sobota, 11 stycznia 2020

List otwarty prawników w sprawie naruszania podstawowych zasad prawa europejskiego przez władze polskie


Z Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych Polskiej Akademii Nauk otrzymałem "List otwarty prawników w sprawie naruszania podstawowych zasad prawa europejskiego przez władze polskie w świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 19 listopada 2019 r. dotyczącego niezawisłości polskich sądów". W związku z ogłoszoną przez środowisko sędziowskie, w tym także uczonych prawników akcją wyrażenia sprzeciwu wobec zachodzących w systemie regulacji prawnych zmian naruszających nie tylko polską Konstytucję, ale i prawo europejskie, publikuję treść tego Listu:

Warszawa, 6 stycznia 2020

Jako środowisko zajmujące się prawem Unii Europejskiej, jak również innymi dziedzinami prawa, wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec ignorowania i lekceważenia podstawowych zasad prawa w reakcjach politycznych i legislacyjnych władz polskich na wyrok Trybunału Sprawiedliwości z 19.11.2019 r. w sprawie niezawisłości polskich sądów (połączone sprawy C-585/18, C-624/18, C-625/18). Wyrok ten wprost wskazuje, że spory dotyczące prawa unijnego muszą być rozstrzygane przez niezawisłe sądy.

Wymóg niezawisłości sędziowskiej stanowi integralny element sądzenia i podlega szczegółowym gwarancjom, które są wspólne dla wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej tworzących razem wspólnotę prawa. Trybunał Sprawiedliwości potwierdził obowiązek każdego sądu odstąpienia od stosowania przepisów prawa polskiego sprzecznych z prawem unijnym, który to obowiązek może być zrealizowany tylko przez weryfikację niezależności sądów rozpatrujących sprawy unijne według kryteriów uściślonych w tym wyroku.

Trybunał Sprawiedliwości nakazał ocenę wszystkich okoliczności prawnych i faktycznych, które mogą wzbudzić w społeczeństwie uzasadnione obawy co do niedopuszczalnego wpływu władz politycznych na sądy, a także co do braku neutralności sądów wobec ścierających się przed nimi interesów. Takie okoliczności mogą dotyczyć m.in. sposobu powoływania sędziów lub możliwości ich ścigania przez zależne od polityków organy dyscyplinarne w związku z treścią wydawanych orzeczeń.

Podkreślamy, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości wiąże każdy sąd krajowy, a nie tylko ten, który wystąpił z pytaniem prejudycjalnym. Każdy polski sąd jest związany interpretacją prawa unijnego dokonaną przez Trybunał Sprawiedliwości i jest
zobowiązany do stosowania jej w swoim orzecznictwie. Brak zastosowania tej interpretacji i wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości przez sądy i inne organy krajowe – w tym ustawodawcze – jest naruszeniem prawa i może skutkować postępowaniem przeciwko państwu o naruszenie zobowiązań traktatowych, a w konsekwencji dotkliwymi karami pieniężnymi.

W państwie prawa należącym do Unii Europejskiej żaden sędzia polski, będący funkcjonalnie także sędzią europejskim, nie może podlegać jakiejkolwiek odpowiedzialności za wystąpienie z wnioskiem o interpretację prawa unijnego do Trybunału Sprawiedliwości i zastosowanie się do tej interpretacji. Podważanie tej zasady, a przede wszystkim likwidacja niezawisłości sędziowskiej, jakiej dokonuje projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw (z dnia 20 grudnia 2019 r.) są rażąco sprzeczne z zasadami porządku prawnego Unii Europejskiej, a także z Konstytucją RP. Ewentualne wejście w życie tej ustawy jest nie do pogodzenia z dalszym uczestnictwem Polski w europejskiej przestrzeni prawnej.


