sobota, 23 listopada 2013

Odeszła pedagog Fair Play
















Po długiej, ciężkiej chorobie w Warszawie zmarła w wieku 81 lat profesor Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego, długoletnia szefowa Klubu Fair Play Polskiego Komitetu Olimpijskiego prof. dr hab. Zofia Żukowska. Przez wiele lat była także profesorem Wydziału Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego w Katedrze Wychowania Fizycznego i Zdrowotnego. Poznałem Panią Profesor właśnie w UŁ, gdzie jako członek Rady Wydziału zawsze zajmowała stanowisko koncyliacyjne i służyła wsparciem młodym naukowcom w konstruowaniu projektów badawczych. Potrafiła z wielką empatią i życzliwością wsłuchiwać się w problemy współpracowników, by - jak ma to miejsce w sporcie - starać się je rozwiązywać zgodnie z najwyższymi standardami etycznymi. Studenci uwielbiali Jej wykłady, gdyż były przekazywane w bardzo atrakcyjnej formie, pełne głębi humanistycznego podejścia do człowieka, do jego zmagań z własną egzystencją.

Pani prof. Zofia Żukowska była bliską współpracowniczką wybitnego historyka wychowania i pedagoga kultury fizycznej - prof. Stefana Wołoszyna. To dzięki Niej został opublikowany jakże znakomity tom nieznanych rozpraw nestora polskiej pedagogiki, wyjątkowego znawcy historii myśli pedagogicznej. Książka pt. "Pedagogiczne wędrówki przez wieki i zagadnienia. Studia i Szkice" została przygotowana i opracowana przez Z. Żukowską na okoliczność uroczystości 75-lecia Urodzin Profesora Stefana Wołoszyna, a zamieściła w nim to, co było przesłaniem także Jej życia, a mianowicie - kształtowanie środowiska akademickiego, w którym rzetelnie rozbudza się osobowość przyszłych nauczycieli, pedagogów, trenerów czy wychowawców. Zawsze akcentowała swoją postawą potrzebę pogłębiania autentycznego życia duchowego każdej osoby oraz wzbogacania zasobów kulturalnych.



Zmarła Profesor była wśród akademickich kadr w dziedzinie kultury fizycznej humanistką w pełnym tego słowa znaczeniu, troszcząc się nie tylko o kształcenie profesjonalnych kompetencji przyszłych nauczycieli i pedagogów, ale także o ich postawy moralne, bo - jak pisała - "zawód nauczycielski zawsze jest terenem promieniowania nauczycielskiej kultury. Jest to ważne szczególnie dzisiaj, kiedy etos sportowy znajduje się pod presją nieludzkiej zasady osiągania wyniku sportowego za wszelką cenę i pod presją różnorakich czynników pozasportowych, którym na tym zależy." (za: S. Wołoszyn, Pedagogiczne wędrówki..., Warszawa-Toruń 1996, s. 24).

Profesor Zofia Żukowska była pedagogiem zaangażowanym i niezwykle autentycznym, integralnie traktującym preferowane wartości i zasady z własną aktywnością naukowo-badawczą, społeczną i w relacjach osobistych z każdym człowiekiem. Jak ktoś pięknie określił - była DAMĄ pedagogiki sportu, "Pedagogiki Fair Play" o wyczulonym "sumieniu moralnym" i "wyostrzonej świadomości etycznej". Jej odejście jest wielką stratą dla polskiej pedagogiki, ale i dla polskiego sportu.

Warto w tym, miejscu przypomnieć, że przez ponad 35 lat przewodniczyła Klubowi Fair Play Polskiego Komitetu Olimpijskiego i była zaangażowana w światowy ruch Fair Play, a zarazem założycielką Europejskiego Ruchu Fair Play. Aktywnie działała w Komisji Sportu Kobiet PKOl, Polskim Stowarzyszeniu Sportu Kobiet oraz w Polskiej Akademii Olimpijskiej. Była też redaktorką naczelną wydawnictw dydaktycznych AWF w Warszawie, członkiem komitetów redakcyjnych "Toruńskich Studiów Dydaktycznych", "Kultury i Edukacji", "Almanachu" oraz "International Journal of Physical Education".



Za osiągnięcia naukowe, dydaktyczne, organizacyjne i społeczne została uhonorowana w 1994 roku międzynarodowym trofeum Fair Play im. Pierre de Coubertina, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (2005), trofeum Międzynarodowego Komitetu Warszawa - Sport i promocja olimpizmu (2009) oraz orderem Ecce Homo (2009). Tym ostatnim wyróżnia się osoby, które swoją działalnością dowodzą prawdziwości słów: "Człowiek to brzmi dumnie". Piękna, mądra, niezwykle wrażliwa etycznie stawała się dla młodych pokoleń wzorem zharmonizowanej osobowości kulturalnej.

Studia pedagogiczne ukończyła w 1954 r. na Uniwersytecie Warszawskim, a po uzyskaniu stopnia magisterskiego podjęła pracę w Akademii Wychowania Fizycznego w Katedrze Pedagogiki, gdzie poznała profesora Stefana Wołoszyna. W czasie swojej pracy naukowej w AWF, a pracowała tu nieprzerwanie do 2002 r., wypromowała 28 doktorów pedagogiki lub kultury fizycznej. Tytuł naukowy profesora nauk o kulturze fizycznej uzyskała w 1989 r. Opublikowała przeszło 300 rozpraw naukowych, wśród których do najbardziej cenionych zalicza się:

- Metodykę wychowania fizycznego w szkole (1969),

- Styl życia absolwentów uczelni wychowania fizycznego (1979),

- Kultura fizyczna młodzieży w instytucjach oświatowo-wychowawczych (1987),

- Ku tożsamości pedagogiki kultury fizycznej (1993),

- Sport w życiu kobiety (1995),

- Nauczyciel wychowania fizycznego i jego funkcje dydaktyczno-wychowawcze (1996),

- Fair Play - Sport - Edukacja (1996).

