Posty

Wyświetlanie postów z czerwca 20, 2010

Koniec roku szkolnego

jest z jednej strony podsumowaniem niespełna dziesięciu miesięcy wspólnej pracy nauczycieli, uczniów i ich rodziców, z drugiej zaś jest zawsze początkiem czegoś nowego. Dla rodzica nie ma nic bardziej wzruszającego i satysfakcjonującego, jak towarzyszące pożegnaniu roku szkolnego łzy dziecka i jego uwielbianej nauczycielki.To zdarza się jeszcze w polskich szkołach, potwierdzając wartość edukacji i autentyczną moc wpływu wychowawczego wielu znakomitych nauczycielek. Z biegiem lat uczęszczania do szkoły tego typu wzruszenia zanikają po obu stronach. Trochę szkoda, bo to oznacza, że dla starszych uczniów ich nauczyciele nie stają się osobami znaczącymi, za którymi się tęskni i z którymi chciałoby się być jak najczęściej i jak najdłużej. Podobnie i nauczyciele klas starszych rzadziej doświadczają pozytywnych uczuć w relacjach ze swoimi uczniami. Wyrazy wdzięczności za ich zaangażowanie stają się coraz bardziej oszczędne. Szkoda to obustronna.

Praca magisterska nie jest taka ważna

Pisze do mnie magistrantka: Chciałam się dowiedzieć jak to jest z obronami we wrześniu. Do kiedy bym musiała panu oddać całą pracę, żeby się bronić w tym terminie. I jakie są późniejsze terminy? Gdyż 21 sierpnia wychodzę za mąż i nie wiem czy zdążę do września. Właściwie, chciałem jej napisać, że też nie wiem, czy zdążę do września, bo niby dlaczego i z czym miałbym zdążyć? Nie żenię się, więc zapewne mam o jeden problem mniej od mojej studentki. Kolejna magistrantka, której nie widziałem przez kilka ostatnich miesięcy, po otrzymaniu ode mnie informacji zwrotnej na temat tego, że przesłana mi część badawcza pracy do niczego się nie nadaje, pisze do mnie: Będę na pewno u Pana jutro o godz. 10.00 na konsultacji odnośnie mojej pracy. Jeżeli poprawiłabym wytyczone przez Pana błędy to mam jeszcze szanse bronić się w terminie lipcowym? Bardzo mi na tym zależy, gdyż na wrzesień 25 mam wyznaczony termin porodu. Starałam sie ze wszystkich sił, aby praca wypadła dobrze i byłoby mi niezmier...

Klinika wyższej edukacji

Belfer (zob. http://okiembelfra.blogspot.com) pisze m.in. o tym, jak postrzega w szkolnictwie wyższym (publicznym i niepublicznym) konkursy na stanowiska nauczycieli akademickich. A że postrzega je źle, to warto się o tym samemu przekonać, czytając jego wpis. Skierował przy tej okazji moją uwagę na porównanie, które zostało wywołane w toku kampanii wyborczej na Prezydenta RP, kiedy to kandydat PiS wraz ze sztabem swoich ekspertów zaatakował kontrkandydata z PO zarzutem o sprzyjanie prywatyzacji służby zdrowia. Zastanawiałem się nad tym, co jest złego w prywatyzacji, jeśli prywatne kliniki mają zawarte kontrakty z NFZ, a zatem podejmują się bezpłatnego leczenia obywateli, w ramach ubezpieczeń zdrowotnych, to może i w szkolnictwie wyższym powinna istnieć taka możliwość zawierania przez szkoły niepubliczne (swoiste kliniki akademickie) kontraktów z MNiSW, by młodzież mogła w nich studiować nieodpłatnie? Wówczas ogłoszenia tych szkół powinny wyglądać analogicznie, jak klinik medycznych:...