sobota, 15 października 2016

Konkursowe piękno matematyki


(fot. Laureatki konkursu "Matematyka w obiektywie" - Julii Pawłowskiej-Latały)

Polska dydaktyka matematyki ma szczęście do nauczycieli akademickich, którzy z pasją potrafią o niej mówić, ją kreować i zachwycać tą dyscypliną innych.

Kilka lat temu prof. Maria Czerepaniak-Walczak z Uniwersytetu Szczecińskiego dokonała analizy egzaminów maturalnych kandydatów na studia pedagogiczne. Jak się okazało, żaden nie musiał wykazać się w trakcie rekrutacji na studia jakąkolwiek oceną z matematyki. Dzisiaj też wydziały czynią wszystko, by nie zniechęcać maturzystów do ubiegania się o indeks pod warunkiem uzyskania jak najwyższej noty na maturze z matematyki na poziomie rozszerzonym. Psycholodzy też o to się nie ubiegają, ale to już inna kwestia.

Wśród młodych uczonych, doktorów habilitowanych jest pani Małgorzata Makiewicz, o której inicjatywie prowadzenia od szeregu lat konkursów pod hasłem "Matematyka w obiektywie" wielokrotnie już pisałem. Tym razem jednak pragnę odnotować, że idea dociekania z kamerą aparatu fotograficznego piękna matematyki w naturze, w świecie przedmiotów i ludzi stała się międzynarodową. To jest ewidentny dowód na to, jak można kształtować kulturę matematyczną i wspierać rozwijanie zdolności matematycznych dzieci i młodzieży właśnie przez fotografię.


(fot. laureata konkursu - Roberta Bednarskiego)

Konkurs organizowany corocznie przez Uniwersytet Szczeciński jest bezpłatny i powszechny, łączy świat kultury wizualnej z nauką, popularyzuje i rozwija wiedzę i kulturę matematyczną, przełamuje bariery przed matematyką. Uczestnicy Konkursu oceniani są w dwóch grupach wiekowych: do i powyżej 20 roku życia. Aby wziąć udział w konkursie trzeba się zgłosić na www.mwo.usz.edu.pl , podać swoje konto e-mailowe, poczekać na link aktywacyjny. Następnie wypełnić zgłoszenie. Zdjęcia (max 6 szt.) wysyłamy wraz z tytułami i opisami poprzez formularz elektroniczny.

Konkurs "Matematyka w obiektywie", który dr hab. Małgorzata Mikiewicz zorganizowała po raz pierwszy sześć lat temu, rozwinął się na skalę międzynarodową. W ubiegłym roku dwudziestokrotnie (w stosunku do I edycji) zwiększyła się liczba zgłoszeń. Jury podziwiało 8149 fotografii. Nic dziwnego, że matematyków ucieszyły prace przysłane z wielkich miast na różnych kontynentach, a także z maleńkich szkół wszystkich regionów naszego kraju.


Przypominam zatem, że październik jest ostatnim miesiącem przyjmowania fotografii przez Organizatora Konkursu. Jego formuła polega na podwójnym (obrazowo - werbalnym) kodowaniu znaczeń obiektów matematycznych. Właśnie dlatego w formularzu zgłoszeniowym oczekuje się od nich autorskiego tytułu fotograficznego dzieła i jego opisu. Termin zgłoszeń upływa 31.10.2016 o godz. 23:59


Nagrodami dla laureatów i ambasadorów są tablety, smartfony, gadżety o łącznej wartości ponad 15 tys. zł, nominacje do wystaw, kalendarze, książki, oryginalne dyplomy firmowane przez Uniwersytet Szczeciński, MEN, Rzecznika Praw Dziecka, MKiDN oraz listy gratulacyjne. Nagroda dodatkowa – Prezesa Polskiego Towarzystwa Matematycznego – zostanie przyznana za zdjęcie z najciekawszym opisem matematycznym.

Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcą Państwo rozpowszechnić informację o siódmej edycji "Matematyki w obiektywie". Są wśród naszych uczniów i nauczycieli pasjonaci piękna tej nauki, które można odczytać w otaczającym nas świecie.

Zamieszczone w tym wpisie fotografie zostały mi udostępnione z prawem do publikacji przez dr hab. M. Makiewicz, za co serdecznie dziękuję. Są to fotografie dotychczasowych laureatów.  


(fot. Laureata - Łukasza Wojtasa)

Konkurs w tym roku został wyróżniony honorowymi patronatami: Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministra Edukacji Narodowej, Rzecznika Praw Dziecka, Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego, Prezydenta Miasta Szczecin, JM Rektora Uniwersytetu Szczecińskiego, Zachodniopomorskiego Kuratora Oświaty oraz Prezesa Fundacji XX. Czartoryskich.

