sobota, 12 maja 2018

Pomóżmy pedagog Annie F. "wygrać życie"


Dzisiejszy wpis należy do jednych z najtrudniejszych w moim blogowaniu. Dotyczy bowiem apelu o pomoc dla naszej Koleżanki - pedagog, która tyle już pokonała w swoim życiu barier na drodze do naukowego awansu, że nie mogła spodziewać się tego najgorszego, co nagle odziera młodego człowieka z poczucia radości i sensu życia, a zarazem staje się nowym wyzwaniem i odkrywaniem tego, co do tej pory było być może dla niego i dla innych niewidoczne.

Lekarze nie wiedzą, jakie jest źródło nowotworu, bo czynników go generujących jest nazbyt wiele, w dodatku nie wszystkie są rozpoznawalne. Chyba nie ma już takiej rodziny, w której jeden z członków nie zapadłby na nowotworową czy jakąś inną terminalną chorobę. Co rusz spotykamy się z informacją poruszającą emocje i myśli, że u znanej nam osoby właśnie rozpoznano (nie-)uleczalną chorobę.

Chorzy są wśród nas, bo i słabość organizmu staje się w różnych momentach życia częścią ludzkiej egzystencji. Jednych zaskakują, inni są z nimi już oswojeni, nauczyli się na nowo żyć z ciężarem, którego moc usiłują nieco pomniejszyć wraz z pomocą bliskich i bezinteresownie oddanych im osób.

Jakże bolesne jest wówczas pytanie - Dlaczego to właśnie JA? Dlaczego teraz? Skąd się to wzięło? Jak to jest możliwe, skoro... ? Zapewne takich pytań ciśnie się znacznie więcej, ale na żadne nie otrzymujemy pełnej i wiarygodnej odpowiedzi. Musimy od tego momentu niejako na nowo zacząć własne życie.

Otrzymałem w jednym z komunikatorów apel akademickiej koleżanki z Wydziału Nauk Pedagogicznych UMK o wsparcie pani Anny F., u której trzy lata temu zdiagnozowano ostrą białaczkę. Przepraszam, że nie ujawniam Jej danych, ale taka obowiązuje procedura w Fundacji, za pośrednictwem której wspomagana jest terapia także naszej Koleżanki.

Ma Ona już za sobą 4 cykle chemioterapii oraz naświetlania, dzięki którym pokonała - w pierwszym, jakże trudnym okresie walki o życie - chory szpik. Spędziła w kilku szpitalach bardzo długi czas, z czego zdecydowaną większość w izolatkach. Jak sama o tym pisze:

"Choć często było bardzo trudno, uparcie wierzyłam, że mi się uda. Szczęśliwie znalazła się dawczyni, dzięki czemu mogłam przejść przeszczepienie szpiku. Kiedy lekarz prowadzący przed przyjęciem mnie na oddział przeszczepowy mówił o możliwych powikłaniach przygotowań i samego przeszczepu, byłam przerażona. Poinformował mnie też, że śmiertelność wśród pacjentów na oddziale wynosi ok. 10%. Pomyślałam wówczas, że się nie poddam i będę w tej grupie, która wychodzi z tego cało.

Żyję i ogromnie cieszę się życiem. Jednak sama choroba i przebyte leczenie odcisnęły swoje piętno. Moim problemem jest uszkodzenie nerwów (polineuropatia). To poważnie ogranicza mi możliwości poruszania się, powoduje bóle, szybkie męczenie się oraz uczucie jakby moje stopy ktoś ciągle ściskał żelaznym narzędziem.

Potrzebuję rehabilitacji, która umożliwi mi powrót do sprawności. Gdy byłam jeszcze zdrowa, bardzo lubiłam spacery (zwłaszcza z kijkami po lesie), piesze wycieczki i wyjazdy w góry. Teraz nie jestem w stanie przejść kilku kroków. Wierzę jednak, że i tę przeszkodę uda mi się pokonać.

Pomóż mi stanąć na nogi
."

Pani Ania pokonała najtrudniejsze fazy choroby, jest po przeszczepie. Rodzi się szansa na życie. Żywię nadzieję, że rezygnując z jakiejś drobnej przyjemności będziemy mogli wpłatą na konto Fundacja "Rak’n’Roll Wygraj życie" wesprzeć naszą Koleżankę. Artyści organizują koncerty, uczniowie są gotowi zorganizować dla swojej chorej nauczycielki akcję zbierania pieniędzy, inni dzielą się cząstką swoich dochodów, by dodać od siebie trochę DOBRA.

Taką też rolę odgrywają w naszym kraju organizacje pozarządowe poszukując pomocy dla tych, których na nią nie stać, a co gorsza - nie stać na to państwowej służby zdrowia. Wsparcie finansowe via fundacja jest wiarygodne, gdyż podlega kontroli publicznej. Zmaterializowane gesty ludzkich serc są w tego typu przypadkach czymś WIELKIM, nawet, jeśli ów dar jest relatywnie mały.

Nie ma dla mnie znaczenia to, czy miałem okazję osobiście poznać panią dr hab. Annę F. w czasie jakiejś konferencji naukowej, ale nie ulega wątpliwości, że czytałem jej rozprawy. Czy ma to jakiekolwiek znaczenie dla mojej decyzji o przelewie? Nie ma, bo doskonale rozumiem i bez tego, jak wielki jest to dramat dla Niej, dla Jej bliskich, a przecież zarazem promień nadziei na dalsze, oby - mimo wszystko - piękniejsze życie. Pomóżmy zatem Annie F. WYGRAĆ ŻYCIE.

Proszę o taki gest po raz pierwszy i ostatni, bo trudno czynić z bloga forum dla tego typu akcji. Skoro jednak w ub. roku prosiłem o podarowanie jednej z małomiasteczkowych bibliotek publicznych książek, by pomóc mieszkańcom w dostępie do kultury, to i tym razem kieruję apel o wsparcie w znacznie ważniejszej sprawie, bo dotyczącej niepodzielnej wartości, jaką jest ludzkie życie.

