sobota, 11 marca 2017

Złodzieje na uniwersytecie


Trzydzieści lat temu byłem po raz pierwszy w Szwajcarii. Piękno tego kraju fascynowało na każdym kroku. Domy mieszkalne nie były zamykane na klucz, a przed nimi stały samochody, także bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Tylko wsiąść, włożyć kluczyk do stacyjki i odjechać. Stojące na ulicy rowery nie były przyczepione łańcuchami z kłódką do stojaków czy przydrożnych słupów, toteż miałem wrażenie, że za chwilę podejdzie jakiś złodziej, wsiądzie na któryś z rowerów i odjedzie w siną dal.

Gospodarze nie rozumieli mojego niepokoju. Niby dlaczego miałby ktoś za chwilę ich okraść, zabrać auto, rower, wejść do mieszkania, by wynieść z niego najcenniejsze rzeczy itd.? Oni prawo moralne mieli w sobie, toteż mogli zachwycać się niebem gwieździstym nad głowami, bo w tym czasie nie wkradał się do ich domów czy instytucji żaden złoczyńca. Rzecz jasna, skłamałbym, gdybym twierdził, że było to powszechne zjawisko, bo przecież szkoły, kościoły, sklepy, instytucje publiczne itd. były zamykane po godzinach ich pracy czy urzędowania.

Moim marzeniem było, by także w Polsce, w moim mieście, szkole, uczelni itp. nastąpił taki czas, kiedy nie będę musiał martwić się o to, czy wychodząc na chwilę z pokoju nie zostanę przez kogoś okradziony. Dosłownie w kilka tygodni po powrocie ze Szwajcarii ukradziono mi rowery (także moich synów), a przybyłemu na uniwersytet profesorowi z RFN skradziono sprzed uniwersyteckiego hotelu samochód, kiedy meldował się w recepcji i nie zdążył nawet wypakować swoich bagaży. Jechał do nas z Hanoweru kilkanaście godzin, by przekazać naszym pracownikom najnowszą literaturę naukową i wygłosić kilka wykładów.

Wczoraj udałem się na zajęcia, a tu na drzwiach toalety mojego uniwerku zastałem ostrzegający plakat: "Prosimy o zamykanie drzwi na klucz po każdorazowym skorzystaniu z toalety".
Szybko mi wyjaśniono, że ktoś wczoraj wszedł do kilku męskich toalet i wykręcił z wszystkich umywalek wcale nie taką nową armaturę. Zrobił to fachowo, bo niczego nie zniszczył, budynku nie zalał, a zatem wiedział, gdzie są zawory dla poszczególnych pięter i pomieszczeń. Musiał mieć przy sobie narzędzia, przynajmniej klucz francuski.

Co się dzieje z naszym społeczeństwem? Częściowo jest ono podzielone, zdekapitalizowane, oszukiwane, manipulowane, wyzyskiwane, i jeszcze do tego zdemoralizowane. Rąk nie umyłem, ale - w tej sytuacji - nie tylko ja miałem brudne ręce, tyle tylko, że w nieco innym kontekście społeczno-moralnym. Zapewne złodziej, kimkolwiek by nie był - studentem, znajomym studentów czy może i bezrobotnym - jest szczęśliwy, bo może armaturę sprzedać, by mieć kasę na wódkę lub zainstalować ją na swojej działce.

Dzisiaj idę na wykład zabierając ze sobą chusteczki higieniczne do odświeżenia ciała, bo przecież administrator nie kupi nowej armatury z dnia na dzień. Musi czekać na przetarg...

piątek, 10 marca 2017

Profilaktyka przemocy wobec dzieci i młodzieży


Wczoraj na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego odbyło się I Ogólnopolskie Forum Dobrych Praktyk w zakresie profilaktyki przemocy wobec dzieci i młodzieży. Wśród referujących był m.in Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar. Debatę objęły swoim patronatem Ministerstwo Edukacji Narodowej, Rzecznik Praw Dziecka i Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Fundacja po DRUGIE.