Profesor Zofia Żukowska należała do wiernych uczestników organizowanych przeze mnie - cyklicznych, międzynarodowych konferencji "Edukacja alternatywna - dylematy teorii i praktyki". Już w 1992 r. zaproponowała wzbogacenie debaty na temat szkolnictwa alternatywnego o wychowanie fizyczne i zdrowotne. W referacie z edycji 1995 r. pt. BADANIE POSTAW JAKO JEDNO Z KRYTERIÓW OCENY NOWYCH INICJATYW EDUKACYJNYCH pisała:

Możemy mówić o liczbie autorskich programów, o stopniu ich atrakcyjności i stopniu akceptacji bądź dezakceptacji, o ich jednostronności lub wielostronnym oddziaływaniu na osobę wychowanka i nauczyciela, hamujących lub wyzwalających walorach, ponowoczesnym bądź konserwatywnym charakterze; o ich właściwościach integrujących zespoły współuczestniczące w edukacji alternatywnej bądź je dezintegrujących. Natomiast najmniej możemy powiedzieć o ich konkretnym wpływie na rozwój jednostki i stopień jej dojrzałości emocjonalnej oraz moralnej, na jej zachowania dziś i w dorosłym życiu społecznym. Wiele się co prawda o tym mówi i pisze, ale tego się nie bada, nie sprawdzają tego sami autorzy projektu. Na ogół ograniczają się do standardowych badań władze oświatowe, w celu dalszej akceptacji trwania formuły “szkoły eksperymentalnej”. Jest to wzgląd formalny, a nie merytoryczny i metodologiczny.

Jednostkowe są dziś przypadki podejmowania na drodze eksperymentu pedagogicznego weryfikacji lub falsyfikacji nowych poszukiwań edukacyjnych. A jeśli już coś sprawdzamy, to najczęściej dotyczy to poziomu wiedzy, ewentualnie zainteresowań i umiejętności. Nie badamy postaw młodzieży i nauczycieli, tym samym nie znamy systemu akceptowanych, zwłaszcza dominujących, wartości, które legły u podstaw dokonywanych wyborów i zachowań."



Jej ostatni referat, jaki wygłosiła w 2001 r. nosił tytuł: O POTRZEBIE KSZTAŁCENIA I DOSKONALENIA NAUCZYCIELI W ZAKRESIE ALTERNATYWNYCH KONCEPCJI EDUKACYJNYCH. Zawarła w nim przesłanie dla uczelni przygotowujących do zawodu nauczycielskiego wraz z propozycją programu kształcenia w ramach autorskiego przedmiotu "edukacja zdrowotna". Zwróciła wreszcie uwagę na fakt, iż powstają na świecie różne modele alternatywnej edukacji, które są traktowane jako podstawa planowania nowych sytuacji dydaktycznych i wychowawczych. Swój referat zakończyła omówieniem modelu Predecee – Proceed autorstwa L.W.Greena i M.W.Kreutera, którego walor polega na tym, iż w zależności od charakterystyki problemu, grupy, poziomu struktury społecznej, w której jest planowana interwencja pedagogiczna, umożliwia zastosowanie różnych teorii oraz metod badawczych: ilościowych i jakościowych. Uniwersalność tego modelu została zweryfikowana w wielu programach w USA i Holandii, a zatem jest rękojmią sukcesu w jego nowych odwzorowaniach.

Profesor Zofia Żukowska zachęcała też do tego, by w wśród wielu różnych podejść do problemu edukacji alternatywnej, ich integrowaniu uwzględniać także „podejście ukierunkowane na rozwijanie umiejętności życiowych”, który był podstawą Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do promowania w różnych krajach świata, w tym także w Polsce profilaktyki i promocji zdrowia w edukacji. Chodzi w nim - jak pisała: o kształtowanie umiejętności (zdolności), umożliwiających człowiekowi pozytywne zachowania przystosowawcze, dzięki którym może skutecznie radzić sobie z zadaniami (wymaganiami) i wyzwaniami codziennego życia. W realizacji tego podejścia oczekuje się od nauczycieli kompetencji psychospołecznych, a nie tylko kierunkowych. I na tym przykładzie widzimy, iż w przygotowaniu nauczycieli do edukacji alternatywnej liczą się nie tylko kompetencje kierunkowe (przedmiotowe), ale pedagogiczne i psychologiczne. O tym pamiętać powinni w szczególności nauczyciele akademiccy w szkołach wyższych o profilu pedagogicznym oraz osoby i instytucje przygotowujące programy dokształcania i doskonalenia nauczycieli, odpowiadając za ich realizację.


Będzie mi bardzo brakowało Pani Profesor Zofii Żukowskiej - wspaniałej pedagog i przyjaciółki, autorki wyjątkowych tekstów z etyki pedagogicznej. Pozostaną naszemu środowisku Jej znakomite rozprawy, pamięć o osobistych dokonaniach i szlachetnym życiu. Rodzinie i Bliskim składam w tym miejscu wyrazy głębokiego współczucia.


(fotografia za: http://www.okiemjadwigi.pl/pani-profesor-zofia-zukowska/)



piątek, 22 listopada 2013

Sorry, nauczycielu SORE




















Polska oświata uwielbia nowinki tym bardziej, gdy stare idee mają nowe opakowanie. Nauczyciele doskonalą się najczęściej indywidualnie, nierzadko asekuracyjnie, w oderwaniu od doraźnych problemów i miejsca swojej szkoły, o ile pozwalają im jeszcze na to własne środki finansowe. Jak wiadomo MEN zmniejszył środki budżetowe na ten proces. Świadectwa z kolejno kończonych kursów, warsztatów czy studiów nauczyciele kolekcjonują jak znaczki pocztowe w „klaserze” swojego zawodowego dorobku (portfolio)do własnego awansu, na wypadek grożącej im rotacji czy zwolnienia z pracy. Szkoleniowe rady pedagogiczne, wzorem lat PRL, czyli okresu pozorowanej pracy, miały i wciąż jeszcze w większości szkół mają swój wymiar czysto administracyjny, to znaczy muszą się odbyć, co powinno zostać odnotowane w stosownej dokumentacji dyrektora szkoły. W istocie rady te, to swoistego rodzaju „wywiadówki”, w trakcie których omawia się sprawy wynikające z bieżących zarządzeń czy polityki władz oświatowych oraz „dobrze widziane przez te władze” tematy wiodące np. narkomania, agresja, profilaktyka zdrowia itp.

