonalnymi.

Jedną z nich był Hryhorij Drozdowski, nauczyciel matematyki i fizyki przybyły do Bartoszyc w 1957 roku. Absolwenci zapamiętali go jako człowieka pełnego niezwykłych pomysłów, ale przede wszystkim jako świetnego pedagoga. Kiedy uczniowie próbowali odciągnąć go od tematu lekcji pytaniem, czy biblijna Arka Noego mogła pomieścić wszystkie gatunki zwierząt, nie zgasił dyskusji stwierdzeniem: „tego nie ma w programie”. Narysował arkę na tablicy i zaczął liczyć.

Lekcja matematyki zamieniła się w rozwiązywanie niezwykłego problemu.

Jego uczniowie osiągnęli później najlepsze wyniki z matematyki wśród klas trzecich liceów pedagogicznych w województwie. Warto o tym przypomnieć zwłaszcza dzisiaj, gdy innowacyjność szkoły tak często próbuje się mierzyć liczbą programów, procedur i projektów, a znacznie rzadziej talentem nauczyciela.

Najciekawsze pytanie dotyczące bartoszyckiego eksperymentu pojawia się jednak dopiero później. Czy uczenie się matematyki, fizyki czy biologii po ukraińsku nie utrudniało absolwentom studiów prowadzonych już po polsku?

Nie mamy badań, które pozwalałyby udzielić na to jednoznacznej odpowiedzi. Wiemy natomiast, że większość absolwentów kontynuowała naukę, wielu ukończyło studia wyższe, a część została nauczycielami, dyrektorami szkół, naukowcami i działaczami społecznymi. Być może zatem konieczność operowania dwiema terminologiami nie była jedynie obciążeniem. Mogła stać się również szczególnym doświadczeniem intelektualnym: uczeniem się dostrzegania tego samego pojęcia poprzez dwa języki.

W latach 1956–1970 klasy ukraińskie ukończyło 264 absolwentów. Pierwsi otrzymali matury i kwalifikacje nauczycielskie w 1961 roku. Trafiali później do szkół, organizowali nauczanie języka ukraińskiego, podejmowali działalność kulturalną i społeczną.

W 1970 roku liceum pedagogiczne zostało zlikwidowane w związku ze zmianą systemu kształcenia nauczycieli. Administracyjnie eksperyment się zakończył. Pedagogicznie – nie.

Jego absolwenci jeszcze przez dziesięciolecia pracowali w szkołach, wychowywali kolejne pokolenia, podtrzymywali język i kulturę swojej społeczności. Utrzymywali również więzi między sobą. Powstała wspólnota wykraczająca poza szkolne mury i datę umieszczoną na świadectwie.

I może właśnie dlatego bartoszyckie klasy ukraińskie są warte przypomnienia po siedemdziesięciu latach.

Nie jako nostalgiczna opowieść o „dawnej dobrej szkole”. Także nie jako gotowy wzór do mechanicznego naśladowania.

To raczej interesujący przypadek szkoły, która próbowała rozwiązać rzeczywisty problem społeczny: jak umożliwić młodemu człowiekowi zachowanie własnego języka i kultury, a jednocześnie przygotować go do pełnego uczestnictwa w życiu społeczeństwa, w którym mieszka.

Dzisiaj podobne pytanie powraca w nowych warunkach. Może jednak należałoby je odwrócić. Nie pytać wyłącznie: co uczeń może stracić, ucząc się także w języku swojej kultury? lecz również: co może dzięki temu zyskać?

Bartoszycki eksperyment nie daje nam na to prostej odpowiedzi. Pokazuje natomiast coś ważniejszego: dobra szkoła nie musi wybierać między tożsamością a integracją, między językiem ojczystym a uczestnictwem w społeczeństwie większościowym.

O  rzeczywistym znaczeniu szkoły nie zawsze świadczy to, jak długo istniała. Czasami najlepiej pokazuje je to, co pozostało w jej wychowankach, kiedy samej szkoły już nie było.

 

(źródło: S. Łaszyn, Kwiatkowski i Drozdowski – dwa charaktery, dwa światy, jedna przyjaźń; tenże, Absolwenci klas ukraińskich: czy wypełnili swoją misję?(W 70. rocznicę); A. Asanowa, S. Łaszyn, Kiedy dwa języki stają się zaletą: doświadczenie klas ukraińskich w Bartoszycach (1956–1970); Z. Wojtowicz, S. Łaszyn, Nauczyciele Ukraińcy w Bartoszyckim Liceum Pedagogicznym nr 2. (z okazji 70-lecia utworzenia klas ukraińskich) (archiwum autora)

Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22