piątek, 13 sierpnia 2010

Izgubljena generacja

to tytuł książki chorwackiego pisarza, poety i redaktora rozgłośni radiowej KL-Eurodom ze Splitu - Damira Duplančiča, który od 2000 r. prowadzi na tej antenie audycje dla młodzieży, doradzając jej w rozwiązywaniu codziennych problemów. Po polsku tytuł tej książki brzmiałby – „Zagubiona generacja”. Jest ona zbiorem autobiograficznych wspomnień, wrażeń, przemyśleń, ale przede wszystkim wierszy tego autora, które zostały poświęcone pokoleniu dojrzewającemu w latach 70. i 80. XX wieku. Tom został dopełniony wypowiedziami przyjaciół i znajomych też z tego pokolenia na temat tego, jak oni postrzegają miniony czas życia? Są tu wspomnienia z dziecięcych zabaw na ulicy czy przydomowym podwórku, szkolne sukcesy i porażki, pierwsze miłości, wakacyjne przygody i społeczno-ekonomiczne przemiany, które dotknęły tę generację.

Dzisiaj Międzynarodowa Organizacja Pracy (International Labour Organization) opublikowała raport o tzw. "straconym pokoleniu", odnosząc ten termin do młodzieży, która nie może znaleźć miejsca na rynku pracy. W świetle tego raportu - globalne bezrobocie osiągające poziom 630 mln. młodych ludzi w wieku od 15 do 24 lat w tym roku ma mieć rekordowy poziom, w wyniku wciąż mającego miejsce kryzysu ekonomicznego na świecie.

Nieco inny aspekt wchodzenia w życie młodzieży podnosi w swojej książce Karel Hvižďala, kiedy pyta - Co wyrośnie z dzieci, które dzisiaj przyszły na świat? Gdyby przyjąć tezy amerykańskiej psycholog Judith Harris, że większy wpływ na socjalizację dziecka ma jego środowisko, otoczenie, niż rodzina, to dla dzieci lepiej jest, kiedy wyrastaj w dobrym środowisku i problemowej rodzinie, niż w problemowym środowisku a w dobrej rodzinie. Dopóki nasze codzienne otoczenie i pozarodzinne środowisko życia, jakim jest w tym przypadku państwo, sprawia, że nie trzeba przestrzegać ustaw, że się omija prawa, że politycy postępują arogancko a niekiedy i kłamią, (…), to nie ma się co dziwić, że to wszystko deprawuje dzieci, także te z dobrych rodzin.

Ktoś podcina gałąź, na której siedzi kolejne młode pokolenie. Duplančič słusznie zatem docieka w jednym ze swoich wierszy: (...) dlaczego piłujecie gałąź drzewa, na którym siedzicie? Czyż nie jest ona jeszcze wystarczająco zdrowa? A może wam przeszkadza to, że jeszcze ktoś inny na niej usiadł?(…)

(źródła: K. Hvižďala, Interviewer aneb restaurování kontekstů. Rozhovor s m.m. marešovou, Portál, Praha 2010; D. Duplančič, Izgubljena generacja, Split 2009, s. 312; http://wiadomosci.onet.pl/2209795,12,swiatowy_alarm_ws_straconego_pokolenia,item.html)

środa, 11 sierpnia 2010

Interwiówer czy wywiadowca?

Podróże kształcą, a w czasie wakacji wzbogacają nas w sposób szczególny, gdyż poza własnym środowiskiem codziennego życia czy pracy zawodowej możemy trafić na zupełnie nowe zjawiska, doświadczyć czegoś dotychczas niespodziewanego, spotkać nowych ludzi, przeczytać obcą literaturę itp. Zaintrygował mnie w czeskiej księgarni tytuł książki, która właśnie ukazała się w moim ulubionym wydawnictwie naukowym „portál” w Pradze, a nosi tytuł: Interviewer. Jest to wywiad – rzeka z nestorem czeskiego dziennikarstwa, prowadzącym i publikującym swoje wywiady z tak znakomitymi osobistościami świata czeskiej polityki, kultury i nauki, jak m.in. z profesorem socjologii politycznej Václavem Bĕlohradským, z pierwszym postsocjalistycznym Prezydentem Republiki Czechosłowackiej – Václavem Havlem, wybitnym czeskim fotoreporterem Josefem Koudelką czy z praskim rabinem Efraimem Karolem. Tym razem jednak jest to wywiad z Karlem Hvižďalą jako interviewerem, czyli z dziennikarzem, pisarzem, a przede wszystkim mistrzem tego gatunku, który określany jest mianem wywiadu-rzeki.

Niestety, nie odnajduję w języku polskim odpowiednika dla słowa interviewer. Jak bowiem określić w naszym języku tego, który przeprowadza wywiad z kimś innym - prowadzący wywiad czy wywiadowca? W Internecie znajdziemy nawet portal poświęcony tylko i wyłącznie wywiadom z celebrytami czy vipami (www.wywiadowcy.pl), więc chyba jednak powinienm użyć nazwy - wywiadowca.

Termin interwiówer nie przyjmie się, gdyż jest zaprzeczeniem tego, o czym marzył poeta, gdy apelował, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa. Nie miał okazji stanąć przed dylematem, jak przetłumaczyć tytuł książki: Interviewer. Ten anglicyzm nie byłby niczym złym, o ile, użyłbym go w poprawnej formie i z umiarem. Interwiówer odpowiadałby wprawdzie nowemu “językowi”, który opiera się na używaniu słów-hybryd, o angielskim rdzeniu i z polskimi końcówkami, ale brzmiałby jednak dość pokracznie. Chyba zatem zastosuję w przekładzie słowo – wywiadowca, ale założę się, że natychmiast będzie się ono kojarzyć albo ze specsłużbami, albo z harcerzami. Kim zatem jesteś, kiedy przeprowadzasz z kimś wywiad? Interwiówerem czy wywiadowcą?