sobota, 9 lutego 2019

(Nie-)spełnione przez rządzących w latach 1993-2019 oświatowe uzgodnienia Okrągłego Stołu (2)


Uczestnicy obrad Okrągłego Stołu, a raczej podstolika oświatowego obradującego w innym miejscu i warunkach skupili swoją uwagę na kwestii wychowania w szkole. W odrębnych ustaleniach przyjęto zapis pt.

"II. PROFIL WYCHOWAWCZY SZKOŁY

1.Profil wychowawczy szkoły powinien być oparty na zasadach Konstytucji i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, co dopuszcza ekspresję wszystkich niesprzecznych z nimi wartości.

2. Instytucjonalny wpływ partii politycznych na proces nauczania i wychowania realizowany będzie wyłącznie poprzez organa przedstawicielskie Państwa (Sejm, rady narodowe).

3. Przyjęte powyżej zasady powinny znaleźć swój wyraz w pracach nad treściami kształcenia i wychowania oraz w praktyce szkolnej, ze szczególnym uwzględnieniem przedmiotów humanistycznych.

4.Nauczyciel w realizacji procesu dydaktyczno-wychowawczego może korzystać, poza podręcznikami zatwierdzonymi przez Ministra, z wszelkich pomocy naukowych, nie naruszających ustaleń dotyczących profilu wychowawczego szkoły.


5. Tak jak dotychczas, placówki oświatowo-wychowawcze mają prawo do tworzenia własnych obrzędów, zwyczajów kalendarza obchodów rocznicowych itp.

6. Ministerstwo Edukacji Narodowej zrezygnowało z obowiązkowego dla uczniów egzaminu dojrzałości z propedeutyki nauki o społeczeństwie. Sprawa całokształtu egzaminu dojrzałości powinna zostać przeanalizowana przy projektowanej reformie programowej.
(s. 56)

W trzeciej dekadzie transformacji ustrojowej widzimy, jak kierujący resortem edukacji odchodzili nawet od tych ustaleń, by łącząc ich zapisy ze sobą, wykluczać istotę procesów i wartości zawartych w każdym z nich odrębnie. Proszę porównać punkt 1 z punktem 2 i 3, które miały gwarantować autonomię szkolnych programów wychowawczych, a w wyniku instytucjonalnego wpływu partii władzy stało się to niemożliwe. Powróciliśmy do PRL-owskiego modelu szkoły indoktrynacyjnej, w tym zakresie - państwowej, podporządkowującej profil wychowawczy szkoły doktrynie ideologicznej partii rządzącej.

Nauczyciel miał mieć możność korzystania w swojej pracy pedagogicznej w wszelkich pomocy dydaktycznych, ale skoro profil szkoły jest mu narzucony przez partię władzy, to wiadomo, że jest to niemożliwe, a nawet szkodzące jego awansowi zawodowemu.

Zaledwie jedno z ustaleń, które po dzień dzisiejszy jest realizowane w tym zakresie, to egzaminy dojrzałości.

piątek, 8 lutego 2019

Niespełnione przez rządzących w latach 1993-2019 oświatowe uzgodnienia Okrągłego Stołu (1)



Nie mam zamiaru wychwalać ustaleń Okrągłego Stołu, którego uczestnicy zakreślili ramy, w jakich Polacy mogli się porozumieć wówczas i w jakich mogli się porozumiewać w przyszłości także w kwestiach edukacji młodych pokoleń. Jedynie w latach 1989-1992 kierujący resortem edukacji ministrowie Henryk Samsonowicz, a następnie Robert Głębocki postępowali zgodnie z założeniami koniecznych reform szkolnych pierwszej fali "Solidarności" lat 1980-1989.

Prawdopodobnie już w Magdalence ustalono, że w przypadku oświaty państwowej - tak tej powszechnej, obowiązkowej, jak i wyższej odpuści się, by mogła w tej pierwszej rozkwitnąć wolność i twórczość pedagogiczna, a w tej drugiej - zakorzenić się i ukryć część nomenklatury PZPR oraz tajnych służb. Dzisiaj podejmę problematykę oświatową, bowiem uczyniono wszystko po powrocie do władzy w 1993 r. postkomunistycznej lewicy, żeby zrealizować ukryty plan zabetonowania możliwości centralistycznego władania szkolnictwem i jego podmiotami przez dochodzące do władzy partie polityczne.

