O białych plamach „Białej Księgi”
W ostatnich miesiącach „Biała Księga AI w szkole” zaczęła funkcjonować w debacie publicznej jako niemal założycielski dokument dla rozmów o roli sztucznej inteligencji w polskiej edukacji. Kluczowe tezy tej publikacji są przywoływane w wystąpieniach konferencyjnych, cytowane w dokumentach programowych, a nawet wprost lub półgębkiem traktowane są jako dowód, że edukacja szkolna w Polsce już weszła w epokę sztucznej inteligencji. W tym właśnie miejscu zaczyna się postprawda i to nie dlatego, że dokument jest niekompetentny czy źle napisany. Przeciwnie, jest to spójne, erudycyjne opracowanie, napisane językiem rzekomo współczesnej polityki oświatowej, które zostało osadzone w raportach międzynarodowych. Problem polega na celowym wprowadzeniu czytelników w błąd dla usprawiedliwienia mylnej diagnozy systemowej, która powinna dotyczyć realnej praktyki szkolnej w naszym kraju. Autorzy zastosowali makropolityczną narrację przestrzeni, którą w rzetelnej analizie po...