Głównym celem Forum było podzielenie się przez jego uczestników (byli nimi przedstawiciele różnych podmiotów oraz służb integracji społecznej wspomagających dzieci i młodzież) wiedzą i doświadczeniami w zakresie sprawdzonych projektów, narzędzi i metod pracy w modelu resocjalizacji pozytywnej oraz profilaktyki wychowawczej. Inspiracją do zorganizowania Forum stała się Kampania 19 dni przeciwko przemocy i krzywdzeniu dzieci i młodzieży prowadzona co roku na całym świecie w pierwszych dniach listopada. Autorem tej inicjatywy jest szwajcarska organizacja pozarządowa zajmująca się prawami kobiet i dzieci – Women’s World Summit Foundation. W Polsce kampanię koordynuje od 2014 roku Fundacja po DRUGIE.

Jak informowali o Forum Organizatorzy: W 2016 roku w kampanii wzięło udział ponad sto podmiotów. Odbyły się tysiące inicjatyw, które angażowały społeczności lokalne i propagowały budowanie świata bez przemocy. Organizator forum – Fundacja po DRUGIE – chciałby, aby miało ono cykliczny charakter i na stałe wpisała się do kalendarza ważnych wydarzeń konsolidujących środowiska praktyków i teoretyków. Wydarzenie jest skierowane do wszystkich osób, które w teorii lub praktyce zajmują się dziećmi, młodzieżą, pracą z rodziną. Umożliwia ono także zaprezentowanie działań podjętych w środowiskach lokalnych w ramach Kampanii 19 dni przeciwko przemocy i krzywdzeniu dzieci i młodzieży, która odbyła się w 2016 roku.



Zdążyłem dojechać na II część obrad, którą rozpoczął wiceprzewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, a zarazem wiceprzewodniczący Zespołu Pedagogiki resocjalizacyjnej - prof dr hab. Marek Konopczyński. Jego referat pt. Młodzież 3.0 czyli dlaczego wychowujemy pokolenie odwróconych pleców? stanowił znakomite wprowadzenie do analizy sytuacji polskiej młodzieży w poszerzonym o wirtualną przestrzeń świecie.

Profesor przybliżył nam najważniejsze wyniki badań NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa), które zostały przeprowadzone we wrześniu 2016 roku a dotyczyły funkcjonowania nastolatków w internecie, w tym korzystania przez nich ze smartfonów, komunikacji społecznej i doświadczania w tym środowisku przemocy.

Pani dr Małgorzata Dziewanowska z Uniwersytetu Warszawskiego opisywała mechanizm zdarzeń w relacjach między nastolatkami, w toku których wypowiadane przez dziewczęta stanowcze "Nie" jest odbierane i identyfikowane przez chłopców jako "tak". Mówiła zatem o tym, jak zapobiegać krzywdzeniu nastolatków w sferze zachowań seksualnych z perspektywy kryminologicznej.

Adiunkt z Wydziału Nauk o Wychowaniu UŁ - dr Karolina Walczak poświęciła swoją prezentację różnym rodzajom przemocy w środowisku społecznym szkoły. Wprawdzie problem nie jest dla polskiej pedagogiki nowy, bowiem od początku XXI w. prof. UAM Jacek Pyżalski, a także naukowcy z UJ w Krakowie czy UKW w Bydgoszczy prowadzą ogólnopolskie badania nad cyberprzemocą w środowisku młodzieżowym, to jednak pani Walczak podzieliła się z nami ciekawymi doświadczeniami z fińskiego projektu "KiVa - "Przeciw Bullyingowi", który skierowany jest do całej społeczności szkolnej i ma na celu motywowanie uczniów do pomocy i wsparcia ofiar różnego rodzaju agresji czy aktów dręczycielskich zamiast tolerowania bierności świadków w takich sytuacjach.




Na podstawie wyników badań dotyczących efektywności działań profilaktycznych o charakterze uniwersalnym oraz skoncentrowanych na rozwiązywaniu problemów w danym środowisku z perspektywy nie tylko sprawcy, ale i ofiary, prelegentka potwierdziła, że nie musimy być bezbronni w takich sytuacjach czy też jednostronnie rozwiązywać zjawiska agresji i przemocy. Największe skutki wdrażania tego programu uzyskano w pracy z dziećmi w szkołach podstawowych z klas I-VI, gdzie zmniejszył się poziom dręczenia rówieśniczego i wiktymizacji.