Dane do przelewu:
Fundacja Rak’n’Roll Wygraj życie
IBAN: PL55 1140 2017 0000 4102 1307 1429
BIC: BREXPLPWMBK
z dopiskiem “dla Anny F”

Link do płatności PayPal: PayPal
z dopiskiem „dla Anny F”

piątek, 11 maja 2018

Festiwal filmów, także dla pedagogów, bo m.in. o edukacji alternatywnej




Maj staje się miesiącem filmów edukacyjnych. Na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego doktorantka Katedry Teorii Wychowania, a zarazem szefowa samorządu studentów studiów III stopnia mgr Agata Marciniak organizuje dla zainteresowanych w dn. 20. 05. 2018 r. Interdyscyplinarną konferencję naukową - „Filmy, które każdy pedagog i psycholog obejrzeć powinien”. Planowane są nie tylko referaty, ale i spotkania z edukacją i pedagogiką na "srebrnym ekranie".

Natomiast w Warszawie odbędzie się w dn. 11-20 maja 2018 r. 15. Festiwal Filmowy Millennium Docs Against Gravity, największy festiwal filmów dokumentalnych w Polsce, w trakcie którego przewidziane są projekcje także filmów poruszających problematykę edukacji alternatywnej.

Zainteresowani będą mogli obejrzeć francuski film pt. "Pozwólmy nauczać dzieciom" w reżyserii Alexandre Mourot (2017). Tytuł wprawdzie został źle przetłumaczony, gdyż każdy pedagog wie, jaka zasada pedagogiczna zawiera się w jego montessoriańskiej wersji. Organizatorzy taki dają opis filmu:

Edukacja nie jest czymś, co robi nauczyciel, jest to naturalny proces rozwijający się spontanicznie w istocie ludzkiej. Nie jest nabywany przez słuchanie słów, ale dzięki doświadczeniom nabywanym przez dziecko w otoczeniu” – twierdziła wybitna włoska lekarka i pedagożka, twórczyni własnej metody edukacyjnej Maria Montessori. Jej zdaniem nikt nie może rosnąć za dziecko, które jest własnym budowniczym i nikt nie ma prawa odebrać dziecku tej funkcji. Dzięki Montessori powstała sieć przedszkoli i szkół, opartych na idei nieskrępowanego rozwoju dziecka, w którym wychowawca pełni rolę nie przewodnika, lecz dyskretnego opiekuna.

Reżyser filmu, ojciec kilkuletniej dziewczynki, postanowił przez rok obserwować z kamerą, jak wygląda jedna z najstarszych tego typu francuskich placówek. Poznajemy otoczenie, w którym przebywają dzieci, jak również oparty na zabawie i doświadczaniu świata sposób ich edukacji. Dzieci poruszają się tu swobodnie, pracują samodzielnie lub w małych grupach, a placówka zapewnia im środowisko, które spełnia ich potrzeby rozwojowe, i w którym mogą budować i rozwijać solidne podstawy do tworzenia własnej autonomii i poczucia wartości. Obserwujemy codzienne rytuały placówki, spotkania z dziećmi, ich swobodne działanie, odkrywając jak z czasem, dzięki zaufaniu i zrozumieniu ich potrzeb, zyskują niezależność, pobudzają koncentrację, pewność siebie, samodyscyplinę, społeczną otwartość i entuzjazm do nauki.

Poznajemy również wyzwania, jakie tego typu edukacja stawia nauczycielom. W filmie wykorzystano niepublikowane dotąd archiwa prezentujące idee edukacji Montessori i jej wartości, jak również sposób działania tego typu pedagogiki. Mamy także szansę poznać niedawne badania naukowe z zakresu neurobiologii i psychologii potwierdzające sens tego typu działań."


Drugi z filmów o edukacji alternatywnej, a w istocie przedszkolu waldorfskiemu, nosi tytuł: "Dzieciństwo" przedstawiając codzienność norweskiego przedszkola Aurora. Reżyserem tego dzieła jest Norweżka Margreth Olin



Jak informują organizatorzy o jego treści:

Dorastanie wymaga czasu. Zgodnie z pedagogiką waldorfską, dzieci rozwijają się poprzez swobodną twórczą zabawę. Proces wychowania i nauczania powinien uwzględniać ich indywidualne cechy, zainteresowania i zamiłowania oraz unikać ocen na rzecz aktywnego wspierania we wszystkich sferach rozwoju. Film przedstawia jedno z norweskich przedszkoli w stylu waldorfskim o nazwie Aurora, w którym dzieci mogą być sobą. Obserwujemy idylliczne miejsce w lesie – świat wspólnoty dzieci, które uczą się same, bez konieczności dotrzymywania kroku programowi nauki i wszelkim nakazom. Przez rok śledzimy z ich perspektywy zmianę pór roku, kłótnie i przyjaźnie, relacje z nauczycielami a także niezliczone niuanse ich codziennego życia, jakie pojawiają się na styku świata w przedszkolu i poza nim.

Dzieci wymyślają pełne fantazji zabawy, wykorzystując wszystko, co ma do zaoferowania las, oraz wchodzą w relacje z innymi i z otaczającą naturą. Dorośli pojawiają się w tym świecie marginalnie, a ich rola polega na dyskretnym towarzyszeniu, a nie przewodzeniu. Dzieciństwo jawi się tu jako czas uruchamiania wyobraźni, gier i poczucia bezpieczeństwa. Ten pozbawiony komentarza obserwacyjny i afirmujący życie film prowokuje do zastanowienia się, czego tak naprawdę potrzebują dzieci i na czym powinna polegać ich wczesna edukacja i praca towarzyszących im wychowawców.


Pedagodzy specjalni znajdą dla siebie piękne filmy o losach osób niepełnosprawnych, zaś pedagodzy międzykulturowi filmy poruszające problematykę relacji z INNYM, z kimś OBCYM, a jednak możliwie nam BLISKIM. Przewidziane są też spotkania z reżyserami, producentami i bohaterami pokazywanych dokumentów. Wystarczy zajrzeć na stronę Festiwalu, by przekonać się, jak bogata jest tegoroczna oferta.