Mieliśmy kilkanaście lat temu najpierw podporządkowane centralistycznym imaginacjom kaskadowe doskonalenie nauczycieli w ramach programu "Nowa Szkoła" czy "KREATOR", potem pojawiła się idea wewnątrzszkolnego doskonalenia nauczycieli (WDN) jako nowa forma podnoszenia ich psychopedagogicznych i zawodowych kompetencji. Wskazywano na takie cele WDN, jak:

• wspólny, celowy, planowy, cykliczny i adekwatny do warunków funkcjonowania szkoły proces nieustannego uczenia się członków rady pedagogicznej,

• powstawanie innowacji i zmian pedagogicznych w samej szkole, „od wewnątrz”,

• poprawa interakcji i dobrej komunikacji w środowisku szkolnym, rozwój współpracy,

• zespołowe rozwiązywanie problemów edukacyjnych, stałe ulepszanie koncepcji programu kształcenia lub wychowania,

• organizowanie zajęć i sposobu kierowania szkołą itp.

Zaletą WDN było zorientowanie go na każdego nauczyciela jako podmiotu procesu uczenia się lub projektowanych zmian, stymulowanie nauczycieli do samowychowania, wspieranie procesu uspołecznienia szkół, stwarzanie warunków do autentycznych innowacji pedagogicznych, integrowanie zespołu nauczycieli wokół postawionych celów, budowanie dobrego klimatu szkoły, podnoszenie poczucia odpowiedzialności za jakość kształcenia i wychowania, itp.

Dla potrzeb realizowania w szkołach WDN specjalnie kształciliśmy moderatorów, którzy przychodzili do szkół z inicjatywą przeprowadzenia dla nauczycieli bezpłatnego doskonalenia zawodowego w ramach cyklu spotkań warsztatowych. Jedni sami dokonywali wyboru szkoły do moderowania i usiłowali pozyskać ze strony dyrekcji oraz grona pedagogicznego przychylne przyjęcie, zrozumienie i gotowość do współpracy, inni zaś byli do tych szkół kierowani przez ośrodki metodyczne czy nadzór pedagogiczny. Celem ich oferty było animowanie warunków do zdiagnozowania i opracowania rozwoju szkoły w tej sferze jej funkcjonowania na co dzień, w której pojawiają się poważne problemy. Moderatorzy chcieli być potrzebni innym, gdyż w toku specjalistycznych szkoleń dowiedzieli się, że jest to jedna z możliwych i aprobowanych przez władze oświatowe form podnoszenia psychopedagogicznych kwalifikacji nauczycieli niejako z wnętrza szkoły, oddolnie, w ramach współpracy ze sobą, z uczniami i ich rodzicami.

Za tego typu ofertą ustawicznej (auto)edukacji dla nauczycieli przemawiały m.in. takie jej założenia:

 wspieranie procesu demokratyzacji i humanizacji życia szkolnego,

 potrzeba autentycznego, dobrowolnego uczestniczenia członków rady pedagogicznej w rozwiązywaniu doraźnych i długofalowych zadań, związanych z wprowadzaniem zmian w szkole;

 integrowanie zespołów pedagogicznych wokół głównych założeń reformy edukacji i własnych potrzeb zmian czy innowacji, szybkie reagowanie na lokalne potrzeby zmian i nowatorstwa pedagogicznego;

 zwiększanie pedagogicznej autonomii szkoły przez przyjęcie na siebie ciężaru odpowiedzialności za jakość realizowanych przez nią funkcji edukacyjnych;

 wzmocnienie ilości i częstotliwości spotkań, konsultacji, negocjacji w społeczności wewnątrzszkolnej wokół spraw dla niej żywotnych, poprawa relacji międzyludzkich z większym nasyceniem ich procesami współpracy;

 wykorzystanie potencjału autoedukacyjnego nauczycieli do upowszechniania w ich gronie profesjonalnych doświadczeń i osobistych kompetencji psychospołecznych;

 nieodrywanie nauczycieli w toku procesu doskonalenia od ich miejsca pracy, a przez to także obniżanie kosztów i czasu uczestnictwa w nim.

Po latach odnajduję w portalu edunews tekst nauczyciela, który uczestniczył w procesie doskonalenia go do aktywności wg modelu WDN, a teraz zastanawia się, na co mu to było, skoro mało kogo już w poddawanej centralistycznym zmianom szkole obchodzi oddolne, wewnątrzśrodowiskowe, wspólnotowe i niezależne od nadzoru rozwiązywanie problemów społecznych, dydaktycznych czy wychowawczych. Rozżalony nauczyciel pyta i komentuje zarazem:

Gdzie są absolwenci WDN? Jakiż to splot działań ludzkich uniemożliwił im funkcjonowanie? Dlatego pocieszyć chcę wszystkich krytykantów SORE – za kilka lub kilkanaście lat i wy się załapiecie, pieniędzy do zmarnotrawienia w oświacie jest paradoksalnie dość dużo. Jest mnóstwo programów wymyślanych przez nie wiadomo kogo, gdzie może zaistnieć, a które niczego nie zmieniają i nie zmienią w sytuacji ucznia i nauczyciela (jakoś tak nam uciekają pieniądze, które można by sensownie wydać na edukację...).I klientowi SORE i oferentowi brak podstaw zawodowych, które powinien zdobyć podczas studiów było nie było magisterskich. Gdyby te podstawy mieli, to nie wyważaliby drzwi dawno otwartych przez Montessori, Freneta i Steinera oraz Kamińskiego – na ten przykład.

Sorry, uczestnicy SORE - a więc Szkolni Organizatorzy Rozwoju Edukacji. To też jest tylko na chwilę, by skonsumować unijne dotacje. W czasach, gdy kształciliśmy do modelu WDN nie było tak łatwo o dofinansowanie, toteż koszty udziału w studiach z WDN musieli pokrywać sami nauczyciele lub ich nadzór pedagogiczny.

czwartek, 21 listopada 2013

Wymiana zderzaka w oświacie i nauce


Premier rządu Donald Tusk postanowił wreszcie dokonać wymiany zderzaków, a więc tak określanych przez niego na początku tej kadencji ministrów m.in. edukacji oraz nauki i szkolnictwa wyższego. No i dobrze, bo były już tak poobijane, porysowane, że każdy, kto koło nich przechodził mógł sobie uświadomić, jak wygląda obity i zniszczony zderzak. Najbardziej poobijany był zderzak ministry K. Szumilas. To rzeczywiście była już rozpacz, jak człowiek spoglądał na zniszczone w nim zawiasy prawne i haki mocujące w części przedniej wraku.