Podpisani :
1. Robert Grzeszczak, prof. dr hab., Uniwersytet Warszawski
2. Jacek Barcik, dr hab., prof. UŚ, adw., Uniwersytet Śląski
3. Stanisław Biernat, prof. dr hab., Uniwersytet Jagielloński
4. Dagmara Kornobis-Romanowska, prof. dr hab., Uniwersytet Wrocławski
5. Aleksander Cieśliński, dr hab., Uniwersytet Wrocławski
6. Michał Krajewski, LLM, Europejski Instytut Uniwersytecki we Florencji
7. Sylwia Majkowska-Szulc, dr hab. prof. UG, Uniwersytet Gdański
8. Dariusz Adamski, prof. dr hab, Uniwersytet Wrocławski
9. Ewa Bagińska, prof. dr hab., Uniwersytet Gdański
10. Jan Barcz, prof. dr hab., Akademia Leona Koźmińskiego
11. Ewelina Cała-Wacinkiewicz, dr hab. prof. US, Uniwersytet Szczeciński
12. Maria Boratyńska, dr hab., Uniwersytet Warszawski
13. Michał Bożek, dr hab., prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
14. Anna Chorążewska, dr hab., prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
15. Rafał Cieślak, dr, r.pr., Uniwersytet Warszawski
16. Katarzyna Czerwińska-Koral, dr, Uniwersytet Śląski
17. Patrycja Dąbrowska-Kłosińska, dr, Queen's University Belfast; Politechnika Warszawska
18. Grzegorz Dobrowolski, dr hab. prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
19. Bogdan Dolnicki, prof. dr hab., Uniwersytet Śląski
20. Adam Doniec, dr, r.pr.
21. Sławomir Dudzik, prof. dr hab., Uniwersytet Jagielloński
22. Magdalena Fedorowicz, dr. hab., prof. UAM., Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
23. Paweł Filipek, dr, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie
24. Agnieszka Frąckowiak-Adamska, dr hab., Uniwersytet Wrocławski
25. Mariusz Fras, dr hab., prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
26. Dawid Gregorczyk, dr, Uniwersytet Śląski
27. Anna Gronkiewicz, dr, Uniwersytet Śląski
28. Łukasz Gruszczyński, dr hab., prof. ALK, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
29. Ewa Gruza, prof. dr hab., Uniwersytet Warszawski
30. Agnieszka Grzelak, dr hab. prof. ALK, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
31. Teresa Grzeszak, doc. dr, Uniwersytet Warszawski
32. Monika Jagielska, dr hab. prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
33. Mariusz Jagielski, dr hab. prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
34. Joanna Jagoda, dr hab., prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
35. Jowanka Jakubek-Lalik, dr , Uniwersytet Warszawski
36. Marcin Janik, dr hab. prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
37. Aleksander Kappes, dr hab., prof. UŁ, Uniwersytet Łódzki
38. Agnieszka Kastelik-Smaza, dr, adwokat
39. Zdzisław Kędzia, prof. dr hab., Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
40. Piotr Kładoczny, dr, Uniwersytet Warszawski
41. Katarzyna Klafkowska-Waśniowska, dr hab., prof. UAM, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
42. Paweł Kowalski, dr, SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny
43. Agata Kozioł, dr, Uniwersytet Śląski
44. Atina Krajewska, dr, University of Birmingham
45. Jerzy Kranz, dr hab., prof. ALK, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
46. Witold Kurowski, dr hab., prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
47. Justyna Łacny, dr hab., prof. PW, Politechnika Warszawska
48. Maciej Łaszczuk, adwokat
49. Ewa Łętowska, prof. dr hab., członek rzeczywisty PAN, członek czynny PAU
50. Andrzej Mączyński prof. dr hab., em. prof. zw. Uniwersytetu Jagiellońskiego
51. Modrzejewska Małgorzata, dr, Uniwersytet Warszawski
52. Marcin Matczak, dr hab. prof. UW, Uniwersytet Warszawski
53. Arwid Mednis, dr, radca prawny, Uniwersytet Warszawski
54. Monika Namysłowska, dr hab. prof. UŁ, Uniwersytet Łódzki
55. Artur Nowak-Far, Instytut Prawa, Skoła Główna Handlowa
56. Jerzy Pisuliński, prof. dr hab. Uniwersytet Jagielloński
57. Monika Płatek dr hab, prof. UW, Uniwersytet Warszawski
58. Adam Ploszka, dr, Uniwersytet Warszawski
59. Katarzyna Pokryszka, dr hab. prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
60. Piotr Pomianowski, dr hab., r.pr., Uniwersytet Warszawski
61. Wojciech Popiołek, prof. dr hab., Uniwersytet Śląski
62. Przemysław Kamil Rosiak, LLM College of Europe Brugge
63. Anna Pudło-Jaremek, dr, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
64. Krzysztof Radzikowski, dr, doradca podatkowy, Uniwersytet Warszawski
65. Lidia Rodak, dr, Uniwersytet Śląski
66. Joanna Ryszka, dr hab., prof. UO, Uniwersytet Opolski
67. Wojciech Sadurski, prof. dr hab., Uniwersytet Warszawski, University of Sydney
68. Krzysztof Skotnicki, prof. dr hab., Uniwersytet Łódzki
69. Jacek Skrzydło, dr hab., prof. UŁ, Uniwersytet Łódzki
70. Olga Śniadach, dr, Uniwersytet Gdański
71. Rafał Stankiewicz, dr hab. prof. UW, Uniwersytet Warszawski
72. Hanna Suchocka, dr hab., prof. UAM, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
73. Katarzyna Sychta, dr, Uniwersytet Śląski
74. Krystyna Szczepanowska-Kozłowska, prof. dr hab., Uniwersytet Warszawski
75. Monika Szwarc, dr hab., prof. PAN, Polska Akademia Nauk
76. Paulina Twardoch, dr, Uniwersytet Śląski
77. Jakub Urbanik, dr hab., prof. UW, Uniwersytet Warszawski
78. Stanisław Waltoś, prof. dr hab. Uniwersytet Jagielloński
79. Roman Wieruszewski, prof. dr hab., Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji w Poznaniu
80. Marzena Wojtczak, dr, Uniwersytet Warszawski
81. Aneta Wiewiórkowska-Domagalska, dr, European Legal Studies Institute, Universität Osnabrück
82. Anna Wyrozumska, prof. dr hab., Uniwersytet Łódzki
83. Mirosław Wyrzykowski, dr hab, prof. UW, Uniwersytet Warszawski
84. Mateusz Żaba, dr, Uniwersytet Śląski
85. Jarosław Zagrodnik, dr hab., prof. UŚ, Uniwersytet Śląski
86. Jerzy Zajadło, prof. dr hab., Uniwersytet Gdański
87. Andrzej Zakrzewski, prof. dr hab., Uniwersytet Warszawski
88. Kazimierz Zgryzek, prof. dr hab., Uniwersytet Śląski
89. Dorota Zienkiewicz, dr hab., Uniwersytet Śląski

piątek, 10 stycznia 2020

Cykl powiązanych tematycznie artykułów naukowych w postępowaniu habilitacyjnym



W naukach humanistycznych i społecznych przyjęło się, że o osiągnięciu naukowym, o wkładzie w naukę świadczy wydana monografia.

Jednak już w 2011 r. znowelizowana ustawa o stopniach naukowych i tytule naukowym wprowadziła alternatywę. Uczony może przedłożyć jako podstawowe osiągnięcie monografię lub cykl powiązanych tematycznie artykułów naukowych.

Resort J. Gowina podtrzymał w ustawie prawo o szkolnictwie wyższym w art. 219 ust.1.pkt 2b i ust.2., że jeśli ktoś chce habilitować się na podstawie cyklu powiązanych tematycznie artykułów naukowych, to nie muszą to być tylko i wyłącznie artykuły w czasopismach naukowych. Można bowiem uwzględniać jako część cyklu artykuły opublikowane w rozprawach zbiorowych, monografiach zbiorowych.