Szczegóły na stronie www.docsag.pl

czwartek, 10 maja 2018

Schizoidalność recenzentów


Niestety, mamy w środowisku naukowym recenzentów, którzy przejawiają schizoidalność ewaluacyjną dokonań naukowych habilitantów. Ten przejaw patologii można rozpoznać po zawartości treści recenzji, która - wbrew fundamentalnym błędom autora rozprawy - kończy się pozytywną konkluzją np. Całokształt dorobku dra X uznaję nie tylko za wystarczający, ale spełniający z naddatkiem warunki uzyskania stopnia doktora habilitowanego.

Szczególnie interesująca jest ocena o rzekomym spełnieniu wymagań z naddatkiem, bo w gruncie rzeczy powinna świadczyć o tym, że mamy do czynienia z bezbłędną rozprawą naukową, ba, wykraczającą nawet poza ustawowe wymogi. Tymczasem czytam w tej recenzji sądy explicite:

- podejście do rekonstrukcji poglądów jest przeważnie zaś z relacji z drugiej ręki; ma tu miejsce absurdalność niektórych stanowisk, bowiem trafiają się wypowiedzi nie na temat, albo ewidentnie mylące; ma tu miejsce bezkrytyczne referowanie nieprawdziwych historycznie informacji;

- brak jednak w książce wyraziście krytycznego ustosunkowania się do tych interpretacji. Ich wielka ilość utrudnia czytelnikowi nawet dostrzeżenie poglądu Habilitanta, nienakreślonego dość zdecydowanie;

- autor uwzględnił wielu autorów, chociaż odnosi się wrażenie, że nie wszystkie rozprawy w jednakowym stopniu były warte uwzględniania, i że wskazana byłaby jednak selekcja;

- „zapośredniczone” odniesienia są niewystarczające, zwłaszcza że zawierają uproszczenia, a nawet błędne oceny;

- przy przekładach zbiorowych nie wiemy, kto przełożył konkretny tekst;

- książka „naszpikowana” jest, niekiedy bardzo obszernymi cytatami, co nie nie uprawnia autora monografii do uchylania się od własnej analizy tych podstawowych przecież dla tej problematyki pozycji. Owszem, można zrozumieć, że prezentacja ich zawartości wraz z ustosunkowaniem się do niej pokaźnie rozbudowałaby dzieło, co jednak nie do końca usprawiedliwia ich pominięcie;

- dorobek habilitanta jest bardzo skromny, ubogi, lokalny;

- publikacje to przegląd źródeł i opracowań; zbiór wypisów z lektur, szereg referatów z cudzych opracowań, powielanie tych samych treści, ciąg niedokończonych referatów, bez selekcji i syntezy, mechaniczne referowanie cudzych poglądów;

- Całkowicie nieadekwatna jest metoda analizy źródeł i literatury;

- rozprawę cechuje brak porządku logicznego.

Ciekawą stylistycznie schizoidalnością jest stwierdzenie jednego z recenzentów, że dorobek jest nie tylko erudycyjny, ale zawiera sporo ujęć autorskich i nie nosi cech prostej kompilacji. Recenzenta może razić, mimo autorskich rozważań i ocen, niekiedy nadmierne streszczanie wywodów badaczy obcych, bez wartościujących stwierdzeń własnych. Niestety, jest to częsta przywara polskich pedagogów. Habilitant zbyt często unika własnej refleksji.

Autor rozprawy pominął, niestety, omówienie dorobku polskich badaczy związanego z interesująca go problematyką, toteż w konsekwencji brak jest odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu studia obcych uczonych dopełniają, modyfikują, zmieniają ustalenia rodzimych naukowców. Habilitant zakłada, dość bezzasadnie, iż opracowana przez niego literatura obca jest słabo znana w Polsce.

Inny z kolei recenzent w odniesieniu do tego samego dorobku wykazuje pominięcie wielu szczegółowych kwestii i zbyt ogólnikowe potraktowanie badanych kwestii, podobnie wskazuje na rzadko występujący odautorski komentarz, własną interpretację czy próbę rozstrzygania sporów interpretacyjnych. Ot, autor nie zdecydował się więcej zaoferować siebie. Dorobek nie jest ilościowo imponujący, czy jak stwierdza kolejny afirmator: mimo że nie jest zbyt obfity można uznać za oryginalny, noszący pewne znamiona nowatorstwa.

Nie będę tu przytaczał jednoznacznie negatywnej recenzji, gdyż ujmuje ona powyższe oceny, tyle że nie jest schizoidalna. Trzeba mieć zawyżoną samoocenę, by uważać, że wszystko jest genialne. Nieprawdaż?

A jednak rację mają autorzy tak krytycznie potraktowanych rozpraw przez recenzentów, że skoro oni sami nie posiadają odpowiednich kompetencji do napisania książki, nie nabyli przez tyle lat pracy w uczelni kanonicznego warsztatu, to dlaczego dotyczy to także ich wydawniczego recenzenta? Czyżby miał tylko dyplom? A co może mieć wiecej, skoro nie dostrzegł aż tylu podstawowych błędów? Nieuctwo też ulega reprodukcji.


środa, 9 maja 2018

ZWYCIĘŻAJ SAMEGO SIEBIE


Vince teipsum! Zwyciężaj samego siebie! – głosili w starożytności Rzymianie. Podobnie i w Indiach stosowano maksymę inspirującą do podejmowania zmagań z samym sobą. Sądzono bowiem, że tylko ten potrafi dobrze kierować innymi, wychowywać ich, kto posiadł sztukę panowania nad sobą. „Jeżeli jeden człowiek pokona w bitwie tysiąc ludzi, a drugi pokona sam siebie, ten, kto sam siebie pokonał, jest większym zwycięzcą”.