Po stronie ówczesnego rządu był Związek Nauczycielstwa Polskiego, którego działacze dopilnowali przez kolejne lata transformacji, by ich nomenklatura mogła czerpać korzyści z instrumentalnego manipulowania władztwem oświatowym. Dołączyła się do tego po latach także oświatowa "Solidarność".

Można wyraźnie odczytać zaniechanie demokratyzacji systemu szkolnego właśnie w I części Porozumień Okrągłego Stołu, które określają makropolityczne warunki przemian:

" Strona solidarnościowo-opozycyjna uważa, że najważniejsze znaczenie ma wprowadzenie mechanizmów demokratyzacji o najbardziej powszechnym zasięgu i że dokonać tego można decyzjami natychmiastowymi dotyczącymi sądownictwa, środków masowego przekazu,czy też samorządu terytorialnego,natomiast zmiany dotyczące centralnych władz państwa mogłyby zostać wprowadzone w terminie późniejszym." (s.3)

Potem jest już tylko redukcjonizm. W rozdziale pt. STANOWISKO W SPRAWIE POLITYKI SPOŁECZNEJ I GOSPODARCZEJ ORAZ REFORM SYSTEMOWYCH kwestie oświaty znalazły się w załączniku, któremu nadano tytuł: "Ustalenia podzespołu ds. oświaty,szkolnictwa wyższego, nauki i postępu technicznego" (s.55-.

" Uczestnicy obrad wyrazili przekonanie o fundamentalnym znaczeniu problemów edukacji narodowej, nauki, postępu technicznego dla rozwoju społeczno-gospodarczego i kulturalnego kraju. Zgodnie uznano,iż aktualny stan oświaty i nauki w kraju jest wysoce niezadowalający i wymaga podjęcia poważnych i daleko idących kroków reformatorskich (...).

istnieje potrzeba gruntownej przebudowy systemu oświaty w Polsce, zmiany w systemie oświaty powinny mieć charakter całościowy i globalny, niezbędne jest dokonanie do końca 1991 r. zmiany ustawy o rozwoju oświaty i wychowania z dnia 15 lipca 1961 r.;nowa ustawa powinna regulować całokształt spraw związanych z systemem oświatowym, zgodnie z kierunkiem przemian w życiu społeczno-politycznym i gospodarczym, zwłaszcza z demokratyzacji i pluralizmem" (s.55).



Po trzydziestu latach możemy dokonać rozliczenia pytając, które z ustaleń rzeczywiście zostały zrealizowane oraz czy niektóre z nich nadal zachowują swoją aktualność?

I. Sprawy finansowe:

1.Niezbędne jest zwiększenie nakładów z budżetu Państwa na oświatę do co najmniej 7% dochodu narodowego do podziału. Środki te przede wszystkim powinny być przeznaczone na właściwe materialne usytuowanie nauczycieli.

2. Decyzje w sprawie czy w placówce zastosować zróżnicowane wynagrodzenia nauczycieli (system widełkowy) czy też wynagrodzenia nie zróżnicowane (średnie) podejmowane być powinny przez dyrektora zgodnie z wnioskami rady pedagogicznej.

3. Należy przyjąć zasadę,że finansowanie przedsięwzięć oświatowych przez osoby fizyczne i prawne pociąga za sobą ulgi podatkowe. Darowizny na rzecz edukacji narodowej i nauki, w tym także na rzecz fundacji w całości powinny być odliczane od podstawy opodatkowania. W związku z tym powinny być przeprowadzone zmiany w obowiązującym aktualnie prawie podatkowym.

4.Należy stwarzać korzystne warunki dla tworzenia wszelkiego typu fundacji wspomagających oświatę.

5. Należy jak najszybciej zawrzeć układ zbiorowy pracy pracowników oświaty niebędących nauczycielami, który zapewni im wynagrodzenie równorzędne z porównywalnymi grupami pracowników w sferze produkcji materialnej.

6. Konieczne jest znaczne zwiększenie udziału zakładów pracy w finansowaniu szkolnictwa zawodowego (co nie powinno osłabiać koordynacyjnej roli resortu edukacji narodowej w stosunku do wszystkich szkół zawodowych i troski o poziom wykształcenia ogólnego w tym typie szkolnictwa).


