Posty

Wyświetlanie postów z lutego 1, 2026

Uniwersytet – teatr, z którego uciekają widzowie

Obraz
  Uniwersytet wciąż chce być świątynią wiedzy. Wystarczy jednak wejść do niektórych sal wykładowych, by poczuć, że to raczej teatr, ale nie awangardy, nie laboratorium sztuki, lecz teatr prowincjonalny, grający wciąż tę samą sztukę sprzed pół wieku. Studenci? Siedzą jak znudzeni widzowie, wlepieni w telefony, częściej obecni w świecie AI niż w notatkach z literatury.  Wykładowca? Recenzuje własny monodram, w którym tylko on zna pointę. Niektórzy studenci cieszą się, że prowadząca wykład  w ogóle coś mówiła,  Ważne, by mówiła wyraźnie i pozwalała na fotografowanie tekstu, który został wklejonego z artykułu do slajdów.  Dla wielu młodych studiowanie oznacza dziś obowiązek „odsiedzenia godzin” w salach, podczas gdy w codzienności korzystają z narzędzi AI i uczestniczą w równoległym świecie wiedzy. Konserwatywne formy – wykład ex cathedra, zaliczenie testowe, pasywność – są w sprzeczności z ich potrzebą twórczości i krytycznego myślenia. Sztuka zawsze wyprzedza czas...

Kryzysu badań empirycznych w pedagogice społecznej ciąg dalszy

Obraz
      Rozprawa doktorska z pedagogiki społecznej uzyskała trzy recenzje z pozytywną konkluzją. Znakomicie. Tylko skakać do góry z radości. Zapewne jej autor miał powód do satysfakcji.  Gorzej jest jednak z pedagogiką jako nauką, bo sama w sobie cieszyć się lub ubolewać nie może. Nie chodzi tu o błędy edytorskiej natury, ale o błędy dyskwalifikujące część pracy, które są metodologicznie fundamentalne. Wymagały kotekty przed złożeniem pracy do oceny, by zminimalizować błędy,  które mieszczą się w standardowym repertuarze uwag dla solidnej pracy empirycznej.  Traktujący merytorycznie swój obowiązek dwie recenzentki sformułowały uwagi, koncentrując się na kwestiach o charakterze techniczno-warsztatowym autora pracy. To nie wpływa na zaprezentowane przez niego wyniki badań, lecz tylko na sposób ich zapisu, a mianowicie: nieprecyzyjne przypisy typu „za:” zamiast wskazania źródła pierwotnego, umieszczanie w bibliografii prac, do których autor pr...

"Łaska późnych narodzin"

Obraz
       Książka Jürgena Habermasa, Miało być trochę lepiej... ( Es musste etwas besser werden…: Gespräche mit Stefan Müller-Doohm und Roman Yos,  2024) ukazała się w bieżącym roku w przekładzie filozofa Bogdana Barana .  Trudno zatem o rodzimą jej recepcję, ale zapewne do niej dojdzie.  Przeczytałem ją z wielka satysfakcją, toteż  dzielę się na gorąco opinią, biorąc pod uwagę najpierw opublikowane na stronie "Habermas Forum" recenzje i omówienia 'wywiadu-rzeki", które zostały wydane zarówno w czasopismach naukowych, jak i mediach:   Michael Hofmann (recenzja Politische Vierteljahresschrift),    Oliver J. Wiertz (omówienie w  Zeitschrift für Theologie und Philosophie),    Wolfgang Kowalsky (recenzja w  Perspektiven. Zeitschrift für Gesellschaftsanalyse und Reformpolitik),    Louis-Florentino Kapp  ( Zeitschrift für philosophische Literatur),    Wolfgang ...

O pudełkowej deformie edukacji

Obraz
  Dokonajmy kolejnej analizy deformy MEN (IBE-PIB) i pójdźmy krok dalej, na poziom dydaktyki ogólnej, a nie dokumentów politycznych. Wtedy bardzo wyraźnie widać, że zarówno strategia OECD  Learning Compass 2030 , jak i  Kompas Jutra  nie tworzą nowego paradygmatu kształcenia, lecz rekonfigurują klasyczną pedagogikę progresywistyczną w formie systemowego modelu biurokratycznego zarządzania edukacją (governance). Rządzący usilnie utrzymują centralistyczne władztwo oświatowe, by móc manipulować społeczeństwem z naiwną wiarą, że można to skutecznie czynić w XXI wieku.  Nie mamy tu do czynienia z „nową dydaktyką” ale z globalnym standaryzowaniem progresywizmu w formie ram zarządzania edukacją. W strategii  Learning Compass 2030  nie ma hierarchicznej tabeli taksonomii celów kształcenia i wychowania, nie ma klasycznego podziału na domeny operacjonalizowane taksonomicznie, a zamiast tego jest ekosystem komponentó...

