sobota, 13 marca 2010

MAGIA DOBRYCH MYŚLI

Czeka Cię trudna próba. Nie słuchaj, że masz się nie martwić, że wszystko pójdzie dobrze, że inni też tak mieli, i im się powiodło, więc niby dlaczego nie Tobie… Martw się, choć ten Najwyższy czuwa, by było jak najlepiej.

Co zrobić z tak krótką chwilą, która nas dzieli od tego, co niewiadome? Przyspieszyć bicie serca, cofnąć wskazówki zegara, czy może napawać się każdą chwilą codzienności, tak, jakby jej miało na chwilę zabraknąć? Tej tak ulotnej, niedostrzeganej w biegu różnych, często jakże trudnych do zniesienia zdarzeń.
A przecież tyle jeszcze przed Tobą, więc martw się, bo trzeba będzie to wszystko nadrobić, może w innej kolejności, z odmiennym natężeniem, z INNYM nastawieniem, ale wciąż z tym samym umysłem, sercem i szczerością, które dla wielu są miodem na ich poranione czy wyczekujące Twojej obecności serca, działania i myśli.

My - w każdym razie - czekamy, przesyłając Ci jeden z wierszy psycholog Antoniny Guryckiej pt.

MAGIA DOBRYCH MYŚLI

Gdy czeka Cię przeprawa z życiem
rozwiń, jak skrzydła anioła, wyobraźnię…
że wszystko dobrze się skończy…
Rozejrzyj się wokół, ile to razy
rozpacz zmienia się w radość
bo myśli pogodne, wizje szczęścia
przełamują jak słońce chmury …
Zwróć się do nieba…
Gdzie piękno chmur nawet zalanych
deszczem da się pokonać słońcu
i nagle mrok zamienia się w słoneczne
błyski
i rozświetla ponurość i znów pogoda
a przecież….


(A. Gurycka, Trawnik urodzinowy, Warszawa 2005, s. 14)

Nagroda czeka na pedagogów społecznych

Walne Zgromadzenie Członków Łódzkiego Towarzystwa Naukowego, które odbyło się w dniu 31 marca 2005 r., jednogłośnie podjęło uchwałę o ustanowieniu nagrody naukowej ŁTN, imienia Profesor Ireny Lepalczyk, za prace badawcze z pedagogiki społecznej.
W tym roku można będzie się ubiegać po raz szósty o laur pierwszeństwa.

Zarząd Łodzkiego Towarzystwa Naukowego, na swym posiedzeniu w dniu 8 marca br., zatwierdził skład Kapituły niniejszej Nagrody, na okres kolejnej kadencji(2010-2012). W jej składzie są ponownie:

prof. dr hab. Stanisław Liszewski - przewodniczący
prof. dr hab. Ewa Marynowicz-Hetka - sekretarz

członkowie:

prof. dr hab. Anna Przecławska,
prof. dr hab. Jerzy Szmagalski,
prof. dr hab. Bogusław Śliwerski

Przypominam zatem, że do nagrody można zgłaszać oryginalne prace badawcze z zakresu pedagogiki społecznej (prace zwarte, autorskie), opublikowane w latach 2008-2009. Prace do nagrody mogą zgłaszać członkowie Kapituły nagrody, jej dotychczasowi laureaci, jednostki organizacyjne uczelni wyższych i placówek badawczych oraz organy kolegialne stowarzyszeń naukowych.

Nagroda ma zasięg ogólnopolski i międzynarodowy.

Wnioski zgłaszane być winny do Łódzkiego Towarzystwa Naukowego do 30 czerwca 2010 r. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi do dnia 1 października br.

Warto w tym miejscu dodać, że poza wymiarem symbolicznym, jaki niesie z sobą splendor naukowy w wyniku przyznania tej nagrody, jej laureat otrzyma dodatkowo nagrodę materialną w wysokości 1000 dolarów amer. oraz dyplom opracowany graficznie na podstawie ex-librisu prof.Ireny Lepalczyk. Jest to możliwe dzięki temu, że kapitał nagrody stanowi darowizna rzeczowa przekazana na rzecz ŁTN przez Zofię Brodowską, siostrę zmarłej w roku 2003 prof.Ireny Lepalczyk

Wręczanie nagrody odbędzie się w dniu święta ŁTN, to jest 16 listopada br.

Zachęcam do wzięcia udziału w tym wyjątkowym konkursie w obszarze nauk o wychowaniu.