Przywołując dzisiaj ideę przezwyciężania siebie przypomnę, jak pracował nad sobą Andrzej Małkowski - twórca polskiego skautingu, o którym pisze Aleksander Kamiński w książkach „Narodziny dzielności” (Katowice 1958) i „Andrzej Małkowski” (Warszawa 1979). Opowiada w nich o niefortunnej eskapadzie Małkowskiego do Monte Carlo, która przyczyniła się do pogłębionej i bardzo intensywnej jego pracy nad sobą:

„Dochowały się do tego czasu dzienniki, pamiętniki i różne notatki Andrzeja. Oto na przykład, by wzmóc panowanie woli, wyznacza sobie dni milczenia. Jeden lub dwa w tygodniu. Wtedy Andrzej od obudzenia się aż do pory snu, poza najkonieczniejszymi słowami, nie mówi nic. Wszedłszy po powrocie do Lwowa w dawny nurt pracy, jest w ciągu milczącego dnia w nieustannym ruchu – nie otwierając ust. A gdy wieczorem kładzie się do snu, podchodzi z ołówkiem w ręku do niewielkiej kartki papieru wiszącej na ścianie i stawia tam plus lub minus – znaki panowania nad sobą lub słabości.

Coraz częściej też wprowadza inny rodzaj ćwiczenia – głodowanie. Jadłospis głównego dnia wygląda następująco: na śniadanie – dwie szklanki mleka z kromką chleba na obiad – to samo i nic już więcej w ciągu dnia. Dnie głodowania przeplatają się z dniami milczenia. A ponieważ żywiołowa, niespokojna i ciągle ruchliwa natura Andrzeja nie znosi jednostajności i monotonii, pomysłowość jego pracuje nad wynajdywaniem wciąż innych ćwiczeń.

Istnieją pisemne rozkazy wojskowe. Na zbiórkach drużyn skautowych czyta się je również. Małkowski zaczyna przed udaniem się na spoczynek nocny pisać na karteczkach lub dzienniku krótkie rozkazy dla samego siebie na następny dzień. Zawierają one dopiski w związku z ich wykonaniem.

„Rozkaz
Mam wstawać na dzwonek budzący o godzinie 5.30.
Umyć się do pasa w zimnej wodzie.
Modlitwa krótka w kościele.”

Kościół. Trzeba wyzyskać wszystkie środki umożliwiające pracę nad sobą, a kościół ma dwie dźwignie: modlitwę i spowiedź. Toteż niemal każdego dnia notuje Andrzej w pamiętniczku krótkie modlitewne zdanie: „Boże bądź dobry, któryś mnie tyle razy prowadził ponad przepaściami, prowadź mnie nadal”. „Boże dopomóż mi!”.
Tak jak w pracy naukowej i społecznej nie znał Andrzej umiaru ani wytchnienia, tak teraz nie ma dość pracy nad sobą.
Zaczyna więc zadawać sobie ćwiczenia tygodniowe, których wypełnienie kontroluje w specjalnym zeszycie. Oto np. jedna z tabelek:

„Być poważnym i opanowanym
27. I. – plus
28. I. – minus
29. – minus
30. I. – plus?
32. I. - ?
I/II - plus?”

Ileż pracy kosztowała ta powaga i ile żywiołowy temperament nacierpiał się nad nią i namozolił. Raz plus, raz minus. Częściej minus niż plus.
Ale jedno ćwiczenie dziennie to mało. Wprowadza więc Andrzej z biegiem czasu większą liczbę zadań do codziennego wypełniania. Zadania te dochodzą do pięciu – sześciu dziennie. Gimnastyka poranna, potem ani jednej minuty bezczynny. Aby mieć przegląd tych bojów o swój charakter, robi w pamiętnikach miesięczne wykresy zwycięstw i przegranych w pracy nad sobą.

Stroniczki z czerwonymi, niebieskimi, zielonymi i żółtymi liniami, biegnącymi w górę i w dół, przecinającymi się i plączącymi, migać będą w pamiętnikach przez lata 1912 – 13 – 14 – 15. Albowiem już nigdy nie ustanie Andrzej w pracy nad sobą. Najbardziej uporczywa jest jego walka o coraz wcześniejsze wstawanie. Przemęczony codzienną intensywną pracą i ruchem organizm jest stale spragniony snu. Z każdym jednak tygodniem przybywają nowe roboty do wykonania. Jak je wtłoczyć w zapełniony dzień? Skrócić noc! Ponieważ zaś lepiej pracuje się rano niż wieczorem, trzeba wstawać wcześniej.

Słońce w zimie ukazuje się na niebie około godziny ósmej. Pracujący inteligent wstaje zwykle o siódmej. Małkowski postanawia wstawać o piątej rano. Jest to prawie w środku zimowej nocy. Żadne święta nie powinny być wyjątkiem: W sylwestrową noc 1911 r. Pisze w pamiętniczku: „Jutro wstać o piątej rano”. A następnego noworocznego dnia, 1 stycznia 1912 r. Widzimy notatkę: „Wstałem o szóstej i pół”. Nie udało się! Zmęczony nie słyszał prawdopodobnie dźwięku budzika; Małkowski pisze na karteczce ołówkiem minus. Za to w ciągu następnych trzech dni ćwiczenie się uda. A wtedy jest tyle czasu w ciągu olbrzymiego dnia, że można zrobić przedziwnie wiele”. (A. Kamiński, Andrzej Małkowski, Warszawa: 1989, s.49-61)

Skąd Małkowski czerpał pomysły do pracy nad sobą? Zapewne z prac twórcy ruchu skautowego Roberta Baden Powella. Z zasad skautowego systemu wychowawczego wynikał bowiem obowiązek kształtowania swojego charakteru.

Zastanawiające jest, w jakiej mierze stosowane przez Andrzeja Małkowskiego sposoby opanowania samego siebie, doskonalenia siebie są aktualne wśród dzisiejszych instruktorów harcerskich? Czy jednak wolą dłużej pospać, a kiedy już wstaną, to serfują w sieci, by zaspokoić własne EGO? A może mniej palą i piją, skoro już wolno?

wtorek, 8 maja 2018

Długość protestu zależy od arogancji partii władzy


Kiedy usłyszałem wczoraj wypowiedź posła PiS, że długość protestu zależy od protestujących rodziców osób dorosłych-niepełnosprawnych, a nie od rządu i ustawodawcy, postanowiłem - choć symbolicznie - wyrazić swój sprzeciw wobec arogancji władzy. Tym samym ślę wyrazy poparcia dla tych rodziców, którzy protestują w Sejmie w trosce o własne dzieci. Niedopuszczalną była twitterowa wypowiedź członka Senatu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który strajkujących rodziców wysłałby do więzienia.



