sobota, 5 października 2019

Po drugiej stronie optymizmu - inauguracyjny wykład w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie


Władze Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej od lat zapraszają na inaugurację roku akademickiego autorytety w dziedzinie nauki, sztuki lub kultury do wygłoszenia wykładu. Tegoroczna inauguracja, która miała miejsce 3 października br. swoim klimatem nawiązywała do wdrażanych z dniem 1 października 2019 r. nowych regulacji prawnych. Zmieniła się struktura Uczelni, bowiem dotychczasowy, najlepszy Wydział Nauk Pedagogicznych tej Uczelni miał we wrześniu ostatnie posiedzenie. Od października funkcjonują instytuty pedagogiczne.

Rektor APS prof. dr hab. Stefan M. Kwiatkowski mówił o tym, ze zmiana reguł prawnych nie prowadzi do rzeczywistych reform, gdyż te zależą od nas samych - nauczycieli akademickich, studentów i pracowników administracji. Powstała Szkoła Nauk Społecznych będzie prowadzić studia doktoranckie z psychologii i pedagogiki. Z pedagogiki nadal można ubiegać się o przeprowadzenie postępowań na stopień naukowy doktora habilitowanego.

Przewodnicząca Samorządu Doktorantów życzyła przyjętym na I rok studiów III stopnia, by sięgali po najwyższe marzenia i się ich nie obawiali, by prowadzone przez siebie badania realizowali sprawnie, a sam moment obrony był dla nich interesującym doświadczeniem naukowym. Potwierdziła, że w toku studiów będzie się wymagać od nich bardzo dużo samodzielnej pracy, ale nie powinni obawiać się, gdyż są w wyjątkowym miejscu. "Akademia niezmiennie zaskakuje mnie - mówiła - niezwykle przyjazną, rodzinną atmosferą. Tworzą ją ludzie pełni mądrości, ciepła i dobra. Tworzą ja doskonali profesorowie, pracownicy akademiccy, kadra administracyjna, studenci, doktoranci, toteż cieszę się, że od dzisiaj Wy też będziecie częścią tej społeczności".


Po immatrykulacji studentów miał miejsce znakomity wykład wybitnego aktora teatralnego i filmowego Profesor warszawskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza (dawniej Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna_ - Jana Englerta . Był on poświęcony kondycji obywateli w społeczeństwie ponowoczesnym, którym towarzyszy przeświadczenie, że wiedzą już wszystko, albo nie wiedzą kompletnie nic. Poczucie bezradności wobec galopującej nowoczesności wynika - zdaniem aktora - z łatwości dostępu do upowszechniania wiedzy w Internecie. Tam jednak nie ma wiedzy. Internet unaocznia nam jej nieosiągalność, bo nadmiar informacji upokarza, wreszcie zniechęca. Jeśli dostaję miliard odpowiedzi na proste pytanie, to machnę ręką na tropienie prawdy i zacznę "ćwierkać".

Ewoluujące zmiany w komunikacji międzyludzkiej przecinały erupcje rewolucji w wyniku odkrycia druku, radia, telewizji, ale te są doskonale wykorzystywane przez rządzących jako narzędzie do manipulowania zbiorowościami, panowania nad umysłami i duszami ludzkimi (Hitler, Stalin i in.). Dopiero jednak elektronika, która zwirtualizowała przestrzeń publiczną doprowadziła do największej a bezkrwawej i bezgłośnej (bez widocznych ofiar) rewolucji w panowaniu nad masami społecznymi z punktu widzenia norm moralnych i społecznych. Skutki osieciowania życia mas rosną w postępie geometrycznym. Pojęcie wolności całkowicie straciło sens. Dobrowolnie, bez zastanowienia oddaliśmy się w niewolę, dajemy sobą sterować, zgadzamy się na inwigilację własnej prywatności, a wszystko to czynimy dla wygody. Sami siebie oferujemy na największym targowisku próżności. Nasz system wartości jest z łatwością dewaluowany. (...)


Zaimek JA stał się religią uzasadniająca łamanie reguł, kodeksów moralnych, a nawet przepisów prawnych. Wydaje nam się, że nasza obecność jest istotnym śladem w historii, dzięki uczestniczeniu w konsumpcji wiedzy i twórczości. Powód bycia w wirtualnej przestrzeni wypacza wzajemne relacje, hierarchie i wartości, ponieważ o nich decyduje nie jakość, tylko ilość. Zmieniają się także kryteria estetyczne - tzw. oglądalność, ilość polubień, rynek folowersów powoduje, że po raz pierwszy w dziejach cywilizacji kultura, życie społeczne, nauka, a przede wszystkim polityka zaczynają zabiegać o ilość, a nie o jakość.


Nie przytoczę treści całego wykładu, po którym Profesor J. Englert otrzymał ogromne brawa. Potwierdził to, o czym w Akademii mówi się, co jest przedmiotem badań i o czym pisze się od lat, by życie społeczne było nasycane Prawdą-Dobrem i Pięknem, a nie postprawdą, przemocą (manipulacją) i kiczem. Taką inaugurację pamięta się bardzo długo.

piątek, 4 października 2019

Minister nauki zamierza zrezygnować z jakościowej oceny czasopism naukowych przez ekspertów 44 dyscyplin naukowych.



W Biuletynie Informacji Publicznej na stronie podmiotowej Rządowego Centrum Legislacji, w serwisie Rządowy Proces Legislacyjny, został udostępniony projekt rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego zmieniającego rozporządzenie w sprawie sporządzania wykazów wydawnictw monografii naukowych oraz czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych.

Zapowiedziane konsultacje są tyle warte, co papier, na którym zostały ogłoszone, bowiem fundamentalna procedura, która dotychczas miała obowiązywać, a została totalnie zlekceważona przez Komisję Ewaluacji Nauki (o czym pisałem w blogu i w interpelacji do ministra Jarosława Gowina), tym razem będzie wycofana zgodnie z literą nowelizowanego rozporządzenia. Z jednej strony, to dobrze, bo przynajmniej mamy świadomość, że dla ministerstwa opinie ekspertów z poszczególnych dyscyplin są nieistotne, gdyż rządzi bibliometria.

Jak uzasadnia to ministerstwo? Proszę bardzo. Nie uzasadnia, tylko stwierdza:

"Proponowane zmiany umożliwią Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego sporządzenie wykazu czasopism według uproszczonej procedury, bez konieczności angażowania do tego procesu 44 zespołów doradczych do spraw czasopism w poszczególnych dyscyplinach naukowych."

Jaki dobry jest ten nasz minister, że chce wszystko uprościć, żeby nie angażować już naukowców do oceny jakościowej czasopism. Przynajmniej nie będzie skarg, zażaleń, pretensji, a i kasy zostanie więcej na premie dla dyrektorów departamentów.