Kiedy posłanka lewicy budzi się z zimowego snu…

Poseł Katarzyna Piekarska obudziła się z zimowego snu. W drugą rocznicę powołania przez minister edukacji narodowej - Katarzynę Hall organu doradczego pod szumną nazwą Rada Edukacji Narodowej lewicowa zwolenniczka troski o prawa i losy dziecka uświadomiła sobie, że w jej składzie jest dr Stanisław Sławiński, autor popularnonaukowych książeczek z początku lat 90. XX w. na temat roli posłuszeństwa w wychowaniu. Jak donoszą serwisy prasowe politycy SLD domagają się odwołania powyższego doradcy minister edukacji ze względu na popełnione przez niego „dzieła” (ta sama książka ukazała się w dwóch wersjach) z zakresu pedagogiki tradycyjnej, autorytarnej, w których doradza on rodzicom i nauczycielom, jak należy realizować bezpośredni, cielesny dialog z dzieckiem, wymierzając mu w sposób metodyczny wychowawcze klapsy.

Zdaniem wiceprzewodniczącej SLD - Katarzyny Piekarskiej, książka Stanisława Sławińskiego jest „poradnikiem, jak stosować przemoc wobec dzieci”. – Rodzice bijący dzieci po przeczytaniu tej publikacji mogą poczuć się usprawiedliwieni – komentuje. Zapowiada, że zwróci się do minister Katarzyny Hall z apelem o odwołanie Sławińskiego z grona jej doradców.

Ciekawe, kogo jeszcze trzeba będzie odwołać z tej Rady, jak obudzą się z zimowego snu posłowie innych partii?

Dariusz Chętkowski pisał o REN w swoim blogu 6 marca 2008 r. m.in.:

Czym będzie się zajmować dziewięciu byłych wiceministrów edukacji (po roku 1989), którzy zostali zaproszeni do ponownej pracy w MEN? Czy swoją poprzednią pracę wykonywali tak dobrze, że można im zaufać ponownie? Czy będą w stanie się porozumieć, czy też każdy sobie rzepkę poskrobie? Jakie mają uprawnienia? Jakie cele? Czy ich praca będzie służyć uczniom? (...) Mam nadzieję, że za kilka miesięcy nie będę musiał napisać czegoś takiego: “Dnia 6 marca 2008 roku Katarzyna Hall, ówczesny minister edukacji narodowej, powołała Radę Wielkiego Błazeństwa. Było się z czego pośmiać. Jednak festyn dobiegł końca i teraz trzeba wziąć się do pracy”. Oczywiście niczego takiego nie muszę pisać. W końcu wszystko w rękach Dziewięciu Wspaniałych. Niech się starają.

Dzisiaj już wiemy, że nie ma po co dąć w te trąby i kogokolwiek z Rady odwoływać! Powołany bowiem przez K. Hall organ jest w stanie uwiądu z racji jego nieużywania. Nie przypominam sobie, by w sprawach kluczowych dla proponowanych przez panią minister wypowiadał się publicznie tak, jak ma to miejsce w przypadku rad powoływanych przy ministrach innych resortów.

Oświata lubi rządzić się fikcją i ciałami dekoracyjnymi. Ot, kwiatek do kożucha, bo zima jeszcze trzyma.


(http://chetkowski.blog.polityka.pl/?p=411; http://www.tvp.info/informacje/polska/doradca-hall-instruowal-jak-bic-dzieci)

czwartek, 11 marca 2010

O pedagogice i edukacji nie tylko w Czechach

W dniu dzisiejszym rozpoczęła się w Pradze dwudniowa konferencja członków Konsorcjum Instytutów Rozwoju i Badań w Edukacji w Europie (CIDREE - Consortium of Institutes for Development and Research in Education in Europe), które ma swoją siedzibę w Edynburgu. Przedmiotem obrad będzie rozwój programów szkolnych, ich aktualizacja ze względu na zachodzące zmiany w społeczeństwie i w nauce. O rewizji podstaw programowych mówić będą Jan van den Akker, prezydent CIDREE i dyrektor Instytutu Programów Szkolnych w Holandii, Alan Armstrong, dyrektor sekcji rozwoju programów szkolnych w szkockim Instytucie Learning and Teaching Scotland oraz Bart Maes z Ministerstwa Oświaty w Belgii.

Nasi południowi sąsiedzi należą do tego konsorcjum od 2008 r. W Polsce był Instytut Programów Szkolnych, ale wraz z transformacją ustrojową został zlikwidowany. Głownym celem działalności CIDREE jest upowszechnianie wiedzy z zakresu kształcenia, w tym przede wszystkim metodologii konstruowania i badania programów szkolnych.