A zatem - fotografujmy piękno naszego świata, w którym zakodowane są m.in. matematyczne prawa!

piątek, 14 października 2016

Religijność Polaków w okresie transformacji

(fot. od lewej- dr hab. Bogusław Dziadzia, ks. prof. dr hab. Janusz Mariański i dr hab. Ewa Ogrodzka-Mazur)

W czasie III Wolnej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych im. Jana Szczepańskiego mieliśmy okazję wysłuchania niezwykle interesującego wykładu ks. prof. dr. hab. Janusza Mariańskiego z KUL, który przybliżył najnowsze wyniki badań na powyższy temat.

Niektórym uczestnikom konferencji wydawało, że Ksiądz Profesor będzie starał się koloryzować świat polskiej religijności nadając mu tylko i wyłącznie jednolity wymiar. Nie rozumieli, że naukowiec - bez względu na to, czy jest księdzem, politykiem lub/i nauczycielem akademickim - ma obowiązek dążenia w swoich badaniach do prawdy i ukazywania ich wyników bez względu na to, czy mogą się one komuś spodobać lub nie. Jak pisał przed laty wybitny filozof edukacji polskiego pochodzenia - Martin Buber:

Wszystko w świecie można podrobić, nie można tylko podrobić prawdy. Prawda podrobiona bowiem nie jest już prawdą.

KS. Profesor Janusz Mariański dokonał naukowego oglądu wyników socjologicznych badań włąsnych oraz CBOS czy Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w Polsce osadzając je w przemianach społeczno-kulturowych, politycznych i religijnych ponowoczesnego świata, w którym odchodzi się od dychotomii "albo-albo" na rzecz świadomości wyboru spośród wielu wartości, idei typu: "może to, ale może tamto lub owo". Pluralizm kulturowy, w tym religijny jest współczesnemu człowiekowi zadany, ale i przez niego współkonstruowany. Coraz częściej spotykamy się - jak mówił ks. J. Mariański - z hybrydalnymi postawami religijnymi czy rozproszoną tożsamością religijną. "Religia traci sacrum na rzecz nowych form religijności, jakimi stają się niereligijne oferty rozwijania duchowości".

Socjolodzy religii łączą odejście w 2005 r. bł. Jana Pawła II z procesami postępującej powoli sekularyzacji także w naszym kraju. Odnotowują spadek życia religijnego, udziału w praktykach religijnych. Podobnie, jak czytamy w pracach Zbyszko Melosika o przesunięciu socjalizacyjnym, tak i ks. prof. J. Mariański mówił o naruszeniu przez zmiany społeczno-polityczne oraz globalizację trzech fundamentów polskiej ciągłości kulturowej: RODZINY-KOŚCIOŁA-NARODU.

Sondaże, raporty z różnego rodzaju diagnoz wskazują na to, że ok.90% Polaków uważa się za osoby wierzące, a zatem nie możemy mówić o "bezdomności wyznaniowej" (określenie referującego). Kiedy jednak badacze dociekają, jaka jest siła wiary, to okazuje się, że ok. 51 proc. Polaków potwierdza sąd: "wierzę i nie mam wątpliwości", zaś 50 proc. młodzieży wierzy w Boga osobowego. W tym świetle nadal jesteśmy najbardziej wierzącym krajem w Europie, skoro także 60-70 proc. Polaków akceptuje dogmaty wiary chrześcijańskiej.

Gdzie odnotowuje się największe zmiany w postawach Polaków wobec ich religijności? Jak referował ks. prof. J. Mariański:

- W okresie transformacji Kościół katolicki w Polsce wprawdzie stracił ok. 2 mln. osób uczęszczających na niedzielne msze święte, ale odnotowuje się wzrost w tej populacji, która przystępuje do spowiedzi i komunii świętej;

- prawie wszyscy Polacy chrzczą swoje dzieci, i to bez względu na własny światopogląd, bowiem w świetle danych statystycznych Kościoła dotyczy to 95 proc. dzieci;

- zmieniło się podejście Polaków do moralności kościelnej, skoro aż 30 proc. w ogóle nie kieruje się 10 Przykazaniami, konstruując według własnych reguł swoją moralność, zaś kolejne 30 proc. traktuje je w sposób selektywny przestrzegając czy akceptując jedynie przykazania od 4 do 10;

- Polacy w 80 proc. nie mają nic przeciwko obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, ale zarazem 75 proc. nie akceptuje angażowania się Kościoła katolickiego w bieżącą politykę, uważa, że Kościół w III RP ma za dużą władzę.

