niedziela, 30 sierpnia 2020

Do jakiej szkoły wrócą uczniowie?

 



Szkoła to przede wszystkim OBECNOŚĆ, bycie razem, z kimś, z innymi, ale i z samym sobą. Trzeba ją przeżyć, żeby żyć. Obecność wiąże się także z byciem przeciwko komuś, wbrew innemu, a nawet wbrew samemu sobie. Przez kilkanaście lat życia każdego dziecka do 18 roku życia władze państwowe serwują mu survival. 

Piszę o uczniach, o dzieciach i młodzieży, których obejmuje powszechny obowiązek szkolny.  Zapewne zaraz obruszy się część nauczycieli, że SZKOŁA TO NAUCZYCIELE, bo bez nich nie ma szkoły. Wszyscy jednak wiemy, że to nieprawda.  

Okres lockdownu potwierdził, że nasze dzieci mogą obejść się bez fizycznej obecności nauczycieli. Nie muszą uczyć się i zdawać sprawozdania z opanowania jakiejś części wiedzy w sposób pośredni a więc w obecności na dystans, pośredniej. 

To "penitenacjarny" nadzór pedagogiczny miał na początku narodowej kwarantanny  problem z tym, w jaki sposób  rozliczyć nieobecną obecność nauczycieli w szkole. 

O ile uczniowie jakoś sobie poradzili z dystansem wobec szkoły, o tyle nauczyciele mieli poczucie, że w tej sytuacji tracą nadgodziny, nie mają zajęć pozaszkolnych i pozalekcyjnych, nie mogą sobie dorobić na zbieraniu truskawek czy jabłek, chociaż tak bardzo zachęcała do tego władza. 

To, co ratuje każdą osobę w szkole, bez względu na to, czy jest ona w niej offline czy online, to poczucie humoru, satyra w krótkich majteczkach, ironia, żart.

Tak, jak w okresie ubiegłorocznych strajków nauczycielskich, kiedy szkoły były niedostępne dla uczniów, środkiem rozprężającym u nauczycieli napięcie emocjonalne, poczucie lęku, obawa o własną przyszłość były wrzucane do sieci filmowe relacje, przeżycia, refleksje, ale i memy,  tak też i w tym roku nauczyciele mogli dodawać sobie otuchy zgodnie z hasłem: "NAUCZYCIELE TO TWARDZIELE".  

Uczniowie nie są od nich gorsi. Potrafią odreagować od szkoły, od swoich nauczycieli wyimkami z sytuacji, które ich samych rozbawiają do łez. Nareszcie mogą czuć się także tymi, którzy oceniają innych, swoich pedagogów wyłuskując ze szkolnego życia zabawne sytuacje, powiedzonka czy zachowania. 

Dawniej nauczyciele mogli wyśmiewać się z uczniowskiej głupoty w pokoju nauczycielskim, a nawet na łamach tygodnika "Przekrój", w którym na ostatniej stronie była rubryka z błędami w uczniowskich zeszytach. Dzięki równoległej przestrzeni  życia uczniowie mogą się odwdzięczyć, wypominając tak rówieśnikom, jak i swoim nauczycielom głupotę i ośmieszające ich zachowania.

Oto jeden z takich materiałów zamieszczonych na YouTube w sierpniu br. pod tytułem "Głupi ludzie w szkole":





Z ponad 860 komentarzy wybrałem następujące (pisownia oryginalna): 

A podobno szkoła dostarcza nam wiedzy ale głupków dalej nie brakuje.

W sumie to chyba każdy w szkole jest głupi pod jakimś względem XD

Najgorzej, kiedy głupi ludzie w szkole zajmują się nauczaniem.

 Tv: gada o szkole Boruciak: gada o szkole Ja: chce przed szkołą o niej nie słyszeć Dzięki za tyle like nigdy jeszcze tyle nie miałam

,,głupi ludzie w szkole" Czyli 3/4 mojej byłej szkoły

 Kiedy na biologii mieliśmy o skorupiakach to przez całą lekcje w głowie grał mi crab rave

Moja przyjaciółka raz na lekcji krzyknęła „Seba zrób mi loda” a pani na to „Był czas na przerwie!”

 Założyłem się z księdzem. Jeśli okaże się, że nie oddałem zeszytu, to dam księdzu dziesięć kitkatów. A jeśli okaże się że oddałem, to dostanę 6. No i wygrałem, lecz oceny nie dostałem.