To nie są ustalenia-postulaty sprzed roku czy pięciu lat. Każda z ekip rządzących lekceważyła szkolnictwo, bo ono i tak było pod butem władzy. Jak widzę plakaciki i wypowiedzi poseł U. Augustyn, która pcha się do ministerialnej władzy w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej, to mogę zapewnić, że po dojściu do władzy tej formacji z tak już skompromitowanymi postaciami, będzie kontynuacją katastrofy edukacyjnej.
Niestety, ale szef największej jeszcze opozycyjnej partii nie wyciągnął żadnych wniosków z patologii kadr kierowniczych MEN z lat 2007-2015! Dopóki ignoranci nie przestaną traktować edukacji publicznej jako trampoliny do prywatnych celów, tak długo niewiele zmieni się w edukacji młodych pokoleń. Czas i świat uciekają, tylko twardogłowi politycy PO i PSL wciąż tkwią na starych pozycjach.

Kompletną kompromitacją PO jest afiszowanie się w mediach społecznościowych hasłem: SZKOŁA DEMOKRATYCZNA, skoro ta władza ów model niszczyła.


Pamiętam stosunek rządu PO i PSL do referendum. To był pokaz arogancji i ignorancji w sferze polityki oświatowej. Posłowie PO chyba kpią deklarując "wprowadzenie polskiej szkoły w XXI wiek"!!! Jest 2019 rok. Nie dostrzegli tego?

czwartek, 7 lutego 2019

"Usiadła tam władza ze swoimi agentami..."


Od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 r. obradowały komisje Okrągłego Stołu. Jak trafnie wskazali dziennikarze zainteresowani trzydziestą rocznicą tego wydarzenia politycznego w kraju, ale także w całej Europie Środkowo-Wschodniej, wśród uczestników obrad byli prominentni dzisiaj działacze-politycy i posłowie Prawa i Sprawiedliwości w osobach: Jarosława Kaczyńskiego, Krystyny Pawłowicz, Jarosława Sellina i Mariusza Kamińskiego.

Wyeksponowanie akurat tych nazwisk wynika z wypowiedzi dra hab. Andrzeja Zybertowicza w Pałacu Prezydenckim w czasie spotkania Andrzeja Dudy z młodzieżą, które poświęcone było właśnie tej rocznicy. Profesor UMK w Toruniu stwierdził bowiem, że: "usiadła tam władza ze swoimi agentami”.


Rzecz jasna, sformułowanie było tak ogólne, że natychmiast odniesiono je do wszystkich uczestników strony solidarnościowej, a więc opozycyjnej w PRL wobec nomenklatury ówczesnego reżimu. Trzeba do tego dodać, że w tych porozumieniach brało udział także trzech biskupów Kościoła katolickiego.

Czy rzeczywiście jednak A. Zybertowicz miał na myśli wszystkie, czy może tylko niektóre spośród debatujących w tamtym czasie postaci tzw. drugiej strony, paktującej z przedstawicielami władz PRL i ich ekspertami?

Nie znalazłem na liście uczestników solidarnościowej strony nazwiska Andrzeja Zybertowicza, może dlatego, że "(...) na początku lat 80. związany z grupą „Sigma”, działającą w ramach oficjalnego komunistycznego ruchu studenckiego. W 1980 opracował wraz z Romanem Bäckerem tekst programowy pt. Ostatnia szansa PZPR w ramach Komisji Konsultacyjno-Porozumiewawczej Podstawowych Organizacji Partyjnych w Toruniu należącej do tzw. struktur poziomych PZPR".

Czyżby jakaś tęsknota odezwała się u dzisiejszego doradcy Prezydenta za straconym czasem w komunistycznym ruchu studenckim, czy może poczucie szczęścia, że nie uczestniczył, jak wyżej wymienieni w obradach Okrągłego Stołu?


środa, 6 lutego 2019

Pracownicy hipermarketów powrócą do szkół


Ewidentnie jest postęp w sprawie zmian w polskim szkolnictwie. Ministerstwo nie musi już informować społeczeństwa o epidemii grypy wśród nauczycieli, ani też o zapowiadanych przez nich strajkach w okresie egzaminów zewnętrznych.

