Czy tytuł profesora jest jeszcze sprawą nauki, czy już tylko prawa wraz z jego lukami?
Nie każdy uczony musi być prawnikiem. Nie każdy humanista, pedagog, socjolog, historyk, psycholog czy filozof ma obowiązek śledzić spory dotyczące doktryn prawa administracyjnego. A jednak są takie momenty w karierze akademickiej, kiedy język prawa wchodzi w nasze życie niemal bez zaproszenia. Jednym z nich jest postępowanie o nadanie tytułu profesora. Wydawałoby się, że sprawa jest prosta. Uczony przez lata prowadzi badania, publikuje, kieruje zespołami, promuje doktorów, uczestniczy w życiu naukowym, a następnie — jeśli spełnia ustawowe warunki — składa wniosek o tytuł profesora. Dorobek oceniają recenzenci, następnie Rada Doskonałości Naukowej podejmuje decyzję, a Prezydent RP dokonuje aktu nadania tytułu. W świadomości wielu osób jest to uroczyste zwieńczenie kariery naukowej, a nie przedmiot sporu prawnego. W dniu 30 czerwca 2026 roku została obroniona na Uniwersytecie Zielonogórskim rozprawa doktorska Artura Woźniaka p.t. „Sądowa ochrona prawa do tytułu profesor...