"Reforma26 – Kompas Jutra" to ukryta adaptacja w polityce oświatowej "strategii OECD Learning Compass 2030"

Obraz
  https://www.oecd.org/en/data/tools/oecd-learning-compass-2030.html  Jeśli ktoś twierdzi, że IBE-PIB wraz z MEN realizują polską reformę edukacji, to jest w głębokim błędzie. Nie jest ani oryginalna, ani nie wynika z ogólnopolskich badań naukowych stanu polskiego szkolnictwa, nie uwzględnia też polskiej kultury, tradycji, nędzy kapitału ludzkiego i ekonomicznego. Mamy tu do czynienia z ukrytą przez władze IBE-PIB polityką adaptacji w kraju strategii OECD Learning Compass 2030.   Nie przypominam sobie, by w polskim Sejmie, w Komisji Edukacji analizowano ten dokument i uznano, że ma być fundamentem rzekomo polskiej reformy szkolnej. A szkoda, bo przynajmniej mielibyśmy do czynienia z rzeczywistą konsultacją, a nie ukrytą formą indukcji programu globalnej korporacji, która znakomicie zarabia na międzynarodowych badaniach oświatowych.  Nie mam nic przeciwko temu dokumentowi, ale fakt ukrywania tego podejścia przez władze IBE-PIB świadczy o tym, że wykorzy...

Szkoła, która żyje wbrew sobie, czyli jak niektórzy nauczyciele ratują sens edukacji mimo ministerialnych deform

Obraz
  Szkoła widziana oczami nauczyciela, który nie przestał być uczniem, wyrasta z podwójnego doświadczenia i podwójnej wrażliwości. Jest efektem dwoistej autorefleksji – tej zawodowej i tej rodzicielskiej. Karol Pietrzyk pisze bowiem o szkole zarówno jako pedagog z wieloletnim stażem, jak i jako ojciec dziecka ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, zanurzonego w tej samej rzeczywistości, którą on sam współtworzy. Już we wstępie autor uczciwie uprzedza czytelnika, że jego książka nie rości sobie prawa do obiektywizmu. Jest zapisem osobistego oglądu świata, w którym funkcjonuje od ponad ćwierćwiecza: „Moja książka to naturalnie bardzo subiektywne spostrzeżenie człowieka działającego wewnątrz szkolnego systemu, przyglądającego się szkole od ponad ćwierćwiecza i próbującego wyciągać samodzielne wnioski” (s. 7). Ta deklaracja szczerości budzi zaufanie. Tym bardziej że Pietrzyk nie próbuje swoich obserwacji absolutyzować ani zamieniać w program ideologiczny. Raczej zaprasza do rozmowy – d...

Od uniwersytetu podejrzeń do universitas. O błędnie rozumianej i stosowanej odpowiedzialności zbiorowej

Obraz
  (źródło: Grafika - ChatGPT (OpenAI)  Jedna z moich seminarzystek przekazała mi rozdział pracy magisterskiej z prośbą o analizę i opinię, czy spełnia odpowiednie wymagania. Już po pierwszej stronie tekstu wiedziałem, że nie jest to samodzielna praca, ani też napisana przez jakąś firmę produkującą dysertacje na zamówienie. Błędów merytorycznych i w nazwiskach było tyle, że nie miałem wątpliwości, iż studentka postanowiła skorzystać z narzędzia generatywnej AI.  Zastanawiałem się nad tym, czym kieruje się taka osoba, skoro nie napisała samodzielnie nawet jednego zdania? Czyżby sądziła, że profesor nie ma czasu i zachwyci się pracą bez sprawdzenia jej poprawności merytorycznej, logicznej i źródłowej? Być może sądziła, że właśnie po to jest AI, by mogła skorzystać z jej dobrodziejstwa i mieć problem z głowy?  Mam za sobą jako nauczyciel akademicki okres, w którym zdarzyło się, że jedna z seminarzystek przedłożyła pracę magisterską napisaną przez firmę. Te zresztą są na ...