O doświadczeniach w udzielaniu pomocy i wsparciu ofiarom przemocy w rodzinie mówiła pracownik Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Łodzi, odwołując się do opisu dwóch przypadków i wskazując na konieczność podchodzenia do każdego z nich z pokora i w odrębny sposób.






Tę część obrad zamknął występ wychowanków z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Bielicach – MOW SQUAD, który uzyskał nieprawdopodobny aplauz uczestników konferencji. Ich wychowawca pięknie mówił o nich jako tych, którzy są niesprawiedliwie oceniani przez innych tylko dlatego, że są z MOW, a przecież mają swoje talenty, ambicje, są prospołecznie zaangażowani. Młodzi wykonawcy odebrali od nas na stojąco burzę oklasków jako wyrazy uznania za świetny tekst własnej piosenki i jej wykonanie.

Refren hip-hopowego utworu wszystkim zapadł w pamięci:
(...)
Zbuntowani chuligani mówią o nas cały czas
Zdemoralizowani
Tak nazywają nas
(...)





Zanim ten utwór znajdzie się w sieci, zobaczcie i posłuchajcie inny w ich wykonaniu.


czwartek, 9 marca 2017

Radość z kolejnych nominacji pedagogów - profesorów nauk społecznych

(fot. Krzysztof Sitkowski z KP RP - na zdjęciu druga od lewej prof. dr hab. Ewa Ogrodzka-Mazur)

Nawet nie przypuszczałem, że mój poniedziałkowy wpis w blogu będzie zapowiedzią długo oczekiwanych nominacji kolejnych 64 profesorów tytularnych. W dniu wczorajszym - 8 marca 2017 r. Prezydent RP Andrzej Duda wręczył akt nominacji profesorskich kolejnym, wybitnym uczonym, wśród których są także pedagodzy:

- pani prof. dr hab. Ewa Ogrodzka-Mazur z Uniwersytetu Śląskiego, Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie, zajmująca się pedagogiką międzykulturową, pedagogiką pogranicza, teorią wychowania i badaniami nad młodzieżą oraz

- pan prof. dr hab. Romuald Grzybowski - z Uniwersytetu Gdańskiego, Wydziału Nauk Społecznych, badacz najnowszej historii oświaty i wychowania.

Serdecznie gratuluję w tym miejscu wszystkim nominowanym kierując słowa uznania dla ich znakomitych osiągnięć naukowych, w tym radując się szczególnie naszymi mistrzami badań międzykulturowych i historycznych.

Przywołam najważniejsze z dokonań profesorów pedagogiki:

Prof. dr hab. Ewa Ogrodzka-Mazur (ur. 26.11.1962, Trzebinia) od początku swojej akademickiej drogi związana jest z Uniwersytetem Śląskim, gdzie studiowała pedagogikę w ówczesnej Filii w Cieszynie, kończąc ją na dwóch odrębnych specjalnościach, co nie należało do częstych czy powszechnych praktyk. W 1985 r. uzyskała stopień zawodowy magistra pedagogiki w specjalności pedagogika pracy kulturalno-oświatowej, zaś w trzy lata później ukończyła studia magisterskie na drugiej specjalności - nauczanie początkowe.

Pierwszy stopień naukowy - doktora nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki uzyskała w Instytucie Badań Edukacyjnych w Warszawie w 1993 r. na podstawie obrony dysertacji pt. "Znaczenie małych form teatralnych w pobudzaniu twórczego rozwoju dziecka w młodszym wieku szkolnym". Habilitowała się w 2008 r. na Wydziale Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach na podstawie m.in. rozprawy monograficznej pt. "Kompetencja aksjologiczna dzieci w młodszym wieku szkolnym. Studium porównawcze środowisk zróżnicowanych kulturowo (Katowice 2007, Wyd. UŚ.)

Warto odnotować, że Jej najważniejsze wówczas osiągnięcie naukowe było następstwem zrealizowania indywidualnego projektu badawczego, który uzyskał finansowanie w konkursie Komitetu Badań Naukowych (nr 2 H01F 020 22). W latach 2003-2006 uczestniczyła w międzynarodowym zespole badawczym w ramach grantu FY 2003 Fulbright Educational Partnership „Preparing Educators for Global Society”, który był realizowany we współpracy Uniwersytetu Śląskiego z El Camino College w Los Angeles (USA).