Z drugiej strony, po co powołano KEN, skoro równie dobrze może sekretarka z wyższym wykształceniem pobierać dane z baz WoS itp., by ustalać ranking wartości punktowej czasopism. Nie o naukę tu przecież chodzi i nie o rzeczywistą wartość naukową periodyków. Jakościowa ocena czasopism nie jest konieczna, bo ... , no właśnie. Dlaczego nie jest konieczna?

To, jak ten biznes się kręci, akademicy dobrze wiedzą. W końcu jeździmy po świecie, spotykamy się z uczonymi różnych, także najlepszych uniwersytetów, którzy opowiadają nam jak "załatwia się" publikowanie artykułów oraz jak redakcje tych z listy A świetnie na tym zarabiają. Do tego teraz dochodzi udział w wysoko płatnych konferencjach międzynarodowych, bo opublikowanie w materiałach po nich jest dwoiście "opłacalne".

Zostawmy jednak te kwestie na boku. To prawda, że: "Bazy bibliometryczne są aktualizowane na bieżąco. Wprowadzone zmiany w systemie nauki i szkolnictwa wyższego, a zwłaszcza przepisy dotyczące ewaluacji jakości działalności naukowej i związany z nią nierozerwalnie nowy sposób ustalania wykazu czasopism, spowodowały wzrost zainteresowania polskich czasopism naukowych obecnością w międzynarodowych bazach czasopism naukowych". Za wprowadzanie periodyków do tych baz, uczelnie państwowe ponoszą wysokie koszty każdego roku ze swojego (publicznego) budżetu. Niskie płace, brak środków na badania własne w uczelniach, ale na opłacenie baz środki muszą się znaleźć.


Ministerstwo wskazuje, komu mamy płacić dla uproszczenia procedury: "Uproszczenie tej procedury jest jednak możliwe i jest to szczególnie istotne dla polskich czasopism naukowych, które zostały wpisane w ostatnim czasie do bazy Scopus lub do jednej z baz wchodzących w skład bazy bibliograficznej Web of Science: Science Citation Index Expanded, Social Sciences Citation Index, Arts & Humanities Citation Index, Emerging Sources Citation Index."

Ciekaw jestem, czy ktoś w MNiSW przejął się artykułem profesora Politechniki Warszawskiej Sławomira Tumańskiego p.t. "Segregacja p[rasowa", a opublikowanym na łamach tygodnika "Polityka" (2019 nr 40, s. 70-71). Autor spoza humanistyki, bo reprezentujący nauki techniczne, pyta, jak to jest możliwe, że rząd prawicowy nie jest zainteresowany publikowaniem przez polskich uczonych rozpraw czasopismach krajowych w ich języku ojczystym?

Jedno z najstarszych pism naukowo-technicznych, jakim jest "Przegląd Elektrotechniczny" ze stuletnią tradycją i renomą także w USA, mimo publikowanych w nim artykułów w języku polskim, uzyskało 20 pkt., a czasopisma zagraniczne o znacznie niższym poziomie naukowym mają 200 pkt. Przecież to jest chore! Patologia! Niszczenie polskiej kultury naukowego piśmiennictwa na rzecz faworyzowania periodyków anglojęzycznych, także wydawanych w kraju.

"W Polsce przy ocenie dorobku naukowego, zarówno naukowców, jak i instytucji, decydujące są punkty. Także publikacja artykułów wyceniana jest w punktach, jakie otrzymały pisma naukowe". Nie jest ważna ich treść, jakość, tylko miejsce ich opublikowania. Istotnie, czytałem artykuł zamieszczony przez habilitantkę w jednym z czasopism listy A. Gdyby został złożony w języku polskim, żadna redakcja przyzwoitego periodyku by go nie opublikowała. Amerykanie wezmą, jak leci, bo czego się nie robi dla kolegi profesora z postsocjalistycznego kraju.

czwartek, 3 października 2019

Czy Wojciech Starzyński naruszył Prawo Szkolne?


Niestety, nie mogę przejść obojętnie wobec naruszających Prawo Szkolne działań Wojciecha Starzyńskiego, obecnego prezesa Fundacji “Rodzice Szkole”. Z mocy ustawy wynika, że szkoła publiczna nie może być terytorium do prowadzenia jakiejkolwiek działalności politycznej w zakresie agitacji wyborczej. Sprawą powinna zając się prokuratura. Ów pan, emerytowany lekarz weterynarz, ale i zasłużony dla opozycyjnych środowisk regionu mazowieckiego działacz oświatowy, który miał ogromne zasługi dla powołania do życia jeszcze przed upadkiem PRL - SPOŁECZNEGO TOWARZYSTWA OŚWIATOWEGO (STO), rozesłał do rad rodziców w całym kraju instrukcję, na kogo rodzice mają głosować w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Nie ma w tym nic złego,żeby ów pan wspierał politykę oświatową obecnej władzy. Zaprzecza własnej aktywności na rzecz rozwoju szkolnictwa publicznego, alternatywnego, edukacji w demokracji i wolności w naszym kraju ktoś, kto już zapomniał, co czynił trzydzieści lat temu. Jestem tym zdumiony, że można kierować listę z kandydatami na posłów z formacji partii władzy, z wskazaniem okręgu wyborczego i miejsca na liście wyborczej (zostało przeze mnie wygumkowane), naruszając obowiązujące w naszym państwie prawo. Chyba, że jest to fakenews, spreparowany dokument, skoro nie widać na nim oryginalnego podpisu.

Rady rodziców działają we wszystkich szkołach publicznych, a nie we wszystkich szkołach niepublicznych. Fundacja "Rodzice w Szkole" jest jednym z wielu podmiotów w przestrzeni organizacji pozarządowych, które w zależności od izomorficzności własnych interesów z partią władzy afirmuje się jako przedstawicielska dla rad rodziców. Taką nigdy nie była, nie jest i mam nadzieję - nie będzie. Rady rodziców mają autonomię w ramach konkretnej szkoły publicznej i nikt nie może ich zobowiązać do działań naruszających dobro dzieci i ich nauczycieli.

Fundacja powinna publicznie przeprosić Polaków, rodziców milionów uczniów szkół publicznych za agitkę partyjną. Jeśli już musi "wyprzedawać" własną - fundacyjną "twarz", to niech to czynić w ramach komitetów wyborczych, a nie w przestrzeni publicznej. Jako rodzic nie życzę sobie tego! Mam nadzieję, że krążąca w szkołach lista kandydatów zostanie uwzględniona celem pominięcia ich nazwisk na listach wyborczych. A szkoda, bo przecież każdy z nich ma własny głos, własne środki i możliwości na zabieganie o własny elektorat. Bardziej im W. Starzyński zaszkodził, niż pomógł.

