OECD
opublikowała w ub. roku raport
o globalnych nastolatkach. zdecydowanie potwierdza szereg
niepokojących postaw i tendencji wśród nastolatków na całym świecie. W świetle
najważniejszych ustaleń w środowisku adolescentów występują takie tendencje,
jak:
Niepewność
i lęk.
Ponoć
39% piętnastolatków w krajach OECD nie potrafi określić swoich planów
zawodowych, a odsetek ten dramatycznie wzrósł od 2018 roku. Blisko połowa
uczniów (47 proc.) przyznało, że obawia się braku przygotowania do życia po
szkole, a 41,5 proc. nie czuła się gotowa do samodzielnej pracy w
przyszłości.
Oderwanie
od realiów rynku pracy
Plany
zawodowe nastolatków skupiają się na wąskiej grupie tradycyjnych, prestiżowych
zawodów: 58 proc. uczniów, którzy wyrazili jakiekolwiek oczekiwania, planuje
pracę w wolnych zawodach (lekarze, prawnicy, informatycy itd.). Tymczasem rynek
pracy nie jest zainteresowany tym, by trzykrotnie więcej uczniów mogło pracować
w tych, niż faktycznie istnieje odpowiadająca ich oczekiwaniom liczba miejsc
pracy.
Wpływ
pochodzenia społecznego
To
chyba najbardziej uderzająca tendencja, w świetle której pochodzenie
społeczne nastolatków silniej determinuje ich ambicje edukacyjne niż
posiadane zdolności. Słabi uczniowie z zamożnych rodzin częściej planują studia
wyższe niż zdolni uczniowie z rodzin uboższych.
Niedostateczne
wsparcie
Tylko
45 proc. uczniów odwiedziło jakiekolwiek miejsce pracy lub odbyło w nim
praktykę, zaś zaledwie 35 proc. uczestniczyło w targach pracy. Co więcej,
uczniowie w najtrudniejszej sytuacji życiowej rzadziej korzystają z doradztwa
zawodowego niż ich uprzywilejowani rówieśnicy, a to oznacza, że systemowe
oferty preorientacyjne nie trafiają do właściwych adresatów.
Z
raportu wynika, że szkoły w większości krajów nie przygotowują w sposób
systemowy młodych ludzi do poznania i rozumienia świata pracy oraz nie
uwzględniają różnic kulturowych ich codziennego środowiska życia oraz
potencjału rozwojowego.
Czy
rzeczywiście międzynarodowe badania porównawcze potwierdzają powyższe tendencje
także wśród polskich nastolatków? Czy nie jest to naturalna,
biopsychospołeczna cecha młodych pokoleń? Od początku XX wieku
młodzież zawsze miała te same dylematy. Co zatem wyróżnia nastolatków w świetle
badań na przykład z przełomu lat 60. i 70. XX wieku?
Erik
Erikson już w latach 50. XX wieku opisał fazę kryzysu tożsamości jako
normalny etap rozwoju, obejmujący właśnie poszukiwanie odpowiedzi na pytania
„kim jestem?" i „co będę robił?". James Marcia w latach 60. XX wieku
rozwinął tę koncepcję, pokazując, że eksploracja i moratorium tożsamościowe są
objawem zdrowia, koniecznymi procesami w ontologii rozwoju.
Z
perspektywy neurobiologicznej kora przedczołowa, odpowiedzialna za planowanie i
przewidywanie konsekwencji, dojrzewa dopiero około 25. roku życia, tak więc
pewna niezdolność do długoterminowego planowania jest uwarunkowana
biologicznie. Badania longitudinalne z lat 60. i 70. XX wieku, np. studia
Levinsona czy klasyczne prace Colemana nad kulturą młodzieżową, potwierdzają,
że niepewność zawodowa u nastolatków jest czymś naturalnym, oczywistym, obecnym
w życiu każdej generacji.
Co jednak wyróżnia dzisiejszych nastolatków? Pisali o tym przed prawie trzema dekadami Zbyszko Melosik i Tomasz Szkudlarek, określając generację przełomu XX i XXI wieku mianem globalnych nastolatków:
"W
przeszłości każda epoka, każde społeczeństwo
miało swój dominujący typ tożsamości - sposób tworzenia “ja” i jego
społecznych interakcji, który w trakcie praktyk społecznych był normalizowany,
podnoszony do rangi “uniwersalnej”. On to stawał się punktem wyjścia, ową -
wspomnianą już - matrycą tożsamości. W czasach wrogości i wojen był to typ
wojownika, który ryzykował swoje życia dla obrony ojczyzny lub dla rozszerzenia
imperium. W czasach pokoju lub rozbudowy był to typ pracownika-robotnika. Z
kolei w innych okresach i miejscach - typ biurokraty, gentlemana, wyznawcy,
romantyka, pozytywisty. (…) Ponowoczesność zmieniła reguły gry: dziś trudno -
przynajmniej w wysoko rozwiniętych społeczeństwach Zachodu - stwierdzić, który
typ tożsamości dominuje w sposób jednoznaczny. Współistnieje bowiem ze sobą
wiele różnorodnych i sprzecznych ze sobą typów tożsamości" (wyd. 1, 1998, s. 58-59).
Można zatem wskazać na pewne różnice
międzypokoleniowe.
1.
Skala koncentracji aspiracji, nie sama niepewność
W
latach 60-70. aspiracje zawodowe były rozproszone zgodnie ze strukturą rynku
pracy. Dziś, mimo dramatycznie szerszej oferty zawodów, nastąpiło
paradoksalne zawężenie wyobraźni zawodowej do kilku
prestiżowych profesji, a to jest nowe zjawisko, które nie było znane poprzednim
pokoleniom.
