niedziela, 10 listopada 2019

Chyba najkrótsze członkostwo profesora w radzie innej uczelni


Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce wprowadziła do systemu nowy organ uczelni – radę. Kadencja rady uczelni przewidziana jest na 4 lata, jednak zgodnie z przepisami przejściowymi kadencja pierwszej rady uczelni trwać będzie do dnia 31 grudnia 2020 r. Zgodnie z art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce w państwowych szkołach wyższych musiały powstać rady uczelni. Do ich zadań należy:
1) opiniowanie projektu strategii uczelni;
2) opiniowanie projektu statutu;
3) monitorowanie gospodarki finansowej uczelni;
4) monitorowanie zarządzania uczelnią;
5) wskazywanie kandydatów na rektora, po zaopiniowaniu przez senat;
6) opiniowanie sprawozdania z realizacji strategii uczelni;
7) wykonywanie innych zadań określonych w statucie;
8) opiniowanie planu rzeczowo-finansowego;
9) zatwierdzanie sprawozdania z wykonania planu rzeczowo-finansowego;
10) zatwierdzanie sprawozdań finansowych.


Jakiś czas temu pisałem o tym, którzy pedagodzy zostali powołani do rad własnych uniwersytetów. Wówczas nie wiedziałem, że zostanę zaproszony przez Senat Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie do przyjęcia roli członka rady tej uczelni. Przed wakacjami zostałem powołany przez Senat ChAT członkiem Rady. Byłem zatem chyba jedynym pedagogiem włączonym do takiej Rady spoza uczelni, w której ona działa.

Senat ChAT podczas posiedzenia w dniu 30 maja 2019 r. wybrał członków Rady Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Zostali nimi:
• Jego Ekscelencja bp Jerzy Samiec
• Jego Ekscelencja abp dr hab. Jakub Kostiuczuk
• Jego Ekscelencja bp dr hab. prof ChAT Marcin Hintz
• Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski
• Ks. dr Andrzej Baczyński
• Ks. infułat Andrzej Gontarek
• Dr Jarosław Charkiewicz – Przewodniczący
• Mecenas Tomasz Nast
• Sebastian Szymański – Zarząd Samorządu Studentów ChAT

W świetle jednak nowych regulacji prawnych w moim podstawowym miejscu pracy, jakim jest Uniwersytet Łódzki, gdzie w Statucie zostały dopiero w październiku 2019 r. sprecyzowane przez władze warunki członkostwa w powoływanych w II dekadzie tego miesiąca Komisje do spraw stopni naukowych stanąłem przed dylematem: albo nadal pełnić funkcję doradczą w ChAT, ale zaakceptować nieobecność w Komisji zajmującej się postępowaniami naukowymi we własnym uniwersytecie, albo złożyć rezygnację z członkostwa w organie doradczym ChAT, żeby realizować swoje obowiązki w zakresie kształcenia kadr akademickich w UŁ.

W Statucie Uniwersytetu Łódzkiego zapisano: Członkiem komisji do spraw stopni w UŁ jest z mocy prawa każdy zatrudniony w uniwersytecie profesor i profesor uczelni, który spełnia przesłanki pozytywne i wobec którego nie występują przesłanki negatywne wymienione w art. 20 ustawy, a zatem:

- ma pełną zdolność do czynności prawnych;

- korzysta z pełni praw publicznych;

- nie był skazany prawomocnym wyrokiem za umyślne przestępstwo lub umyślne przestępstwo skarbowe, chyba że doszło do zatarcia skazania;

- nie był karany karą dyscyplinarną, chyba że doszło do zatarcia karania;

- nie ukończył w dniu 1.10.2019 r. 67 r.ż. – późniejsze ukończenie tego wieku NIE MA WPŁYWU na członkostwo w komisji;

- nie pełnił służby, nie pracował, nie współpracował z organami bezpieczeństwa państwa w okresie od 22 lipca 1944 do 31 lipca 1990 r.;

- nie jest jednoosobowym organem uczelni, nie jest członkiem rady innej uczelni, nie jest zatrudniony w administracji publicznej.


Nie bardzo rozumiem powody kwestionowania członkostwa w radzie innej uczelni, skoro nie wiąże się ona z procedurami i procesem nadawania stopni naukowych w ramach własnej dyscypliny naukowej. Społeczne doradztwo rektorowi i senatowi innej uczelni w zarządzaniu nią, a nie w stanowieniu o procedurach i postępowaniach awansowych jej pracowników naukowych. Trudno. Trzeba pogodzić się z takim stanem prawnym. Wybrałem zatem ten drugi wariant i z końcem października skierowałem do JM Rektora ChAT wniosek o przyjęcie mojej rezygnacji z tej zaszczytnej funkcji. Chyba nie zdarzył się taki przypadek w Radach innych uczelni.


Podobne rozwiązania statutowe przyjęto w Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, gdzie organem uczelni jest m.in. Rada dziedziny, która odpowiada za nadawanie stopni naukowych. Podobnie jak w UŁ członek Rady Dziedziny nie może być członkiem rady inne uczelni. Jednak członkostwo w tej Radzie jest ograniczone do 8 członków dla każdej dyscypliny w przypadku, gdy w ramach danej dziedziny uczelnia posiada uprawnienia do nadawania stopni naukowych lub stopni w zakresie sztuki w więcej niż jednej dyscyplinie. Pedagogika jest reprezentowana w Radzie dziedziny nauk społecznych przez ośmiu przedstawicieli samodzielnych pracowników z Wydziału Pedagogicznego UKW.

Tak więc w UŁ jest lepiej, bo wszyscy profesorowie i profesorowie uczelniani wchodzą w skład Komisji do spraw stopni naukowych.

W Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie art.20 ustawy prawo o szkolnictwie wyższym nie stanowi bariery w podejmowaniu przez jej profesorów roli członkowskiej w radzie innej uczelni. Przyjęto w statucie, że Organami Akademii są: 1) Rada Akademii; 2) Rektor; 3) Senat; 4) Rada Wydziału. Tym samym profesor - członek Rady Wydziału może być członkiem Rady innej uczelni, gdyż nie koliduje to z jego prawem i obowiązkiem do pracy na rzecz rozwoju naukowego pracowników akademickich. W zakresie postępowań w przedmiocie nadawania stopni naukowych zadania te realizuje Rada Wydziału.

W Uniwersytecie Zielonogórskim przyjęto, że kolegialnymi organami Uniwersytetu są Senat i Rada Uczelni. Do zadań Senatu należy nadawanie stopni naukowych, toteż profesorowie, którzy nie są członkami Senatu UZ mogą być członkami innych rad uczelnianych.

Nie analizuję statutów innych uniwersytetów, gdyż ich autonomia skutkuje często nieporównywalnymi rozwiązaniami organizacyjnymi. W prasie pojawił się artykuł Dominika Antonowicza i Marty Jaworskiej, którzy piszą w najnowszym wydaniu "Forum Akademickiego":"Na koniec trzeba ze smutkiem podkreślić, że wiele PWSZ-ów ostentacyjnie ukrywa informacje o składzie rad, a zwłaszcza o ich wynagrodzeniach, mimo, że są one prawnie zobowiązane do publikowania uchwał senatu. Takie postępowanie nie sprzyja transparentności funkcjonowania polskiego szkolnictwa wyższego, a roztaczanie aury tajemniczości nie jest właściwą drogą do budowania dobrych i trwałych relacji PWSZ z zewnętrznymi interesariuszami."

W uniwersytetach proces ten jest transparentny. Dlaczego nie jest w PWSZ?