środa, 2 października 2019

Szczególne wyróżnienia profesorów pedagogiki w UAM w Poznaniu

Władze Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu wyróżniły dwóch, wybitnych pedagogów - profesora Zbyszko Melosika i profesora Kazimierza Przyszczypkowskiego.

Prof. Zbyszko Melosik został mianowany z dniem 1 października 2019 r. Prorektorem UAM ds. Szkoły Nauk Społecznych. Jako członek Sekcji I Nauk Humanistycznych i Społecznych Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów ma bogate doświadczenie w zakresie postępowań na stopnie naukowe i tytuł naukowy. Profesor jest też wiceprzewodniczącym Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, a w ub. roku został uhonorowany przez Senat Uniwersytetu Szczecińskiego godnością doktora honoris causa.

Natomiast prof. Kazimierz Przyszczypkowski, który jest już emerytowanym profesorem tej Uczelni, ale pełnił w niej funkcję Dziekana Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM oraz był prorektorem UAM - otrzymał w dniu inauguracji roku akademickiego 2019/2020 Palmae Universitatis Studiorum Posnaniensis - najwyższe wyróżnienie akademickie UAM. Jest ono przyznawane wybitnym uczonym, których praca naukowa przyczyniła się do budowy znaczenia uczelni na akademickiej mapie Polski.

Odnotowuję powyższe nominacje z ogromną radością, bowiem obaj Profesorowie są znaczącymi uczonymi w polskiej pedagogice przełomu XX/XXI wieku.

Prof. zw. dr hab. Zbyszko Melosik jest także kierownikiem Zakładu Socjologii Edukacji, w którym prowadzi badania w zakresie: kultury popularnej i masowej; przemian tożsamości młodzieży w kulturze instant; roli mass mediów w społeczeństwie współczesnym; przemian męskości i kobiecości w kulturze współczesnej; kulturowych i pedagogicznych kontekstów seksualności współczesnej; społecznych funkcji szkoły i szkolnictwa; problemów współczesnego życia społecznego; globalizacji i amerykanizacji kultury współczesnej; przemian szkolnictwa w Polsce i na świecie oraz teorii i praktyki edukacji wielokulturowej.

Wśród najważniejszych publikacji znajdują się:

• Z. Melosik, Współczesne amerykańskie spory edukacyjne . Między socjologią edukacji a pedagogiką postmodernistyczną, Poznań 1995;

• Z. Melosik, Postmodernistyczne kontrowersje wokół edukacji”, Toruń-Poznań 1995;

• Z. Melosik, Tożsamość, ciało i władza. Teksty kulturowe jako (kon)teksty pedagogiczne, Toruń-Poznań 1996;

• Z. Melosik, Kryzys męskości w kulturze współczesnej, Kraków 2006, wydanie II,


• Z. Melosik, Uniwersytet i społeczeństwo. Dyskursy wolności i władzy, Kraków 2009, wydanie II;

• Z. Melosik, Teoria i praktyka edukacji wielokulturowej, Kraków 2007;

• Z. Melosik, T. Szkudlarek, “Kultura, tożsamość i edukacja. Migotanie znaczeń”, Kraków 2010, wydanie III;

• Z. Melosik, Tożsamość, ciało i władza w kulturze instant, Kraków 2010;

• Z. Melosik, Kultura popularna i tożsamość młodzieży. w niewoli władzy i wolności, Kraków 2013.

• Z. Melosik, Systemy kształcenia i doskonalenie kadr kierowniczej w krajach Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych, Ośrodek Rozwoju Edukacji, Warszawa 2014.

• Z. Melosik, Piłka nożna. Tożsamość, kultura i władza, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Poznań 2016​.



Profesor Kazimierz Przyszczypkowski jest wybitnym ekspertem w zakresie polityki oświatowej. Jego badania były skoncentrowane na takich zagadnieniach, jak: polityka oświatowa i edukacja obywatelska; działalność oświatowa samorządów lokalnych; jakość kształcenia w różnych typach szkół. Analiza podstaw programowych; przedwczesne kończenie edukacji; społeczne konsekwencje zamykania placówek oświatowych; szkoła wobec wykluczenia społecznego; zarządzanie oświatą – założenia a rzeczywistość; problemy współczesnej rodziny; rola i znaczenie instytucji edukacyjnych w różnych środowiskach; polityka oświatowa i ideologie edukacyjne; jakość kształcenia a problem drożności szkolnej młodzieży w różnych środowiskach; zerwane więzi w systemie oświatowym jako obraz współczesnej oświaty w Polsce oraz kształcenie nauczycieli/menadżerów oświaty.

Do najważniejszych publikacji Profesora należy zaliczyć:



• Polityczne uwikłania systemów edukacyjnych (2014)

• Polityczność (w) edukacji (2013)


Ekspertyzy: Polityka Oświatowa dla Poznania (2006), Analiza problemów przygotowania, przeprowadzenia i oceny wyników egzaminów zewnętrznych dla szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych (2009)

• Edukacja dla demokracji. Strategie zmian a kompetencje obywatelskie (1999)

• Opozycja polityczna w Polsce-wyzwania dla edukacji. Pomiędzy oporem, emancypacją transformacją (1993)


• Funkcje systemów informacyjnych wielkiego miasta wobec migrantów (1991)


(Fot. Przemysław Stanula)


wtorek, 1 października 2019

Stanowisko Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej w sprawie (dysfunkcji i patologii) nauki i szkolnictwa wyższego z postulatami zmian


Przywołuję w tym miejscu ważny dokument, jakim jest "Stanowisko Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej w związku z wyborami parlamentarnymi 2019". Mamy tu głos środowiska naukowego, które od początku debat nad założeniami Konstytucji dla Nauki aktywnie w nich uczestniczyło, ale tzw. reforma J. Gowina w dużej mierze nie liczyła się z opinią akademickich środowisk, bo trudno za taką uznać popierające ją stanowiska różnych podmiotów instytucjonalnie do tego zobowiązanych. Rektorzy kilkuset szkół wyższych w swej większości milczeli głównie z obawy, by nie spotkały ich uczelni ekonomiczne sankcje za brak pokory i posłuszeństwa wobec władzy. Ponoć ma być u nas Ameryka, tylko bez koniecznej dla badań wolności i bez godnych środków finansowych.

Co sądzą przedstawiciele KKHP? Proszę bardzo:


Wstęp

Reforma Jarosława Gowina wywołała chaos na uczelniach. Wprowadziła arbitralne reguły oceny pracy naukowców, a także wyposażyła rektorów w równie arbitralną władzę. Dzisiaj reformy bronią już tylko zadowoleni z siebie twórcy ustawy oraz jej nieliczni beneficjenci.

Ustawa 2.0 kontynuuje neoliberalną politykę naukową prowadzoną w Polsce od 2007 roku. Nie jest zatem żadną innowacją, a jedynie wzmacnia dotychczasowy trend, który jest bardzo szkodliwy dla polskich uczelni. Realizowana od dwunastu lat strategia reformowania nauki nie przyniosła żadnych pozytywnych skutków. Jak widać, wmuszane „pacjentowi” lekarstwo po prostu nie działa.