 Ja w szkole miałam taką sytuację w szkole... Na biologii mieliśmy sprawdzian. Gdy wszyscy skończyli pisać każdy zaczął rozmawiać, grać w pańswa-miasta itp. Jeden chłopak zabrał dziewczynie torbę i rzucał sobie nim z kolegom. Gdy nauczycielka wróciła do sali jeden z nich z panikował i z całą siłą cisną torbę w stronę drugiego. Żle wy celował i torba wypadła przez otwarte okno (sala znajdowała się na 3 piętrze). Na dole znajdował się parking i torba trafił prosto w głowę naszej polonistki, która dopiero przyjechała do pracy i prawie ją z k - o' utował. Leżała na ziemi dobre 20 sekund. Chłopaki dostali uwagi a polonistka traumę

Oddałem nauczycielce zeszyt do sprawdzenia. Po miesiącu dalej nie miałem zeszytu, więc pisałem na kratce. A ta babka mi postawiła pałe bo nie mam zeszytu. Stwierdziłem że będę nosił drugi. Odzyskałem stary po 3 miesiącach i jedyne co usłyszałem to "śmieszna sytuacja, był u mnie w szufladzie"

taki jeden chłopak z mojej klasy dostał uwagę, cytuję " Uczeń wyciągnął znak drogowy z betonowego klocka i gonił kolegę z tym znakiem w ręku próbując go uderzyć ( po godzinach lekcyjnych ) " Przez cały miesiąc mieliśmy z tego bekę

U mnie działo się mało, ale coś tam było. Najlepsze akcje jakie pamiętam: 1. Jeden koleś z klasy wziął ogórka z jakiejś wystawy o zdrowym żywieniu i rozwalił go o ścianę w szatni. 2. Mój kolega, który miał jakąś chorobę nóg i chodził z kulami, gdy go inny typo wkurzył odrzucił te kule na boki, przywalił mu, a potem podniósł kule. 3. U brata starszego ktoś na religii wziął dezodorant i przekłuł cyrklem i zaczęło tryskać pianą. Próbował zatkać palcem, ale podszedł ksiądz i powiedział aby pokazał co tam ma. Ten pokazał i puścił, ksiądz dostał strumieniem piany w twarz i zaczął się drzeć aby wyrzucili to za okno. 4. Też u brata jeden podpalił klasówkę, babka pyta co tak śmierdzi dymem, ale nie zorientowała się. Potem oddał nadpaloną 5. To w liceum, jak mój ojciec dał koledze spisać sprawdzian, a ten tak się wczuł, że zerżnął nawet nazwisko. Potem przy oddawaniu prac nikt się nie zorientował że jedno nazwisko poszło 2 razy

U mnie było tak że nauczyciel zgubił mój sprawdzian z historii i powiedział mi że nie pisałam, ja mu powiedziałam że jestem pewna że pisałam to on mnie wysłał do dyrektorki za to że do niego "pyskuje" i dostałam naganę 😌

Mojego kolegi: uczeń podrzuca plecak do góry, poczym on spadł Moja: Kupiłem w złotuweczce sztuczną kupę i przyniosłem ją do szkoły. Uczeń rzuca kupą na lekcji.

 muszę to tu napisać Mamy kółko komputerowe skończyliśmy coś tam robić A Pani mówi że tera możemy sobie pograć Ja: włączam robloxa jakąś tam gierke z domkami czy coś i w tej gierce była szkoła no to idę do niej i w grze skończyła się lekcją dzwoni dzwonek A to że ten dzwonek był podobny to koledzy się pakują wychodzą z klasy Pani mówi że mamy się pakować A ja że to tylko gra

A moja klasa kiedyś na wycieczce o 2 w nocy wydzwanialismy z telefonów stacjonarnych do nauczycieli i mieliśmy przerombane bo nam nie dość że zabrali Te telefony to jeszcze nasze własne :^ bez telefonów 2 dni super

"Szczeka, wyje, kwacze, specjalnie przeszkadza i utrudnia lekcję. Wysłany do pedagoga - błaznuje w oknie."

U mnie w szkole, na sprawdzenie z chemii było słychać jak dwie nauczycielki drą się przez cały korytarz by ze sobą porozmawiać, i wtedy kolega wstał, otworzył drzwi i powiedział żeby się zamknęły

Raz moja przyjaciółka wbiegła do łazienki i przez całą lekcję z niej nie wychodziła. Okazało się że się zatrzasnęła a Pan Wróżby całe 45 minut próbował ją uwolnić. Teraz ma traumę i nie wchodzi do toalety z szatni

Mój kolega dostał uwagę na plastyce za "próbę zjeścia papieru"

"Uczeń obraża kolege za pomocą alfabetu morse'a" Tru story, kurwą go nazwał

Mój kolega kiedyś dostał uwagę za PICIE Z PUSTEJ BUTELKI

Ja miała zaczepistą uwage : Uczennica gasi światło na korytarzu szkolnym...

 Moja najlepsza uwaga: uczen smieje sie z zamknietych w szatni kolezanek i kolegow; mowi ze ich miejsce jest w zoo (moge Ci wyslac ss z edziennika xD)

Historia: Chłopak z klasy bawił się w przysłowiowego "koksa" i żeby udowodnić że jest mega super to rypnął w szklaną ścianę nogą ściana pękła ale nogą mu tam utknęła więc zbili ścianę a on wylądował w szpitalu od tamtej pory nie możemy w czasie przerwy siedzieć Na holu prowadzącym do szatni pozdrawiam .

