niedziela, 8 listopada 2020

Pluralizm kolokwialny

 



Obowiązująca już od 1 października 2019 r. nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce osobom ubiegającym się o stopień naukowy doktora habilitowanego zgotowała pluralizm kolokwialny. Moim zdaniem byłoby zdecydowanie lepiej, gdyby w Polsce zlikwidowano ten stopień naukowy, bo sposób manipulowania procedurami osiąga już swoje apogeum schizoidalności. 


Zapewne wiele osób jeszcze pamięta, że wprowadzona przez rząd PO i PSL w 2011 r. (z dwuletnią karencją) zmiana w habilitowaniu osób ze stopniem naukowym doktora przesunęła rozstrzyganie o jakości osiągnięć naukowych habilitantów z rad wydziałów lub instytutów (w zależności od posiadanych uprawnień w tym zakresie) na powoływane przez Centralną Komisję Do Spraw Stopni i Tytułów komisje habilitacyjne. 


Ścieżka procedowania była następująca: 


1) habilitant składa wniosek do CK ; 


2) CK kieruje wniosek do wskazanej przez habilitanta jednostki akademickiej, 


3) jednostka po powołaniu własnego zespołu opiniującego zasadność i możliwość procedowania u niej danego wniosku kierowała sprawę na posiedzenie rady wydziału/instytutu, a ta rekomendowała 3 członków przyszłej komisji habilitacyjnej (jednego recenzenta - mógł być z własnego środowiska; sekretarza komisji i jednego członka komisji); 


4) rada jednostki podejmowała uchwałę o przyjęciu wniosku habilitanta do procedowania i powołaniu trzech członków komisji zgodnie z ustawowo przypisaną im rolą; jednak rada mogła odmówić przyjęcie wniosku (z różnych powodów i bez uzasadniania);              

5) niezależnie od treści własnej uchwały rada jednostki kierowała wniosek habilitanta do CKdsSiT, by ten organ 

 

a) w przypadku odmowy procedowania przez radę wniosku skierował go do innej jednostki akademickiej, 

 

b)w przypadku zaakceptowania wniosku i rekomendowania trzech członków komisji  podjął uchwałę o powołaniu jej pełnego, siedmioosobowego składu, który był dopełniony przez członków Sekcji I Nauk Humanistycznych i Społecznych CK o kolejnych czterech członków komisji habilitacyjnej (dwóch recenzentów, przewodniczącego komisji i jednego członka komisji);

 

c) zdarzało się, że CKdsSiT kwestionowała jedną czy nawet dwie osoby z wskazanych przez radę jednostki ze względu na niespełnianie przez nie ustawowych wymogów, w tym jawny lub ukryty konflikt interesów między habilitantem a owym(-i) członkami komisji. Wówczas procedura do punktu 3. 


6) Trzej recenzenci z powołanej komisji habilitacyjnej mieli 6 tygodni czasu od otrzymania umowy na to, by zapoznać się z osiągnięciami naukowymi habilitanta i przygotować swoją recenzję. 

 

Ustawodawca nadał jednak temu warunkowi charakter instrukcyjny, a to oznaczało, że nie musieli przestrzegać owego czasu z bardzo różnych, często losowych czy merytorycznych powodów. Termin instrukcyjny oznacza w potocznym skrócie "dobrze by było... , ale wcale nie musisz". 

 

Pamiętam  z innej dyscypliny niż pedagogika wniosek, który procedowany był przez dwa lata! Odwołania zatem habilitantów tylko z tego powodu,. że ich wniosek był procedowany dłużej niż w ciągu 6 tygodni nie znalazły pozytywnego poparcia ani w CK, ani w WSA czy NSA. Takie jest prawo administracyjne. Gdyby to był termin zawity, to recenzenci musieliby przygotować swoje opinie w ściśle określonym czasie. 


7) Zdarzało się, że członkowie komisji habilitacyjnej mieli różne wątpliwości co do formalnych stron prowadzonych przez  habilitanta badań (np. nie były poprawnie czy w ogóle określone w publikacjach założenia metodologiczne, zamieszczone narzędzia badawcze, zasady doboru próby itd., itp.), toteż wnioskowali o zaproszenie habilitanta na posiedzenie komisji habilitacyjnej, przekazując mu na piśmie z wyprzedzeniem 14 dniowym  pytania, do których miał się ustosunkować. 


Wieść o tym rozeszła się po kraju, mimo iż ten element procedury był zapisany w ustawie, a może właśnie dlatego, toteż ci, którym odmówiono nadania stopnia doktora habilitowanego  a nie byli zaproszeni na posiedzenie komisji habilitacyjnej w większości przypadków traktowali to jako błąd formalny. Nie wiedzieli czy może nie akceptowali faktu, że komisja habilitacyjna mogła, ale nie musiała zapraszać na swoje posiedzenia takiej osoby. 

 

Nie  rozwijam tego, gdyż są to kwestie merytoryczne, indywidualne, które muszą być rozpatrywane adekwatnie do zawartości publikacji będących przedmiotem oceny. W tym miejscu dopiero zaczyna się problem, który został przeniesiony przez ustawodawcę w 2018 r. do nowej ustawy, która - jak wspomniałem we wstępie - już obowiązuje. 

 

Otóż przyjęto, że zaproszenie habilitanta na posiedzenie komisji jest:


1) obowiązkowe dla habilitanta i jego komisji;  
2) nie ma ustawowo określonego charakteru, zakresu, formy przeprowadzenia kolokwium (o tym mogą rozstrzygać senaty uczelni); 


3)  obrady komisji habilitacyjnej z udziałem habilitanta toczą się tylko i wyłącznie w gronie członków komisji habilitacyjnej. Tym samym nie powrócono do rozwiązania, które miało miejsce przed 2011 r., że organ uprawniony do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego (rada wydziału/instytutu - a dziś są to albo senaty uczelni albo RADY  (danej) DYSCYPLINY NAUKOWEJ (w UŁ jest to Komisja do Spraw Stopni Naukowych).        

Taka procedura wynika z art. 221 ust. 9: Komisja habilitacyjna może przeprowadzić kolokwium habilitacyjne ... .  

Nie ma zatem upoważnienia ustawowego do rozszerzenia komisji habilitacyjnej o kogokolwiek spoza jej siedmioosobowego składu. 

 

Habilitanci powinni zatem dobrze zapoznać się z warunkami określonymi w uczelni, w której chcieliby, aby zostało przeprowadzone postępowanie habilitacyjne, gdyż każdy organ do tego uprawniony może kierować się nieco odmiennymi zasadami, formami i wymaganiami stawianymi kandydatom do tego awansu. Tak - metaforycznie określając - rozkwitnie nam pluralizm kolokwialny

 

Być może nawet pojawi się nowy rodzaj turystyki habilitacyjnej, tym razem wewnątrzkrajowej, ze względu na bardziej prestiżowe lub innego rodzaju warunki uczestniczenia w kolokwium.