Znacznie więcej danych i ich analiz wraz z interpretacją naukową znajduje się w najnowszych publikacjach ks. profesora Janusza Mariańskiego. W świetle prognoz socjologa czeka nas faza regresu, pełzającej sekularyzacji polskiego społeczeństwa. Być może jednak, bo przecież żaden badacz z dziedziny nauk społecznych nie ma tu pewności, nastąpi faza stabilizacji religijności i postaw wobec niej Polaków.

czwartek, 13 października 2016

Polska jest także tam, gdzie Polacy




Na początku lat 90. XX w. miałem przyjemność przeprowadzenia wykładu dla polskich nauczycieli na Śląsku Cieszyński, po drugiej stronie granicy. Wówczas otrzymałem zaproszenie ze strony Konsulatu Generalnego Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Czeskiej w Ostrawie. We wtorek miałem ogromną radość uczestniczenia wraz ze studentami i naukowcami Wolnej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych im. Jana Szczepańskiego w spotkaniu z Polakami, którzy polskość pielęgnują na obczyźnie także w edukacji i dzięki edukacji, jaka ma miejsce w szkołach z polskim językiem nauczania.

Pani dyrektor Centrum Pedagogicznego dla Polskiego Szkolnictwa Narodowościowego - mgr Marta Kmeťová przedstawiła ewolucję współczesnego szkolnictwa dla polskiej mniejszości narodowej na Zaolziu. Obradowaliśmy bowiem w siedzibie Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Stonawie, w której wystąpiły dla nas ze specjalnie przygotowanym programem artystycznym dzieci lokalnego Przedszkola i Szkoły Podstawowej.

Proszę sobie wyobrazić, że kiedy w naszym kraju likwiduje się małe szkoły, to tam, na Zaolziu utrzymuje je jako wyspy polskiej kultury, patriotyzmu, sztuki i nauki, bowiem dzięki nim rozwija się wspólnota narodowa oraz w naturalny sposób - kapitał społeczny. W wyniku zaangażowania mieszkańców, ukazywaniu się "Miesięcznika Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego" i podejmowaniu przez mieszkańców w środowisku lokalnym różnych rodzajów aktywności związanej z narodowymi, religijnymi czy/i oświatowymi świętami oraz okolicznościami następuje naturalna asymilacja Polaków jako mniejszości narodowej w Czechach.

O ile przed II wojną światową na tych terenach było ok. 150 tys. Polaków, to już po 1945 r. liczba ta zmalała do 30 tys. Pani Marta Kmeťová wspomniała o tym, że aż 300 Zaolziaków zostało zamordowanych w Katyniu. Kierowane przez nią Centrum Pedagogiczne wspiera nauczycieli szkół polskich, których nie jest tak mało, a wszystkie są placówkami publicznymi, a więc ogólnodostępnymi. Wszystkie funkcjonują zgodnie z ustawą i bilateralnymi umowami między rządami Republiki Czeskiej i III RP, które określają warunki, jakie takie placówki muszą spełnić, by uzyskiwane w nich wykształcenie czyniło tę edukację drożną poziomo i pionowo.

Na Ziemi Cieszyńskiej działają 33 szkoły państwowe, głównie szkoły podstawowe oraz jedno liceum ogólnokształcące, których ustrój jest zgodny z czeskim prawem. Tak więc dzieci uczęszczają do szkół z językiem polskim, gdzie uczą się jeszcze obowiązkowo języka czeskiego i angielskiego. Największym problemem tych placówek jest niż demograficzny (liczba dzieci polskich z każdym rokiem maleje: w 1920 r. było ich ponad 23 tys., w 1989 r. - ok. 9 tys., w 2003 r. jest 3,7 tys., zaś w 2015 r. już tylko 1781 uczniów.



(film: BŚ - Występ Przemka Orszulika - absolwenta Szkoły Podstawowej z nauczaniem języka polskiego w Stonawie)


Szkoły z nauczaniem języka polskiego w Czechach muszą być konkurencyjne dla szkół czeskich atrakcyjnością swoich ofert dydaktycznych i wychowawczych, gdyż także u naszych południowych sąsiadów subwencja oświatowa jest wyliczana odpowiednio do liczby uczniów. Tu jednak mała ciekawostka - otóż Czesi zamierzają odstąpić od finansowania szkolnictwa publicznego ze względu na liczbę uczniów, a przywrócić podstawowy wskaźnik, jakim jest liczba nauczycieli. Nie ma bowiem znaczenia, ilu jest uczniów, skoro i tak muszą mieć jak najwyżej wykwalifikowane kadry nauczycielskie.