Nie tylko ze względu na swoje umiejscowienie zderzak przedni oraz tylny przejmują na siebie energię w trakcie uderzenia, ale także na toczącą go korozję i częste uczestniczenie w stłuczkach (ze społeczeństwem), z winy zresztą nieudolnego kierowcy, zderzaki musiały być wymienione. Mówienie zatem o rekonstrukcji władzy jest wyjątkowym nieporozumieniem, bowiem wspomniane zderzaki zostały osadzone ponownie w tym samym wraku. Wprawdzie, być może wygląda on nieco lepiej, bo zderzaki są malowane antykorozyjną farbą, ale nie tworzą nowej całości, gdyż w platformerskim "karawanie" zniszczony jest silnik, szwankuje system zasilania elektrycznego a kanapy są w nim mocno zabrudzone aferami i skandalami. Co z tego, że na ekranie tablicy rozdzielczej wyświetlają się obietnice kierowcy, skoro wszystkie zostały dużo wcześniej zresetowane, a próba zainstalowania nowego oprogramowania i uruchomienie pojazdu kończą się niepowodzeniem: Invalid / Non System Disk error Issue.

Nieustannie ktoś mnie pyta, co sądzę o nowym zderzaku w MEN? To samo, co o poprzednim. W tej koalicji jest to już trzeci zderzak, a co kolejny, to gorszy. Ten jest już mocno zużyty, bowiem jest po raz trzeci malowany, a rdza niekompetencji z niego i tak wychodzi (najpierw był malowany w PiS, potem PJN, a ostatnio w PO), a poza tym jest to zderzak od innego modelu. Jak może wyglądać zderzak od starego „Trabanta” na „karawanie” polskiej oświaty? Premier osiągnął to, co chciał, czyli niszcząc polską pedagogikę wczesnoszkolną, zapewnił reformie emerytur dłużej pracujących płatników ZUS. Gorzej, jak oni wyjadą na Zachód, bo – jak wykazują dane statystyczne przeżywamy w III RP kolejną falę masowej emigracji młodych i najlepiej wykształconych Polaków w wyniku braku perspektyw. Dobrze, że Premier zapewnił te perspektywy chociaż członkom swojej formacji. Może oni zapracują na ZUS. Oburzające jest kpienie sobie w czasie konferencji prasowej z sześciolatków per analogiam do wymiany sześciu ministrów. To świadczy o tym, jak szybko zsuwa się jego maska obłudy i cynizmu.

W oświacie nic się nie zmieni, a jeśli cokolwiek, to na pewno nie na lepsze. Za dużo jest w MEN konfitur, by władza z nich zrezygnowała. Siebie zatem nie zmieni. Wizji i strategii rozwoju edukacji polskiej ten rząd nie posiadał i nie posiada, więc tym bardziej musi dalej udawać, jak bardzo jest nam potrzebna, jak troszczy się o nasze dzieci i młodzież oraz jak docenia „dobre praktyki” służalstwa. Właśnie o tym była mowa na Ogólnopolskiej Konferencji z okazji Jubileuszu 40-lecia Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS w Lublinie.

Gdyby to, o czym mówili referujący w Lublinie na temat patologii i pozorów w oświacie, miało miejsce w polskiej gospodarce, to już dawno mielibyśmy do czynienia z bankructwem państwa. A że jest to tylko oświata i szkolnictwo wyższe, to nikogo nie wzrusza, bo to tylko sfera publiczna, a więc niczyja. Chaos prawny, bałagan organizacyjny, kolesiostwo partyjne, nepotyzm, pasożytnicze wydatkowanie środków unijnych na nic nie znaczące dla lepszej jakości kształcenia i wychowania projekty, papierologia redukująca działania, lekceważenie negatywnych skutków centralistycznych regulacji w oświacie i szkolnictwie wyższym itp. zmuszają rządzących do montowania kolejnych zderzaków, by eksperci od PR ubrali je w odpowiednie opakowanie. Czekamy zatem na propagandę sukcesów i kolejnych obietnic. Może uda się przykryć hipokryzję polityków, którzy polskiej młodzieży będą służyć wzorem cyklicznych zdrad po... władzę.

W przypadku resortu finansów chwalono Premiera za to, że sięgnął po ekonomistę. Dziennikarze nie zostawiają jednak suchej nitki na kandydaturze nowej ministry edukacji, bo doskonale zdają sobie sprawę z tego, że będzie tą, która ten rząd dobije, a zderzak odpadnie. Jeszcze dziennikarki śledczej w tym resorcie nie mieliśmy. Może uda się Kandydatce wytropić w gmachu na al. Szucha 25 pozorantów, ignorantów, cwaniaczków, no i zgodnie ze swoimi lewackimi poglądami pomoże przewodniczącemu Sejmowej Komisji Edukacji tropić pedofilów w szkołach. Obecna jeszcze ministra K. Szumilas grzecznie przyjęła zlecenie polityczne dra P. Baucia i zobowiązała nadzór pedagogiczny do sprawdzenia, czy w podległych szkołach odnotowują przypadki zachowań o charakterze molestowania seksualnego i pedofilii wśród nauczycieli. Ministra in spe powinna dokończyć tego dzieła, a zderzaki odpadną w całym rządzie. Może jest nawet szansa na to, że w ramach reformy pani J. Kluzik-Rostkowska dokona przeglądu wszystkich pracowników MEN, bo niby dlaczego wśród nich nie mieliby być wyżej wymienieni?

Doprawdy, zapowiada się sensacyjny warsztat edukacyjny. Jeszcze w sobotę ZNP poobija odchodzącą ministrę, by zapamiętała, komu w tym kraju (nie-)służyła.

środa, 20 listopada 2013

40 lat minęło… Wydziałowi Pedagogiki i Psychologii UMCS w Lublinie


Z dużą radością uczestniczę w jubileuszu Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS w Lublinie, który jest jednym z czterech w naszym kraju łączących w nazwie, procesie kształcenia i naukowo-badawczym pedagogikę z psychologią, pedagogów z psychologami. Każdy, kto wychowuje, kształci czy wspiera w rozwoju dzieci, młodzież, osoby dorosłe, starsze czy ześlizgujące się w starość (określenie Duccio Demetrio) doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak ważna jest współczesna psychologia w poznawaniu innych i siebie, toczących się w naszym świecie procesów oraz zachodzących pod ich wpływem skutków.

