13 marca 2026

Rynkowa kolonizacja badań edukacyjny

 





W latach 90. XX wieku badania edukacyjne w Polsce pełniły niewygodną funkcję dla władz i środowisk edukacyjnych. Ich autorzy publikowali wyniki badań odsłaniających konflikty, sprzeczności i paradoksy w systemie szkolnym i polityce oświatowej, która w świetle funkcji założonych miała być racjonalna, stabilna i prospektywna. Diagnoza nie miała pocieszać, ale ograniczać złudzenia. Dziś coraz częściej badanie oświatowe przestaje być diagnozą, a „raport” staje się formą narracji rynkowej czy politycznej (prorządowej), afirmującej założenia partiokracji, a przy tym łatwej do cytowania i bezpiecznej dla interesów zleceniodawcy (MEN; UE).

Nie chodzi o pojedynczy tekst ani o konkretne środowisko, ale o powtarzalny model, który coraz wyraźniej dominuje w przestrzeni publicznej.

W wielu współczesnych raportach edukacyjnych punkt wyjścia jest podobny: internetowy sondaż, dobrowolny udział, brak losowego doboru próby i bardzo szerokie kategorie analityczne. Respondentów opisuje się językiem statystyki, ale bez statystycznej odpowiedzialności. Pojawiają się liczby, procenty i wykresy, jednak brakuje tego, co czyni badanie badaniem: informacji o błędzie pomiaru, ważeniu danych, kryteriach włączenia do próby. Metodologia zostaje sprowadzona do dekoracyjnego akapitu.

Jeszcze bardziej charakterystyczna jest konstrukcja pytań. Zamiast neutralnych opisów doświadczenia pojawiają się normatywne sądy w rodzaju: „dzięki mojej pracy...”, „lubię swój zawód”, „czuję się odpowiedzialny za przyszłość dzieci”, "nikt do tej pory nie zbadał ..." itp. Odpowiedzi przyjmują formę dychotomiczną albo quasi-dychotomiczną: tak/nie, zgadzam się/nie zgadzam się. W badaniu o czyichś złożonych, ambiwalentnych doświadczeniach taka kafeteria nie mierzy rzeczywistości, ale ją upraszcza do moralnego wyboru. Respondent nie odpowiada na pytanie, lecz potwierdza normę.

Efekt jest przewidywalny: bardzo wysokie wskaźniki badanego fenomenu, identyfikacji z przedmiotem badań, deklarowane zaangażowanie. Te wyniki następnie funkcjonują w przestrzeni medialnej jako dowód „siły środowiska”, „misyjności zawodu” czy „czyjejś wysokiej motywacji”, choć w istocie są jedynie wskaźnikiem spójności tożsamościowej badanych. Człowiek przeciążony i pozbawiony wsparcia nie przestaje wierzyć w sens swojej pracy, a przeciwnie, często musi wierzyć w niego jeszcze silniej, by móc dalej funkcjonować.

Kolejnym powtarzalnym elementem jest psychologizacja problemów systemowych. Przeciążenie własną aktywnością zawodową, nadmiar biurokracji, brak autonomii czy konflikty z uczniami, ich rodzicami lub członkami rady pedagogicznej zostają opisane nie jako rezultat określonych rozwiązań instytucjonalnych, lecz jako wyzwania emocjonalne, z którymi jednostka „może nauczyć się radzić”. 

Wnioski płynnie przechodzą w porady, rekomendacje rozwojowe i ofertę wsparcia – często tę samą, którą oferuje zleceniodawca badania. Granica między diagnozą a marketingiem znika niemal niezauważalnie.

W ten sposób raport nie tyle demistyfikuje rzeczywistość, ale ją przekształca narracyjnie. Kryzys przestaje być problemem systemu, a staje się problemem odporności jednostki. Odejścia z zawodu nie są sygnałem alarmowym, lecz „momentem zwątpienia”. Wypalenie nie jest wskaźnikiem niewydolności organizacyjnej, lecz brakiem odpowiednich narzędzi psychologicznych. Zamiast pytania „co należy zmienić w edukacji”, pojawia się pytanie „jak pomóc nauczycielowi wytrzymać przez cały rok szkolny”?

Najpoważniejszą konsekwencją tej zmiany nie jest jednak zafałszowanie jednego obrazu, lecz erozja zaufania do diagnozy jako takiej. Gdy raporty przestają różnić się od materiałów promocyjnych, a badania od narracji motywacyjnych, czytelnik traci zdolność odróżniania wiedzy od opowieści. Rzetelne, rygorystyczne badania, chłodne, warunkowe, pełne zastrzeżeń zaczynają przegrywać w obiegu publicznym z tekstami prostszymi, bardziej „ludzkimi” i lepiej dopasowanymi do logiki cyfrowych i drukowanych mediów.

