Uniwersytet – teatr, z którego uciekają widzowie
Uniwersytet wciąż chce być świątynią wiedzy. Wystarczy jednak wejść do niektórych sal wykładowych, by poczuć, że to raczej teatr, ale nie awangardy, nie laboratorium sztuki, lecz teatr prowincjonalny, grający wciąż tę samą sztukę sprzed pół wieku. Studenci? Siedzą jak znudzeni widzowie, wlepieni w telefony, częściej obecni w świecie AI niż w notatkach z literatury. Wykładowca? Recenzuje własny monodram, w którym tylko on zna pointę. Niektórzy studenci cieszą się, że prowadząca wykład w ogóle coś mówiła, Ważne, by mówiła wyraźnie i pozwalała na fotografowanie tekstu, który został wklejonego z artykułu do slajdów. Dla wielu młodych studiowanie oznacza dziś obowiązek „odsiedzenia godzin” w salach, podczas gdy w codzienności korzystają z narzędzi AI i uczestniczą w równoległym świecie wiedzy. Konserwatywne formy – wykład ex cathedra, zaliczenie testowe, pasywność – są w sprzeczności z ich potrzebą twórczości i krytycznego myślenia. Sztuka zawsze wyprzedza czas...