Posty

Wyświetlanie postów z sierpnia 22, 2010

Dziękuję za Solidarność 1980-1989, za edukację oporu!

Obraz
Zbliżają się obchody najważniejszej – przynajmniej dla mojego pokolenia - rocznicy Porozumień Sierpniowych! Każda, związana z tym politycznym wydarzeniem informacja, relacja radiowa czy telewizyjna budziła wówczas nadzieję na jakże oczekiwaną zmianę społeczną. Przez niemalże każdą z polskich rodzin przetoczył się wówczas głos troski lub niepokoju o to, o jaką Polskę walczyła opozycja, a jaką chciała zatrzymać w tym rozwoju ówczesna, socjalistyczna władza. To był czas najdłuższej i najbardziej znaczącej dla mojego pokolenia edukacji obywatelskiej, patriotycznej, ale i edukacji w oporze i dla oporu. W większości domów rozmawiano o tym, jak potoczą się losy naszego kraju. Każdy dostępny nam w tym okresie, a wydawany na powielaczu Polski Podziemnej biuletyn, informator, każda ulotka, solidarnościowy przekaz podtrzymywały stan wewnętrznej radości, motywowały do podejmowania w ramach własnych możliwości, sieci kontaktów społecznych, rodzinnych działań i rozmów czy przejawiania postaw, potw...

Pedagogika - akademicką przechowalnią?

Gazeta Wyborcza przypuściła dziś atak na obleganą w uczelniach i szkołach wyższych pedagogikę. Ponoć studiuje na tym kierunku 12% wszystkich studentów. To źle? (http://wyborcza.pl/1,75248,8286201,Pedagog_wyksztalcony__ale_bez_pracy.html) Czegoś tu nie rozumiem, albo jest jakaś niespójność w polityce szkolnictwa wyższego w konfrontacji z oczekiwaniami społecznymi. Z jednej bowiem strony obniża się wymagania na egzaminie maturalnym, tak by z każdym rokiem zdawało go coraz więcej absolwentów szkół ponadgimnazjalnych (najlepiej, gdyby wskaźnik osiągnął 99.,9%), planuje się działania wspomagające młodzież, umożliwiając jej promowanie do następnej klasy z jedną oceną niedostateczną, a kiedy ze świadectwem maturalnym zaczynają szturmować bramy szkół wyższych, usiłuje się im je zamykać, a w każdym razie tworzyć jakieś „zasieki”, by przypadkiem nie chcieli studiować pedagogiki. Czyżby „marketing i zarządzanie” ponownie wróciły do łask, bo – jak się okazuje – nasi absolwenci po tych studiach e...

Nowy grzech – straszenie dzieci

W jednej z małych polskich miejscowości, na specjalnie zorganizowanej w kościele katolickim dla dzieci mszy świętej, prowadzący ją ksiądz - zamiast skierować do dzieci ciepłe słowa radości, że na nią przybyły, włączyć je do wspólnej modlitwy i, jak zachęca od kilkudziesięciu już lat ks. prof. Janusz Tarnowski, wejść z tymi dziećmi w dialog - zaczął je obrażać i straszyć. Najpierw nawymyślał podwyższonym tonem głosu wszystkim – rodzicom i zgromadzonym przed ołtarzem dzieciom, że tak mało ich dzisiaj przyszło na mszę, że pewnie rodzice celowo pozamykali dzieci w piwnicy, by te nie uczestniczyły w mszy świętej , tak, jakby te przybyłe do kościoła pociechy rzeczywiście mogły być temu winne, po czym zwymyślał i tak już przerażone maluchy za to, że nie znają słów jednej z maryjnych pieśni. „ Jak następnym razie nie będziecie umiały jej śpiewać – grzmiał sprzed ołtarza – to wam włosy z głowy powyrywam i wrócicie do domu łyse!” Zgroza! Właściwie, powinno się wyjść z kościoła, ale na szczęśc...