Szkoły z językiem polskim na Śląsku Cieszyńskim borykają się z problemami asymilacyjnymi, brakiem kontaktu z tzw. "żywą" kultura polską i kwestiami programowymi w procesie dydaktycznym. Chcą bowiem, niezależnie od realizacji narodowego curriculum Republiki Czeskiej, wprowadzać jak najwięcej polskich treści historycznych, kulturowych, naukowych.

Warto zajrzeć na stronę Centrum Pedagogicznego dla Polskiego Szkolnictwa Narodowościowego, gdzie są dostępne niezwykle interesujące materiały dydaktyczne w wersji elektronicznej do np. historii obu naszych narodów (m.in. Curriculum nauczania historii regionalnej).


środa, 12 października 2016

"Tak się rozwinął, że niewiele z niego zostało"


Tytułem jest maksyma socjologa - dr. Wojciecha Zielińskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, bowiem świetnie oddaje skutek pseudsamowychowania. Przytaczam ją w tytule, gdyż Uczestnicy XXX Letniej Szkoły Młodych Pedagogów otrzymali jubileuszowe - dwudziesty już w dziejach tych Szkół Zeszyt Naukowy - pt. O POSZUKIWANIU, POZNAWANIU I TWORZENIU SAMEGO SIEBIE. Perspektywa teoretyczna i empiryczna", którego autorami są młodzi uczeni biorący udział w 2015 roku w LSMP w Pułtusku. Redaktorkami tomu są: Marta Krasuska-Betiuk, Małgorzata Jabłonowska i Sylwia Galanciak z Wydziału Nauk Pedagogicznych APS.

Rok temu pisałem o SZKOLE PEDAGOGÓW współorganizowanej przez Akademię Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Teraz zainteresowani mogą zapoznać się z pełną treścią wystąpień naukowych młodych pedagogów na temat samowychowania. Każdy z zamieszczonych tekstów był już przed jego wygłoszeniem omówiony i przedyskutowany z prof. Marią Dudzikową, która poddała je wielokrotnej recenzji.

Mój referat został poświęcony krytycznej analizie teorii i modeli samowychowania we współczesnej pedagogice. Pojęcia samowychowanie ma tyle bliskoznacznych terminów, że używając jednego nadaje mu się często zupełnie inne znaczenie, niż gdyby zastąpić je terminem podobnym. Oto mamy w literaturze humanistyczno-społecznej takie pojęcia, jak:

• samowychowanie, bycie wychowawcą samego siebie;
• samowychowawcza aktywność; aktywność własna jednostki;
• działanie (pro-)podmiotowe; intrapersonalne;
• samodoskonalenie;
• autosprawczość;
• autotransgresja;
• praca nad sobą;
• kierowanie własnym rozwojem (życiem, sobą);
• kształtowanie własnego charakteru (ćwiczenie własnej woli);
• asceza;
• samokształtowanie się człowieka;
• samorealizacja;
• samourzeczywistnienie;
• samoaktualizacja;
• autoedukacja;
• autokreacja;
• stawanie się podmiotem-koncepcja osobowości autorskiej;
• autocoaching – samokołczowanie – coaching marki osobistej;
• autokonstrukcja podmiotu;
• personal branding.


Każdy z powyższych terminów posiada inne wyjaśnienie oraz uzasadniany jest wiedzą z jednej z dyscyplin naukowych z pedagogiki, filozofii, psychologii czy socjologii. Po przeglądzie współczesnej literatury naukowej wnioskuję, że samowychowaniu nadal nie poświęca się zbyt dużej wagi.

Sam właściwie powróciłem do tej kategorii 15 lat temu, kiedy wspólnie z Bogusławem Milerskim przygotowywaliśmy dla Wydawnictwa Naukowego PWN Leksykon-Pedagogika. Wówczas napisałem w nim, jak pojmuję samowychowanie:


Samowychowanie – jest terminem w pedagogice wieloznacznym, utożsamianym często z aktywnością własną jednostki, pracą człowieka nad sobą, doskonaleniem samego siebie, autoformacją, kształtowaniem samego siebie, samourzeczywistnieniem czy samorealizacją. Można wyróżnić dwa przeciwstawne stanowiska teoretyczne, nadające odmienny sens pojęciu samowychowanie: sokratejskie i prometejskie.