Właśnie wczoraj ukazały się dwa, najnowsze tomy z wydawanej serii badań kulturowych pogranicza polsko-czeskiego pod współredakcją prof. E. Ogrodzkiej - Mazur (z Tadeuszem Lewowickim, Aleksandrą Minczakowską i Gabrielą Piechaczek-Ogierman) pt. Sfery życia duchowego dzieci i młodzieży - Studium z pogranicza polsko-czeskiego: tom 1 - Przemiany wartości i aspiracji życiowych; tom 2 - Religia i tolerancja religijna.

Nie sposób w tym miejscu wymień wszystkie rozprawy pani Profesor, ale do najważniejszych zapewne można zaliczyć:
1. Zabawy parateatralne w klasach I–III jako stymulatory rozwoju możliwości twórczych dziecka. Cieszyn 1996;

2. „W Królestwie Zielonej Polany”. Krótki przewodnik metodyczny dla nauczycieli. Warszawa 1998;

3. Kompetencja aksjologiczna dzieci w młodszym wieku szkolnym. Studium porównawcze środowisk zróżnicowanych kulturowo. Katowice 2007;

4. Osobowość i społeczne funkcjonowanie młodzieży regionu Podbeskidzia. Katowice 1997 (współredaktor z T. Lewowicki);

5. Problemy pogranicza i edukacja. Cieszyn 1998, Wyd. UŚ – Filia w Cieszynie (współredaktor z T. Lewowicki).

6. Edukacja międzykulturowa w Polsce i na świecie. Katowice 2000, (współredaktor z T. Lewowicki i A. Szczurek-Boruta);

7. W poszukiwaniu teorii przydatnych w badaniach międzykulturowych. Cieszyn 2001, (współredaktor z T. Lewowicki)

8. Świat wartości i edukacja międzykulturowa. Cieszyn – Warszawa 2003, (współredaktor z T. Lewowicki i A. Gajdzica);

9. Polityka społeczna i oświatowa a edukacja międzykulturowa. Cieszyn – Warszawa 2005, (współredaktor z T. Lewowicki);

10. Z teorii i praktyki edukacji międzykulturowej. Cieszyn – Warszawa 2006, (współredaktor z T. Lewowicki);

11. Teorie i modele badań międzykulturowych. Cieszyn – Warszawa 2006, (współredaktor z T. Lewowicki i A. Szczurek-Boruta);

12. Praca nauczyciela w warunkach wielokulturowości – studia i doświadczenia z pogranicza polsko-czeskiego. Cieszyn – Warszawa – Toruń 2008, (współredaktor z T. Lewowicki i A. Szczurek-Boruta);

13. Socjopatologia pogranicza a edukacja. Cieszyn – Warszawa – Toruń 2008, (współredaktor z T. Lewowicki i A. Gajdzica).
itd., itd.

Prof. dr hab. E. Ogrodzka-Mazur jest członkinią m.in. Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Wspierania Edukacji Międzykulturowej; Komisji Rewizyjnej Polskiego Towarzystwa Filozoficznego – Oddział w Cieszynie; Polsko-Czeskiego Towarzystwa Naukowego i Stowarzyszenia Nauczycieli Edukacji Początkowej. Zasiada w komitetach redakcyjnych czasopism naukowych: Ars Inter Culturas „Sztuka – Edukacja – Wielokulturowość” oraz „Cieszyński Almanach Pedagogiczny". Za działalność naukową była wielokrotnie nagradzana przez JM Rektora Uniwersytetu Śląskiego. Należy do wysoko cenionych w kraju specjalistów w zakresie reprezentowanych przez siebie subdyscyplin nauk pedagogicznych. Kieruje Zakładem Pedagogiki Ogólnej i Metodologii Badań w swojej Alma Mater, zaś kierowany przez Profesor Zespół naukowców prowadzi wielostronne i interdyscyplinarne badania zjawisk związanych z edukacją międzykulturową dzieci i młodzieży.