(fot. Gość WPiP UMCS prof. dr hab. Mirosław J. Szymański z APS)




Do Lublina przyjechało kilkaset osób – naukowców, ale i wielu wypromowanych w tym ośrodku specjalistów, którzy po uzyskaniu stopnia naukowego doktora, zanurzyli się w praktyce, pamiętając o swoich lubelskich Mistrzach. Gdyby nie nieszczęśliwy upadek, to być może byłby tu z nami i świętował swoje 100 urodziny, bo i takie też były plany, prof. dr hab. Tadeusz Nowacki. Jakże to jest wzruszające, że środowisko akademickie Lublina uhonorowało zmarłego Profesora mimo przecież jego krótkiej aktywności zawodowej w tej Uczelni. Nie o czas pracy tu jednak chodzi, chociaż także, ale o rozwijanie w UMCS badań w zakresie pedagogiki pracy.

Tak to czasami bywa, że ci, z którymi Profesor współpracował przez kilkadziesiąt lat, nie wyrażają swojej wdzięczności, pamięci tak, jak osoby mające znacznie krótsze doświadczenie wspólnych spotkań, debat czy wymiany myśli. Może w ostatnich latach życia naszych Mistrzów pragniemy bardziej intensywnie skumulować w sobie ich przekaz wartości i doświadczeń, a przez to mocniej zapadają one w naszych sercach i umysłach?

Piszę o tym dlatego, że miałem ten przywilej i zaszczyt - wraz z wieloletnim współpracownikiem Profesora Stefanem M. Kwiatkowskim obecnie prorektorem APS w Warszawie)- odsłonięcia okolicznościowej tablicy z okazji 100 rocznicy Urodzin Tadeusza Nowackiego. Zaszczyt dla mnie był tym większy, że też urodziłem się, mieszkałem, uczyłem i kształciłem innych w Łodzi. Przechowuję w domowym archiwum korespondencję, bowiem w okresie e-mailowych listów prof. T. Nowacki pisał listy odręcznie, mądre a zarazem kaligraficznie piękne. Profesor odpowiadał na każdy list, na każdą prośbę, zapytanie czy zaproszenie.

Na lubelski jubileusz przyjechała delegacja naukowców z Ukrainy. Profesor T. Nowacki był uwielbianym w tym kraju humanistą, któremu Uniwersytet im. M. Drgomanowa w Kijowie nadał godność doktora honorowego. Obecna z Ukraińskiej Akademii Nauk Pedagogicznych p. prof. Nella Nyczkało pięknie mówiła w swoim języku o dokonaniach T. Nowackiego, jego dziełach, także tych tłumaczonych na język ukraiński, o szacunku i pamięci, jakimi był i będzie obdarzany w tym kraju. Wręczyła na ręce Dziekana Wydziału prof. dr hab. Ryszarda Bery pięknie namalowany portret Profesora T. Nowackiego, który wzbogaci jego symboliczną obecność w murach tej uczelni.


Za nami jest bardzo długi dzień, ale obfitujący w interesujące wydarzenia i referaty. Konstytutywna dla Jubileuszu ogólnopolska konferencja obfitowała nie tylko przeszło 100 referatami, ale bezpośrednimi spotkaniami, rozmowami, kuluarowymi wspomnieniami czy wymianą informacji na temat realizowanych projektów badawczych.

Wtorkowa inauguracja Jubileuszu Wydziału Pedagogiki i Psychologii UMCS w Lublinie koncentrowała uwagę wszystkich uczonych na problematyce "Współczesne dylematy pedagogiki. Teoria i praktyka". Otworzył ją referat wieloletniego b. Przewodniczącego Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN prof. dr hab. Tadeusza Lewowickiego pt. "Edukacja - odwieczne źródło wiedzy, władzy i nadziei". Poprzedziła ją prezentacja o genezie i rozwoju WPiP UMCS. (fot. Referuje prof. T. Lewowicki, zaś przy stole prezydialnym są - Dziekan WPiP prof. dr hab. Ryszard Bera i Dyrektor Instytutu Psychologii UMCS dr hab. Cezary W. Domański prof. UMCS).


Prof. Tadeusz Lewowicki zwracał uwagę na to, ze wciąż dominuje w polskiej polityce oświatowej adaptacyjny charakter zmian edukacyjnych. Słusznie pytał o to, czy aby buntownicy lat 80-90.XX w. nie stali się elitami władzy politycznej, która "zdradziła" ideały i wartości, które legły u podstaw ich ówczesnej walki? Czy edukacja staje się dobrem wspólnym i czy służy temu, by wszystkim żyło się lepiej, by można było żyć lepiej w nowych warunkach ustrojowych? Czy pomimo naszych starań edukacja obowiązkowa dobrze przygotowuje dzieci do życia? Czy współczesna szkoła w społeczeństwie sieci nie powinna uczulać na pozytywne wartości życia? Mamy do czynienia w III RP ewidentnie z rozchwianym systemem wartości, z naruszeniem kanonu wykształcenia ogólnego młodych Polaków. Media - jak mówił profesor T. Lewowicki - psują świat, więc młodzi ludzie nie mogą go lepiej dzięki nim zrozumieć. Nadzieja jest w edukacji, o ile polska szkoła nie będzie adaptacyjna, ale kreatywno-krytyczna.

Po tym wystąpieniu miały miejsce jeszcze trzy referaty plenarne: mój - poświęcony psychologii pedagogicznej/pedagogice psychologicznej, prof. dr hab. Marii Dudzikowej o wykrywaniu i blokowaniu działań pozornych w edukacji jako zobowiązaniu pedagogów oraz prof. dr hab. Stefana M. Kwiatkowskiego o przywództwie edukacyjnym jako problemie pedagogicznym. Ten ostatni referat nie miał nic wspólnego z przywództwem centralnym, a więc MEN, bo to wpisuje się w najlepsze wzory państwa autorytarnego, ale dotyczył kategorii przywództwa w relacjach pedagogicznych.
(fot. prof. Maria Dudzikowa z UAM)

(fot. prof. Stefan M. Kwiatkowski z APS, w-ce przew. KNP PAN)

Na skrzydełku wydanej z okazji Jubileuszu Wydziału książki pt. "Profesor Mieczysław Łobocki. Pedagog. Teoretyk wychowania. Humanista" (Wyd. UMCS 2013) znalazł się cytat Victora Frankla, który doskonale oddaje idee, jakie są tu troskliwie pielęgnowane, a mianowicie: "Człowiekowi można odebrać wszystko prócz jednego: ostatniej ludzkiej wolności - wyboru postawy w określonych okolicznościach, wyboru własnej drogi". Miesiąc temu w tej samej auli została odsłonięta tablica ku czci Profesora Mieczysława Łobockiego. Obradowaliśmy w niej w sekcji II zatytułowanej "W trosce o wychowanie". Wspólnie z prof. Mirosławem S. Szymańskim moderowaliśmy prezentacje naukowców z całego kraju, których przedmiotem zainteresowań badawczych jest proces wychowania i jego komponenty, czynniki oraz następstwa popełnianych przez wychowawców błędów.