Naszym zdaniem autorzy reformy są w pełni odpowiedzialni za dezorganizację pracy na polskich uczelniach.

Zawieszenie skutków nieprzepisowo wprowadzonej ewaluacji

Nowe reguły oceny badań naukowych są arbitralne, podatne na środowiskowe manipulacje, a ponadto odcinają naukowców od polskiego czytelnika. Przede wszystkim jednak łamią zasadę: „prawo nie działa wstecz”, a zatem mogą być zakwestionowane w sądach. Dalsze poprawianie zasad oceny badań naukowych nie rozwiąże tego problemu, lecz raczej go pogłębi.

W roku 2021 należy przeprowadzić jednocześnie ocenę parametryczną na starych zasadach i ewaluację na nowych, żeby sprawdzić działanie nowych reguł i porównać z działaniem starych. Na lata 2021–2024 należy przyjąć – ze względu na eksperymentalny charakter ewaluacji – w drodze fikcji prawnej, że w algorytmie subwencji wszystkie jednostki mają taką samą kategorię badawczą w każdej z dyscyplin (najprościej przyjąć kategorię B+). W związku z tym należy przedłużyć obowiązywanie przepisów przejściowych dotyczących uzyskiwanie praw do nadawania stopni do 2025 roku, czyli do nowej ewaluacji.

I. Ocena instytucji
1. Zrównoważony rozwój

Konieczna jest ochrona istniejącej sieci uczelni publicznych.

Raporty zespołu prof. Przemysława Śleszyńskiego[1] pokazują perspektywę degradacji ekonomicznej polskich miast średniej wielkości. Raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego[2] wskazuje na uczelnie regionalne oraz na obecność studentów jako na dźwignie rozwoju gospodarczego miast wojewódzkich.

Dr Łukasz Zaborowski w raporcie Deglomeracja czy degradacja?[3] dowodzi, że obecność wysoko wykwalifikowanych specjalistów powiązanych z ośrodkami akademickimi jest podstawowym czynnikiem rozwoju gospodarczego i społecznego miast.

2. Nieodpowiedzialna polityka naukowa

Jedynym celem polityki ostatnich lat był papierowy wzrost: zmiana pozycji polskich uczelni w międzynarodowych rankingach. Tymczasem niskie pozycje rankingowe są wynikiem wyłącznie braku systematycznych działań marketingowych w tym kierunku[4]. Takie działania są poza naszym zasięgiem i nawet po drastycznym zwiększeniu nakładów na naukę polskich uczelni nie będzie na nie stać.

Konieczne jest odejście od rozliczania uczelni w trybie konkursowym, w którym istnieją w zasadzie stali „zwycięzcy” i „przegrani”. Dzisiaj możliwość awansu, czyli przejścia z jednej grupy uczelni do drugiej (wyższej), uzależniona jest od spadku pozycji jednego z największych graczy, czyli od uzyskania przez jedną z tych uczelni gorszych wyników. Tymczasem:

- tryb ustalania parametrów oceny zabezpiecza na wielu poziomach przewagę czołówki akademickiej,

- uczelnie uzyskujące gorsze wyniki w konkursie międzyuczelnianym pozbawiane są narzędzi finansowych i kadrowych stanowiących konieczny warunek dociągnięcia do peletonu,

- praktyką kolejnych rządów jest ustalanie norm publikacyjnych, od których zależą wyniki naukowe instytucji w trakcie okresu oceny, co uniemożliwia tworzenie wieloletnich strategii rozwoju uczelni, a ponadto ułatwia manipulację wskaźnikami na rzecz uprzywilejowanych podmiotów.

Podstawą oceny musi być klarowny, publiczny standard jakości dydaktyki i badań naukowych. Odejście od konkursowego porównywania ze sobą jednostek naukowych na rzecz wyznaczania standardów jakości dydaktyki i badań gwarantujących uczelniom
publicznym finansowanie i uprawnienia pozwoli lokalnym środowiskom naukowym tworzyć wieloletnie programy strategii rozwoju.

3. Proponowany sposób oceny uczelni

Ustawodawca powinien określić progi punktowe zapewniające określony poziom finansowania i uprawnień niezależnie od wyników innych podmiotów. Postulujemy przy tym różnorodność kryteriów, których spełnienie umożliwi osiągnięcie wymaganego pułapu jakości.

Uczelnia musi mieć możliwość decydowania o tym, jaką przyjmie strategię rozwoju – bardziej lub mniej dydaktyczną, skupioną na pracy w regionie lub na współpracy międzynarodowej, na kształceniu kadr czy na badaniach itd. Oznacza to, że uczelnia powinna móc decydować, ile punktów wypracuje w ramach poszczególnych kategorii oceny.

4. Zasady ewaluacji dyscyplin naukowych

Sztywne przypisanie pracownika do dyscypliny naukowej jest jednym z największych „bareizmów” nowej ustawy. To szkodliwe rozwiązanie zmuszające naukowców do rezygnacji z badań przełomowych, przekraczających podziały między dyscyplinami, musi koniecznie ulec zmianie.

Postulujemy rezygnację z minimalnej liczby dwunastu pracowników (N) przypisanych do danej dyscypliny na początku okresu ewaluacji na rzecz przypisania do dyscypliny nie badacza, lecz publikacji jego autorstwa, którą on sam przypisuje do określonej dyscypliny.

Skutki sztywnego określenia dwunastu osób czynnych naukowo na początku ewaluowanego okresu są następujące:

* niemożność zgłoszenia do ewaluacji dyscypliny, w której w danym ośrodku pracuje mniejsza liczba badaczy, co prowadzi do patologii w postaci przypisywania „na siłę” badaczy do dyscypliny pokrewnej,

* przypisanie się do maksymalnie dwóch ewaluowanych dyscyplin uniemożliwia skuteczną badawczą interdyscyplinarność, gdyż cztery publikacje rozproszone na dwie dyscypliny osłabiają potencjał jednej z nich,

* znaczne utrudnienia w ruchach kadrowych i mobilności, gdyż „reguła 12” w przypadku mniej licznie reprezentowanych dyscyplin prowadzi zarówno ośrodek, jak i pracownika do sytuacji, w której ani nie można zwolnić pracownika (np. za brak wyników w pracy naukowej), ani pracownik nie może zrezygnować z pracy.

Można też wymienić zalety ewaluacji według publikacji:

* uczelnia wskazuje dyscypliny, do których ma być przypisana publikacja,

* przy zachowaniu ewaluacji polegającej na porównywaniu ze sobą poszczególnych dyscyplin (czego nie zalecamy) porównanie polegałoby na wyciągnięciu średniej liczby punktów uzyskanych przez badaczy w publikacjach w zadeklarowanych przez nich dyscyplinach. W ten sposób porównywać można ze sobą dyscypliny, w których swoje teksty deklaruje zarówno 10, jak i 100 badaczy.

