Polska filozofia pod włos
Ilekroć pojawiają się w Polsce wybory, do ataku o poselską pozycję przystępują niektórzy filozofowie. Zawsze lepiej jest mieć pensję unijną, niż siedmiokrotnie niższą na uniwersytecie. Być może ta ucieczka do wolności staje się powodem braku zainteresowania kandydatów studiami na tym kierunku, gdyż tracą wybitnych wykładowców, myślicieli. Trudno przecież, by po zaliczenia egzaminów jeździli do Brukseli. Ci, którzy w swej większości pozostają w polskich uczelniach, muszą zatroszczyć się o właściwy poziom rozwoju tej dyscypliny. W sukurs przyszła im b. ministra nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka, która słusznie przywróciła uczelniom prawo do samostanowienia o uruchamianiu własnego kierunku kształcenia. Szkolnictwo niepubliczne świetnie sobie z tym radzi od lat, tylko to na garnuszku państwowym jakoś nie może być bardziej elastyczne. Niektóre jednostki ogłaszają w geście rozpaczy i bezradności likwidację kierunku "filozofia". Czy warto tak się poddawać? To mo...