wtorek, 19 listopada 2013

PEDAGOG LAUREATEM NAGRODY MINISTRA NAUKI 2013

Miło mi poinformować, że jednym z dziewięciu laureatów nagrody dla nauczycieli akademickich za całokształt dorobku obejmującego osiągnięcia naukowe, dydaktyczne i organizacyjne został PROF. DR HAB. ZBIGNIEW IZDEBSKI z Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, który kieruje Katedrą Biomedycznych Podstaw Rozwoju i Seksuologii. W tym roku zostali nagrodzeni wybitni polscy uczeni, których badania znane są na świecie oraz nauczyciele akademiccy, którzy są mistrzami dla młodych naukowców. Wszyscy zostali wyróżnieni prestiżowymi nagrodami.

Jak wskazuje w uzasadnieniu tej decyzji MNiSW wśród osiągnięć podkreślono to, że Profesor od niemal trzydziestu lat prowadzi badania nad seksualnością człowieka.. W 2012 roku została wydana, nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego najnowsza, zarazem najważniejsza w dorobku naukowym laureata, książka „Seksualność Polaków na początku XXI wieku. Studium badawcze”. Dzieło to i zaprezentowany w nim dorobek badawczy stanowią unikatowe osiągnięcie naukowe, także w skali międzynarodowej.

Książka zawiera podsumowanie kilkunastu ogólnopolskich projektów badawczych nad seksualnością współczesnych Polaków i polskich modułów międzynarodowych badań prowadzonych przez profesora w latach 1997 - 2011. Badania te dotyczyły ok. 23 tysięcy osób. Profesor Izdebski był wielokrotnie nagradzany za pracę naukową, dydaktyczną i organizacyjną, społeczną. Otrzymał m.in. odznaczenia państwowe i resortowe, w tym Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (2012), kilkakrotnie wyróżniany był Nagrodami Ministra Zdrowia, nagrodami rektorskimi, a także nagrodami przyznawanymi przez organizacje pozarządowe i środowiska lokalne, nadano mu m.in. tytuł Honorowego Członka Towarzystwa Rozwoju Rodziny.”.


Serdecznie gratuluję Panu Profesorowi resortowej nagrody, zaś czytelników bloga zachęcam do lektury tekstów wybitnego naukowca.

poniedziałek, 18 listopada 2013

PODSTAWY EDUKACJI - Trendy cywilizacyjne wobec wiedzy, innego człowieka, społeczeństwa












(fot. Otwarcie konferencji - od lewej: Dziekan Wydziału Pedagogicznego dr hab. inż. prof. AJD Zygmunt Bąk - dr hab. prof. AJD Grażyna Rygał, Rektor AJD - dr hab. inż. prof. AJD Zygmunt Bąk i Dyrektor Instytutu Pedagogiki AJD - dr hab. prof. AJD Kazimierz Rędziński)


PODSTAWY EDUKACJI - Trendy cywilizacyjne wobec wiedzy, innego człowieka, społeczeństwa - to tytuł VII Międzynarodowej Konferencji Naukowej organizowanej w dn. 18–19 listopada 2013 r. przez pracowników Zakładu PEDAGOGIKI OGÓLNEJ I METODOLOGII BADAŃ Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.

Rozpoczynająca się dzisiaj konferencja jest już siódmą z cyklu spotkań debatą poświęconą „Podstawom edukacji". Założenia konferencji koncentrują się wokół cywilizacyjnych uwikłań edukacji z jej praktycznymi kontekstami rozumianymi jako rozwój i uczenie się. Konferencja podejmuje wymianę myśli i doświadczeń w perspektywie komparatystycznej. Analizy porównawcze dotyczyć będą różnych obszarów cywilizacyjno- kulturowych, Europy, Ameryki Południowej, Ameryki Północnej. Do dyskusji zostali zaproszeni badacze reprezentujący te obszary, między innymi z Francji, Słowacji, Białorusi, Peru, USA. Referaty wygłoszą m.in.:

Prof. HDR Nassira Hedjerassi - Université de Reims Champagne-Ardenne ( l'URCA), Reims- France

Prof. HDR Daniel Niclot - Université de Reims Champagne-Ardenne ( l'URCA), Reims- France

Prof. José Leoncio Barbarán Mozo- Universidad Nacional Toribio Rodríguez de Mendoza de Amazonas( UNTRM), Chachapoyas-Perú

Prof. Edward Enrique Rojas de la Puente - Universidad Nacional Toribio Rodríguez de Mendoza de Amazonas( UNTRM), Chachapoyas-Perú

Dr Fred Donaldson - University of Bridgeport, USA.

Proponowana idea tej edycji podkreśla fakt koniecznej twórczej, efektywnej adaptacji edukacji do nowego świata, który jest inny, pełen nowych zjawisk, nadziei, dylematów, obaw i pełen zmienności. Edukacja jako praktyka społeczna musi mieć głęboką świadomość - od czego odchodzi i do czego zmierza? Dlatego podstawy edukacji dziś wymagają ciągłej readaptacji, rewaloryzacji, bycia w procesie, aby wiedzieć, działać, żyć wspólnie, być (J. Delors, 1998) Czy tak de facto jest? W dyskusji zostaną podjęte wątki strategicznych mostów między edukacją i cywilizacją. Plan rozważań wyznaczają w szczególności zarysowane w podtytule obszary dyskusyjne, które nie pozostają rozłączne.

Jak wyjaśniają w założeniach programowych Konferencji trzy typy trendów cywilizacyjnych do wspólnej debaty - jej inicjatorzy: Przewodnicząca Komitetu Naukowego: dr hab. Grażyna Rygał, prof. AJD, Wiceprzewodniczący - dr Małgorzata Piasecka, AJD i dr hab. Kazimierz Rędziński, prof. AJD):

(fot. dr Małgorzata Piasecka)

Po pierwsze: Trendy cywilizacyjne wobec wiedzy
Cywilizacja wiedzy to niekoniecznie „więcej edukacji”. To nowy model społecznych relacji charakteryzujących się zdecydowanym wzrostem znaczenia kapitału intelektualnego i społecznego (Zachoworowska-Mazurkiewicz, 2007). Ten nowy kontekst zmienia radykalnie świadomość, iż dziś zadaniem edukacji jest wykształcenie „pracownika wiedzy” (Drucker , 2003, s. 116) zdolnego do twórczej refleksji, intelektualnej interpretacji, innowacyjnego myślenia i działania. Dyskusja w tym obszarze skupi się wokół następujących przykładowych kategorii: kapitał intelektualny i społeczny, innowacje technologiczne i społeczne, proces profesjonalizacji i kształcenie ustawiczne.

