Obywatel pisze do MEN i otrzymuje odpowiedź!
Profesor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy wysłała do Premiera i ministry edukacji narodowej list w sprawie sześciolatków z prośbą o ustosunkowanie się do zawartych w nim treści. Kiedy otrzymała nań odpowiedź z MEN (wydaje się oczywiste, że Premier zlecił ją właśnie temu resortowi), zastanawiała się, czy nie szkoda było czasu i atłasu. Czy ma sens pisać do Ministerstwa Edukacji Narodowej w jakiejkolwiek sprawie, z troską o dzieci w szkole, skoro i tak uzyska się wystandaryzowaną odpowiedź, która jest niczym innym jak sklejką propagandowych haseł na użytek publiczny? Być może centrum władzy nie wie, w jaki sposób komunikować się z obywatelami, toteż korespondencja urzędnika z obywatelem jest bardzo ogólnikowa? W ubiegłym roku, kiedy MEN zadebiutował wiosną w Facebooku a rodzice zaczęli dopytywać się o los planowanych zmian w systemie oświatowym, jeden z urzędników odpowiedzialnych za komunikację społeczną, napisał, mniej więcej w stylu: Jak jest taka piękna pogoda, ...