sobota, 27 marca 2010

Dydaktyka między przeszłością a przyszłością

Ponoć to Einstein miał kiedyś powiedzieć, że następstwo wydarzeń w czasie jest tylko złudzeniem, ale za to bardzo natarczywym. Prof. Czesław Kupisiewicz wydaje w Oficynie "Impuls" w Krakowie swoją najnowszą rozprawę naukową pt.Szkice z dziejów dydaktyki. Od starożytności po czas dzisiejszy, którą poświęcił historii dydaktyki. Jest to wyjątkowe, syntetyczne studium, w którym idee, fakty i wydarzenia edukacyjne w toku dziejów są konfrontowane z nieustannie toczącym się procesem reform i innowacji szkolnych.

Wyłaniany z bogactwa myśli wielkich humanistów przedmiot zainteresowań wybitnego dydaktyka staje się zarazem przedmiotem „historycznym”. Tej historyczności analizowanej ewolucji dydaktyki odpowiada „historia” obecna w badaczu, w poznającym, który zastanawiając się nad powracającymi spiralnie w debatach i sporach, najpierw filozoficznych, a później także wąsko pedagogicznych, problemów kształcenia, kieruje się jednocześnie namysłem nad światem edukacji. Uchyla, a może nawet i unieważnia na jakiś czas teraźniejszość, by wyprowadzić nas w przeszłość i przyszłość zarazem.

Rozprawa Mistrza polskiej dydaktyki, nestora pedagogiki, członka zwyczajnego Polskiej Akademii Nauk jest dowodem jego obecności w świecie, która stanowi piękne świadectwo zakorzenionej w nim samym pamięci przeszłości. Czesław Kupisiewicz w istocie mądrze a zarazem ze swoistą skromnością dowodzi, że jego dorobek naukowy jest zasługą i dokonaniami innych pokoleń, wytworem niezliczonych szkół i prądów myśli powszechnej humanistyki, który dysponując ogromnym zasobem wiedzy i umiejętności badawczych potrafi po mistrzowsku przetworzyć je w „zbiorowego autora”. Autor niniejszego studium odsłania nam, w znakomicie napisanej przeze siebie rekonstrukcji - zgromadzonej przez wieki i przechowanej w kulturze – wiedzy i uzupełnia ją o niezwykle ważne dla współczesnych i przyszłych pokoleń komentarze, odniesienia, wskazując na wciąż niespełnione projekty. Uczula nas przy tym na niedostrzegane wciąż, a pojawiające się w ewolucji myśli szczegóły, które niosą z sobą przez wieki uniwersalne wartości.

Autor tej rozprawy pokazuje nam wielkość dydaktyki, pisząc tę książkę z pełną świadomością tego, dokąd zmierza i co chce przekazać kolejnym pokoleniom. Doskonale zna swój fach, a obdarzony wyjątkowym talentem pedagogicznym podejmuje się zadania badawczego, w toku którego kieruje się interesem nauki, jej dalszego rozwoju i konieczności podejmowania szczegółowych badań w obszarze myśli dydaktycznej. Generuje swoją rozprawą korzyści, które wynikają z realizowanej przez niego od lat zasady solidarności z obszerniejszymi istnieniami. Pisze ją solidarnie z innymi, wszystkimi tymi, którzy przed nim tworzyli dzieła ku naprawie ludzkości, jednostek i społeczeństw w toku i poprzez ich edukację. Penetruje pola najpierw filozofii, religii, polityki, by dojść do wyłaniającej się pedagogiki, a w jej obszarze dydaktyki i czyni to nie dla siebie, ale dla innych, by mogli stawać się lepszymi, bardziej wartościowymi i bogatszymi w niespożytkowane wciąż zasoby ludzkiej myśli - Nauczycielami.

Z rozdziału na rozdział coraz lepiej widać, jak Czesław Kupisiewicz pokonuje kartezjański podział na to, co w naszym świecie jest racjonalne i nieracjonalne Dzieli się z nami myślą ojców dydaktyki przez pryzmat własnego doświadczenia, dorobku i sumienia. Widać bowiem wyraźnie, jak ważną rolę odgrywa w tym procesie jego system wartości i godności naukowej, które uwarunkowane są odkrywaniem sensownego świata nauczycieli i uczących się, świata kształcenia i wychowania, bo jedno bez drugiego istnieć nie powinno. Każda dobierana przez tego Autora z precyzją i głębokim namysłem idea dydaktyki przeszłości wyprowadza go poza świat już poznany, by skierować czytelników ku niewyobrażalnemu aktowi stwarzania, rozwijania nowej dydaktyki. Uchwycona w tym dziele wątłość czasu przeszłego i teraźniejszego odsłania zarazem zastanowienie się tego pedagoga nad dalszymi losami edukacji i związanych z nią głównych podmiotów oraz współtworzących ją środowisk społeczno-kulturowych.