 Uwaga mojego przyjaciela: Wyrzucił kartkówkę koleżanki przez okno z 4 piętra

My w trzeciej klasie mieliśmy taką panią która nienawidziła matematyki i nie przerabiała z nami podstawy pewnego dnia zabrała nam zeszyt pod pretekstem sprawdzenia i już nie oddała i do dziś twierdzi że to my zgubiliśmy (teraz ide do 7 klasy)

Ja miałem historię taką, że jednego dnia z kolegą wpadliśmy na pomysł żeby dać jednemu z naszych kolegów w szkole tabletkę na zatwardzenie a potem na przeczyszczenie zastanawiając się jak to zrobić wpadliśmy żeby mu wrzucić do picia 1 dnia kolega nażekał na ból brzucha a drugiego na lekcji matematyki wybiegł z klasy nie pytając się nauczyciela czy może wyjść a my mieliśmy z niego bekę. :)

Ja znam taką uwage od nauczyciela "Nauczyciel poprosił ucznia by poszedł po szmatke do tablicy słowami "Idź na góre znajdź sprzątaczke i załatw szmate" Na co uczeń odpowiedział "Ale czym nie mam kosy przy sobie"  

U mnie kolega wyszedł do toalety a wrócił z kebabem

Mój kolega dostał uwagę za strzelanie ołówkami z własnoręcznie zrobionej kuszy, ordynarne kłamstwo - to ja ją zrobiłem.

 mój kolega raz na religii schował głośniczek jbl i przez pół lekcji puszczał dorime

NIE-NA-WI-DZE SZKOŁY! (Uhu bum bum BUM..) kto pamięta 😂

Mój kolega raz piernął i dostał uwagę: "Uczeń warknął odbytnicą" xD

 A raz moja pani z polskiego powiedziała że wedłóg niej nie powinno być ocen to przez jakąś zasade 4z

 

Ja mam uwage uczeń gra źle w grę planszową (dostałem a to 1)

Ja dostałam uwagę w czwartej klasie o treści "uczennica popchnęła piórnik aby potem wstać i go podnieść" hah

Sytuacja z doradztwa zawodowego: Pani krzyknęła na całą klasę "Nie przeklinać!" Zrobiła się cisza A iż ja jej nie lubiłam specjalnie żeby ją wkurzyć krzyknęłam "KURWAAA!!" Na cała klasę

 

U mnie koledzy z klasy wrzucili do kibla petardę i była afera na całą szkołę. A najlepsze jest to że niestety dostali nawet uwagi.😉

Ja to wgl miałem panią od ang w 1 klasie że było czeba po angielsku spytać czy można do kibla wyjść a jak ktoś coś źle powiedział to nie mógł spytać przez następne 15 minut

Moi koledzy kiedyś wystawili z zawiasów drzwi w szatni i jak przyszedł trener to zgłosili że drzwi są wystawione, wstawili je i dostali za to punkty i plusika z wf'u

Ja w szkole a dokładniej w 4 klasie miałem taką głupią akcję graliśmy w głuchy telefon na godzinie wychowawczej i słowem klucz było "Ala ma kota" ale mój kolega który o zgrozo był ostatni zamiast "Ala ma kota" powiedział "Ala ma kuta" jak się w tedy zaczęliśmy śmiać na szczęście nauczycielka w miarę szybko uspokoiła sytuację

A szkoła to niby najlepszej miejsce na świecie powtarzają nam że będziemy za nią tęsknić.. NO NIE SĄDZĘ XDDDDD (dystans)

Moja klasa też nie należała do normalnych; Pewnego dnia na ostatniej lekcji ukryliśmy głośnik za biurkiem nauczyciela, skopiowaliśmy tekst "Quo vadis" do tłumacza i tak przez całe 40 minut tłumacz z Google po suahili "Quo vadis" czytał...

Ja miałam chyba dość niespotykaną historie z Panem od niemieckiego, a raczej jego bahorem :) Mianowicie jest lekcja czekamy na wyniki testu, jednak ja żadnych nie otrzymuje. Ja: Przepraszam, ale czy Pan mojego testu nie sprawdził? Typ: A wiesz co dobrze że pytasz. Nie jestem w stanie jej sprawdzić. Ja: W jakim sensie nie jest Pan w stanie jej sprawdzić? Typ: Widzisz mój syn egzamin twój pomylił z kartką papieru do rozpałki do kominka, więc została spalona. I jako, że nie zdążyłem jej sprawdzić, będziesz musiała ją jeszcze raz napisać :)

Ja pamiętam jak u nas w szkole, chcieli podpalić gaz pieprzowy w męskim kiblu, niestety skończyło się tak że kilka osób trafiło do szpitala :"/ na szczęście udało się dojść kto to był i mieli nieźle przesrane

Polonista: pies Ktoś: Człowiek Polonista: ODŁOŻYĆ KIEŁBASĘ Ktoś: ALE NiE MaM KiEŁBasY Polonista: no to pasztet Ktoś: ;-; pasztet jest dobry Polonista: nie dla psa —v—