Nie można zatem czytać artykułu 219 w części, tylko należy wziąć pod uwagę jego pełny zapis. Ustęp 2 art. 219 brzmi bowiem:
Osiągnięcie, o którym mowa w ust.1 pkt 2, może stanowić część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest indywidualnym wkładem osoby ubiegającej się o stopień doktora habilitowanego.

Takie rozwiązanie jest słuszne. Niektórzy doktorzy wolą opublikować część z cyklu publikacji w pracy zbiorowej, bowiem mają dzięki temu gwarancję, że ukaże się ona szybciej, niż artykuł w czasopiśmie naukowym.

Szczególnie periodyki o najwyższej renomie na świecie mają ograniczoną objętość. Mimo najlepszych czy nawet bardzo dobrych tekstów, które redakcje są nawet gotowe opublikować, czas oczekiwania na druk wynosi niejednokrotnie 2 lata! Zdarza się, że wymaga to wprowadzenia jeszcze korekt natury edytorskiej, a ponadto w wielu przypadkach wiąże się z koniecznością wniesienia dość wysokiej opłaty dewizowej.

Co ma czynić habilitant? Czekać rok na odpowiedź z redakcji, czy może ma wysłać tekst do innego periodyku?

Zastanawia fakt coraz ostrzej wyrażanej deprecjacji rozpraw zbiorowych. Czyżby rzeczywiście były one "śmietniskiem" - jak twierdzą proamerykańscy ortodoksi, czy może jednak powinno się polegać na merytorycznej ocenie ich treści w toku postępowania habilitacyjnego bez uprzedniego ich kwestionowania tylko z tej racji, że tekst ukazał się w jakimś zbiorze?

Otóż nie wolno odmawiać habilitantowi ustawowego prawa do włączenia w cykl artykułów naukowych takich, które stanowią część pracy zbiorowej.

Czy artykuł opublikowany w tomie zbiorowym - pokonferencyjnym, a rzecz dotyczy konferencji międzynarodowej, jest z tego tytułu bardziej wartościowy od tekstu wydanego w tomie zbiorowym, ale niepokonferencyjnym?

Inna kwestia, która wynika z procesu habilitacyjnego dotyczy liczby owych artykułów? Habilitanci pytają, ile artykułów stanowi o zamkniętym cyklu tematycznym, 3-4-5 czy może 10???

Pytanie jest absurdalne, studenckie. To młodzież najczęściej pyta, ile stron musi mieć rozprawa magisterska?

Wystarczy rozumienie pojęcia "cykl". W niektórych dyscyplinach jest to uszczegółowiane. Przykładowo psycholodzy UAM odnotowują, że na cykl składa się minimum 5 artykułów opublikowanych w scopusowych czasopismach.

Autorzy komentarzy do Ustawy prawo o szkolnictwie wyższym zwracają uwagę na to, że (…) przy ocenie dorobku osoby ubiegającej się o stopień naukowy doktora habilitowanego brane będą pod uwagę nie tylko osiągnięcia uzyskane po otrzymaniu stopnia doktora, lecz także całość dorobku." (s. 575)

To oznacza, że recenzenci publikacji habilitanta mogą ocenić negatywnie - jeśli będą ku temu podstawy merytoryczne - rozprawy, które ukazały się przed uzyskaniem stopnia naukowego doktora, a nawet monografię podoktorską.

Niezależnie od tych wymagań należy pamiętać, że ustawodawca zobowiązuje recenzentów do stwierdzenia, czy przedłożone do oceny osiągnięcia naukowe stanowią znaczący wkład w rozwój określonej dyscypliny.



czwartek, 9 stycznia 2020

Dzień Nauki Polskiej świętujemy pracą ... dla idei



W dn. 18 grudnia 2019 r. do SEJMU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ IX kadencji na podstawie art. 118 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i na podstawie art. 32 ust. 2 regulaminu Sejmu wpłynął poselski projekt ustawy: - o ustanowieniu Dnia Nauki Polskiej. Nareszcie ktoś pomyślał o tym, że skoro nauczyciele szkół powszechnych i nauczyciele akademiccy mają Dzień Edukacji Narodowej, to dlaczego nie mieliby mieć swojego dnia naukowcy.

Projekt tekstu Ustawy jest krótki i wymowny:

W celu uznania dokonań polskich naukowców, ich dążenia do poznania prawdy i przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom oraz dostrzegając fundamentalną rolę nauki w tworzeniu cywilizacji, uchwala się co następuje:

Art. 1.

Dzień 19 lutego ustanawia się Dniem Nauki Polskiej.

Art. 2.

Dzień Nauki Polskiej jest świętem państwowym.

Art. 3.

Ustawa wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

Można będzie tego dnia wręczać naukowcom ordery, odznaczenia i medale, a może i przyznawać im jeszcze inne nagrody czy wyróżnienia pod warunkiem, że nie będą wiązać się z wydatkowaniem na nie środków budżetowych czy samorządowych. Tak wynika z uzasadnienia projektu ustawy: "Projekt ustawy nie pociąga za sobą obciążenia budżetu państwa ani budżetów jednostek samorządu terytorialnego". Święto zatem będzie państwowe, ale ewentualne gratyfikacje z tytułu osiągnięć naukowych mogą być już tylko pozabudżetowe lub symboliczne.


UZASADNIENIE USTAWY

Celem niniejszego projektu jest ustanowienie 19 lutego jako nowego święta państwowego. Dzień Nauki Polskiej stanie się wyrazem najwyższego uznania dla dokonań rodzimych naukowców w ponad 1000-letniej historii naszego narodu i państwa. Co więcej – ich odkrycia nieraz wywierały przemożny wpływ na bieg dziejów całej ludzkości. Wpisują się także w przyrodzone człowiekowi dążenie do prawdy, dobra i piękna – a tym samym poznania i zrozumienia otaczającego nas świata i siebie samych.