(http://www.vuppraha.cz/o-kurikularnich-reformach-evropy-se-bude-jednat-v%c2%a0praze)

**********************************

Instytut Badań Pedagogicznych w Republice Czeskiej uruchomił w internecie stronę, na której dostępne są pliki filmowe ilustrujące przebieg zajęć dydaktycznych w czeskich gimnazjach. Dzięki temu nauczyciele będą mogli porównać swój warsztat pracy z metodyką kształcenia danego przedmiotu innych nauczycieli. Przewiduje się zamieszczenie na tej stronie filmów o łącznej liczbie 40 godzin nauczania różnych przedmiotów. Inspiracją dla twórców tego projektu był brytyjski serwer: www.teachers.tv.

Tego typu materiały mogą posłużyć także studentom pedagogiki i kierunków nauczycielskich do porównania teorii z praktyką, zaś samym nauczycielom umożliwią wymianę doświadczeń. Dzięki forum dyskusyjnemu będzie też można wymieniać się poglądami, uwagami czy własnymi pomysłami na doskonalenie procesu kształcenia. Projekt finansowany jest ze środków unijnych. Rodzice niepełnoletnich uczniów muszą wyrazić zgodę na nagranie lekcji i jej udostępnienie w internecie.

(http://www.novinky.cz/veda-skoly/193624-na-webu-jsou-videa-z-vyuky-ucitele-mohou-porovnat-svou-praci.html)

***************************************

Najstarszą absolwentką studiów licencjackich z pedagogiki była Harriet Richardson Ames, która ukończyła swoje studia bakalarskie z tej dyscypliny w Keene State College w New Hamshire, realizując swoje marzenie w styczniu tego roku. Niestety w kila dni później zmarła.

(http://www.novinky.cz/koktejl/190585-stoleta-zena-ziskala-bakalarsky-diplom-a-zemrela.html)

******************************************************

Łódzkiej Akademii Humanistyczno Ekonomicznej nie powiodło się uruchomienie w Libercu studiów m.in. z pedagogiki, gdzie uczelnia ta powołała do życia swoją zagraniczną filię pod nazwą: Akademie tvůrčího rozvoje. Podobnie stało się z jej inną filią w czeskim Hawirzowie. Studia miały kosztować 2400 korun miesięcznie. Musiało być zainteresowanie edukacją w tej uczelni, skoro w samym Libercu zapisało się na nie ok. 150 osób. Wraz z jej likwidacją studenci zostali przeniesieni na Uniwersytet im. Jana Amosa Komeńskiego. Problem został zatem rozwiązany w duchu pedagogicznym.

(http://www.novinky.cz/veda-skoly/vzdelavani/180503-nova-polska-akademie-v-liberci-nebude-nedostala-licenci.html)

wtorek, 9 marca 2010

Edukacja uniwersytecka i kreowanie elit społecznych


W ostatnich latach wzrosło w badaniach naukowych zainteresowanie problematyką akademicką, których autorzy muszą integrować wiedzę zarówno z pedagogiki porównawczej, socjologii edukacji, jak i pedagogiki szkoły wyższej. Wciąż jednak do rzadkości należą prace naukowo - badawcze z obszaru tej ostatniej subdyscypliny pedagogiki, toteż pojawienie się na rynku ksiązki Darii Anny Hejwosz z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu ożywia i pogłębia o zdiagnozowane zjawiska publiczną debatę na temat roli uniwersytetu w ponowoczesnym społeczeństwie. Uwalnia nas zarazem od „lokalnych emocji” podnosząc „obiektywizm debaty” akademickiej i społecznej.

Autorka podejmuje problem dotychczas słabo obecny w polskiej literaturze komparatystycznej, w której model uniwersytetu niemieckiego pojawiał się marginalnie. Dobrze się zatem stało, że został podjęty właśnie teraz, kiedy trwa w naszym kraju szeroko zakrojona debata na temat jakości kształcenia akademickiego w społeczeństwie otwartym i roli w nim uniwersytetów. W wyniku nasilającej się „masowości” kształcenia uniwersyteckiego ścierają się w tej debacie zwolennicy modelu niemieckiego, z przedstawicielami modelu francuskiego czy angielskiego. Skupienie zatem uwagi przez D. Hejwosz na tej problematyce daje szanse na rozpoznanie rzeczywistych, zakorzenionych w dziejach myśli i procesach społecznych prymarnych przesłanek oraz funkcji tego typu uczelni. Rozprawę czyta się z dużą przyjemnością ze względu na język, klarowną strukturę i treść.