Samowychowanie jako aktywność sokratejska ("ku sobie") to taka, której celem jest kształtowanie w sobie przez podmiot w sposób względnie samodzielny pożądanych cech osobowości. Wyłącznym motywem dążenia do doskonałości jest kształtowanie w sobie takich cech, jak siła woli, moc charakteru, doznanie perfekcji moralnej czy nabycie określonych cech psychicznych w stopniu doskonałym, które są walorami autotelicznymi. Troską osoby uprawiającej tak pojmowany “abstrakcyjny perfekcjonizm” jest ubieganie się o rzeczy trudne i rzadkie zarazem.

Przeciwstawnym do powyższego sposobem samowychowania jest aktywność prometejska ("od siebie"), w świetle której samowychowanie pojmowane jest jako rodzaj spontanicznych, nieintencjonalnych działań człowieka skierowanych na przekształcanie rzeczywistości pozapodmiotowej, na przekształcanie otaczającego go świata czy środowiska życia. Osoba wprawdzie ma obowiązek starać się o osobistą doskonałość, ale nie dla niej samej.

Perfekcjonizm i wiążące się z nim aspiracje jednostki zastąpione są tutaj perfekcjoryzmem, który to termin zawiera znacznie szerzej pojmowane treści. Kładzie bowiem nacisk na stawanie się człowieka lepszym przez każdy dobry czyn, niezależnie od tego, na jaki obiekt jest on skierowany. Jednostka tworzy samą siebie przede wszystkim dzięki pozornemu zapomnieniu o sobie i podejmowaniu działań transgresyjnych, które ukierunkowane są na osiąganie celów typu "poza –". Nie występuje w tak pojmowanym samowychowaniu konflikt pomiędzy tym, co indywidualne, osobiste a tym, co społeczne, gdyż właściwym jego przejawem jest miłość, twórczość i altruizm. Zmiana samego siebie jest nierozerwalnie związana ze zmianą otoczenia dzięki skierowanej przez jednostkę aktywności ku rzeczom, ku ludziom czy ku symbolom.

wtorek, 11 października 2016

Aktualność socjologicznej myśli Jana Szczepańskiego



(fot. Rektor WSNFS - prof. dr hab. Daniel Kadłubiec)


III edycja Wolnej Szkoły Nauk Filozoficznych i Społecznych imienia Profesora Jana Szczepańskiego rozpoczęła się w dniu wczorajszym w Sali Sesyjnej Ratusza Miejskiego w Cieszynie.

Organizatorem debaty naukowej jest kilka podmiotów: Powiat Cieszyński, Miasto Cieszyn, Miasto Ustroń, Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny Uniwersytetu Łódzkiego, Centrum Pedagogiczne dla Polskiego Szkolnictwa Narodościowego w Czeskim Cieszynie, Stowarzyszenie Samorządowe Ziemi Cieszyńskiej, Stowarzyszenie Wspierania Edukacji Międzykulturowej oraz Kongres Polaków w Republice Czeskiej.

Po wystąpieniach okolicznościowych osób reprezentujących Organizatorów Szkoły: prof. zw. dr hab. Daniela Kadłubca – (Honorowy Rektor WSNFiS); Ireneusza Szarzeca (Burmistrz Miasta Ustroń); Ryszarda Macura (Burmistrz Miasta Cieszyna) oraz prof. dr hab. Zenona Gajdzicy (Dziekan Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach)wprowadzenia dokonał dr hab. Marek Rembierz, który zaprezentował książkę p.t. "W kręgu myśli Profesora Jana Szczepańskiego. Tom II".

Wykład inauguracyjny wygłosił prof. zw. dr hab. Jan Miodek: Nowe (stare) słowa współczesnej polszczyzny. W mistrzowskiej formie, stylistyce i treści mówił o tym, które z pojęć straciły swoje znaczenie na skutek przenikania do polskiej mowy kategorii pojęciowych z języka angielskiego lub też uzyskały zupełnie nowy sens np. "pochylać się", "kolektyw", "dinozaur", "dieta", "aplikacja", "destynacja", "dedykować", "adresować" czy "format".

Są takie jednostki leksykalne, które uzyskały nowe życie, jak np. projekt, kariera, bonus, kolektyw, a które stały się kalką semantyczną np. kiedy zamiast "tak" powiadamy - "dokładnie". Profesor wyjaśniał także etymologię takich słów, jak: "prekariat", "gimbus", "szkoła 2.0" czy "biblioteka 2.0".