Na kluczowe dla tego resortu pytanie, które kadra kierownicza sama sobie postawiła: "Co robimy?" - także sama sobie odpowiedziała:

- "wychodzimy naprzeciw ";

- "chcemy";

- "objęliśmy";

- "finansujemy";

- "dobrze wprowadziliśmy";

- "odbudowaliśmy";

- "wzmocniliśmy"

- "wspieramy"; a nawet

- "wdrażamy",

- "realizujemy" i

- "doposażamy".

Oświata w Polsce nareszcie jest "zieloną wyspą", rajem na tej Ziemi.

Nauczyciele nigdy w dziejach polskiej oświaty tak dobrze nie zarabiali, jak właśnie teraz. I to wszystko dzięki tej władzy! Nareszcie mają godne płace i wysoki prestiż, o który osobiście zatroszczyła się pani minister. Podnosiła go z wielkim wysiłkiem, coraz wyżej, coraz wyżej, ba, najwyżej, jak tylko to było możliwe, żeby tylko ich prestiż nie spadł z hukiem na ziemię.

Gdyby nie reforma edukacji, gdyby nie tak wspaniała, zawsze pogodna, uśmiechnięta - Anna Zalewska (a nie to, co te byłe ministrzyce-skwaszone, wiecznie niezadowolone, a nawet zgorzkniałe z PO), to nauczyciele już dawno zrezygnowaliby z zawodu. W ostatnim tygodniu nastąpił przełom w rozmowach z nauczycielskimi związkami.

Anna Zalewska wie, a nawet więcej, jest przekonana, że nauczyciele pełnią swoją misję dla młodych pokoleń, dla kraju, dla ojczyzny. Oni nie pozostawią swoich uczniów w domach, tylko dlatego, że jakieś warchoły, niegodziwcy, ludzie bez honoru, namawiają ich do strajku. Nauczyciele już teraz cieszą się i są dumni z zapowiadanej podwyżki płac już od 1 września 2019 r.

Nareszcie będą mogli zrealizować swoje marzenia. Teraz będą im zazdrościć wspaniałych warunków pracy lekarze, adwokaci, policjanci, wojskowi, górnicy i hutnicy, malarze i kierowcy, a nawet profesjonaliści z branży nowych technologii. Jak stwierdziła minister: "Mamy za sobą kolejne dobre spotkanie, szczegółowo omówiliśmy nasze propozycje, zaakceptowane przez Ministerstwo Finansów".

Po tym komunikacie obsługujący kasy w hipermarketach gremialnie złożyli już wymówienia, bo nie będzie im się opłacała praca na zmiany. Ile można jeździć na służbowych wrotkach czy wysłuchiwać skarg klientów wielkopowierzchniowych sklepów, skoro można wreszcie doświadczyć satysfakcji z niezwykle wysokiej pensji i wdzięczności serc kochających ich uczniów.
Minister wraz z premierem rządu mają świadomość, że ta podwyżka płac jest zbyt wysoka, że im się nie należy biorąc pod uwagę tak niskie obciążenie w pracy, a przy tym tak dużą liczbę dni wolnych. Ba! przecież nauczyciele mają po kilkanaście dodatków do podstawowej płacy, a wychowawcy klas w Łodzi to dostają dodatkowo nawet 800 zł. Jak tu rywalizować z samorządami rozpieszczającymi pedagogów.

MEN wie, jak należy zatroszczyć się o nauczycieli. "1.000 zł na start dla stażystów, od 200 do 500 zł dodatku za wyróżniającą pracę, kolejna podwyżka od 1 września 2019 r. oraz więcej płatnych godzin do dyspozycji dyrektora".

Pracownicy wyższych uczelni kierują apel do ministra Jarosława Gowina, by pozwolił na zwiększenie limitu przyjęć na studia nauczycielskie, bo dzięki nowej sytuacji w tej profesji dziekanaty muszą tłumaczyć się z wskaźnika 1:13. Nie twórzmy wskaźników podtrzymujących zabobony. Zwiększmy limit przyjęć do poziomu": na 1 nauczyciela akademickiego - 50 studentów! A co! Niech zwiększą konkurencyjność na rynku pracy!