Po drugie: Trendy cywilizacyjne wobec innego człowieka
Filozofowie dialogu (E.Levinas, M.Buber, G.Marcel) upowszechnili pojęcie Innego dla podkreślenia różnicy między jednym człowiekiem a drugim. Krytykowali postawę obojętności i separacji wskazując na etyczny obowiązek otwartości i życzliwości wobec Innego. R. Kapuściński (2005) podkreśla, że w spotkaniu z Innym człowiek może wybrać wojnę, może odgrodzić się murem, może nawiązać dialog. Relacja z Innym jest szczególną sytuacją edukacyjną (E. Dubas, 2011), której warto poświęcić uwagę.

Dyskurs będzie toczył się wokół Innego jako: Dzikiego (np. wykluczony, marginalizowany, zdziczały), Obcego (np. Drugi, On, Ona, Ono, Różny, Odmienny) Swojego (np. Bliźni, Przyjaciel, Przewodnik, Mistrz)

(fot. Referuje dr hab. prof. AMW Astrid Męczkowska-Christiansen z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni)

Po trzecie: Trendy cywilizacyjne wobec społeczeństwa
Wobec coraz częściej pojawiających się wątpliwości, czy społeczeństwo w ogóle istnieje (np. libertarianie), należy podkreślić, że społeczeństwo stanowi byt ponadjednostkowy i nie da się go sprowadzić do sumy wchodzących w jego zakres jednostek (A. Szahaj, 2011).
Mając na uwadze trendy cywilizacyjne poszukujemy odpowiedzi na pytanie: Jakiego społeczeństwa potrzebujemy dziś? W tej sprawie edukacja jako praktyka społeczna ma wiele do zaoferowania.

Dyskusję poprowadzimy wokół przykładowych kategorii, takich jak: społeczeństwo wielo- i międzykulturowe, wykształcone, obywatelskie, informacyjne, a także społeczeństwo przyzwoite (decent socjety A. Margalit, 1996), społeczeństwo życzliwej Inności (A. Cybal –Michalska, 2013), ale też społeczeństwo „zamkniętego pokoju” czy „ kultury kliknięcia”.



Pragnę przy tej okazji zwrócić uwagę na to, że w tym ośrodku naukowym powstają interesujące rozprawy z zakresu naukowych podstaw edukacji.


niedziela, 17 listopada 2013

Czad w oświacie, szkolnictwie wyższym i nauce







(fot. Uczestniczki jubileuszowej konferencji WSE UAM, profesor: Iwona Chrzanowska, Beata Jachimczak i Bożena Muchacka)




Do metafory CZADU sięgam nie przez przypadek i proszę o dostrzeżenie jej analitycznego znaczenia do dalszych badań krytycznych w szkolnictwie wyższym, nauce, ale także oświacie. Ma ona kilka interesujących zastosowań:

1) Czad w rozumieniu silnie trującego gazu, bezbarwnego i bezwonnego, nieco lżejszego od powietrza, co powoduje, że łatwo się z nim miesza i w nim rozprzestrzenia. Taki akademicki czad powstaje w wyniku niepełnego spalania wielu wartości i uniwersyteckich tradycji, niszczenia osób znaczących, ich dorobku tylko dlatego, że samemu ma się mniejszy, co jest zbliżone w naturze do stanu spowodowanego brakiem odpowiedniej ilości tlenu, niezbędnej do zupełnego spalania. Może to wynikać z braku dopływu świeżego (zewnętrznego) powietrza do uczelni, w którym następuje spalanie powagi nauki i jakości kształcenia albo z powodu zanieczyszczenia, zużycia lub złej regulacji prawa o szkolnictwie wyższym czy o stopniach i tytule naukowym, a także przedwczesnego odchodzenia naszych mistrzów. Jest to szczególnie groźne w jednostkach akademickich, w których okna są szczelnie zamknięte na nowe metodologie badań, prądy czy nurty lub uszczelnione na zatrudnianie nowych osób. Czad powstaje także często w czasie pożaru, a więc silnych konfliktów interpersonalnych w uczelniach czy na linii środowisko akademickie - Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Niebezpieczeństwo zaczadzenia wynika z faktu, że ów pozorujący troskę o naukę czy jakość kształcenia "tlenek węgla" jest gazem niewyczuwalnym dla człowieka. Dostaje się do organizmu przez układ oddechowy naszego systemu, a następnie jest wchłaniany do krwioobiegu.

2) Czad rozumiany potocznie jako uczucie radości, euforii lub ekscytacji; również określenie doskonałej rozrywki. Kiedy mówimy, że ktoś dał czadu, to podkreślamy zrobienie czegoś w najwyższym stopniu, aby dostarczyć innym możliwie największych doznań. W czasie Jubileuszu Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM zgromadzeni w auli dostojni goście dostali tak rozumianego czadu występem znakomitego zespołu Boogie Boys . Warto znaleźć w Internecie audio pliki tego kwartetu, by przekonać się o tym, jak wielkie budzi emocje ich muzyka, sposób grania i śpiew. Rzeczywiście, trudno było liderowi zespołu zachęcić profesorów do wspólnego klaskania, śpiewania czy kołysania się, ale studenci WSE UAM świetnie się wraz z nimi bawili.

3)Czad jako nazwa geograficzna - dotycząca jeziora i państwa w Afryce ze stolicą w Ndżamenie (Republika Czadu). Potocznie w języku neokolonialnym stosuje się ją dla podkreślenia niższego stanu rozwoju w sensie terytorialnym, gospodarczym, ubóstwa, analfabetyzmu itp. Jak tak dalej będą realizowane strategie rozwoju oświaty i nauki, to możemy spodziewać się, że absolwenci naszych szkół i studiów staną się "niewolnikami", "tanią siłą roboczą" dla bogatych supermocarstw, a nasze dzieci będą mogły w przyszłości dziękować za to dzisiejszym decydentom. Czy ich z tego rozliczą? Tego nie wiem. Historia im jednak tego nie zapomni.