Mój wykład dotyczył odsłony patologii w szkolnictwie wyższym. Przywołałem w nim także myśli prof. Jana Szczepańskiego, które pozwalają na prowadzenie w paradygmacie krytycznym badań środowiska akademickiego. Kiedy Szczepański pisał: "Obojętność jest grzechem", zwracał uwagę na to, że bycie świadkiem zła czyni taką osobę jego współsprawcą, jeżeli o nim milczy. Jednak nie ukrywał: "Trudna jest sytuacja moralna człowieka bezwzględnie prawego".

Jakże aktualną - w świetle wydarzeń oświatowych od 1999 r. - okazała się także i ta myśl J. Szczepańskiego: "I wśród socjologów są ludzie, którzy na żądanie władz są zdolni zeznać pod przysięgą, że wczoraj o północy świeciło słońce".

Kolejnym wykładowcą był prof. dr hab. Ryszard Koziołek - Prorektor ds. Kształcenia i Studentów Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach - który wygłosił referat na temat: "Przemocy krzywdzących słów - strategii obronnych". Językoznawca sformułował na wstępie pytanie: "Ko ma prawo do ustalenia znaczenia słów kogoś krzywdzących?" Wydawałoby się, że pomocna może być tu typologia wypowiedzi brytyjskiego językoznawcy i filozofa języka - Johna Langshaw'a Austin'a.

Profesor wykazał na przykładzie krzywdzącego osobę zdania: "Joanna Kowalska, syn Janusza i Mirosławy jest kobietą", że tego typu wypowiedź nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa. Natomiast jest to niewątpliwie wypowiedź performatywna, która w tym przypadku nie mieści się w kryteriach J. Austina dla tego typu sądów.

Na kolejnych przykładach mowy nienawiści profesor wykazał, że nie sposób jest nadążyć za językiem, który tak szybko się rozwija. Nie sprawdzają się modelowe kryteria do rozpoznawania toksycznej mocy wypowiadanych werbalnie lub pozasłownie sądów, gdyż mowa przemocy niesie z sobą groźbę spełnienia. Nie jest osadzona w konwencji społecznej, prawnej, religijnej, nie ma też świadków jej zaistnienia (np. napisy na murach, memy), nie ma też możliwości sprawdzenia, jakie intencje legły u podstaw jej zaistnienia oraz jakie są skutki jej rażenia.

Musimy zatem uczyć się rozpoznawania przemocy języka, rozpoznawać groźbę spełnienia, skoro "słowa są nawiedzone widmem zrealizowania". Profesor uczulał nas także na to, że przemoc musi mieć rynek swoich odbiorców, przestrzeń, w której się dobrze czuje. Zwrócił się do pedagogów, nauczycieli, rodziców i wychowawców, by nie sprzyjali zasadzie "że wszystko wolno", że nie ma dla wolności słowa żadnych granic. Publikując w dobrej wierze przykłady mowy nienawiści media oraz naukowcy stają się współsprawcami przemocy, gdyż przyczyniają się do jej reprodukcji, kopiowania, naśladownictwa.

Wolna Szkoła Nauk Filozoficznych i Społecznych im. Profesora Jana Szczepańskiego miała zaszczyt wysłuchania koncertu kapeli góralskiej z Ziemi Cieszyńskiej, którego każdy z utworów został poprzedzony znakomitą analizą etnologiczną i kulturową prof. Daniela Kadłubca.
Jutro dalszy ciąg obrad i warsztatów odbędzie się na terenie Stonawy, a więc już na ziemi Czeskiej Republiki. Poznamy dzięki temu m.in. przeobrażenia struktury narodościowej Zaolzia po II wojnie światowej oraz współczesne szkolnictwo na Zaolziu.

Z krajowych uniwersytetów przyjechali do Cieszyna tacy eksperci, jak ks. prof. Janusz Mariański, który powie nam o katolicyzmie polskim w procesie przemian, profesorowie z UŁ: Danuta Walczak-Duraj (>>Wykorzenienie<< z pracy w perspektywie postaw i zachowań etosowych") oraz Paweł Starosta ("Przynależność w dobie globalizacji"). Można pozazdrościć cieszynianom, że dzięki pograniczu mogą organizować inter-, i transdyscyplinarne debaty naukowe. To w Cieszynie można doświadczać uniwersalnej mocy pedagogiki międzykulturowej w najlepszym znaczeniu tego nurtu edukacji.







poniedziałek, 10 października 2016

Demokratyczny sofizmat polityki (w)edukacji


Kilkanaście lat temu przepracowałem jeden z sofizmatów rosyjskich studentów, którzy uczestniczyli w Londynie na konferencji naukowej poświęconej paradoksom w filozofii. Ich paradoks dotyczył uczenia się, ale równie dobrze jego przedmiotem może być także fenomen demokracji, patriotyzmu, moralności, itd., itd. Oto ten sofizmat:

 Im więcej masz praw,

tym więcej demokracji.