Im większa podaż absolwentów, a mniejszy popyt, tym lepiej dla kontynuacji reformy szkolnej. Kształcić będą najlepsi za najlepsze płace! Nareszcie przegonimy w honorowaniu nauczycielskiej pracy takie kraje, jak Szwajcaria, Luksemburg, Dania, Holandia, Finlandia czy Niemcy. Już nie można drwić sobie z polityki tego rządu-dobrodzieja. Minister Zalewska chce powiązać pensje nauczycieli z sytuacją gospodarczą.

Jeszcze trwają ferie zimowe w niektórych województwach. Po wystąpieniach minister A. Zalewskiej w mediach nauczyciele wreszcie odzyskują zdrowie, siły i radość do pracy! Jeszcze nie wszyscy wierzą, że to możliwe, że oni naprawdę tak dużo zarabiają, a zarobią jeszcze więcej. Może ktoś tego nie dostrzegł na swoim koncie, ale niech sobie sam przemnoży własną płacę razy trzy, niech zagra w symulakrę, a poczuje się lepiej.

wtorek, 5 lutego 2019

Pedagogika świadectwa



Pedagogów z Zespołu Pedagogiki Chrześcijańskiej przy Komitecie Nauk Pedagogicznych PAN, katechetów, teologów i refleksyjnych wychowawców może zainteresować najnowsza rozprawa ks. Zbigniewa Marka SJ i s. Anny Walulik CSFN pt. Pedagogika świadectwa. Perspektywa antropologiczno-kerygmatyczna (Wydawnictwo IGNATIANUM 2018).

Jakże trudno jest młodemu pokoleniu w dobie płynnej nowoczesności odnaleźć wartości (punkty oparcia) i osoby znaczące będące ich nośnikami, a więc wzorami osobowymi, żeby móc ukształtować własny charakter i zmierzać do celów zgodnie z aksjonormatywną busolą. Rozprawa ks. Zbigniewa Marka i s. Anny Walulik pojawia się w najważniejszym momencie dla częściowo zmęczonego neoliberalną wolnością polskiego społeczeństwa, które z niej nie potrafiło skorzystać, nie udźwignęło wolności, jak tego oczekiwał ks. Józef Tischner. Nie powstało społeczeństwo ani otwarte, ani obywatelskie, ani demokratycznego dialogu, gdyż odrzucano zmiany osób, które w istocie były świadkami PRAWDY, DOBRA I PIĘKNA .

Jak piszą już w pierwszych zdaniach wstępu autorzy: "Inspiracji do napisania książki „Pedagogika świadectwa. Perspektywa antropologiczno-kerygmatyczna” dostarczyły nam rozmowy o tym, czym w rzeczywistości jest składane przez człowieka świadectwo, czego ono dotyczy, jak należy je przekazywać". Tworzą zatem wersję tradycyjnej od wieków narracji o międzypokoleniowym przekazie wartości, które są wolne od wszelkich zawirowań politycznych, gospodarczych czy społecznych wpisując się w nie w różnym zakresie i stopniu.

Podwójna zasada wierności - Bogu i człowiekowi jest znakomitym nawiązaniem do dzieł Jana Pawła II, który podkreślał kluczowe znaczenie relacji osobowych, umiejętności bycia z wychowankiem, uczestniczenia w jego życiu, promieniowania na niego wartościami duchowymi, a zarazem odkrywania człowieczeństwa w czynach osoby będącej podmiotem naszych badań naukowych czy oddziaływań pedagogicznych.

Niniejsza rozprawa adresowana jest nie tylko do katechetów, co mogłoby wynikać z zapisanej w podtytule perspektywy kerygmatycznej, ale do pedagogów w szerokim tego słowa znaczeniu, którzy kierują się w swoim życiu chrześcijańskimi wartościami. Autorzy budują własną narrację poczynając od biograficznego studium historii życia biskupa Antoniego Długosza a kończąc na skonstruowaniu „pedagogiki świadectwa”.