W ten sposób badania edukacyjne tracą swój sens publiczny. Zamiast być narzędziem krytycznej refleksji nad systemem, stają się elementem rynku wsparcia, który żywi się kryzysem, ale nie jest zainteresowany jego rozwiązaniem. Diagnoza zostaje zastąpiona narracją, a wiedza – pocieszeniem. Tymczasem prawdziwa diagnoza zaczyna się tam, gdzie kończy się afirmacja przedmiotu, decydentów i wyników badań.


12 marca 2026

Turystyka oświatowa ministrów edukacji

 



Udział  ministrów edukacji państw Unii Europejskiej w (nie-)formalnych spotkaniach z koleżankami/kolegami na tożsamym stanowisku dotyczył w latach 2021-2026 następujących zagadnień: 

Francja przewodniczyła w pierwszej połowie 2021 roku w Radzie Unii Europejskiej, skupiając się na problemach „odbudowy, sił i poczuciu przynależności państw członkowskich do wspólnoty”. Było to 13. przewodnictwo tego kraju, ukierunkowane na suwerenność europejską, transformację ekologiczną/cyfrową oraz obronę wspólnych wartości. 

Tematem spotkania ministrów edukacji w Strasburgu w dn. 27 stycznia2022 roku była edukacja na rzecz zrównoważonego rozwoju, odporność systemów edukacyjnych oraz współpraca europejska po pandemii. Ministerstwo Edukacji Narodowej reprezentował minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. 

Priorytetem prezydencji w Radzie UE Hiszpanii, w drugiej połowie 2023 roku, był problem: Rola edukacji w umacnianiu demokracji, wspólnych wartości UE oraz odporności społecznej. W spotkaniu ministrów edukacji w dn. 18-19 września 2023 w Saragossie roku także uczestniczył ówczesny minister Przemysław Czarnek. 

W 2024 roku przewodnictwo w Radzie Europejskiej UE przejęła Prezydencja Belgii, która zaproponowała w ramach spotkania z ministrami edukacji w dn. 29 lutego - 1 marca tego roku  w Brukseli temat: Mobilność edukacyjna, „balanced mobility”, jakość kształcenia oraz polityki edukacyjne oparte na danych (evidence-informed policy).  W tym posiedzeniu uczestniczyła już ministra Barbara Nowacka. 

W 2025 roku to Polska objęła Prezydencję w Radzie UE, zaś tematem spotkania ministrów edukacji w dn. 21-22 stycznia 2025 roku w Warszawie uczyniono kwestię: "Edukacja włączająca wysokiej jakości (ECEC i edukacja szkolna), równość szans, wykorzystanie badań w polityce edukacyjnej". Byliśmy gospodarzami tego spotkania, któremu przewodniczyła ministra B. Nowacka. Także z tych obrad niw wynikały formalne wnioski - rekomendacje dla  Rady UE. 

W 2026 roku Prezydencję objął Cypr, którego władz oświatowe zorganizowały spotkanie w Nikozji w dn. 29-30 stycznia 2026 roku proponując na temat debaty z ministrami edukacji państw członkowskich UE: "Wzmocnienie zawodu nauczyciela, ścieżki kariery, rozwój zawodowy, kompetencje cyfrowe i AI". W tym posiedzeniu uczestniczyła także ministra B. Nowacka. 

Za czasów ministra Przemysława Czarnka (2020–2023) delegacje polskie brały udział w nieformalnych spotkaniach ministrów edukacji pojawiały się w komunikatach europejskich takie zagadnienia, jak: inkluzja, wartości, odporność systemu, rola nauczycieli. W Polsce prowadzono jednak politykę otwarcie konfliktową wobec środowiska nauczycielskiego, z retoryką mobilizacji ideologicznej i bez systemowych inwestycji w zapewnienie im godnych warunków pracy. Był to okres, w którym komunikowano rodzimym nauczycielom — „musicie jeszcze poczekać” 

Nieformalne spotkania ministrów edukacji państw członkowskich UE (Informal meeting of education ministers (EYCS – Education) są każdego roku organizowane przez państwo sprawujące prezydencję w Radzie UE. Nie mają one charakteru decyzyjnego, nie kończą się przyjęciem konkluzji Rady UE, ale służą debacie politycznej, wymianie stanowisk oraz przygotowaniu gruntu pod formalne posiedzenia Rady EYCS. 

Szczegółowy skład delegacji narodowych (w tym nazwiska wiceministrów, dyrektorów departamentów, doradców) nie jest publikowany systematycznie w komunikatach prezydencji UE. Standardową praktyką jest udział ministra właściwego ds. edukacji, wsparcie urzędnicze (sekretarz stanu, dyrektor departamentu, przedstawiciel Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE). Brak publicznych wykazów personalnych nie oznacza braku udziału, lecz wynika z charakteru nieformalnego formatu tych obrad.