 Im więcej demokracji,

tym masz większy wpływ.

 A im większy masz wpływ,

tym mniej jest demokracji.

 A im mniej jest demokracji,

tym mniej masz praw,

 Im mniej masz praw,

tym mniej jest demokracji.

 To po co ci demokracja?



Dzisiaj rozpoczyna się akcja protestacyjna lewicowego, a więc także będącego w opozycji do rządu - Związku Nauczycielstwa Polskiego. Prezes Sławomir Broniarz niesłusznie został w TVP1 i w wywiadach pani minister Anny Zalewskiej określony jako polityk - w negatywnym tego słowa znaczeniu. Każdy szef związku branżowego w oświacie - czy nam się to podoba, czy nie - jest politykiem, bowiem jego powinnością jest ingerowanie w politykę władzy, która zagraża interesom jego "klientów", "podwładnych", interesariuszy - członków związku zawodowego.

Oczywiście, że S. Broniarz popiera akcje KOD-u, skoro w nich uczestniczył i jeśli miałby się z tego tłumaczyć, to właśnie przed tymi członkami ZNP, którzy KOD-u nie popierają. Kłamstwo ma krótki nogi. Prezes podaje nieprawdziwe informacje także w innym przypadku. Wprawdzie akcję ZNP popiera Stowarzyszenie Pedagogów Społecznie Zaangażowanych, ale nie ma ono nic wspólnego z Polską Akademią Nauk, co błędnie podaje w swoich komunikatach ZNP. Prezes Broniarz mógłby jednak w sposób bardziej odpowiedzialny komunikować się ze społeczeństwem unikając kłamstw.


Nauczyciele-związkowcy, a zapewne nie tylko oni, wyjdą na ulice polskich miast, by zaprotestować przeciwko socjotechnicznej manipulacji kolejnego rządu. Tym razem mają za sobą samowiedzę, samoświadomość tego, jak manipulowały środowiskiem nauczycielskim poprzednie władze Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W odróżnieniu od wielu sygnatariuszy różnych pism, listów i wieców nie chcę i nie muszę niczego podpisywać. Moje publikacje i dokonania w oświacie i dla edukacji demokratycznej i humanistycznej są obecne w dyskursie naukowym i oświatowym, w doświadczeniach wielu nauczycieli, uczniów i ich rodziców.

Nie ma żadnych szans na podjęcie przez MEN kampanii dezawuującej znaczenie dzisiejszego protestu jako politycznego (w pejoratywnym sensie tego słowa), bo jeszcze tylko brakuje ocen typu - ... sprzecznego z interesem państwa, narodu, młodych pokoleń, większości Polaków itd., itd. To tylko dolewanie przysłowiowej oliwy do ognia.


Ten socjotechniczny i propagandowy manewr nie sprawdzi się już więcej w wykonaniu tak obecnego, jak i przyszłych rządów, gdyż nauczyciele mają już dość bycia traktowanymi przedmiotowo, jak meble, które kolejna ekipa rządząca usiłuje przestawiać, a może i zmieniać. Już niejeden minister "poległ" grożąc nauczycielom laską marszałkowską, ignorując prawidłowości psychologiczno-pedagogiczne procesów edukacyjnych, oszczędzając na niedoinwestowaniu edukacji i utrzymywaniu nauczycieli w stanie ustawicznej pauperyzacji.

Środowiska społeczne, oświatowe, akademickie będą zapewne dalej wyrażać sprzeciw wobec projektowanych przez władze zmian. Mamy już w przestrzeni publicznej Listy lub stanowiska czy uchwały na temat zapowiedzianej reformy:

- Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN;

- Rzecznika Praw Dziecka - Marka Michalaka,

- Sygnatariuszy protestu m.in. byłego wiceministra edukacji z PO - Macieja Jakubowskiego i b. pracowników IBE, którą poparło wielu szanowanych i cenionych także przeze mnie naukowców;

- Polonistów - językoznawców - literaturoznawców, w tym autorów dotychczasowych podręczników i programów szkolnych, doradców metodycznych itp.;

- Polskie Towarzystwo Pedagogiczne;

- Związek Nauczycielstwa Polskiego (domaga się wycofania likwidacji gimnazjów i rzetelnej debaty o problemach oświaty. „W przypadku zignorowania naszych postulatów nie wykluczamy żadnej formy protestu ze strajkiem włącznie”);

- Samorządowców i ich korporacji: Związek Miast Polskich; Unii Metropolii Miast Polskich;

- Federacji Stowarzyszeń Nauczycielskich;

- Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Nic nie pomoże wmawianie społeczeństwu, że odbyły się debaty, a teraz trwają konsultacje, z których wynika, że naród pragnie powrotu do ośmioletniej szkoły podstawowej. Konsultacje w sprawie reformy ustrojowej szkolnictwa, podobnie jak wcześniejsze debaty, były i są spełnieniem administracyjnego obowiązku, nie tylko tej władzy.