*** prof. dr hab. Romuald Grzybowski (ur.05. 07. 1953 r. Okarpiec):

Wielokrotnie miałem przyjemność odnotowywania w blogu znakomitych konferencji ogólnokrajowych poświęconych badaniom nad polską oświatą, nauką i wychowaniem w okresie PRL, które organizował gdański pedagog z Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego. Z tym Uniwersytetem prof. dr hab. Romuald Grzybowski związany jest od samego początku swojej drogi akademickiego kształcenia i rozwoju naukowego. Przez piętnaście lat pracował także na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku (1990 – 2005), gdzie kierował Zakładem Pedagogiki, a następnie Katedrą Nauk Humanistycznych. W Uniwersytecie Gdańskim obecnie ponownie pełni funkcję dyrektora Instytutu Pedagogiki.

Jest absolwentem studiów magisterskich na kierunku pedagogika (1979) przygotowując pracę dyplomową pt. "Problem oświaty wsi na łamach „Gazety Grudziądzkiej” (1894 – 1939)". Zatrudniony w Instytucie Pedagogiki UG prowadził badania naukowe, które zaowocowały obroną dysertacji doktorskiej w 1987 r. na temat: "Problematyka kształcenia nauczycieli na poziomie średnim w województwie gdańskim w latach 1945 - 1975". Habilitował się w 2000 r. na podstawie monografii pt. "Wyższe szkoły pedagogiczne w Polsce w latach 1946 - 1956".

Wśród publikacji monograficznych Profesora są tak znaczące w dorobku naukowym tego historyka oświaty i wychowania, jak:
1. Studia nauczycielskie w województwie gdańskim w latach 1955 - 1970. Ich rozwój i efekty kształcenia. Wydawnictwo Uczelniane AWF, Gdańsk 1994, ss. 115.

2. Wyższe szkoły pedagogiczne w Polsce w latach 1946 – 1956, Wydawnictwo Uczelniane AWF, Gdańsk 2000, ss. 426.

oraz redagowane i współredagowane prace zbiorowe:

1. Humanistyczny wymiar edukacji nauczycieli wychowania fizycznego, współred. M. Krasnopolski, Z. Pawluczuk, ss. 257, Gdańsk 1999.

2. „Oświata, wychowanie i kultura fizyczna w rzeczywistości społeczno – politycznej Polski Ludowej (1945-1989). Rozprawy i szkice”, red. R. Grzybowski, Wyd. A. Marszałek, Toruń 2004, s. 428.

3. W służbie historii nauki, kultury i edukacji. Księga pamiątkowa dedykowana Prof. Lechowi Mokrzeckiemu z okazji pięćdziesięciolecia pracy zawodowej, współred T. Maliszewski, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2006, s. 488.

4. W służbie historii nauki, kultury i edukacji. Księga pamiątkowa dedykowana Prof. Lechowi Mokrzeckiemu z okazji pięćdziesięciolecia pracy zawodowej, współred. T. Maliszewski, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2008, wyd. II, poprawione i uzupełnione, s. 497.

5. Edukacja w warunkach zniewolenia i autonomii (1945-2009), współred. Elżbieta Gorloff, Andrzej Kołakowski, Wyd. Impuls Kraków 2010.

6. Badania w historii oświaty i wychowania. Historia oświaty i wychowania w życiu badacza. Księga jubileuszowa z okazji 70-lecia prof. Józefa Żerko, współred. Krzysztof Jakubiak, Waldemar Tłokiński, Wydział Nauk Społecznych Uniwersytet Gdański | Instytut Pedagogiki / Wydział Nauk Społecznych Uniwersytet Gdański Ateneum - Szkoła Wyższa w Gdańsku 2012.

7. Zaangażowanie? Opór? Gra? Szkic do portretu nauczyciela w latach PRL-u, Wyd. Adam Marszałek Toruń 2013.

8. Polskie dziedzictwo edukacyjne od XVI do XX wieku - ciągłość i zmiana. Zbiór studiów i rozpraw ofiarowanych Profesorowi Lechowi Mokrzeckiemu z okazji Jubileuszu 80. urodzin, współred. Krzysztof Jakubiak, Mariusz Brodnicki, Tomasz Maliszewski, Wydział Nauk Społecznych | Instytut Pedagogiki i Pracy Socjalnej UG 2015.