Żadne z wymienionych spotkań nie zakończyło się przyjęciem rekomendacji dla Rady UE, nie miało mocy wiążącej dla państw członkowskich. Natomiast wnioski z debat mogły być wykorzystywane przez prezydencje Rady UE, Komisję Europejską w przygotowaniu formalnych Konkluzji Rady EYCS (przyjmowanych na późniejszych, formalnych posiedzeniach). 

Z punktu widzenia faktograficznego Polska nie bywa biernym obserwatorem, bowiem jej urzędnicy uczestniczą regularnie w nieformalnych spotkaniach ministrów edukacji UE, a w 2025 roku pełnili rolę organizatora i gospodarza jednego z nich.

Tytuł mojego wpisu określający te spotkania mianem „turystyki ministrów edukacji” nie odnosi się do prywatnych zainteresowań przedstawicieli polskich władz oświatowych, lecz do systemowego charakteru spotkań, w których obecność polityczna nie przekłada się na odpowiedzialność decyzyjną w kraju. Polska jest jednym z najlepszych przykładów tego, jak nieformalne spotkania ministrów edukacji UE działają jako polityczna tarcza ochronna. 

Niezależnie od zmiany ekip rządowych, logika pozostaje ta sama: obecność w europejskim obiegu rozmów zastępuje odpowiedzialność za krajowe decyzje. Jak widać, w ostatnich latach, podobnie jak w poprzednich, Polska była w tym mechanizmie aktywnym i zdyscyplinowanym uczestnikiem. 

Zmiana rządu w 2023 r. nie naruszyła tego procesu, a jedynie zmieniła jego ideologiczny kontekst. Barbara Nowacka, jako ministra edukacji, była już nie tylko uczestniczką, ale i gospodynią nieformalnego spotkania ministrów edukacji UE w Warszawie, toteż polska prezydencja nadała mu hasło inkluzji i wysokiej jakości edukacji. Równolegle jednak w naszym kraju podtrzymano strategię odsuwania w czasie podjęcia realnych decyzji, które miałyby dotyczyć zasadniczego podwyższenia standardu pracy nauczycieli  zainteresowania tym zawodem przez absolwentów szkół wyższych, a wszystko toczy się pod pozorem trwającego „procesu”, „dialogu” i „przygotowywanych reform”. 

W tym sensie mamy do czynienia z turystyką edukacyjną, gdyż nie służy ona pilnym reformom oświatowym, tylko pełni funkcję autoafirmacyjną partyjnej nomenklatury. Nieformalne spotkania ministrów edukacji nie służą bowiem zmianie polityki krajowej, lecz jej legitymizacji. Uczestnikom wypłacane są diety w zależności od obowiązującej waluty w kraju gospodarzy. 

Ministra B. Nowacka ze swoim orszakiem (nie tylko z MEN) była już w Japonii i Singapurze oraz w USA. Przed nią zatem kolejne wyprawy, ale chyba z pominięciem Bliskiego Wschodu. Powinna też dużym łukiem omijać Finlandię, której osiągnięć już nie uznają kadry IBE-PIB, a tym bardziej Szwajcarię  czy Luksemburg, bo przeżyłaby szok dydaktyczny, a zdrowie jest tu najważniejsze. Podobnie korzystali z turystyki edukacyjnej urzędnicy MEN poprzedniej formacji politycznej, bo podróżowali do USA, Australii, na Filipiny, a nawet do Wietnamu. 

 

11 marca 2026

Edukacja na rzecz zrównoważonego rozwoju w oczach studentów pedagogiki

 


https://heyzine.com/flip-book/5ddbc8ea47.html#page/1 

Udostępniam link do materiału, który został wypracowany przez studentów pedagogiki Wydziału Nauk o Wychowaniu w ramach prowadzonego przez moich współpracowników z Katedr Teorii Wychowania Uniwersytetu Łódzkiego -  panią prof. UŁ dr hab. Anetę Rogalską-Marasińską i mgr. Filipa Bartosika - przedmiotu "Edukacja na rzecz zrównoważonego rozwoju". Jednak udział w zajęciach był jedynie impulsem do  samodzielnego studiowania tak złożónej problematyki.

Skupieni w Kole Naukowym "Edu-Impuls" studenci postanowili przygotować interaktywną sesję plakatową a F. Bartosik na tej podstawie opracował powyższą publikację, która pozwala na rozpoznanie kluczowych dla istoty zrównoważonego rozwoju zagadnień, stanu wiedzy, ale i związanych z nią wydarzeń, procesów czy dylematów.  



Konstruktywistyczny paradygmat dydaktyki akademickiej wymaga wyjścia poza sale seminaryjne, wykładowe, by zanurzając się w cyberprzestrzeni można było lepiej zrozumieć procesy naruszania bezpieczeństwa mieszkańców naszego Globu oraz podzielić się z innymi odbiorcami własną opinią, perspektywą poznawczą, a wszystko nie po to, by uzyskać zaliczenie z przedmiotu, bo przecież w takiej postaci i jej wytworach przejawia się prawdziwe studiowanie. 


(foto. moje)