W świetle badań psychologów rozwojowych istnieje realny powód późniejszego rozpoczynania lekcji przez nastolatków. Dowodzą tego rzetelnie przeprowadzone badania eksperymentalne zarówno w psychologii rozwojowej, neuropsychologii, jak i uwzględniające fenomen chronobiologii (pomiar hormonów, EEG, aktygrafia snu).
Tak więc, nie jest to kwestia rozmiękczania młodzieży dla jej wygody, lecz uwzględnienie w procesie kształcenia biomedycznych podstaw dojrzewania Teenager's'ów.
Albo nauczyciele mają głęboki deficyt wiedzy i/lub zrozumienia różnic rozwoju indywidualnego dzieci i młodzieży oraz uwzględniania ich w organizacji zajęć dydaktycznych, albo presja realizacji podstawy programowej sprawia, że nie zastanawiają się nad biopsychicznymi kosztami złej organizacji zajęć. Już od dziesiątek lat kształcąc przyszłych nauczycieli i pedagogów wczesnej edukacji zwracamy uwagę na to, że każda osoba ma inny typ temperamentu. Tymczasem oferowane w placówkach zadania, zajęcia i stawiane dzieciom wymagania są nieadekwatne do ich charakteru, co skutkuje albo zaniżonym, zawyżonym poczuciem własnej wartości, albo niezdolnością uczniów do samokontroli i odpowiadającej im samooceny.
Zdumiewające jest nieuwzględnianie w obowiązkowej edukacji przesunięcia rytmu dobowego w codziennym życiu nastolatków. W okresie dojrzewania dochodzi do systematycznego opóźnienia fazy snu i czuwania. Kluczową rolę odgrywa w tym procesie melatonina, hormon snu, którego wydzielanie u adolescentów zaczyna się średnio 1,5–2 godziny później niż u dzieci młodszych. Tym samym młodzież biologicznie nie jest senna wieczorem i biologicznie nie jest gotowa do funkcjonowania wcześnie rano.
Dyrektorzy szkół ponadpodstawowych planują jednak dla uczniów zajęcia rozpoczynające się nawet o godz. 7.00. Psycholodzy rozwojowi piszą o tym od lat, że chroniczny deficyt snu u adolescentów wiąże się z obniżoną koncentracją i pamięcią, słabszą regulacją emocji, większą impulsywnością, zaś wychowawcy klas odnotowują spadek aktywności i osiągnięć szkolnych szczególnie w pierwszych godzinach lekcyjnych.
Ograniczanie snu porannego oznacza więc ingerencję w biologiczny proces dojrzewania mózgu, a nie tylko gorsze samopoczucie. Nastolatki mają naturalny problem z przystosowaniem się do wcześniejszych godzin zajęć, a deficyt snu narasta w czasie. Być może jest to też powodem sięgania przez młodzież po dopalacze, e-papierosy, alkohol, a nawet narkotyki.
Zdaniem
chronobiologa Till Roenneberga istnieje niedopasowanie
instytucjonalnych rozwiązań w edukacji szkolnej do poziomu rozwoju
biologicznego młodzieży. Zbyt wczesny początek zajęć jest formą systemowej
dyskryminacji biologicznej adolescentów, zaś szkoła wymaga aktywności w
godzinach, w których organizm jest jeszcze w „trybie nocnym”.
Badania porównawcze w USA, Niemczech i w Skandynawii pokazują, że przesunięcie godziny rozpoczynania zajęć na 8:30–9:00 zwiększa u adolescentów długość snu bez opóźniania pory zasypiania, poprawia koncentrację i wyniki nauczania, zmniejsza absencję i spóźnienia oraz obniża poziom objawów depresyjnych i lękowych. Nie odnotowano pogorszenia dyscypliny czy obniżonej aktywności poznawczej.
Badania
endokrynologiczne i chronobiologiczne pokazują, że u młodzieży dochodzi do
przesunięcia momentu wieczornego wydzielania melatoniny – hormonu regulującego
rytm snu i czuwania – średnio o 1,5–2 godziny w porównaniu z dziećmi w wieku
przedpokwitaniowym (Carskadon, Acebo, Jenni, 2004).
Zjawisko sleep phase delay nie jest efektem korzystania z urządzeń cyfrowych ani zmian społecznych, choć czynniki te mogą je wzmacniać. Jak wykazano w badaniach eksperymentalnych, nawet przy ścisłej kontroli ekspozycji na światło i zachowań wieczornych, nastolatki zasypiają później i osiągają optymalny poziom czuwania dopiero w godzinach porannych przesuniętych względem standardowego czasu rozpoczęcia lekcji (Crowley, Acebo, Carskadon, 2007; schemat - s.606).
[Grafika powstała na podstawie badań z zakresu psychologii rozwojowej i chronobiologii snu m.in. za Carskadon, Roenneberg, a z wykorzystaniem narzędzi generatywnych AI - ChatGPT, OpenAI]