Jestem dumny z pięknego aktu solidarności z protestującymi prof. Zbigniewa Izdebskiego - wybitnego uczonego, pedagoga, seksuologa, który przyszedł do jednej ze stacji telewizyjnych z własną córką-dorosłą niepełnosprawną (czterokończynowe porażenie mózgowe). Upomniał się o los niepełnosprawnych Rzecznik Praw Obywatelskich, ale natychmiast "sponiewierał" go sędzia Trybunału Konstytucyjnego, który ogłosił, że go odwoła z tej funkcji. Trwa - nie tylko "twiterrowa - wojna polsko-polska.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak wyjątkową jest rola rodziców, a zarazem zakres ograniczeń ich zawodowej aktywności, by mogli zabezpieczyć podstawowe potrzeby swoich dzieci. Większość rodziców jest skazana na zewnętrzną pomoc. Może dlatego tak niskie jest zainteresowanie tym protestem, z czego skrzętnie korzysta władza. "Niech się zmęczą, niech ich to dotknie, niech żałują, że rozpoczęli swoją akcję, a my, ministrowie, dyrektorzy departamentów, posłowie i doradcy polityczni władzy, nasyceni wykreowanymi przez b. premier premiami, poradzimy sobie, przetrzymamy ich".


Coraz bardziej bolesna staje się propagandowa sieczka wyalienowanych już posłów partii władzy, która zaczyna tracić z każdym dniem moralne racje wypowiadania się w imieniu społeczeństwa i podejmowania szeregu słusznych, ale i niewłaściwych decyzji dla rzekomego Dobra Polaków.


Musimy znowu liczyć na nauczycieli, na tajne nauczanie, czyli realizowanie w ramach oficjalnych struktur kształcenia hidden curriculum. Jak mówili profesorowie komitetów naukowych PAN w czasie wczorajszej konferencji Zespołu Ekspertów Wydziału I PAN - Polska jest coraz bardziej marginalizowana w gronie państw członkowskich Unii Europejskiej. Jesteśmy w niebycie, co powinno zacząć niepokoić Polaków.

Prof. psychologii z Uniwersytetu Warszawskiego - Michał Bilewicz dociekał, czy Polacy są eurosceptykami czy euroentuzjastami? Przytaczał najnowsze badania Eurostatu (z 2017 r.) oraz własne, w świetle których:


- w ostatnich dwóch latach wzrósł odsetek Polaków wskazujących na silne przywiązanie do Unii Europejskiej (11 proc.) i spadek (do 5 proc.) wśród tych, którzy wykazywali jeszcze dwa lata temu silną niechęć;

- nadal jest wysoki odsetek krajan, którzy pozytywnie postrzegają Unię Europejską (50 proc.);

- główne zagrożenia związane z przynależnością Polski do UE Polacy lokują w wygenerowanych przez polityków lekach przed terroryzmem (57 proc.wskazań) i imigracją (53 proc.), mimo braku jakichkolwiek wydarzeń z tym związanych;

- aż 56,5 proc. Polaków poparłoby odmowę przyjęcia uchodźców, gdy groziłaby za nią utrata funduszy z budżetu UE na lata 2021-2027.

Prof. prawa - Robert Grzeszczak wskazywał na pogarszającą się sytuację Polski w UE ze względu właśnie na naruszenie Konstytucji i nieprzestrzeganie praw unijnych. Staliśmy się liderem wśród państw wobec których po raz pierwszy UE podjęła procedury prawne prowadzące do sankcji. Wprawdzie mamy poparcie rządu Węgier, ale jest to w tym przypadku metaforycznie rzecz ujmując - "powoływanie się na gorszego ucznia w klasie". Jak mówił Profesor - Polska jest w drugim kręgu integracji.


Słusznie jednak zwrócił uwagę na to, że Unia Europejska jest jednym z najbardziej niezrozumiałych dla ogółu Polaków systemów ustrojowych. Zawiodła tu edukacja, szeroko pojmowana oświata dorosłych. Nawet w sytuacji kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego dyskutujemy o wewnętrznych sprawach kraju, a nie potrafimy wyjaśnić kierunków polityki potencjalnych europosłów.

Zdaniem R. Grzeszczaka - jeżeli nasze władze popełniają błędy, to nie kwestionujemy bytu państwa, tymczasem w przypadku popełnianych błędów także przez unijnych parlamentarzystów, ulegamy propagandzie antyunijnej kwestionując własną przynależność do tego bloku państw. Globalizacja jest wszechobecna, toteż jeśli nawet jakaś formacja chce doprowadzić do wyjścia Polski z UE musi mieć świadomość, że nie zyskamy w ten sposób suwerenności, bo będziemy musieli wejść w inną strukturę globalną. Jaką? - pytał profesor prawa. Żadne państwo nie jest suwerenne, ale i autonomia nie jest nieograniczona.

Profesor Dorota Praszałowicz rozbijała mit o rzekomo negatywnych skutkach emigracji Polaków do innych krajów. Nie jest uzasadniona panika moralna w tym względzie, gdyż emigracje nie są nieszczęściem. Wprost odwrotnie, najczęściej są one powodowane motywacjami natury ekonomicznej, a tej nikomu na świecie nie udało się powstrzymać. Całe szczęście, że ludzie mają dokąd emigrować z możliwością powrotu do własnej ojczyzny. Zmieniają się też wzory emigracji, toteż czas przerwać propagandowo narzucany im negatywny charakter.