Od sierpnia ub. roku wiadomo, a pisałem o tym w blogu, z jakim programem politycznym prowadzona była kampania wyborcza. Upór jednak przy próbie realizacji rzekomo jednych obietnic przedwyborczych, a lekceważenie innych - przy świadomości, że nie jest się rządzącą formacją w imieniu wszystkich czy nawet większości Polaków - prowadzi tylko do eskalacji konfliktu.

Życzę Premier rządu, by dokonała dobrej zmiany. W niedzielę Premier Beata Szydło stwierdziła, że rząd jest zdecydowany przeprowadzić reformę oświatową. W każdym kraju system musi być reformowany, więc nie ma w tym nic nowego.

Nie jest natomiast prawdą, że ta reforma jest dobrze przygotowana. Pani minister (edukacji Anna) Zalewska przez cały rok konsultowała te założenia w różnych środowiskach związanych z oświatą" - powiedziała premier w wywiadzie dla TVP.

Chyba pani Premier nie wie, że przez kilka miesięcy - a nie przez cały rok - prowadzone były DEBATY (pozorowane, monologowe), a nie konsultacje, o czym wielokrotnie zapewniała sama minister edukacji. Chyba ktoś wprowadza w błąd Premier B. Szydło.

niedziela, 9 października 2016

Naukowa wspólnota uczących się


Z radością komunikuję, że w trakcie XXX Letniej Szkoły Młodych Pedagogów KNP PAN w Wiśle miała miejsce prezentacja książki jubileuszowej, której treść została poświęcona Letnim Szkołom pod kierownictwem prof. dr hab. Marii Dudzikowej. Od dwudziestu trzech lat pani Profesor współtworzy wraz z samorządem naukowców każdej Szkoły jej strukturę, program oraz pozyskuje kadry mistrzowskie do prowadzenia wykładów, warsztatów czy innych form zajęć naukoznawczych.

Książka powstała pod redakcją Ewy Bochno (Uniwersytet Zielonogórski) i Alicji Korzenieckiej–Bondar (Uniwersytet w Białymstoku) jako przejaw kapitału społecznego, wzajemnego wsparcie a przede wszystkim doceniania wartości i ważności Letniej Szkoły Młodych Pedagogów przy KNP PAN. Obszerny, bo liczący 540 stron tom pt. "NAUKOWA WSPÓLNOTA UCZĄCYCH SIĘ. XXX - lecie Letniej Szkoły Pedagogów przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN" opublikowało Wydawnictwo Uniwersytetu w Białymstoku, zaś sfinansowały tę edycję ze swoich środków Wydziały Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu w Białymstoku oraz Uniwersytetu Śląskiego.

Pani prof. Maria Dudzikowa przesłała Autorom podziękowania:

Szanowni i Drodzy Autorzy,
z wielkim wzruszeniem przyjęłam zarówno cała księgę jubileuszową (ponad 500 stron!) Naukowa wspólnota uczących się. XXX-lecie Letniej Szkoły Młodych Pedagogów przy KNP PAN (Wyd. UwB, Białystok: 2016) zredagowaną przez Ewę Bochno i Alicję Korzeniecką-Bondar, jak i każdy tekst z osobna. Niełatwo było tego rodzaju tom zredagować, niełatwo pisać do niego, tym bardziej, jeśli się jest cząstką tego, co składa się na LSMP, co stanowi o jej sile, i o niepowtarzalności w środowisku naukowym nie tylko pedagogów.

Dziękuję za trud i radość współtworzenia naszej Szkoły, dziękuję za wielkoduszny trud wzbogacenia własnym tekstem księgi z okazji XXX-lecia, dziękuję za piękne słowa, którymi mnie obdarowaliście (przesadnie jednak podnosząc moje zasługi).

Wszystkiego dobrego na dalsze lata, nam wszystkim Ludziom LSMP - Mistrzom i Uczniom! Wszelkiej pomyślności naszej ukochanej LSMP!!!
Z wdzięcznością i serdecznością, Wasza
Maria Dudzikowa