Profesor Romuald Grzybowski jest członkiem Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego (od 1982), Gdańskiego Towarzystwa Naukowego (od 1994) i Towarzystwa Historii Edukacji (od 2001, a członkiem Zarządu Głównego od 2008).

(fot. Romuald Grzybowski - źródło: UG)

środa, 8 marca 2017

Wszystkim PANIOM składam jak najserdeczniejsze życzenia,










Wszystkim Paniom w dniu ICH ŚWIĘTA składam najserdeczniejsze życzenia:

by nie tylko w dniu 8 marca spotykały się ze strony mężczyzn z

miłością,

zrozumieniem,

życzliwością,

wytchnieniem,

empatią,

szacunkiem,

sympatią,

ratunkiem,

akceptacją,

pomocą,

afirmacją,

w dzień, nocą,

docenieniem,

podwyżką,

wraz z ciśnieniem

obniżką,

oraz

mogły bez diety

dbać o swoje zalety!


wtorek, 7 marca 2017

Ranking prezydenckich nominacji



Wcale nie jest łatwo sprawować urząd prezydenta RP, bowiem od początku kadencji Andrzej Duda ma mnóstwo obowiązków, które wynikają także z bieżących działań organów władzy centralnej, różnego rodzaju instytucji, itp. Każda z nich pracuje w ramach swoich funkcji, obciążeń i terminarzy, a przecież niektóre stanowiska w kraju wymagają prezydenckiej nominacji.

Wystarczy zajrzeć na stronę Prezydenta, by przekonać się, że są sfery najwyższych kadr w naszym kraju, które wymagają większej i częstszej troski, aniżeli pozostałe. Po odbywających się w Pałacu Prezydenckim nominacjach widać, w których dziedzinach funkcjonowania instytucji państwowych konieczne są awanse przypieczętowane w uroczystej formie wręczeniem stosownych akt.

Na I miejscu są to nominacje sędziów, bo od początku kadencji odbyło się ich już czternaście: (Środa, 7 października 2015; Wtorek, 17 listopada 2015; Czwartek, 7 stycznia 2016; Czwartek, 11 lutego 2016; Środa, 17 lutego 2016; Wtorek, 19 kwietnia 2016; Poniedziałek, 27 czerwca 2016; Środa, 17 sierpnia 2016; Piątek, 2 września 2016; Poniedziałek, 10 października 2016; Środa, 7 grudnia 2016; Środa, 21 grudnia 2016; Wtorek, 24 stycznia 2017; Wtorek, 24 stycznia 2017);

Na II miejscu ulokowali się nasi generałowie, których nominacje miały miejsce dwunastokrotnie: (Wtorek, 1 marca 2016; Środa, 4 maja 2016; Poniedziałek, 15 sierpnia 2016; Środa, 23 listopada 2016; Wtorek, 29 listopada 2016; Piątek, 30 grudnia 2016; Piątek, 30 grudnia 2016; Wtorek, 10 stycznia 2017; Wtorek, 10 stycznia 2017; Wtorek, 31 stycznia 2017; Wtorek, 7 lutego 2017; Środa, 8 lutego 2017);

Na III - ostatnim miejscu - są nominacje uczonych na tytuł naukowy profesora. Tych było dotychczas siedem: (Środa, 16 września 2015; Wtorek, 26 stycznia 2016; Wtorek, 23 lutego 2016; Wtorek, 21 czerwca 2016; Wtorek, 27 września 2016; Środa, 26 października 2016; Środa, 11 stycznia 2017).


poniedziałek, 6 marca 2017

Ciekawostki z amerykańskich badań edukacyjnych


Tod Finley, który jest nauczycielem języka angielskiego na East Carolina University opublikował na serwerze Edutopia wnioski z 26 różnych badań edukacyjnych. Wskazują one na czynniki, które sprzyjają zwiększeniu efektywności kształcenia.