Wśród naszych najwybitniejszych naukowców można wskazać m.in. postaci tak wielkiego formatu jak Mikołaj Kopernik, Jan Heweliusz, Ignacy Łukasiewicz, Karol Olszewski i Zygmunt Wróblewski, Maria Skłodowska-Curie, Henryk Arctowski, Ludwik Hirszfeld, Jan Czochralski czy Stefan Banach. Teoria heliocentryczna, lampa naftowa czy odkrycie radu i polonu to tylko kilka przykładów licznych osiągnięć Polek i Polaków będących najlepszą wizytówką naszego kraju.

Przez stulecia nauka stanowiła kluczowy impuls do rozwoju intelektualnego, społecznego i gospodarczego. Działo się tak również w okolicznościach dla naszego narodu skrajnie trudnych. Podczas niszczących wojen, rozbiorów i okupacji nauka odgrywała istotną rolę w kształtowaniu kolejnych pokoleń polskich elit poczuwających się do odpowiedzialności za los wspólnoty. Trudno też przecenić dydaktyczną i formacyjną misję szkół wyższych – począwszy od ufundowanej w 1364
roku Akademii Krakowskiej.

W uznaniu jego wybitnych osiągnięć dla ludzkości wskazuje się dzień urodzin Mikołaja Kopernika – 19 lutego – jako Dzień Nauki Polskiej. Dzień Nauki Polskiej będzie wyrazem najwyższego szacunku dla dokonań polskich naukowców czasów minionych i współczesnych. Stanowić będzie inspirację do pójścia w ich ślady. Wzmocni społeczny prestiż i zainteresowanie nauką.



Ciekaw jestem nowego święta państwowego w dn. 19 lutego 2020 r. - Dzień Nauki Polskiej, które ... nie wiąże się z dniem wolnym od pracy. W dzień świąteczny mamy zatem pracować naukowo wspominając wybitnych uczonych polskich.

Minister obiecywał w tym roku znaczący wzrost nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe. Wprawdzie nie znajdujemy tego w ustawie budżetowej, ale ta władza dotrzymuje obietnic. Musimy tylko uzbroić się w cierpliwość. Zresztą polska nauka nie potrzebuje pieniędzy. My, uczeni, pracujemy dla idei, dążymy do prawdy, a ta nie może być interesowna.

Najważniejsze, żeby okazano nam szacunek. My tego szacować nie będziemy. No, może z wyjątkiem profesorów prawa, którzy wyliczyli, że w wyniku podwyższenia z dniem 1 stycznia 2020 r. minimalnego wynagrodzenia sytuacja w szkolnictwie wyższym i instytutach naukowych uległa pogorszeniu. Profesor zarabia 2,46 płacy minimalnej w stosunku do 2,84 w minionym roku, adiunkt otrzyma 1,8 płacy minimalnej,a miał 2,08.

Jeśli ktoś będzie chciał, a sądzę że rozwinie się taki spontaniczny ruch akceptacji, to może przesłać z okazji święta wyrazy wdzięczności ministrowi Jarosławowi Gowinowi za stworzenie polskiej nauce wspaniałych warunków. Poczekajmy jeszcze na nowy budżet, bo nadal go nie ma. Nadzieja umiera ostatnia. Kartki z życzeniami wysyłajmy już teraz, bo Poczta Polska potrzebuje na to co najmniej dwa tygodnie. Tu zaszła "dobra zmiana". Grudniowa korespondencja właśnie dociera do mnie w styczniu.

środa, 8 stycznia 2020

Nowe prawo o szkolnictwie wyższym, czyli kto czeka, kto zyskuje, a kto straci?


W tym roku kończą się postępowania habilitacyjne w trybie ustawy z 2003 r. Mimo złożenia wniosków do końca kwietnia 2019 r. wraz z wskazaniem jednostki, w której habilitanci życzyli sobie przeprowadzenie ich postępowania habilitacyjnego, jeszcze kilkaset osób czeka w Sekcji Nauk Humanistycznych i Społecznych w bardzo długiej kolejce na wyznaczenie przez Centralną Komisję Do Spraw Stopni i Tytułów składu komisji. Są też przypadki odmowy podmiotów uczelnianych do przeprowadzenia postępowania habilitacyjnego. Wówczas Centralna Komisja musi wskazać inny podmiot.

Gdyby niektórzy wiedzieli o tak długotrwałej procedurze, to byłoby korzystniejsze wszczęcie postępowania w Radzie Doskonałości Naukowej, która zaczęła swoją pracę z dniem 1 października 2019 r. Nie ma tu kolejek, gdyż wniosków jest jak na lekarstwo. Rada może dzięki temu przygotować się do postępowań o nadanie tytułu naukowego profesora i wyznaczania komisji habilitacyjnych zainteresowanym osobom. Z pedagogiki jeszcze nie wpłynął do Zespołu Nauk Społecznych RDN żaden wniosek habilitacyjny.

Nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym już obowiązuje, chociaż nie we wszystkich zakresach, gdyż mamy jeszcze schizoidalną sytuację. Mimo bowiem Art. 218 nowej Ustawy, dotyczącego stopnia doktora habilitowanego, który wskazuje na konieczność posiadania w dyscyplinie kategorii naukowej A+, A albo B+ , żeby można było skierować do danego podmiotu (uczelnię, instytut PAN, instytut badawczy albo instytut międzynarodowy) wniosek o przeprowadzenie postępowania, obowiązują jeszcze przepisy przejściowe utrzymujące np. uprawnienia podmiotów przyznane przez Centralną Komisję Do Spraw Stopni i Tytułów na uprzednich zasadach, a więc z dn. 14.03.2003 r. (ze zm.).