Zmianie musi ulec również sama klasyfikacja dyscyplin. Nieobecność na ministerialnej liście takich dyscyplin jak na przykład geodezja czy kulturoznawstwo będzie miała zasadniczy wpływ na możliwość rozwoju badań i kadry w tych ważnych gospodarczo i/lub społecznie kierunkach.

II. Organizacja środowiska naukowego

Należy przywrócić równowagę na uczelniach, zakłóconą przez wyposażenie rektorów w arbitralną władzę. Konieczne jest odtworzenie na uczelniach struktur kolegialnych równoważących władzę rektora oraz stworzenie przejrzystej struktury wyboru władz uczelni.

Celem zmian wprowadzonych przez Ustawę 2.0 była likwidacja naukowego etosu niezależności i podporządkowanie biurokratycznym wymogom efektywności. Samorządność pracowników naukowych zakłada dyskutowanie i wspólne wypracowanie norm dobrej nauki. Likwidacja samorządności akademickiej pozwala urzędnikom na dyktowanie z zewnątrz norm dobrej nauki, których strażnikami stają się rektorzy.

Poważnym problemem polskiej kultury naukowej jest – umocowany metodologicznie – brak odwagi teoretycznej oraz przemocowa kultura zarządzania. Konformizm środowiskowy w zakresie podejść teoretycznych oraz metodologicznych obniża poziom nauk społecznych i humanistycznych, utrudniając uczelniom spełnianie roli rzeczowego recenzenta polityk publicznych.

Wolność nauki jest celem odnoszącym się do relacji nie tylko z administracją publiczną, lecz również z władzami uczelni, a także z przekonaniami kolegów naukowców. Potrzebne jest działanie na rzecz zmiany zbiorowych mechanizmów psychologicznych i kultury organizacyjnej uczelni.

1. Struktura uczelni

Podstawowym problemem i zadaniem ustawodawcy jest zniesienie podziału między administracyjnymi strukturami uczelni grupującymi naukowców a radami dyscyplin.

Przywrócenie samorządności akademickiej powinno zakładać skupienie wszystkich przejawów działalności pracownika akademickiego w ramach jednej struktury organizacyjnej, kierowanej przez jednolity organ kolegialny.

2. Podział kompetencji i wyłanianie władz

Postulujemy:

* członkostwo w Radzie Wydziału z urzędu dla każdego pracownika (ewentualnie po habilitacji, wówczas konieczny byłby dodatkowo wybór reprezentacji młodszych pracowników), a dodatkowo 20 proc. miejsc w radzie dla reprezentacji studentów,

* wybór dziekana i delegatów do senatu przez radę,

* pozostawienie radzie decyzji we wszystkich sprawach dyscypliny,

* domniemanie kompetencji rady (jeśli czegoś nie uchwala senat, to robi to rada wydziału),

* wybór rektora przez członków senatu.

3. Budowanie kultury partycypacji

Kolegialność w dotychczasowej praktyce była z pewnością daleka od doskonałości. Znane są przykłady nieprawidłowości, nadużyć czy codziennej niesprawności. Dlatego konieczne jest budowanie odpowiedniej kultury organizacyjnej na uczelniach. Zmiana ta nie dokona się jednak bez odpowiednich narzędzi instytucjonalnych zapewnionych na poziomie ustawy.

Brak dostępu do informacji jest główną przyczyną braku wzajemnego zaufania i złej kultury zarządzania w środowisku akademickim. Jednostki powoływane odpowiednio przez ustawę oraz statut uczelni powinny przedstawiać stan rozdziału środków w trybie rocznym, o ile gospodarują środkami finansowymi. Odpowiednie informacje muszą być publikowane na stronach uczelni.

Należy wyzwolić energię i inicjatywę członków wspólnoty uczelnianej. To oni najlepiej znają realne problemy, wyzwania i właściwe recepty dla uczelni. Uczelnia musi być środowiskiem przyjaznym, zachęcającym do aktywności, kreatywności i współtworzenia środowiska pracy.

Ustawa o szkolnictwie wyższym musi zobowiązać uczelnię do określenia w statucie następujących warunków:

* zgłaszanie przez grupę akademicką do senatu inicjatyw mieszczących się w jego kompetencjach,

* zgłaszanie przez grupę akademicką do rady uczelni inicjatywy mieszczących się w kompetencjach tego organu,

* zgłaszanie przez grupę wyborców do odpowiedniego ciała inicjatywy dotyczącej zmian w regulaminie lub statucie uczelni,
* zgłaszanie przez grupę wyborców do odpowiedniego ciała inicjatywy dotyczącej zmian w budżecie uczelni w części przeznaczonej do obywatelskiego zagospodarowania.

4. System grantów wewnątrzuniwersyteckich

Nauki humanistyczne i społeczne powinny mieć możliwość rozwoju niezależnego od promowanych modnych tematów. Rektorzy powinni przeznaczać na ten cel środki finansowe w odpowiedniej wysokości umożliwiające realizację projektów badawczych.

Konkursy powinny być rozstrzygane przez komisje składające się z przedstawicieli danej dyscypliny.

Głównym kryterium w przyznawania wewnątrzuniwersyteckich grantów powinno być zwiększanie samowiedzy i kapitału kulturowego społeczeństwa polskiego.

5. Demokratyzacja ciał reprezentujących szkolnictwo wyższe

Należy zdemokratyzować najwyższą reprezentację środowiska pracowników uczelni. Skład Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego musi być wybierany oddolnie, w systemie kurialnym – uwzględniającym osobne kurie pracowników samodzielnych, doktorów, pracowników niebędących nauczycielami akademickimi, studentów i doktorantów.

Obecny system nominowania członków Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego zabezpiecza dominację środowiska Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w tym ciele.

6. Przeciwdziałanie kulturze plagiatu

Należy wyeliminować wszelkie nieuczciwe praktyki w nauce i dążyć do tego, by zawód naukowca był zawodem zaufania publicznego, a praca naukowców była oceniana sprawiedliwie i uczciwie. W tym celu należy stworzyć dwuinstancyjny system karania plagiatorów (I instancja – uczelniana, II instancja, odwoławcza – ogólnopolska) i wprowadzić możliwość nałożenia za plagiat kary dożywotniego zakazu wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego.