Profesor socjologii Andrzej Rychard mówił o tym, że być może paradoksalnie brak alternatywy dla Polexitu (w odróżnieniu od silnej gospodarczo Wielkiej Brytanii) jest naszą szansą na pozostanie w Unii Europejskiej. Młode pokolenie Polaków nie wyobraża sobie znalezienie się na peryferiach naszego kontynentu. To, co nam grozi, to odsuwanie się państw przewodzących w UE od Polski.


Jeżeli zatem uda się rządzącym wmówić Polakom, że negatywne sankcje UE wobec Polski są skutkiem unijnych problemów, a nie przyczyną polityki krajowej, to może się to dla nas źle skończyć. Socjolog zwrócił także uwagę na to, że to, co miało być najsilniejszą stroną naszego państwa, a więc instytucje, nowa formacja rządząca mogła zdelegitymizować w ciągu nocnego posiedzenia Sejmu. Paradoksalnie, najsilniejszym okazało się społeczeństwo obywatelskie, kiedy przyszło do wyrażenia opinii na temat zachodzących w kraju zmian.

Kolejny ekspert, ekonomista prof. Andrzej Wojtyna skupił się na zagrożeniach członkostwa Polski w Unii, wśród których odnotował:

- pytanie: Jak można było sprzedać w czasie wyborów mit Polski w ruinie? Czyżby rodacy nie widzieli, co zmieniło się przez te ponad dwanaście lat w naszym kraju dzięki skorzystaniu ze środków unijnych na radykalną zmianę m.in. infrastruktury, rolnictwa, informatyzacji itd.?

- ryzyko oligarchizacji w strukturach władzy i jej elektoratu.

Konieczny jest zatem powrót do szerszych ram, jakie miały miejsce na początku transformacji ustrojowej. Wydawało się, że jest to proces nieodwracalny, bo nie spodziewano się, że może dojść do odwrotu od demokracji. Mamy autorytarny liberalizm, w wyniku którego strategia wyprowadzenia Polski z UE może stać się faktem. Rozmontowujemy model kapitalizmu przyjmując jakieś patchworkowe rozwiązania, które są dalekie od modelu kapitalizmu kontynentalnego.

Raz jeszcze odsyłam do Raportu Zespołu Ekspertów PAN pod kierunkiem prof. Jerzego Wilkina.




poniedziałek, 7 maja 2018

Bezpłatny dostęp do książki o uzależnieniach cyfrowych


Rzadko można dostać coś gratis, dlatego zamieszczam informację o możliwości otrzymania bezpłatnie książki o uzależnieniach cyfrowych, którą wydało wspólnie z Oficyną Wydawnicza "Impuls" Stowarzyszenie Śląskie Centrum Profilaktyki Społecznej GUARDIANUS.

Ta organizacja rozprowadza cały nakład dla nauczycieli rodziców, terapeutów. Jest to możliwe dzięki współfinansowaniu tego tytułu ze środków Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych, będących w dyspozycji Ministra Zdrowia.

Mam nadzieję, że może to być przydatna książka. Zainteresowani niech piszą (do wyczerpania nakładu) na e-mail: stowarzyszenieguardianus@wp.pl

Życzę miłej lektury.

Raport środowiska naukowego PAN dotyczący integracji europejskiej i miejsca Polski w tym procesie


Prof. Jerzy Wilkin, członek rzeczywisty PAN zwrócił się w maju 2017 r. do naukowców z różnych dziedzin i dyscyplin nauk o wspólne przygotowanie ekspertyzy, która byłaby odpowiedzią na zestaw szczególnie ważnych pytań dotyczących integracji europejskiej. Powinna ona bazować na wynikach badań, ale być przedstawiona w przystępnej formie.

W czerwcu 2017 r. został powołany przez Wydział I Nauk Humanistycznych i Społecznych Zespół ekspertów PAN, którego zadaniem było przygotowanie stanowiska Akademii w sprawie integracji europejskiej i miejsca Polski w tym procesie. W jego składzie, powołanym przez Dziekana Wydziału I PAN prof. Stanisława Filipowicza znaleźli się przedstawiciele ośmiu komitetów naukowych PAN:

Przewodniczącym zespołu został prof. Jerzy Wilkin,

a członkami:

prof. Michał Bilewicz (Komitet Psychologii),

prof. Robert Grzeszczak (Komitet Nauk Prawnych),

prof. Krzysztof Jajuga (Komitet Nauk Ekonomicznych),

prof. Grzegorz Janusz (Komitet Nauk Politycznych),

prof. Dorota Praszałowicz (Komitet Badań nad Migracjami),

prof. Andrzej Rychard (Komitet Socjologii),

prof. Bogusław Śliwerski (Komitet Nauk Pedagogicznych) i

prof. Andrzej Wojtyna (Komitet Nauk Ekonomicznych).


Jak widać, szczególne miejsce i oczekiwania w tych działaniach miały komitety naukowe PAN Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych, integrujące całe środowiska naukowe w kraju (zarówno instytuty PAN, jak i wydziały uczelni). Przyjąłem imienne zaproszenie do pracy w tym Zespole, gdyż trudno, by problematyka edukacji była nieobecna w takiej ekspertyzie.


Jak pisał do mnie 3 czerwca 2017 r. Przewodniczący Zespołu:

Problematyka oświatowa, w moim przekonaniu, ma różnorodny i ważny związek z integracją europejską. Sporo do myślenia i zatroskania daje scenka z niedawnego dziecięco-młodzieżowego posiedzenia Sejmu, gdy jeden z jego uczestników uznał członkostwo w Unii jako źródło i formę dyktatury ("niebieskiej" zamiast "czerwonej") i podarł flagę unijną. Może to być efekt wzmożonej kampanii antyunijnej w polskich mediach publicznych, ale też błędów w polityce edukacyjnej.

Warto więc sformułować kilka pytań w tej dziedzinie i próbować na nie odpowiedzieć. Np.: czy nauczanie i wychowywanie powinno mieć na uwadze nie tylko dobro Polski, ale też Unii Europejskiej, której pomyślny rozwój jest także źródłem pomyślności naszego kraju? Czy członkostwo Polski w UE poszerza czy ogranicza możliwości edukacyjne młodego pokolenia i ewentualnie, w jaki sposób? Na czym polega wspólnotowość europejska w odniesieniu do edukacji i polityki edukacyjnej? To tylko przykłady pytań niespecjalisty w tej dziedzinie.