Ewaluacja dyscyplin naukowych w 2021 r. rozstrzygnie, które podmioty zachowają dotychczasowe lub uzyskają te same lub wyższe uprawnienia. Wynik przeprowadzonej pierwszej ewaluacji jakości działalności naukowej będzie równoznaczny z przyznaniem dyscyplinom kategorii naukowej A+, A albo B+. Pozostałe kategorie B i C wykluczają możliwość przeprowadzania postępowań na stopnie naukowe.

Podmioty, których dyscypliny naukowe uzyskają kategorię B lub C utracą dotychczasowe uprawnienie do nadawania stopnia naukowego doktora i - jeśli posiadały - stopnia naukowego doktora habilitowanego. Wszczęte w nich postępowania będą przeniesione do podmiotów dysponujących takim uprawnieniem. Musi wówczas ów podmiot wystąpić z odpowiednim wnioskiem do Rady Doskonałości Naukowej (RDN). Nie będzie bowiem już istniała Centralna Komisja Do Spraw Stopni i Tytułów.

Pojawia się szczególna sytuacja, a mianowicie, doktoranci prowadzący badania interdyscyplinarne będą mogli ubiegać się o stopień naukowy doktora w dziedzinie nauk, a nie w jednej dyscyplinie naukowej. Będzie to możliwe do przeprowadzenia jedynie w tej uczelni czy w tym instytucie, w której co najmniej połowa dyscyplin w danej dziedzinie naukowej ma jedną z kategorii A+, A albo B+. Takich podmiotów zbyt wiele może nie być. Natomiast nie ulega wątpliwości, że wszczynanie przewodów doktorskich właśnie w takich podmiotach może być nobilitujące doktoranta i wartość jego pracy badawczej.

Takie rozwiązanie jest możliwe nie tylko w naukach ścisłych czy przyrodniczych, ale także w naukach społecznych czy humanistycznych. Byłoby bardzo pożądane prowadzenie badań eksperymentalnych z psychologii i pedagogiki szkolnej czy hermeneutycznych z filozofii i historii myśli czy idei. Brakuje nam właśnie badań typu hybrydalnego, transdyscyplinarnych. Wyobrażam sobie ogromną wartość poznawczą badań łączących wiedzę z nauk o zarządzaniu, ekonomii, psychologii ekonomicznej i polityki oświatowej, itp. W tej zmianie prawnych regulacji otwierają się ogromne szanse dla prowadzenia interdyscyplinarnych badań naukowych oraz uzyskiwania stopnia naukowego doktora w dziedzinie nauk, a nie w dyscyplinie naukowej.

wtorek, 7 stycznia 2020

Odwracamy się od punktu wyjścia?


Na zamówienie wydawcy amerykańskiego Andrzej Janowski napisał w 1991 r. tekst, w którym postanowił wyjaśnić własny udział w ruchu oświaty niezależnej. Jego życie ukształtowała polityka, skoro wychowywał się w czasach hitlerowskiej, a następnie stalinowskiej niewoli. W okresie dorosłości pojawiło się w nim ciśnienie zainteresowania się polityką i zrozumienia tego, co działo się w Polsce, co było "grane" wokół niego. Jak pisał w 1991 r.:

"Ten motyw pojawił się u mnie bardzo wcześnie i trwał bardzo długo. Ten motyw poznawczy był może rezultatem pewnej bezradności wobec wielkiej polityki - gdy nie można zmienić losu, można przynajmniej zrozumieć co się dzieje. Włączenie się w ruch "Solidarności" było dla mnie czymś naturalnym, powitałem ten ruch jako szansę wyzwolenia narodu i wyzwolenia siebie. Było dla mnie oczywiste, że powinienem w nim jakoś uczestniczyć. Jednocześnie było dla mnie równie jasne, że powinienem włączyć się w te dziedziny działań Solidarności, które dotyczą problemów oświatowych. Jako badacz zajmujący się pedagogiką i autor już wówczas kilku książek o tematyce pedagogicznej, wydanych w państwowych wydawnictwach w latach siedemdziesiątych, dobrze zdawałem sobie sprawę z tego, jakim ograniczeniom i cenzurom podlega refleksja nad oświatą, miałem też już pewne przemyślenia płynące z doświadczeń pewnych, niezbyt zresztą śmiałych, działań pod prąd oficjalnej pedagogiki" (Janowski, Na marginesie oświaty niezależnej, w: B. Krawczyk, Czy polska oświata niezatapialną jest? Warszawa: 1992, s. 9).

Ówczesny działacz oświatowego "podziemia", znakomity profesor pedagogiki psychologicznej czy psychologii pedagogicznej upomina się o kategorię PRAWDY, prawdziwości jako ostatecznej wartości, na fundamencie której można budować oświatę. Sam skłaniał się do poglądu, że (...) można być człowiekiem wolnym w sytuacjach daleko posuniętego zniewolenia zewnętrznego - posiadanie prawdziwego obrazu świata jest elementem tej wolności. (...) wolność wewnętrzna w sytuacji zniewolenia zewnętrznego to nic więcej jak tylko samooszukiwanie się". (Tamże, s. 12)

Zwróćmy uwagę, że to, co było przedmiotem ówczesnej pogardy, a więc cenzura, kłamstwo, rządowa propaganda, obsadzanie na stanowiskach kierowniczych nomenklatury partyjnej, negatywna selekcja do zawodu nauczycielskiego, by sproletaryzowani byli skłonni do konformizmu i nieskorzy do przeciwstawienia się władzy, traktowanie krytycznych, refleksyjnych nauczycieli jako państwowych i społecznych wrogów, analfabetyzm ekonomiczny, zniszczenie samoorganizacji i samorządności obywatelskiej, przetrwało do współczesności. W innej postaci, w innym wymiarze, ale jest wszechobecne.

