Pedagogiczny i ustrojowy sens szkoły publicznej jest realnością w kraju dopiero wtedy, gdy państwo uznaje, że nie jest właścicielem edukacji, lecz jednym z podmiotów odpowiedzialnych za warunki jej sensownego funkcjonowania.
Jeśli politycy MEN stosują od 1997 roku doktrynę etatyzmu, to władze państwowe prowadzą politykę oświatową zgodnie z ukrytą przed społeczeństwem zasadą: „szkoła publiczna jest nasza, bo jest częścią systemu politycznego III RP”.
Nie o taką jednak politykę oświatową walczyła "Solidarność" lat 1989-1989. Szkolnictwo miało mieć charakter publiczny, samorządny, zaś rządzący zobowiązali się, że proces kształcenia i wychowania będzie objęty uspołecznieniem, a więc zostaną powołane organy społeczne na wszystkich szczeblach polityki oświatowej:
Krajowa Rada Oświatowa
wojewódzkie rady oświatowe
powiatowe-miejskie - gminne rady oświatowe
szkolne i przedszkolne rady oświatowe.
Zostało to zadekretowane w ustawie o systemie oświatowym w 1991 roku, zaś mimo wielokrotnej nowelizacji tej ustawy zachowano możliwość prawną powoływania takich rad. Odpowiada to normie oświaty publicznej, którą cechuje to, że przedszkola, szkoły, placówki opiekuńczo-wychowawcze nie są własnością MEN, ale są dobrem wspólnym, którego władze państwowe mają strzec, a nie je zawłaszczać.
Zapis w ustawie oświatowej zmieniał w stosunku do poprzednich rozwiązań ustrojowych (w PRL) traktowanie roli rodziców, uczniów i nauczycieli w sposób instrumentalny, uprzedmiatawiający. Po 1989 roku żaden z tych podmiotów nie miał być ani klientem, ani oponentem wobec władz państwowych i samorządowych, ani też biernym odbiorcą decyzji władz państwowych czy samorządowych (MEN).
Istotą solidarnościowej rewolucji była legitymizacja oświaty publicznej jako nosiciela pedagogii naturalnej, humanistycznej, realnie zakorzenionej w auto- i współodpowiedzialności rodziców za dziecko, nauczycieli za poziom profesjonalizmu i uczniów za aktywną partycypację w kulturę szkoły.
Państwo miało już więcej nie lekceważyć najważniejszych podmiotów edukacji przedszkolnej i szkolnej, ale rodzice i uczniowie nie mieli wypierać podejścia do edukacji na bazie pedagogiki naukowej ani zastępować profesjonalne kompetencje nauczycieli. Podobnie nauczyciel nie jest urzędnikiem państwowym od realizacji podstawy programowej, ale profesjonalnym mediatorem między prawem oświatowym, wiedzą naukową, dobrem dziecka, oczekiwaniami rodziców, kulturą szkoły, lokalnym środowiskiem a przyszłością społeczeństwa.
Dlatego sens edukacji publicznej wymaga równoważenia wzajemnych relacji a nie czyjejkolwiek dominacji. Państwo bez naukowych podstaw kształcenia i wychowania popada w etatyzm. Rodzice bez pedagogiki i psychologii mogą popaść w partykularyzm. Eksperci zaś bez szkoły mogą popaść w technokratyzm. Szkoła bez rodziców może popaść w biurokratyczną samowystarczalność, zaś nauczyciel bez autonomii staje się zleceniobiorcą.
Właśnie dlatego zapisano w Porozumieniach Sierpniowych (1980-81) i Porozumieniach Okrągłego Stołu zapewnienie nauczycielom autonomii przez powołanie samorządu zawodowego nauczycieli. Szkoła jest publiczna, gdy stanowi przestrzeń współodpowiedzialności, w której żaden podmiot nie może rościć sobie monopolu do definiowania dobra dziecka, roli nauczycieli czy rodziców.
Etatyzm
w polityce oświatowej polega na tym, że władze MEN utożsamiają publiczny status szkoły z podporządkowaniem jej administracji (nadzorowi pedagogicznemu). Tymczasem szkoła publiczna nie jest
własnością państwa, lecz instytucją dobra wspólnego. Jej publiczny sens
pedagogiczny rodzi się dopiero w napięciu i dialogu między pedagogią naturalną
rodziców, doświadczeniem lokalnych środowisk wychowawczych, profesjonalizmem
nauczycieli oraz pedagogiką naukową jako humanistyczno-społeczną refleksją
zobowiązaną do służby publicznej. Państwo może tworzyć ramy edukacji, ale nie
może zawłaszczyć jej sensu.
Konstytucyjny
fundament tego procesu jest bardzo wyraźny. Art. 48 ust. 1 stanowi, że rodzice mają prawo
do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, przy poszanowaniu
dojrzałości dziecka oraz jego wolności sumienia, wyznania i przekonań;
ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko ustawowo i
na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. Art. 53 ust. 3 dodatkowo potwierdza
prawo rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego oraz
religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami, a art. 70 ust. 3 gwarantuje
wolność wyboru szkół innych niż publiczne. Do tego dochodzi konstytucyjna
zasada pomocniczości, wyrażona już w preambule jako zasada „umacniająca
uprawnienia obywateli i ich wspólnot”.
Z
tego wynika zasadnicza konsekwencja: szkoła publiczna nie zastępuje rodziców
w wychowaniu, lecz wspomaga ich funkcję wychowawczą. Także obecne Prawo
oświatowe stanowi o „wspomaganiu przez szkołę wychowawczej roli rodziny”, a nie o
przejęciu tej roli przez państwo (MEN; IBE-PIB). To znaczy, że władze państwowe mają obowiązek stworzyć
warunki kształcenia, ochrony praw dziecka, równego dostępu, bezpieczeństwa, jakości
i profesjonalnego działania szkoły, ale nie ma konstytucyjnego mandatu do
zawłaszczenia moralnego sensu wychowania.