Takie podejście jest charakterystyczne we współczesnych badaniach andragogicznych w niemieckich naukach o wychowaniu, których przedstawicielami są Horst Siebert, Hartmut M. Griese czy Horst Stukenberg, a nadała im polską konstrukcję szkoła badań andragogicznych prof. Olgi Czernawskiej. Biografia czy autobiograficzne studium jest tu zaczynem wyjścia do konstrukcji własnej teorii, wyznaczenia nowych podejść badawczych oraz projektów praktycznych oddziaływań (doskonalenie, kształcenie, animacja, doradztwo, terapia itp.) w oświacie dorosłych. To właśnie w biografistyce pedagogicznej tkwi niezwykły potencjał odczytywania znaczeń fenomenów wychowawczych, symboli i kulturowych rytów sprzyjających formacji duchowej człowieka.

Autorzy tej niezwykle bogatej źródłowo i spójnej filozoficznie pedagogiki świadectwa pogłębiają istotę partycypacyjnego wychowania we wszystkich jego zakresach uwrażliwiając czytelnika na jego funkcje etyczne, także w procesie badawczym. Ogromnym walorem książki jest klarowne przedstawienie metodologii badań biograficznych z zastosowaniem analizy kategorialnej tekstów, dokumentów, pamiętników, literatury wspomnieniowej w zupełnie nowej w Polsce sytuacji kulturowej wyrażającej się ogromnym zainteresowaniem literaturą biografistyczną.

Otrzymujemy zatem nie tylko odczytanie pięknym językiem nauki dzieła życia Biskupa Antoniego, ale także podstawy metodologiczne własnych badań biograficznych prowadzących do rekonstrukcji (kategorialnego odczytania) Jego życia oraz ich fenomenalne znaczenie dla konstruowania nie tyle teorii pedagogicznej, co transcendentnej pedagogii o ponadczasowym charakterze i zakresie oddziaływań.

Na kartach rozprawy przewijają się myśli autorów najważniejszych w rodzimej pedagogice chrześcijańskiej dzieł, które osadzone są w centrum nauk o wychowaniu w Polsce i poza granicami (szczególnie w niemieckiej pedagogice religii) bez względu na ich zróżnicowane przecież źródłowe uzasadnienia. Pedagogika chrześcijańskiego nurtu pozyskuje książkę autorów odkrywających niejako na marginesie także kluczowe pojęcia, kategorie pedagogiczne z ich etymologią i odniesieniem do współczesnej myśli o wychowaniu i kształceniu człowieka.

Fascynujące jest odkrywanie myśli, marzeń, tropów pamięci Biskupa o całokształcie jego służby Bogu i człowiekowi, które dokumentowane są cytowanymi wypowiedziami, poruszającymi metaforami, biblijnymi postaciami i fragmentami z publikacji. Gorąco polecam tę książkę czytelnikom, bowiem zawiera ona w sobie głęboko humanistyczne interpretacje i inspiracje do badań biograficznych znaczących postaci polskiej kultury, a w tym przypadku także polskiego Kościoła Katolickiego jako nośnika najpiękniejszych tradycji i wartości chrześcijańskiego wychowania.


poniedziałek, 4 lutego 2019

Pedagog wśród laureatów plebiscytu "Nauczyciel Akademicki na medal 2018"


Dziennik Polska The Times zorganizował konkurs Nauczyciel na medal 2018.

Jak to w popkulturze, nominacje nauczycieli do prestiżowego tytułu odbywały się za pośrednictwem Internetu lub sms. W kategorii "Nauczyciel akademicki" głosowanie odbywało się jednoetapowo, zaś zwycięzców zaproszono na uroczystą galę, podczas której wręczono im nagrody.

Celem tej akcji było (...) nagrodzenie najbardziej charyzmatycznych i kreatywnych nauczycieli, takich, którzy nie tylko doskonale przekazują wiedzę, lecz także mają umiejętność nawiązywania relacji z uczniami, cieszą się sympatią, autorytetem i szacunkiem; nauczycieli z pasją, którzy zjednują sobie uczniów i ich rodziców cierpliwością i serdecznością, takich, którzy są dobrymi wychowawcami. Nagrodzimy także nauczycieli akademickich. Ich rola jest oczywiście trochę inna, jednak tak samo na docenienie zasługuje umiejętność pełnego pasji i zaangażowania przekazywania wiedzy, wysoka kultura osobista, przyjazne i cierpliwe podejście do studentów.