Konferencyjny dzień Jubileuszu poznańskiej pedagogiki był niewątpliwie pełen CZADU. Wynikał on z prezentowanych przez zaproszonych profesorów zagadnień, które wpisywały się w krytyczną rekonstrukcję procesów, mechanizmów i zdarzeń w oświacie oraz w szkolnictwie wyższym prowadzących do poważnego zatrucia sfery publicznej, toksycznego niszczenia tradycji i wartości polskiej oświaty oraz nauki przez destrukcyjne działania władz III RP. Z każdym referatem pokonywaliśmy kolejne piętra wypalanej przestrzeni życia społecznego. Referujących można porównać do strażaków, którzy starali się jeszcze ratować resztki zagrożonego terenu. A były to wystąpienia profesorów:

Bogusława Śliwerskiego (APS/ChAT) Polityczny a naukowo bezkrytyczny monitoring i ewaluacja danych oświatowych;

Aleksandra Nalaskowskiego (UMK) Pedagogika w cztery strony;














Amadeusza Krauze (UG) Pedagogika trzech prędkości – na kanwie doświadczeń członka Polskiej Komisji Akredytacyjnej;












Józefa Górniewicza (UWM) Szkolnictwo wyższe w Polsce po 1990 roku - sukces czy porażka systemu politycznego;












Mirosława Szymańskiego (APS) Fasadowe obrazy polskiej oświaty w III RP;












Mirosławy Nowak–Dziemianowicz (DSW Wrocław) Pozór i zaangażowanie jako odmiany pedagogicznego myślenia.
















W trakcie sesji miały też miejsce referaty, których autorzy-profesorowie starali się pokazać możliwe nasycanie współczesnej pedagogiki czy praktyki oświatowej wartościowymi rozwiązaniami, ideami czy podejściami do badań naukowych. Były to wystąpienia profesorów:

Zbigniewa Kwiecińskiego (UMK Toruń/DSW Wrocław) Ekologia pedagogiczna. Ukorzenianie - rozkwit - wyrastanie;

Stefana Kwiatkowskiego (APS) Teoretyczne i metodologiczne aspekty przywództwa edukacyjnego;












Stefana Mieszalskiego (WSP ZNP Warszawa) Kilka uwag o problematyzowaniu pedagogiki;












Krzysztofa Jakubiaka (Uniwersytet Gdański) Tradycje związków historii wychowania z pedagogiką;














Mariana Nowaka (KUL) Wiedza i mądrość jako wartości pedagogiczne.










Dawno nie było takiego czadu w czasie naukowej debaty. To jest niewątpliwie wielka zasługa Dziekana Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu prof. zw. dr hab. Zbyszko Melosika, który przygotowywał ją przez wiele miesięcy ze swoimi współpracownikami. Miał zatem pełne prawo czuć satysfakcję ze spotkań, wymiany myśli, uprzystępnienia najnowszych wyników badań przez naukowców z tak wielu ośrodków akademickich. W tym wszystkim przeważała przecież troska o dziecko, to, które dzisiaj zaczyna swoją ścieżkę rozwoju a w przyszłości będzie współstanowić o jakości życia osobistego i społecznego.








W dniu debaty na UAM dotarła wiadomość o zapowiedzi rezygnacji ze stanowiska ministry prof. Barbary Kudryckiej. I co z tego wynika dla szkolnictwa wyższego oraz dla polskiej nauki? Nic. Można zapytać, czyżby to była ewidentna ucieczka przed odpowiedzialnością czy może potwierdzenie nieudolności zarządzania nie tylko resortem? A może pani minister poległa w wyniku szkodników działających na rzecz utrzymania swoich etacików w resorcie? A może podejmowano niewłaściwe decyzje w sprawach, w których rozstrzyganiu sięgało się po fatalnych ekspertów? Minister nie musi znać się na wszystkim, ale jeśli lekceważy fundamentalne procesy w polskiej nauce, to tym samym wprowadza do środowiska akademickiego śmiertelne toksyny.

Referujący na konferencji UAM profesorowie ujawniali skandaliczne zaniedbania w szkolnictwie wyższym, destrukcyjne działania, brak możliwości obrony przed nimi, gdyż wprowadzone przez prof. B. Kudrycką niektóre regulacje prawne były i nadal są "śmiercionośne". Być może wielu polityków-biznesmenów i biznesmenów-polityków czy biznesmenów-=założycieli szkółek wyższych żyje w symbiozie z załatwionymi pod własne interesy prawami, czerpiąc z tego tytułu zyski osobiste. Prof. Edmund Wnuk-Lipiński pisze o zawłaszczaniu państwa jako formie korupcji administracyjnej w swojej książce pt. "Socjologia życia publicznego". Przykładów takiej korupcji, zamiatania przez resortowych ministrów ewidentnych patologii pod dywan i udawania, że nie istnieją, padało w czasie konferencji wiele. To, że ministra B. Kudrycka podaje się do dymisji wcale nie jest aktem chwały, tylko ucieczki, skoro jedyną jej zasługą - jak wspomniała w wywiadzie - jest to, że była najdłużej urzędującym ministrem w resorcie nauki. To niedobrze, że w mediach dziennikarze kpią sobie teraz z naszej ministry, eksponując wyrwane z kontekstu uzasadnienie jej decyzji.

To tylko potwierdza, jak trudno będzie wprowadzić naprawę do polskiego szkolnictwa wyższego i nauki, skoro mechanizmy destrukcji były pod troskliwą opieką przez 6 lat rozsypującej się już partii władzy. Oczywiście, żeby nie było wątpliwości, pani minister ma też zasługi, które potrafimy dostrzec, jak np. transparentność postępowań naukowych, słuszna ścieżka zmian, które mają prowadzić w najbliższej przyszłości do likwidacji habilitacji, zwiększenie szans młodym naukowcom na pozyskiwanie środków na badania własne i in. NIK powinna jednak zainteresować się tym resortem tak samo, jak MEN. Niestety, informacji o dymisji ministry Krystyny Szumilas nie otrzymaliśmy. W tym, resorcie destrukcja biegnie jeszcze szybciej i głębiej, więc właściwie nie przypuszczam, by znalazł się samobójca, który przyjmie odpowiedzialność za nie na siebie. Chociaż kto wie...., w końcu to też jest jakiś etat, a bezrobotnych i równie niekompetentnych w Polsce jest coraz więcej.