III. Humanistyka i nauki społeczne

1. Listy wydawnictw i czasopism

Debaty akademickie nie są jedynie akademickie, bo współdecydują o wyborach cywilizacyjnych. Konsekwentny zwrot euroatlantycki po 1989 roku nie byłby możliwy bez przepracowania przez środowiska naukowe – a w konsekwencji przez polskie elity zarówno liberalne, jak i prawicowe – tematyki historycznych stosunków międzynarodowych oraz tożsamości własnej. Dlatego drastyczne osłabienie krajowego obiegu naukowego jest zagrożeniem strategicznym dla bezpieczeństwa państwa – uniemożliwia prowadzenie naukowej debaty na temat realizowanego modelu rozwoju, jego modyfikacji lub alternatyw.

Narzędziem drastycznego osłabienia i tak słabego obiegu naukowego w Polsce są ustalone przez urzędników Ministerstwa Nauki listy wysoko punktowanych wydawnictw i czasopism. Listy te łączą arbitralność wyborów z nieproporcjonalnie wysokim punktowaniem wydawnictw i czasopism anglojęzycznych w stosunku do krajowych (i wielu wydawnictw innych państw europejskich). To musi skutkować uciszeniem polskiej debaty naukowej i odcięciem naukowców od polskiego czytelnika półprofesjonalnego i nieprofesjonalnego.

Domagamy się zasadniczego spłaszczenia punktacji wydawnictw i czasopism. Lista wydawnictw musi zostać rozszerzona o wydawnictwa spoza sfery anglofońskiej. Podstawowa lista wydawnictw polskich musi być możliwie szeroka. Jednocześnie ustawodawca powinien sformułować przejrzyste i formalne warunki, takie jak zasięg dystrybucji oraz afiliacja publikujących autorów, umożliwiające polskim wydawnictwom zaliczenie do grupy wyżej punktowanej.

Analogiczne – przejrzyste warunki formalne należy określić w ramach ustalania punktacji czasopism. Konieczna jest pełna przejrzystość procesu ustalania punktacji, aby wykluczyć działania lobbystyczne, oraz rezygnacja z systemowej dyskryminacji polskojęzycznych czasopism i wydawnictw.

2. Finansowa degradacja nauk humanistycznych (kosztochłonność)

Wiele dyscyplin humanistycznych doświadczyło w ostatnim czasie radykalnego spadku finansowania. Za sprawą obniżenia współczynnika kosztochłonności, określającego przewidywany koszt badań i dydaktyki, środki do tej pory przeznaczane na humanistykę odpłynęły do innych dziedzin i dyscyplin, pogłębiając i tak znaczną pauperyzację środowisk humanistycznych.

Ten niepokojący rezultat można śmiało interpretować jako realizację tezy, że ci, którzy zawsze byli niedofinansowani, mogą pracować nawet kosztem niskich uposażeń i redukcji etatów, za jeszcze mniejsze pieniądze. Jest on również wyrazem niewiedzy na temat funkcjonowania współczesnej humanistyki, na przykład humanistyki cyfrowej.

Dlatego postulujemy podniesienie współczynnika kosztochłonności do wartości 2.0 dla wszystkich dyscyplin, w których wynosi on obecnie 1.0 lub 1.5, a także jego całkowite wyłączenie z wpływu na uposażenia pracowników naukowych; pensje nie mogą bowiem zależeć od typu prowadzonych badań, ale od zajmowanego na uczelni czy w instytucie Polskiej Akademii Nauk stanowiska.

IV. Finanse

1. Rola samorządów w finansowaniu uczelni

Należy umożliwić współfinansowanie przez samorządy niektórych programów i inwestycji akademickich. Samorządy nie mogą zastąpić konstytucyjnej roli państwa wobec uczelni publicznych, powinny jednak móc wspierać uczelnie publiczne. Szczególnie istotną rolę mogą odgrywać we współfinansowaniu infrastruktury uczelni – sportowej oraz socjalnej. Budowa domów akademickich dla studentów, doktorantów i pracowników może stać się istotnym czynnikiem wpływającym na mobilność studentów oraz dostępność kadr. Dotyczy to szczególnie mniejszych ośrodków akademickich.

Innym ważnym obszarem postulowanej finansowej aktywności samorządu terytorialnego jest uzupełnianie oferty stypendialnej uczelni oraz zamawianie ekspertyz w lokalnych ośrodkach akademickich.

Podstawą finansowania przez samorząd terytorialny badań istotnych dla regionu może być regionalny fundusz badawczy. Należałoby stworzyć możliwość odpisu podatkowego na rzecz uczelni. Zebrane środki dzielone byłyby następnie między szesnaście samorządów terytorialnych.

2. Dodatkowe źródła finansowania

Konieczne jest znalezienie dodatkowych, pozabudżetowych źródeł finansowania nauki. Postrzegamy jako korzystne – postulowane także w innych gremiach – wprowadzenie dodatkowej opłaty innowacyjnej. Wszystkie działające w Polsce podmioty korzystają z szeroko rozumianego postępu (infrastruktury naukowo-technicznej), a nie wszyscy płacą podatki w Polsce.

Należy zmienić tę sytuację, skłaniając wszystkie przedsiębiorstwa, w tym te z kapitałem zagranicznym, do inwestowania w polski rozwój naukowo-społeczno-techniczny. Umożliwiłaby to opłata innowacyjna naliczana od przychodu osiąganego na rynku polskim nakłada na podmioty, których obrót na rynku globalnym jest większy od ustalonej kwoty (np. 1 mld) euro. Jej stawka mogłaby wynosić 0,5–1 proc. rocznego obrotu lub zmieniać się w ramach progresywnej skali podatkowej. Wpływy z tej opłaty zostałyby przekazane na naukę i szkolnictwo wyższe.

Proponowana opłata obciąża wyłącznie największe przedsiębiorstwa, które osiągają tzw. efekt skali. Danina z jednej strony zmniejszyłaby przewagę wielkich przedsiębiorstw nad małymi i średnimi, a z drugiej strony wspierałaby polską naukę będącą gwarantem dalszego rozwoju społeczno-gospodarczego.



Przypisy:

[1] Zob. P. Śleszyński, Polska średnich miast. Założenia i koncepcja deglomeracji w Polsce, Klub Jagielloński, Raport 02/2018; Analiza Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, 2017: http://samorzad.pap.pl/depesze/redakcyjne.praca.akty/176437/122-miast-srednich-tracacych-funkcje-spoleczno-gospodarcze (dostęp: 23.09.2019).

[2] Zob. Akademickość polskich miast, 2019: http://pie.net.pl/wp-content/uploads/2019/06/PIE-Raport_Akademicko%C5%9B%C4%87.pdf (dostęp: 23.09.2019).

[3] Zob. Ł. Zaborowski, Deglomeracja czy degradacja? Potencjał rozwoju średnich miast w Polsce, Klub Jagielloński, Raport 03/2019.