2.
Dysonans między aspiracjami a realiami
W
erze przemysłowej ścieżki zawodowe były relatywnie przewidywalne i czytelne.
Syn górnika wiedział, że może zostać górnikiem lub – jeśli będzie studiował to
zostanie inżynierem. Dziś nastolatkowie żyją w świecie, gdzie zawody powstają i
znikają w ciągu dekady, a to radykalnie utrudnia realistyczne planowanie. O ile
zatem poczucie niepewności co do przyszłości u generacji lat 60. XX w. miało
charakter egzystencjalny (kim jestem?), o tyle dzisiejsza młodzież ma
strukturalny ogranicznik, bowiem żyje w nieprzewidywalnym świecie, w
społeczeństwie ryzyka.
3.
Jakościowo nowy wymiar społeczny
Badania
Colemana z 1961 roku w "The Adolescent Society" pokazały, że
nastolatkowie tworzyli własne subkultury, ale pozostawali relatywnie
odizolowani od szerszych porównań społecznych. Dziś media społecznościowe
generują nieustanne porównania z rówieśnikami na całym świecie, co Jean Twenge
w swoich badaniach wiąże bezpośrednio ze wzrostem lęku i depresji wśród
pokolenia Z, a to jest efekt, który nie miał precedensu w życiu poprzednich
pokoleń.
4.
Dominacja tła społecznego nad zdolnościami
To
być może jest najważniejsza różnica wskazana w raporcie OECD. W latach 60-70. w
wielu krajach zachodnich systemy edukacyjne – przynajmniej w założeniu –
działały jako windy społeczne. Badania z tamtego okresu (np. Blau i
Duncan, 1967, "The American Occupational Structure") pokazują, że
osiągnięcia akademickie miały realny wpływ na awans społeczny. Dziś raport OECD
dokumentuje odwrócenie tej tendencji – zdolny uczeń z ubogiej rodziny ma
mniejsze ambicje edukacyjne niż słaby uczeń z zamożnej rodziny, a to już jest
regres, a nie natura.
5.
Kryzys zaufania do instytucji
Zauważcie, że autorzy tego Raportu nie interesują się fenomenem DOBRA, PRAWDY i PIĘKNA w życiu młodzieży, tylko tym, co jest słabością, naturalnym lub instytucjonalnym wynaturzeniem środowisk życiowych.
Każdy
raport zawiera rekomendacje. Co zatem proponują jego autorzy? Do kogo jest on
adresowany? Raport ma specyficzną strukturę adresatów i rekomendacji, toteż
syntetycznie na nie wskażę. Ma bowiem kilka grup odbiorców, co jest
charakterystyczne dla publikacji wydawanych przez OECD.
Bezpośrednimi
odbiorcami są: decydenci i ministerstwa edukacji krajów OECD, dyrektorzy i
nauczyciele szkół średnich oraz pracodawcy i organizacje
branżowe. Pośrednio zaś skierowany jest do organizacji pozarządowych,
które działają w sektorze oświatowym. Ponoć adresatem są sami
nastolatkowie i ich rodzice, co trąci naiwnością autorów dokumentu.
Warto
zauważyć, że raport powstał przy wsparciu finansowym Amazona i
organizacji Education
and Employers, co nie jest bez znaczenia dla kierunku rekomendacji. Jego
autorzy wyraźnie promują model angażowania pracodawców w edukację, a zatem ma
być zachętą do realizacji biznesowych interesów rzekomych partnerów.
Motto
tej organizacji brzmi: "Pomagamy młodym ludziom odkrywać swoją
przyszłość - przenosząc inspirację ze świata pracy do szkoły". Jeśli
od ponad trzech dekad mamy regularne i potworne w skutkach wojny (Bałkany,
Gruzja, Ukraina, Bliski Wschód), to skraca się oferta świata pracy do
produkujących śmiercionośne bomby, pojazdy pancerne, pociski, drony itp.
Czego
raport OECD nie rekomenduje, a co jest warte uwagi? Nie postuluje wprost:
- zmian strukturalnych w systemach
szkolnych,
- konkretnych rozwiązań dotyczących
finansowania doradztwa zawodowego,
- rozwiązania dysonansu między presją
akademicką a eksploracyjnym podejściem do kariery,
- odpowiedzi na pytanie, jak
przygotować młodych do zawodów, które jeszcze nie istnieją.
Wzrost
lęku zawodowego wśród nastolatków nie wynika wyłącznie z braku informacji o
zawodach – wynika też z braku kompetencji do radzenia sobie z
niepewnością. Tradycyjna szkoła uczy przede wszystkim znajdowania
właściwych odpowiedzi na z góry postawione pytania, które mogą być przedmiotem
egzaminu państwowego. Rynek pracy XXI wieku wymaga czegoś odwrotnego,
umiejętności działania w warunkach, gdy pytania są niejasne a możliwe na nie
odpowiedzi są wieloznaczne.
Socjalizacja
szkolna powinna zatem rozwijać tolerancję wobec wieloznaczności, zdolność do
eksploracji bez presji na sukces, odporność na porażkę jako normalny element
ścieżki zawodowej i refleksyjność, zdolność do samokontroli, samooceny i
rewidowania własnych przekonań.
Czas zatem na analizę polskiego Raportu o młodzieży, który zaprzecza wszelkim standardom konstruowania tego typu diagnoz.






