Autonomia szkół nie oznacza opuszczenia ich przez państwo
W polskich debatach autonomia szkoły bywa przedstawiana albo jako pedagogiczna utopia, albo jako neoliberalny projekt przerzucenia odpowiedzialności finansowej na samorządy, dyrektorów i rodziców. Oba ujęcia są błędne. Autonomia nie może polegać na tym, że władza centralna wycofuje środki finansowe, a następnie ogłasza szkołom, że odtąd są samodzielne. Nie jest autonomią zmuszanie placówek do walki o uczniów, sponsorów, wyniki i pozycję w rankingu. Nie jest nią także przekształcanie dyrektora w menedżera przedsiębiorstwa, nauczyciela w dostawcę usług, rodzica w konsumenta, a ucznia w kapitał, za którym „idą pieniądze”. Rynek nie jest neutralnym mechanizmem zarządzania edukacją. Szkoły działają w środowiskach społecznie nierównych. Mają różne zasoby, odmienne warunki lokalowe, zróżnicowany kapitał kulturowy rodzin, dostęp do specjalistów i możliwości pozyskiwania dodatkowych środków. Wprowadzenie między nimi czystej konkurencji nie usuwa nierówności, ale je utrwala. Autono...