Zastanawia mnie powód, dla którego można było wykorzystać czas niewoli w PRL jako czas przygotowań do nowego ustroju, wolności, demokracji, a kiedy już się to osiągnęło, móc ponownie je tracić. Może rację ma Andrzej Janowski, który twierdzi, że Polacy (…) nie umieją wykorzystać tych szans „przerw na wolność, jakie od czasu do czasu się pojawiają. (…) jeśli krótkotrwała wolność jest szansą, to dążenie do jej utrwalenia wymaga bardzo dynamicznych działań. Dynamiczne działania można podjąć wiedząc dobrze co należy robić, czyli będąc przygotowanym. Przygotowywać się trzeba i można wcześniej, bo w czasie wolności nie ma czasu, a więc niewola jest wspaniałym okresem do działań przygotowawczych (Tamże, s. 15).

Polacy nie zdążyli zbudować społeczeństwa obywatelskiego, skupiając swoją uwagę i wysiłki na zdobywaniu środków pozwalających im przeżyć, godnie żyć w warunkach gospodarki rynkowej, wzrastającego bezrobocia, nasilających się antagonizmów w stosunkach międzyludzkich, ujawnianej korupcji i moralnym upadku kolejnych elit politycznych. Te bowiem używały moralizującej i pełnej cynicznych obietnic retoryki realizując własne cele dzięki stosowaniu manipulacji politycznej, sztukę instytucjonalnej czy społecznej inżynierii.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Pedagogom społecznym i rzecznikom dyscyplinarnym w uniwersytetach - ku rozwadze


Aleksander Kamiński napisał w okresie okupacji wyjątkową publikację p.t. "Wielka Gra". Miał nadzieję, że po odzyskaniu wolności także pedagodzy włączą się w naprawę Rzeczypospolitej edukując młode pokolenia w szacunku do wartości chrześcijańskich i do demokracji. Jak pisał:

(…) gdybyś mocno się przejął duchem którejś partii politycznej i wszedł w jej służbę, zdobądź się na najwyższy wysiłek, aby przestrzegać w swym życiu partyjnym ogromnie ważnej zasady: pomimo całej miłości i wiary, jaką darzysz swoją partię - zdobądź się na lojalną postawę wobec wszystkich innych partii, stojących na gruncie niepodległego państwa polskiego. Jedną z najprzykrzejszych właściwości życia partyjnego jest jakieś szatańskie otumanienie mózgów, które czyni z ludzi ongiś rycerskich, honorowych i uczciwych - ogłupiałych fanatyków, którzy we wszystkich innych partiach i stronnictwach politycznych, prócz własnego, dostrzegają tylko podłość i zdradę, fałsz, nikczemne intencje, nieudolność i złą wolę - oraz przekonani są, że najstraszniejsze ruiny i klęski spotkać są gotowe ojczyznę z rąk każdego z ich przeciwników politycznych.

Powtarzam: pomimo całej miłości i wiary, jaką otaczasz własną partię polityczną - zdobądź się na rycerski i lojalny stosunek wobec innych partii. Nawet gdyby programy tych partii, albo ich ludzie ranili głęboko twe poczucie dobra publicznego. Pamiętaj zawsze, że twego przeciwnika politycznego może także samo ranić program twojej partii. I jeszcze jedno: nie wykluczaj z tego kręgu lojalności żadnego stronnictwa stojącego na gruncie niepodległego państwa polskiego. Od najskrajniej lewicowej do skrajnie prawicowej - traktuj wszystkie grupy jako te, w stosunku do których trzeba zdobywać się na lojalność, w stosunku do których trzeba czynić wysiłek zrozumienia ich intencji. (Wielka Gra, Warszawa: NWH 1981, s. 10-11)


Przypomniałem sobie tę myśl w kontekście niezwykle słusznej decyzji Rzecznika Dyscyplinarnego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu - prof. Bogusława Sygita, którą tu przywołam, bowiem w liocu 2019 zająłem tożsame stanowisko w sprawie niesłusznych i bezprawnych decyzji prorektora UMK zawieszających w pracy wybitnego uczonego nauczyciela akademickiego.

Rektor musiał tę decyzję cofnąć, ale postępowanie dyscyplinarne wobec Profesora było nadal prowadzone. Nie po raz pierwszy zresztą ten znakomity pedagog szkolny był poddawany wnioskom dyscyplinarnym za swoje krytyczne opinie czy poglądy. Tak było np. z wnioskiem dr Joanny Grubej (także odrzuconym przez Rzecznika Dyscyplinarnego UMK), która wyraziła swoje oburzenie na listowne zwrócenie jej uwagi przez tego Profesora jako dziekana Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK w kwestii niestosownych z jej strony insynuacji w obronie rzekomo jej naukowych osiągnięć jako niedocenionych przez tę Radę (odmawiającą jej nadania stopnia doktora habilitowanego).

Powracam zatem do najnowszej sprawy dyscyplinarnej , by przytoczyć treść przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego w sprawie podejrzenia popełnienia przewinienia dyscyplinarnego przez upublicznienie w artykule pt. "Wędrowni gwałciciele" ogłoszonym w tygodniku "Sieci" autorstwa Pana Aleksandra Nalaskowskiego - pracującego jako nauczyciel akademicki w UMK w Toruniu - poglądów, które zostały uznane przez funkcjonującego w kraju stowarzyszenia ("Otwarta Rzeczpospolita", ""Pracownia Różnorodności") jako "atak na społeczność LGBTQ".

Moja reakcja na niesłuszny atak na Profesora A. Nalaskowskiego spotkała się także z krytycznymi uwagami wobec mojej osoby, bowiem zdaniem jednego z czołowych profesorów pedagogiki społecznej - Tadeusza Pilcha powinno się Aleksandrowi Nalaskowskiemu wręcz zabronić recenzowania osiągnięć naukowych kandydatów do awansów akademickich. Kuriozalne, ale prawdziwe. Tak Centralna Komisja Do Spraw Stopni i Tytułów, jak i Rada Doskonałości Naukowej kierują się kompetencjami naukowymi w wyznaczaniu członków komisji habilitacyjnych i recenzentów, a nie sympatiami czy antypatiami o pozanaukowym charakterze.