Autor ten pisze zarazem, że skrótowo podane wnioski nie powinny być wprost przenoszone do praktyki, dopóki nie zapoznamy się z ich naukowym uzasadnieniem. To, co sprawdziło się w jednych warunkach, w innych może być nieskuteczne. Tym samym jest to raczej zachęta do dalszych studiów i weryfikowania czyichś wniosków, niż bezrefleksyjnego aplikowania ich w szkole.

Oto kilka przykładów z jego wpisu:

Imienne pozdrowienie dziecka wraz z podzieleniem się z nim jakimś pozytywnym dla niego komunikatem w ciągu pierwszych dziesięciu minut lekcji zwiększa u uczniów poziom zainteresowania treściami kształcenia o 27 proc.

Słabszych uczniów nie należy sadzać w ostatnich ławkach, gdyż jak wynika z badań ich usytuowanie w pierwszych rzędach zwiększa poziom jakości pracy oraz osiągnięć takich uczniów.

Z badań eksperymentalnych Chrisa S. Hulleman'a z University of Virginia i Judith Harackiewicz z University of Wisconsin wynika, że poziom zainteresowania naukami przyrodniczymi u uczniów jest większy i osiągają oni lepsze oceny, jeśli pod koniec lekcji napiszą krótko o tym, jaka jest użyteczność tej wiedzy w ich życiu codziennym, aniżeli gdyby mieli pisać o tym, czego się nauczyli w czasie tej lekcji.

Psycholodzy Pam A. Mueller oraz Daniel M. Oppenheimer wykazują w świetle wyników swoich badań, że dzieci, które robią notatki ręcznie lepiej i więcej zapamiętują od tych, które czynią to na tablecie czy w komputerze.

W czasie rozwiązywania zadań wymagających aktywności umysłowej dzieci powinny pracować w maksymalnie możliwej ciszy. Należy zatem wyłączyć na ten czas muzykę, telewizor i dostęp do internetowej sieci.

W czasie nudnych wykładów lepiej zapamiętują informacje te osoby, które w tym czasie coś sobie rysują.
Jeżeli chcemy, żeby uczniowie powtórzyli nową wiedzę, to poprośmy ich, by podzielili się nią swojej koleżance czy koledze z ławki, a dużo lepiej ją zapamiętają. Podobnie, znacznie lepiej nasi uczniowie zapamiętają nową informację, jeśli jej przekaz poprzedzimy jakimś - związanym z nią dowcipem czy klipem z YouTube.

Nie należy zmuszać uczniów, by w czasie odpowiedzi na pytanie patrzyli nam prosto w oczy. Ich odpowiedź będzie znacznie lepsza, kiedy będą mogli uciec wzrokiem od naszego spojrzenia.




niedziela, 5 marca 2017

Sprawozdanie ze sprawozdań


Od góry do dołu, na każdym szczeblu zarządzania szkolnictwem wyższym i nauką każdy kolejny zwierzchnik musi mieć sprawozdanie z wyników pracy czy wykorzystanych środków jemu/jej podległych jednostek (osobowych i zespołowych). Nie wiem, bo już zaczynam się gubić, ile sprawozdań, raportów, wykazów, zestawień musiałem przedłożyć różnym podmiotom zwierzchnim. Każdy chce niemalże te same dane, ale w nieco inaczej zestawionych tabelach, ramach czy kryteriach.

Polska to taki dziwny kraj, w którym największym problemem są oczekiwania kadr kierowniczych wobec powinności sprawozdawania wszystkiego, co tylko jest możliwe. Przodujemy w tym zakresie w Europie, bowiem każdy, kto ma jakąkolwiek władzę, musi mieć ku temu podstawy, a do tego konieczne jest uzasadnienie własnego istnienia i działania.

Rzecz jasna, bez władz i administracji nie da się normalnie funkcjonować w żadnej instytucji, tak więc nie podważam tu potrzeby ich istnienia. Uważam jednak, że mogłyby one podejmować działania kreatywne, stymulujące konieczność wprowadzenia zmian, innowacji, a nie konserwujące i poszerzające zakres reprodukcji papierologii stosowanej.