[4] Zob. S. Collini, What Are Universities For?, London 2012.

poniedziałek, 30 września 2019

Nowy podręcznik akademicki PEDAGOGIKA


W lutym 2018 r. przyjąłem zaproszenie kierownictwa redakcji działu psychologia i pedagogika Wydawnictwa Naukowego PWN na rozmowę w sprawie przygotowania nowej edycji podręcznika akademickiego PEDAGOGIKA. Wydane na początku XXI wieku dwa tomy podręcznika pod wspólną redakcją z prof. Zbigniewem Kwiecińskim - określane w studenckim slangu mianem "niebieskiego" - wymagały poważnej aktualizacji. Minęło już ponad piętnaście lat, a przecież wiedza rozwija się dynamicznie także w naukach humanistycznych i społecznych.

Rozpoczęliśmy zatem prace nad nowym wydaniem zapraszając do niego kilkudziesięciu Autorów – wybitnych specjalistów z ośrodków naukowych w całej Polsce. Planowaliśmy stworzenie nowoczesnego podręcznika, odzwierciedlającego aktualny stan wiedzy w obszarze pedagogiki, ale także przydatnego i atrakcyjnego pod względem dydaktycznym. Aby prace całego zaangażowanego Zespołu przyniosły jak najlepsze rezultaty, zaproponowaliśmy przyjęcie jednolitych standardów edytorskich dla poszczególnych tekstów. Liczyliśmy, że w ten sposób uda nam się zachować spójność poszczególnych części podręcznika, a zastosowanie uzgodnionych form po raz pierwszy uatrakcyjnienia tekstów pod względem dydaktycznym i ilustracyjnym ułatwi pracę z podręcznikiem wykładowcom i studentom czy zapoznanie się z jego treścią przez nauczycieli, polityków oświatowych czy różne siły społeczne.

Uczestnicy X Ogólnopolskiego Zjazdu Pedagogicznego w Warszawie byli pierwszymi odbiorcami dzieła, którego większość autorów mieli okazję spotkać w czasie naukowych debat na Uniwersytecie Warszawskim i w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Pracowaliśmy w autorskim zespole niezwykle intensywnie, rzetelnie i zdyscyplinowanie, bowiem już 10 sierpnia 2019 r. całość ujednoliconej edytorsko publikacji mogliśmy oddać Redakcji PWN do składu po uprzednich, wielokrotnych korektach. To jest podręcznik trzech generacji uczonych.

Niezwykle wymagającym recenzentem naukowym podręcznika był prof. zw. dr hab. Kazimierz Przyszczypkowski z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytet u im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po uwagach naszego rzeczoznawcy korygowaliśmy miejscami treści, uzupełnialiśmy dane, literaturę oraz zmieniliśmy pierwotny układ treści. Tym samym podręcznik ma trzech redaktorów naukowych. Nie zawsze zwracamy uwagę na recenzenta wydawniczego, tymczasem rzetelna merytorycznie analiza maszynopisu pozwala na wyeliminowanie błędów, uzupełnienie braków czy uczynienie niektórych treści bardziej klarownymi. Recenzentowi jesteśmy zatem szczególnie wdzięczni.

Trudno pisze się podręczniki akademickie, podobnie jak podręczniki szkolne, bowiem są one adresowane do licznej grupy czytelników, których oczekiwania, potrzeby, aspiracje i możliwości percepcyjne są zróżnicowane. Ujęcie 50 rozdziałów w jednym tomie wydawało się czymś nierealnym, ale zmiana formatu książki i duża dyscyplina autorów w utrzymaniu przypisanej ich częściom objętości sprawiła, że kierownictwo PWN zaaprobowało całość, a redaktorki Jadwiga Witecka i Aleksandra Małek wykonały tytaniczną pracę redakcyjną, edytorską, by podręcznik ukazał się na Zajazd.

Każda książka naukowców ma swoją historię, przyczyny jej powstania i zakresu ujętych w niej treści. Jako redaktorzy - wraz z recenzentem - mamy nadzieję, że konieczna aktualizacja wiedzy z nauk o wychowaniu znajdzie zrozumienie, ale też stanie się powodem do własnych studiów, analiz, krytyki i konstruowania odmiennych projektów wydawniczych. Niczego nie zamykamy tym ujęciem stanu wiedzy pedagogicznej, a wprost odwrotnie, otwieramy kolejny okres analiz, rekonstrukcji, dyskusji, syntez i nowych badań. Właśnie dlatego po każdym z rozdziałów pojawia się zaproszenie do lektur, zaś indeks rzeczowy pozwala na rozpoznanie także nowych kategorii pojęciowych w pedagogice współczesnej.

Zachowaliśmy z pierwszej edycji rozdziały trzech autorów, wybitnych uczonych, którzy zmarli, ale spadkobiercy ich dzieł wyrazili zgodę na nową edycję ich tekstów. Są to znakomite studium historii oświaty i wychowania Stefana Wołoszyna, pedagogika egzystencjalna ks. Janusza Tarnowskiego i analiza szkolnego środowiska wychowawczego Marioli Chomczyńskiej-Rubachy. Całość została podzielona na trzy części:

I PEDAGOGIKA JAKO NAUKA - zarysowano tu zwięźle historię wychowania i myśli pedagogicznej oraz opisano podstawowe subdyscypliny pedagogiki: dydaktykę ogólną, pedagogikę wczesnej edukacji, pedagogikę społeczną, mediów, młodzieży, porównawczą, filozofię edukacji oraz pedagogikę specjalną. Tę część zamykają syntetyczne analizy paradygmatów badań pedagogicznych – jakościowych i ilościowych.

II WSPÓŁCZESNA MYŚL PEDAGOGICZNA – PRĄDY I KIERUNKI - w tej części przybliżono główne założenia takich nurtów, jak pedagogika personalistyczna, krytyczna, emancypacyjna, ekologiczna, anarchistyczna czy międzykulturowa.

III PEDAGOGIKA REFORM EDUKACYJNYCH - tu Czytelnik znajdzie między innymi informacje na temat pedagogiki Marii Montessori, Janusza Korczaka, planu daltońskiego, pedagogiki waldorfskiej, a także szczegółowe omówienia reform edukacyjnych w Polsce prowadzonych od lat 70. ubiegłego wieku.

Jak napisaliśmy we Wstępie, którego fragment tu przytoczę:

Niniejszy podręcznik pedagogiki jest przeznaczony dla studentów przygotowujących się do zawodu nauczycielskiego, dla nauczycieli odnawiających swoją wiedzę pedagogiczną oraz dla studentów rozpoczynających studia pedagogiczne. Jest on zatem wprowadzeniem do pedagogiki.

Pedagogika jest nauką o wychowaniu (kształceniu, edukacji). O przedmiocie pedagogiki mówimy zamiennie i równocześnie: wychowanie, kształcenie, edukacja, ponieważ terminy te – w szerokim znaczeniu – są bliskoznaczne. Rozumiemy przez nie wszelkie warunki, procesy i działania wspierające rozwój jednostki ku pełnym jej możliwościom oraz sprzyjające osiąganiu przez nią postawy życzliwości wobec innych i kompetencji do aktywności na rzecz dobra własnego i wspólnego w bliskiej i dalszych strefach otoczenia społecznego.