No więc przytaczam z dokumentu Rzecznika Dyscyplinarnego UMK powody postanowienia w sprawie umorzenia postępowania dyscyplinarnego wobec profesora pedagogiki Aleksandra Nalaskowskiego.

Rzecznik Dyscyplinarny ds. Nauczycieli Akademickich UMK w Toruniu - na zasadzie par. 13 ust.1 pkt.1 rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dn. 25.09.2018 r. w sprawie szczegółowego trybu prowadzenia mediacji, postępowania wyjaśniającego i dyscyplinarnego w sprawach odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli akademickich, a także sposobu wykonywania kar dyscyplinarnych i ich zatarciu (Dz.U. 2018. poz. 1843) w zw. z art. 17 par.1.pkt. 2 ustawy z 6 czerwca 1997 - kodeks postępowania karnego (Dz.U.Nr 89, poz. 555 ze zm.)

postanawia:

1. Umorzyć postępowanie wyjaśniające wobec uznania, że czyn nie zawiera znamion przewinienia dyscyplinarnego.

(...)

Rzecznik Dyscyplinarny UMK słusznie zwrócił się do biegłego sądowego z zakresu językoznawstwa i komunikacji społecznej celem wydania opinii w kwestii tekstu Aleksandra Nalaskowskiego w felietonie, w tym użytych w nim zwrotów, wyrażeń i określeń. Biegły ocenił, że użyte przez autora felietonu zwroty w kontekście tego gatunku publicystycznego nie mają charakteru zniesławiającego wyodrębnioną grupę społeczną. Użyte w publikacji zwroty i wyrażenia (np. zgwałcone miasta) mają charakter metaforyczny i odnoszą się do szerzącej się ideologii LGBT i organizowanych marszy równości (...)

Autor posługuje się poprawnym i zrozumianym językiem. Czytelnicy mniej wyrobieni mogą zrozumieć w sposób dosłowny te fragmenty felietonu, w których zostały użyte wyrażenia metaforyczne. W pewnych miejscach tekstu znaczenie użytych wyrażeń wynika również ze stosunków składniowych. Biegły zwrócił uwagę na to, że w procesie komunikowania może zachodzić dekodowanie aberracyjne. Polega ono na tym, że odbiorca przekazu dekoduje jego treść oraz zawarte w nim znaczenia w inny sposób niż to zakładał nadawca. Przyczyną takich nieprawidłowości są odmienne obszary doświadczenia nadawcy i odbiorcy. Różnią się one w zakresie kompetencji językowych, posiadanej wiedzy w jakiejś dziedzinie, ich światopoglądu, systemu wartości itp.

Autor felietonu wyraził swoje prywatne poglądy. Nie wymieniał w tekście swoich funkcji i zajmowanego stanowiska, nie ma też w nim mowy o żadnej uczelni. To, że prof. A. Nalaskowski jest identyfikowany z UMK w Toruniu wynika z faktu, że jest postacią znaną w swoim środowisku oraz w Polsce jako autor publikacji naukowych i innych. Felieton zaistniał w kontekście niezwiązanych bezpośrednio z uczelnią, dlatego należy go potraktować jako wypowiedź prywatną wynikającą z osobistych poglądów i przekonań autora.

Zakończenie felietonu wyjaśnia intencje jego autora i nadrzędny cel opublikowania tego tekstu. Autor zauważa, że jeśli zmieni się tradycyjny porządek społeczny na nowy - propagowany przez środowisko LGBT - nie będzie miejsca na te wartości, na których ukształtowała się pedagogika jako nauka badająca i opisująca ważne obszary społeczne. (...).
.


Przypominam moje wcześniejsze wpisy na temat nieprzemyślanej decyzji władz UMK w sprawie prof. Aleksandra Nalaskowskiego

Protestuję przeciwko zawieszeniu w pracy Profesora Aleksandra Nalaskowskiego. Skandaliczna decyzja Rektora UMK


Szukajcie patologii u siebie, a nie w felietonach uczonych


"Rozmowa z chuliganem"


Wyróżnienie dla Profesora Aleksandra Nalaskowskiego


Poglądy wybitnego pedagoga społecznego Aleksandra Kamińskiego powinny być znakiem dla młodych pokoleń:

"Jedną z najprzykrzejszych właściwości życia partyjnego jest jakieś szatańskie otumanienie mózgów, które czyni z ludzi ongiś rycerskich, honorowych i uczciwych - ogłupiałych fanatyków, którzy we wszystkich innych partiach i stronnictwach politycznych, prócz własnego, dostrzegają tylko podłość i zdradę, fałsz, nikczemne intencje, nieudolność i złą wolę - oraz przekonani są, że najstraszniejsze ruiny i klęski spotkać są gotowe ojczyznę z rąk każdego z ich przeciwników politycznych. (Tamże)"

niedziela, 5 stycznia 2020




W blogu staram się od czasu do czasu przywoływać wypowiedzi, wykłady, referaty moich koleżanek/kolegów-profesorów, którzy od szeregu lat zajmują się filozofią kształcenia, polityką oświatową czy alternatywnymi szkołami we współczesnym świecie, w tym także w Polsce. Dla usatysfakcjonowania prof. Tadeusza Pilcha, który woli - zamiast wykładów prof. Aleksandra Nalaskowskiego - bardziej lewoskrętne prezentacje współczesnej myśli, proponuję dzisiaj wykłady znakomitego uczonego nurtu filozofii krytycznej - profesora Tomasza Szkudlarka z Uniwersytetu Gdańskiego.