Nieustannie muszę sprawozdawać ze sprawozdań, składać raport z czegoś, co już zostało wcześniej wytworzone, przekazane tylko dla zupełnie innych celów lub podmiotów. Nie trzeba już prowadzić żadnych badań naukowych w zakresie kapitału społecznego w naszym społeczeństwie, a szczególnie w środowisku akademickim, gdyż jest on chyba już na najniższym poziomie na świecie, a nie tylko w Europie.

Najlepszym wskaźnikiem niskiego wskaźnika kapitału społecznego jest to, że już mało kto komu wierzy czy ufa we wszelkiej sprawozdawczości. Brak zaufania bierze się nie tylko z ludzkich problemów, słabości charakterów, ale i braku kompetencji, ale być może bardziej z nieudolności konstruowania instrukcji dla nauczycieli akademickich w zakresie przygotowywania przez nich pożądanych raportów czy sprawozdań czy braku lepszych narzędzi do tego typu zadań.

Za zupełną paranoję uważam zobowiązywanie wysoko wykwalifikowanych kadr naukowych do tego, by przez kilka dni ślęczały nad sprawozdaniami swoich podwładnych - koleżanek i kolegów z jednostki akademickiej. Zamiast czytać, pisać, prowadzić badania nasi uczeni z jednostek muszą w specjalnie do tego powołanych komisjach ślęczeć nad tysiącami stron sprawozdań wraz załącznikami do nich, by sprawdzić, czy treść jednych zgadza się z treścią (kopią) tych drugich.

Co sprawdzają? Oczywiście załączniki, a więc kserokopie dowodów na to, że ktoś uczestniczył w konferencji, opublikował artykuł, został sekretarzem międzynarodowej debaty, powołano go/ją na członka komisji habilitacyjnej, recenzował doktorat czy wniosek profesorski itd., itd. To ja im serdecznie współczuję, ale myślę sobie zarazem, że mają też to, na co się zgodzili lub czego sami zapragnęli.

Ubolewamy nad wycinką drzew, w wyniku rzeczywiście skandalicznej nowelizacji ustawy ministra J. Szyszko na to zezwalającej każdemu, kto ma na to ochotę na własnym terytorium, ale zarazem nie szanujemy własnego środowiska, tak ludzkiego, jak i przyrodniczego, zobowiązując pracowników do kserowania setek, jak nie w ramach wydziału tysięcy stron dowodów na coś.

Nie zabieram tu głosu w sprawie kryteriów oceniania pracowników czy jednostek naukowych, gdyż temu zagadnieniu Komitet Nauk Pedagogicznych PAN poświęcił nawet specjalną debatę, a jej wyniki znalazły swoje ukoronowanie w publikacjach na łamach Rocznika Pedagogicznego KNP PAN. Uczestniczący w debacie dziekani ze zrozumieniem przytakiwali referującym wyniki badań na temat pseudosu w tym zakresie, po czym wrócili do swoich jednostek i ... kontynuują tę patologię tak, jakby nie można było pracować inaczej, racjonalnie, godnie, sensownie.

To jest paranoja, z którą walczyliśmy w oświacie, kiedy minister edukacji, też profesor - Mirosław Handke - wprowadził system awansu zawodowego nauczycieli, a każdy z nich musiał przygotowywać dla potrzeb oceniającej go komisji kserokopie wszystkiego, co czynił. Przykładowo, jak chciał pochwalić się, że chodził z uczniami do teatru, to przyklejał bilety każdego ucznia jako dowód na to, że w istocie był z nimi na sztuce.

W szkolnictwie wyższym mamy to samo szaleństwo. Kserujemy, powielamy, drukujemy... w nieskończoność pogłębiając nieufność i niszcząc przyrodę.

Tymczasem wystarczyłoby zainwestować w profesjonalny program - bazę danych, który zawierałby wszelkie, konieczne ograniczniki możliwej pomyłki, bo przecież nie sądzę, by którykolwiek z naukowców chciał władze wprowadzać w błąd w swoim sprawozdaniu, a wówczas jednym kliknięciem zwierzchnicy mieliby wydrukowany, a poprawnie skonstruowany raport.

Póki co, jest jak jest. Narzekamy na ministra Jarosława Gowina, że jego inicjatywa odbiurokratyzowania niewiele dała. Nie dała i nie da. Sami stajemy się kreatorami tej patologii.