Kto pisze prace dyplomowe?
Może tak zatroskane o prawo i sprawiedliwość władze "DOBREJ ZMIANY" w Polsce zainteresują się wreszcie firmami "czarnego biznesu akademickiego", które oferują pisanie prac dyplomowych, doktorskich, a nawet habilitacyjnych. Nie mam zamiaru bawić się w tropiciela, policjanta, prokuratora i sędziego zastanawiając się nad tym, czy przedkładany mi przez studenta tekst jest jego autorstwa czy też jakiegoś pisarczyka, któremu wydaje się, że może i potrafi. Rozumiem, że są studenci, którzy nie mogą i nie potrafią czytać (dużo i ze zrozumieniem) oraz pisać (dużo, sensownie i poprawnie), bo albo wcześniej skorzystali z amnestii Romana Giertycha, albo są w większości półanalfabetami po polskim systemie wytrzebienia sztuki czytania i pisania. W wydziałowej bibliotece uniwersyteckiej zionie w ciągu roku pustką. Studenci chętnie posiedzą w barku, wyskoczą do pobliskiego hipermarketu, niż mieliby wolną godzinę czy dwie bezinteresownie spędzić w bibliotece czy chociażby przejrze...