Nie znam wyników z wszystkich województw, ale z kujawsko-pomorskiego otrzymałem informację, że wyróżnioną na II miejscu w powyższej kategorii została pedagog, specjalizująca się w badaniach pedeutologicznych - dr hab. Ryszarda Cierzniewska prof. Wydziału Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Może ktoś wie, jak wypadli inni akademiccy pedagodzy w pozostałych regionach kraju?

niedziela, 3 lutego 2019

Co się uczonym (nie-) opłaca ?


Dziennikarze narzekają, że nie mogą namówić żadnego naukowca na wyrażenie opinii o wykazie punktowanych wydawnictw, który został opublikowany przez resort nauki i szkolnictwa wyższego. Wystarczyłoby zapytać ministra J. Gowina, jakimiż to kryteriami kierował się powołany przez niego zespół tajnych ekspertów, który wyprodukował listę wydawców pierwszej i drugiej kategorii. Dlaczego w grupie wydawców za 200 punktów nie ma ani jednej polskiej oficyny??? To rzeczywiście jest tak źle? Tymczasem zagraniczni wydawcy znaleźli się w grupie oficyn za 80 punktów, czyli w drugą stronę można wykazać OBCYM, że są gorsi.

Po co i komu jest potrzebny taki wykaz? Czyżby wybitne monografie naukowe były wydawane w tych oficynach, które znalazły się w tym wykazie? Z jakiego to powodu nie znalazły się w tym wykazie inne wydawnictwa, w których także publikowano naukowe prace? Nauki humanistyczne i społeczne mają w kraju ważną do spełnienia misję publiczną, a nie tylko naukową. Chyba tylko to uzasadnia tak szeroki dobór wydawnictw.

Książka naukowa stała się w globalnym świecie rynkowym produktem, w który ktoś musi zainwestować tak, jak inwestuje się w utwory sztuki muzycznej, plastycznej, filmowej itp. Kto pokryje koszty nie tylko wysokiej jakości przekładu na język angielski, ale także związane z wydawniczymi recenzjami i promocją naukowego dzieła poza granicami kraju? Trzeba zapłacić wydawcom czasopism czy innym podmiotom rynkowym za reklamę książki naukowej.

Humaniści i badacze nauk społecznych muszą zatem zacząć oscylować między oryginalnością problematyki a sensacyjnością i atrakcyjności przekazu wyników własnych dociekań badawczych. Co im pozostaje, jeśli chcą zachować szacunek do siebie i być wiarygodni naukowo? Muszą wydawać swoje rozprawy w polskich oficynach, w języku polskim, by trafić do polskiego czytelnika.

Dlaczego ministerstwo nie przeznacza specjalnych środków na promocje i przekłady polskich dzieł, by można było wydawać je nie tylko, ale także poza granicami kraju? Może jednak umiędzynarodowienie powinno mieć hybrydalny wymiar, a nie jednokierunkowy i anglojęzyczny.

Wystarczy spojrzeć na listę tematów badawczych w Narodowym Centrum Nauki, które uzyskały w konkursach środki na ich realizację. Zapewne powstaną po kilku latach raporty z badań, a może i wcześniej pojawią się artykuły. Po co zagraniczny wydawca miałby opublikować rozprawę na przykładowy z konkursu NCN temat: "Przekształcanie relacji między państwem o obywatelem. Instytucjonalizacja podatku dochodowego w Polsce po 1989 roku"?

Nie znamy jeszcze listy czasopism. Tu eksperci wciąż chowają głowę w piasek, by nie skompromitować siebie i nie odbierać pretensji od własnych koleżanek czy kolegów w akademickim środowisku. Zapewne i ta lista ekspertów zostanie utajniona, dla ich dobra. Trwa rekrutacja do Komitetu Ewaluacji Naukowej. Nadal nie rozstrzygnięto konkursu na dofinansowanie redakcji czasopism.

Zapewne będziemy narzekać lub zachwycać się kolejnym wykazem, w zależności od tego, gdzie dotychczas sami publikowaliśmy swoje artykuły. Permanentnie wmawia się uczonym, że nie jest ważna odpowiedź na pytanie, CO BADASZ? O CZYM PISZESZ?, tylko GDZIE TO OPUBLIKUJESZ.