Z każdym tygodniem pojawiały się kolejne kwestie, które wydawały się szczególnie istotne, jak m.in.:

• kwestia uczestnictwa Polski w procesach integracyjnych UE i jej miejsce w tych procesach (współpraca, czy konflikt w obszarze procesów integracyjnych, celowość wejścia do strefy euro [zwłaszcza w warunkach propozycji odrębnego budżetu strefy euro – co sprowadzi Polskę na peryferia integracji unijnej – także w zakresie korzystania ze środków pomocowych])

• Czy integracja w ramach UE narusza suwerenność RP? (Polska, podobnie jak i w przypadku innych przypadków uczestnictwa w strukturach międzynarodowych przekazała UE tylko wykonywanie części swoich uprawnień suwerennych uzyskując w zamian określone profity)

• Czym są wartości określone w art, 2 Traktatu o Unii Europejskiej, w tym reguły państwa prawa, demokracji i poszanowania godności

Generalnie powstaje jedno pytanie, jak edukować społeczeństwo, zwłaszcza młodych ludzi, w dzisiejszej atmosferze wzrostu nastrojów nacjonalistycznych (nawet nie narodowych) oraz negowania idei na których oparto i rozwinięto integrację europejską?

Dla wszystkich członków Zespołu ekspertów punktem wyjścia do analiz był artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej, który wyraża podstawy aksjologiczne Unii Europejskiej i realizowanych przez nią polityk:

Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn.”


W dniu dzisiejszym, o godz. 11.00 w Pałacu Staszica w Warszawie odbędzie się publiczna prezentacja Raportu tego Zespołu, którego członkowie udzielili odpowiedzi na 20 pytań opracowanych syntetycznie przez profesora J. Wilkina:

1. Na czym polega cywilizacyjne i prorozwojowe znaczenie integracji europejskiej dla naszego kraju – J. Wilkin

2. Jak wyglądała droga Polski do Unii Europejskiej i gdzie znajdujemy się teraz? – J. Wilkin

3. Czy członkostwo w Unii Europejskiej zagraża suwerenności państw członkowskich? – R. Grzeszczak

4. Czy i kiedy Unia Europejska może kontrolować przestrzeganie zasad praworządności w kraju członkowskim? – R. Grzeszczak

5. Jak wygląda podział kompetencji miedzy UE a państwami członkowskimi? – R. Grzeszczak

6. Czym są wartości określone w art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, w tym reguły państwa prawa, demokracji i poszanowania wolności? – G. Janusz

7. Jak silnie Polska jest już zakorzeniona w systemie instytucjonalnym i wartościach UE? – A. Rychard

8. Czy i w jaki sposób członkostwo w UE wzmocniło w Polsce demokrację? – A. Rychard

9. Czy Polacy są eurosceptykami czy euroentuzjastami? M. Bilewicz

10. Jak kształtują się tendencje migracyjne w UE i jakie są ich skutki dla Polski i całej Unii? – D. Praszałowicz

11. Czy uprzedzenia antyimigranckie oddalają nas od Unii? – M. Bilewicz

12. Czy system edukacyjny w Polsce odpowiada nowoczesnym wzorcom kształcenia i standardom UE? – B. Śliwerski

13. W jaki sposób członkostwo Polski w UE poszerza możliwości edukacyjne młodego pokolenia? – B. Śliwerski

14. Jak edukować społeczeństwo, a zwłaszcza ludzi młodych, w dzisiejszej atmosferze wzrostu nastrojów nacjonalistycznych oraz negowania idei, na których oparto i rozwinięto integrację europejską? – G. Janusz

15. Co może sprowadzić Polskę na peryferia integracji europejskiej? – G. Janusz

16. Czy i w jakiej sytuacji polskie społeczeństwo (jego większość) skłonne byłoby zaakceptować wyjście Polski z UE? – A. Rychard

17. Jakie są główne korzyści ekonomiczne dla Polski związane z integracją europejską (handlowe, transferowe, rozwojowe itp.)? – K. Jajuga

18. Czy nasz kraj powinien wejść do strefy Euro? Jakie korzyści i zagrożenia są z tym związane? – K. Jajuga

19. Czy w UE potrzebna jest ściślejsza integracja finansowa? - K. Jajuga

20. W kierunku jakiego modelu kapitalizmu Polska będzie prawdopodobnie ewoluować, jeśli znacząco rozluźni związki z głównym nurtem integracji europejskiej? – A. Wojtyna

Z treścią Raportu można zapoznać się na stronie PAN, gdyż został opublikowany na łamach kwartalnika "NAUKA". Kończy się zaproszeniem do dyskusji, która nie powinna być łączona tylko i wyłącznie z obecną polityką rządu czy przyszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego:

Raport niniejszy jest tylko głosem stosunkowo niewielkiego grona specjalistów zajmujących się różnymi stronami życia społecznego i znaczenia procesów integracji europejskiej w rozwoju naszego kraju. Bardzo liczymy na to, że ten głos zmobilizuje nie tylko środowisko naukowe, ale też inne środowiska, którym bliskie są sprawy, które omawiamy w tym raporcie. Integracja europejska, w której uczestniczymy jako ważny podmiot od kilkunastu lat, to wielkie, epokowe wyzwanie, na które musimy odpowiedzieć twórczo i zdecydowanie pozytywnie.