Jeżeli używamy pojęcia „wychowanie” – w najszerszym znaczeniu – to oprócz nauczania i uczenia się jako działań dla pozyskania wiedzy i umiejętności, akcentujemy spontaniczne i celowe nabywanie trwałych orientacji wartościujących, względnie stabilnych kompetencji do działania, czyli postaw, kształtowanie spójnych i specyficznych dla danej osoby właściwości zachowania się w zmiennych sytuacjach w różnych okresach życia – czyli charakteru i tożsamości.

Jeżeli używamy pojęcia „kształcenie” – też w szerokim rozumieniu – to podkreślamy jedność i nierozerwalność, równoczesność i niezbędność intencjonalnego rozwijania wiedzy i rozumności, zdolności do przeżywania wyższych emocji moralnych i estetycznych oraz kontrolowania emocji negatywnych, samosterowności motywacji i umiejętności skutecznego działania z różnych sferach i momentach (także krytycznych) życia osobistego, społecznego, zawodowego i obywatelskiego, formowania osobowości z bogatym światem pozytywnych przeżyć, zorientowanej na zadania nie tylko osobiste, lecz także pozaosobiste, na stały rozwój w okresie najbliższym i zaplanowany na okresy odległe.

Jeżeli używamy szeroko rozumianego pojęcia „edukacja” – to nie tylko obejmujemy nim wszystkie wymienione wyżej procesy i działania, lecz zarazem włączamy do zakresu tego pojęcia wszelkie zorganizowane czynności nauczania, uczenia się i wychowywania na wszystkich szczeblach: od państwa do instytucji prowadzących te działania zarówno bezpośrednio, organicznie (jak rodzina, sąsiedztwo, rówieśnicy, przedszkole, szkoła, uniwersytet, poradnia, społeczność lokalna, samorząd, stowarzyszenia, kluby i organizacje, parafia) i działających pośrednio (jak rząd, parlament, ministerstwo, instytucje zarządzania, oceniania i kontroli czy też treści i formy medialnego masowego przekazu informacji i kultury w telewizji, radio, internecie, prasie, książkach, rozrywkowe i rekreacyjne imprezy masowe, rynek, reklama, moda).

Bliskość znaczeniowa tych trzech pojęć powoduje, że szkoły wyższe i ich jednostki prowadzące kształcenie, dokształcanie i doskonalenie nauczycieli i pedagogów mają w swej nazwie „pedagogika”, „nauki pedagogiczne”, „nauki o wychowaniu”, „studia edukacyjne”. Popularność terminu „edukacja” w języku angielskim, który ma charakter języka o zasięgu światowym i jest środkiem międzynarodowego porozumiewania się, powoduje, że zaczyna on dominować w dyskursie akademickim i w mowie potocznej.

Do studiowania pedagogiki zachęcamy wszystkich, którzy chcą zajmować się bądź już się zajmują edukacją, wychowaniem, opieką. Warto studiować pedagogikę!


Dziękuję raz jeszcze Autorom: Prof. Iwonie Chrzanowskiej (UAM), Prof. Agnieszce Cybal-Michalskiej (UAM), Prof. UW Adamowi Fijałkowskiemu (UW), Prof. UW Rafałowi Godoniowi (UW), Prof. Colegium da Vinci w Poznaniu Bogusławie Dorocie Gołębniak, Prof. Agnieszce Gromkowskiej-Melosik (UAM), Prof. Teresie Hejnickiej-Bezwińskiej (UKW), Prof. Wiesławowi Jamrożkowi (UAM), Prof. Dorocie Klus-Stańskiej (UG), Prof. Janinie Kostkiewicz (UJ), Prof. UMK Hannie Kostyło, Prof. APS Jackowi Kulbace, Prof. Kazimierzowi Zbigniewowi Kwiecińskiemu (UMK), Prof. Joannie Madalińskiej-Michalak (UW), Prof. Mieczysławowi Malewskiemu (DSW), Prof. Zbyszko Melosikowi (UAM), dr Małgorzacie Mikszy (UŁ), Prof. ChAT Bogusławowi Milerskiemu, ks. Prof. Marianowi Nowakowi (KUL), Prof. ChAT Renacie Nowakowskiej-Siucie, Prof. UZ Inetcie Nowosad, Prof. UAM Jackowi Pyżalskiemu, Prof. Krzysztofowi Rubasze (UMK), Prof. Barbarze Smolińskiej-Theiss i Prof. Wiesławowi Theissowi (APS), ks. Prof. Januszowi Surzykiewiczowi (UKSW), Prof. Tomaszowi Szkudlarkowki (UG), Prof. Danucie Urbaniak-Zając (UŁ), Prof. UWr Rafałowi Włodarczykowi i Prof. UWr Wiktorowi Żłobickiemu.



niedziela, 29 września 2019

"Rozmowa z chuliganem"




Pedagogika musi prowokować nauczycieli, wychowawców, nauczycieli kształcących nauczycieli, opiekunów, rodziców, instruktorów itp. do refleksji, do odzewu własnego sumienia, do uświadomienia sobie własnego systemu wartości, tego, jak postrzegamy świat, kim jesteśmy, ku czemu zmierzamy, co odczuwamy itd. Od niemalże dwóch tygodni przetoczyła się fragmentaryczna, manipulowana, autocenzurowana fala opinii, komentarzy, świadectw, felietonów nawiązujących do felietonu Aleksandra Nalaskowskiego. Nie używam w tym miejscu tytułu naukowego, bo i Jego wypowiedź miała miejsce w pozaakademickiej przestrzeni. Zamieszczam w tym miejscu "Wywiad z chuliganem", by wreszcie sam autor wypowiedzi mógł odnieść się szerzej do tego, co wywołuje w nim wzburzenie, protest, czego nie toleruje, a co ceni w życiu.

Czy obywatelom III RP wolno jeszcze mówić o tym, co ich boli, z czym się nie zgadzają, co ich niepokoi, a zarazem jakie są ich własne postawy wobec zdarzeń społecznych czy politycznych? Publikowałem w blogu wypowiedzi innych uczestników świata pedagogiki społecznej. Jakoś nikt nie protestował, nie wnioskował o ich odwołanie z uniwersytetu, aż tu nagle taki rwetes? Kto obejrzy i wysłucha do końca? Materiał jest dość długi, ilustrowany, pełen dynamiki wypowiedzi Aleksandra Nalaskowskiego. Tyle pisze się o o filozofii, psychologii czy socjologii wartości, o aksjologii pedagogicznej, a zatem jest szansa na rozmowę, dyskusję, analizy, polemiki w oparciu o konkretne wydarzenie.