Warto poświęcić czas, by wysłuchać jego wykładu, który został zarejestrowany w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie w ub. roku. Pedagog odpowiada nim bowiem na pytanie: JAKI JEST SENS SZKOŁY? a przy okazji: KIM SĄ LUB POWINNI BYĆ WSPÓŁCZEŚNI NAUCZYCIELE? Interesująca jest też faza kierowanych do referującego pytań i jego odpowiedzi na ważne dla nauczycieli kwestie. Jak pisał w jednym ze swoich artykułów wraz Marią Mendel:

"Obecne „czasy kryzysów” to zatem czasy wielogłosu i wielomówstwa. Obok siebie,bez wyrazistej hierarchii i bez kryteriów dopuszczalności i niedopuszczalności, głoszone są dziś ideologie do niedawna dominujące i do niedawna skazane na zapomnienie. Ich związki z określonymi historiami, interesami i grupami zostały rozerwane (i na przykład Polacy mogą wiązać nadzieje na lepszą przyszłość z ideologią symbolizowaną znakiem swastyki), a prawica i lewica co jakiś czas płynnie zamieniając się miejscami w reprezentowaniu interesów biedoty i bogactwa".

Rzecz dla mnie oczywista, że nie poświęcą na ten wykład czasu ani sprawujący nadzór pedagogiczny, ani tym bardziej doradcy prezydenta czy premiera, bo oni już wszystko wiedzą i żadna konfrontacja z nauką nie wchodzi tu w grę. Być może wysłuchają tego wykładu nauczyciele, a to tworzyłoby nadzieję, że podtrzymają w sobie samoświadomość uwarunkowań własnej roli zawodowej i zrozumieją powody, dla których sprawujący władzę czynią wszystko, by pozbawić resztki myślących, refleksyjnych pedagogów, nauczycieli autorytetu m.in. przez utrzymywanie ich statusu poniżej poziomu klasy średniej.

Studiującym pedagogikę polecam nie tylko ten wykład, gdyż równie dobrze mogą prześledzić oraz poszerzyć zakres i treść jego konstrukcji z najnowszymi publikacjami Profesora T. Szkudlarka, które są opublikowane w większości w języku angielskim, a więc dla nich nadal niedostępnym, skoro nie są już w stanie przeczytać kilkustronicowych artykułów w języku polskim.

Właśnie o to chodzi - nie tylko polskiej prawicy - by lud nie czytał, nie rozumiał, nie myślał, bo za niego uczynią to sprawujący władzę, dyktując warunki życia i zakres dostępności nie tylko do ograniczonych zasobów dóbr materialnych, ale i kulturowych, a więc także do wiedzy. No to przypomnę, że już starożytni myśliciele stworzyli doktrynę omnipotencji państwa nad jednostką i społeczeństwem. Rządy centralistyczne, autorytarne chętnie po nią sięgają, by uzasadnić własną, etatystyczną politykę nadzoru i sprawowania różnego rodzaju władztwa nad edukacją i jej podmiotami.

Zdarza się, że w niektórych okresach dzieje się to mimo - jak pisał ks. prof. Mieczysław A. Krąpiec - przekazu Ewangelii i wiary, która podkreślała bezwzględny prymat osoby ludzkiej nad państwem. Tym samym obowiązująca w socjalistycznych ustrojach (także realnego socjalizmu) ideologia socjoprioryzmu, etatyzmu i socjocentryzmu (kolektywizmu) nadal ma się dobrze determinując bieg życia ludzkiego Polaków i ich dzieci.

Jak pisze ks. M.A. Krąpiec: (...) państwo jak każdy twór społeczny jest "mocniejsze" od człowieka i może go zniszczyć w sensie dosłownym. Niemniej jednak każdy wie o tym, że swego istnienia nie zawdzięcza państwu. Każdy człowiek wie, że jest samodzielnie istniejącym bytem, a państwo jest "zbiorem" obywateli, powiązanych specjalnymi relacjami, które pomagają lub też utrudniają życie jednostce. Jednostka jest bytem rzeczywistym, substancjalnym, samoświadomym, wolnym, a więc bytem osobowym" (M. A. Krąpiec, Suwerenność... czyja? Łódź 1990, s. 45)

Rządzący edukacją nieprzerwanie od 1993 r. sterują nią tak, jakby mieli prawo na wyłączność ustawicznego reorientowania oświaty raz w jednym, innym razem w drugim czy trzecim kierunku, raz wprowadzać zmiany ustrojowe, by inni mogli - bo też mają prawo - je zmieniać, powstrzymywać czy odwracać. W ten sposób myślenia i politycznej samouzurpacji edukacja przestaje być DOBREM WSPÓLNYM, bo takowe musiałoby być ponadpartyjne, niezależne od jednostkowych różnic w sferze światopoglądowej, religijnej czy przynależności do takich czy innych organizacji.

Na koniec zatem jeszcze jeden cytat z jakże aktualnej rozprawy wybitnego filozofa personalizmu chrześcijańskiego:

"Dobro wspólne pojęte jako cel osobowej działalności człowieka - a więc rozwój osobowy, intelektualny, moralny i twórczy - stanowi bezsprzecznie domenę osobową, do której państwo nie "ma prawa" mieszać się, w tym sensie, jakoby ono miało indoktrynować tę właśnie dziedzinę osobowego życia człowieka. (tamże, s. 51-52)

O ten potencjał naród - prędzej czy później - upomina się w różnych formach własnego zaangażowania. Warto to wiedzieć skoro rządzący po raz kolejny manipulują szkolnictwem przepełnionym naruszając prawa osobowe tych, którzy finansują ich stanowiska i politykę.

Gdyby komuś było mało, to może posłuchać jeszcze zbliżonego problemowo wykładu T. Szkudlarka też wygłoszonego w Centrum Nauki Kopernik, tyle że we wrześniu 2012 r.