W wielu miejscach tego opracowania wskazujemy na korzyści jakie uzyskał nasz kraj z dotychczasowych form integracji europejskiej. Najlepszym obrazem i dowodem tych korzyści są tysiące tabliczek umieszczonych na różnych obiektach publicznych i prywatnych rozproszonych w całym kraju, dokumentujące dobrodziejstwo dostępu do funduszy europejskich, dzięki którym te obiekty powstały, zostały rozbudowane, odnowione czy zmodernizowane. Są to obiekty infrastruktury i użyteczności publicznej: drogi, koleje, dworce kolejowe, filharmonie, sale koncertowe, domy kultury, budynki uniwersyteckie, szkoły, muzea, parki, zabytki, kościoły, biblioteki, szpitale, laboratoria, oczyszczalnie ścieków, wodociągi i t.p., a także obiekty prywatne: przedsiębiorstwa, pensjonaty, hotele, kwatery agroturystyczne, budynki gospodarcze i wiele, wiele innych. Trzeba o tym pamiętać, nie tylko aby je docenić, ale też aby uzmysłowić sobie ile możemy stracić wybierając złą drogę i niewłaściwe miejsce w dalszych przekształceniach i rozwoju integracji europejskiej.

niedziela, 6 maja 2018

Wolna szkoła (Free School, Freie Schule)


Szkoła o tyle jest i będzie potrzebna młodemu pokoleniu, że może jemu pomóc w odnalezieniu sensu życia, którego brak prowadzi do różnego rodzaju psychicznej traumy. Życie w nicości oznacza bowiem egzystencję w sterylnej kulturze, a więc w kulturze bez wizji przeszłości czy przyszłości, bez organizujących ją zasad, bez wyraźnych wartości i autorytetów. Jedną z możliwych form przeciwdziałania powyższym zagrożeniom są tworzone – także w Polsce – szkoły autonomiczne, szkoły wolne, szkoły z własnym profilem. Jak powstają i jakimi przesłankami kierują się ich twórcy?

Wolna szkoła (Freie Schule, Free School) to placówka edukacyjna, która organizacyjnie jest niezależna od państwa czy społeczeństwa, gdyż ma swojego właściciela w postaci osoby fizycznej. Natomiast od strony merytorycznej szkoła taka odwołuje się do idei swobodnego wychowania, to znaczy edukacji zorientowanej przede wszystkim na potrzeby uczniów i wspieranie ich indywidualnego rozwoju. Szkoła wolna pojmowana jest jako przestrzeń życia dla dzieci, ale także dla nauczycieli i jej założycieli, dlatego też ma ona ograniczoną liczbę uczniów (przeciętnie szkoły te liczą ok. 30 uczniów). Nie ma w niej podziału na roczniki szkolne, stałe zespoły klasowe, ani też nie realizuje się w niej ściśle określonego programu nauczania.

Otwierając się w swoich założeniach pedagogicznych na suwerenność dziecka, bierze pod uwagę ucznia takim jakim jest on w danej fazie swojego życia i rozwoju, a nie tylko perspektywę jego przyszłego życia. Szkoły wolne stawiają sobie za zadanie stwarzanie dzieciom takich warunków edukacyjnych, by każde z nich postrzegane było w społeczności szkolnej jako indywiduum, osobowość oraz by miały możliwość doznawania swoich potrzeb, zainteresowań czy uzdolnień. Zakłada się bowiem, że każdy uczeń ma swój potencjał rozwojowy, dla rozwinięcia którego potrzebna jest stosowna przestrzeń i czas oraz jego przeświadczenie, iż jest tu poważnie traktowany i szanowany.

Szkoła zatem pojmowana jest nie tyle instytucjonalnie, ile procesualnie jako poszerzenie dotychczasowej przestrzeni życia i rozwoju indywidualnego oraz społecznego dziecka. Wbrew przypisywanym jej przez krytyków tęsknotom do anarchizmu czy skrajnego liberalizmu, pielęgnuje się w niej nie tylko odrębność każdego ucznia, ale i jego doświadczenia społeczne, wspólnotowe, stąd w ofertach kształcenia odnajdujemy tak formy zajęć indywidualnych, jak i grupowych. Wzmacnianiu osobistych kompetencji dziecka i jego zainteresowań w toku edukacji towarzyszy doskonalenie takich społecznych kompetencji, jak zdolność do bezpośredniej komunikacji, dialogu. Do autentycznych więzi (koleżeństwa, przyjaźni czy miłości) oraz do odpowiedzialności.


Istotną cechą szkoły wolnej jest wreszcie holistyczne postrzeganie w niej dziecka jako jedności jego ciała, duszy i psychiki oraz to, by postrzegało swoje środowisko życia wszystkimi zmysłami. Zawiera się w tym postulacie także uczenie się krytycznego myślenia, odpowiedzialnego działania i poszanowania demokratycznych norm współżycia i partycypowania we współkreowaniu własnego środowiska. Dba się tutaj o poczucie bezpieczeństwa i otwartości na nowe doświadczenia. Pedagogom zależy na tym, by wszyscy członkowie wspólnoty edukacyjnej wzajemnie uczyli się głęboko humanistycznego postępowania w relacjach międzyludzkich, by wspierali się w swoim człowieczeństwie unikając przemocy czy dążeń do różnego rodzaju destrukcji.

Wolne Szkoły cechuje zatem:

• orientacja na prawo do życia,

• rzeczywiste respektowanie godności każdego podmiotu edukacji,

• otwartość dla wszystkich grup społecznych,

• gwarancja pełnej dobrowolności stosowanych metod i środków nauczania oraz suwerenność uczenia się (uczniowie mogą odmówić uczestnictwa w określonych formach zajęć),

• samoregulacja konfliktów społecznych,

• wartościowanie procesu uczenia się ze szczególnych uwzględnieniem samoooceny,

• formowanie grup zadaniowych z uwzględnieniem preferencji uczniów,

• współdecydowanie rodziców i uczniów o polityce edukacyjnej w szkole,

• orientacja w treściach kształcenia na globalne problemy przeżycia ludzkości.

Ten ostatni cel wynika z coraz większych zagrożeń cywilizacyjnych współczesnego świata. Uczenie się jest zatem ukierunkowane na pokojowe współżycie ludzi, na odrzucanie wojen i wszelkich form związanych z przygotowywaniem się społeczeństw do rozwiązywania własnych problemów poprzez interwencje zbrojne. W toku edukacji promuje się także umiejętności rozwiązywania konfliktów w sposób wolny od przemocy.