Przedmiotem niniejszej książki jest edukacja uniwersytecka w kontekście kształcenia elit społecznych. Imponujące jest podjęcie analizy tej kwestii na przykładzie wybranych, a powszechnie uznanych za prestiżowe uniwersytetów w USA (Harvard), Wielkiej Brytanii (Oxford), Japonii (Tokio), Niemczech (Heidelberg), Republice Południowej Afryki (Kapsztad) i Argentynie (Buenos Aires). Pozwoliło to bowiem na przyjrzenie się swoistości polityki edukacyjnej tych państw i strategii oraz wartości kształcenia w najlepszych uniwersytetach, biorąc pod uwagę odmienność uwarunkowań geograficznych, społecznych, kulturowych, w tym specyfikę pozyskiwania i formowania elit społecznych. Uznanie budzi głębokie osadzenie problemu badawczego i własnych rozważań o miejscu edukacji w procesie stratyfikacji społecznej we współczesnych, socjologicznych interpretacjach edukacji w paradygmacie funkcjonalnym.


Autorka stawia w swojej książce niezwykle ważne pytania i stara się na nie znaleźć odpowiedź lub wskazuje na jej poszukiwania wśród naukowców i związane z tym dylematy, jak np. Co powinien zrobić uniwersytet, aby zachować tożsamość oraz nie przekształcić się w wyższą szkołę zawodową? Co powinien uczynić świat akademicki, aby rezultatem edukacji uniwersyteckiej było wytwarzanie wiedzy i odkrywanie prawdy, a nie jedynie odtwórcze jej przekazywanie? Co wreszcie powinien uczynić, aby absolwenci uniwersytetu byli mądrymi, światłymi, krytycznie myślącymi ludźmi, a nie wyspecjalizowanymi pragmatykami?

Jak pisze w zakończeniu książki: Odkąd edukacja stała się „towarem” dostępnym dla wszystkich, którzy są zdolni ją „kupić”, można zaobserwować nowy typ elit. Są to jednostki, dla których edukacja uniwersytecka jest takim samym towarem jak Pepsi – ma zaspokoić pragnienie zdobycia dyplomu. Ich celem nie jest zatem wiedza, ale produkt końcowy: dyplom, który da im możliwość pomnażania kapitału dzięki praktycznym umiejętnościom zdobytym na uniwersytecie. Pod tym dyplomem jednak niekoniecznie kryje się wszechstronne wykształcenie. (s. 313) Rzeczywiście, niektórzy tak zarządzają szkołami, jakby mieli do czynienia z wytwórnią napojów gazowanych. Nie ma to jednak nic wspólnego z edukacją i wykształceniem, choć niewątpliwie przez jakiś czas staje się dla niektórych okazją do zarabiania pieniędzy. Hejwosz nie bez powodu pisze o elitarnych uczelniach w świecie, odwołując się do bogatych źródeł, a także danych zgromadzonych w wyniku odbywanych staży naukowo-badawczych w USA, Wielkiej Brytanii, Japonii, Niemczech i Afryce Południowej.

Tych, którzy czynią z uczelni wyższej generator zysków, by pod pozorem edukacji praca w uniwersytecie opłacała się przede wszystkim osobom nieudolnie zarządzającym niektórymi w nich jednostkami, książka ta niczego nie nauczy. Dzisiaj nie wystarczy aspirować do czegoś, czego się nie rozumie, tkwiąc w kodzie myślenia jedynie kategoriami kosztów i strat, rentowności i zachłanności, a nie odroczonych zysków, jakie wynikają z długotrwałego procesu dochodzenia do prawdziwej wielkości i mądrości wszystkich uczestników edukacji wyższej. Elitarne uniwersytety – jak stwierdza D. Hejwosz – nie powstają też dzięki przyznanej przez ministra czy jakieś gremium „etykiecie”. Uniwersytet tworzą ludzie i to od nich zależy, jak dana instytucja jest postrzegana w teatrze życia społecznego. Właśnie w teatrze, ponieważ nie ma kiepskich repertuarów – są marni aktorzy. (s. 317). Bywają też kiepscy reżyserzy, scenarzyści i administratorzy. Jak zatem w takich warunkach toczyć walkę o prawdę naukową oraz dbać o jedność badań i nauczania?

Potrzebni są w reformowaniu szkolnictwa wyższego ludzie, którzy nie tylko będą doskonałymi specjalistami w swej dziedzinie, ale przede wszystkim osobami mądrymi, niepokornymi, twórczymi oraz posiadającymi zdolność do przewidywania ii odpowiedniego reagowania na zmieniające się gwałtownie otoczenie. Takimi, które jako elita społeczna będą w stanie dokonywać wyborów moralnych, intelektualnych i politycznych. Wreszcie takimi, które nie będą ignorantami, będącymi w stanie zaakceptować każde kłamstwo. Jeśli pragniemy budować mądre zjednoczone, świadome społeczeństwo, jeśli nie chcemy pozostać na marginesie współczesnego świata, nie możemy pozwolić sobie na przeciętność. Jeśli uniwersytet będzie przeciętny, to i całe społeczeństwo takie będzie.(s. 318).