Konfrontacja dydaktyki współczesnej z czasowością pozwala zarazem każdemu z nas sięgnąć do głębszych warstw własnych doświadczeń, naszej refleksji, byśmy mogli jeszcze lepiej, skuteczniej panować nad rzeczywistością edukacyjną i współtworzoną misją własnego poznania. Spośród wielu wybiera tych, których poglądy na temat kształcenia i wychowania nie są obojętne w skali świata, kontynentu czy kraju tak dla innych, jak i dla niego samego. Jego troska o edukację jest w jakiejś mierze interesowna, gdyż ma na celu zapoczątkowanie budowy teorii dydaktycznych o powszechnym zasięgu. Odnajduję w tym dziele racje historii, o której Jan Szczepański pisał przed laty następująco: oto mamy jakieś problemy aktualnie do rozwiązania: problemy te wyrastają z trwałych ludzkich potrzeb, popędów, aspiracji i dążeń, które działały także w przeszłości; aby więc rozwiązać dzisiejsze problemy, zobaczmy w historii, jak ludzie te problemy rozwiązywali w przeszłości.(J. Szczepański, Historia mistrzynią życia?, Warszawa 1990, s. 5) Utrwalony przez Czesława Kupisiewicza proces ewolucji i trwania pedagogicznej myśli, jest w istocie podróżą w jej wieczność.

To, co jeden myśliciel czy szkoła naukowa wnosiły do dydaktyki, inny kwestionował, marginalizował lub im zaprzeczał, ale w tym procesie odwiecznych przemian, nieustannych powrotów, drobnych retuszy i uzupełnień jest coś, co zawsze wyznaczało zmianę, przełom czy uruchamiało reformistyczne myślenie, zobowiązując tak afirmatorów, jak i przeciwników określonych podejść do ustawicznego doskonalenia szkoły (jakkolwiek by jej nie rozumieć), bo o nią tu przecież chodzi. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę, której struktura, treść, stylistyka i ponadczasowa mądrość urzekają mocą synergii nadziei i utopii, marzeń i projektów, dokonań i spekulacji, wystawiając zarazem rachunek kolejnym pokoleniom pedagogów, by z pasją i miłością angażowali się na rzecz dalszego rozwoju myśli i praktyki kształcenia, by mieli wyobraźnię i odwagę kreowania wizji szkoły przyszłości na komponentach także tego, co stanowiło o jej wartości w mniej lub bardziej odległej przeszłości.

piątek, 26 marca 2010

Akademickiego bełkociku ciąg dalszy

W Lublinie pobili się nauczyciele akademiccy, a nasi magistranci biją rekord w akademickim bełkociku. Piszą bezmyślnie, redukując kilka zdań do jednego, by nie być oskarżonymi o popełnienie plagiatu. Struktura przytoczonych poniżej fragmentów z ich prac jest oryginalna, podobnie jak i kultura intelektualna ich autorów i wyjątkowość konstruowanych przez nich sądów. Oto kolejne fragmenty prac magisterskich, które nie zostały zaliczone studentom pedagogiki:


Aktywność rozrywkowa dzieci i młodzieży zawiera niezwykle duś momentów istotnych z punktu widzenia celów wychowania moralnego.
***********
W autorytecie wyróżniamy, więc stronę wartości i stronę podporządkowania. Ma on, więc charakter społeczny. Strona wartości tkwi w osobie, o której mówimy, że ma autorytet, natomiast strona podporządkowania tkwi w osobach, które ulegają wpływom wychowawczym.
***********
I tak w łatach wczesnoszkolnych, to jest od szóstego do jedenastego roku życia, dwa bieguny życia dziecka to pracowitość i niższość.
**********

Edukacja w języku polskim przyjęła znaczenie nauczania: ktoś edukuje kogoś. Ten ktoś jest edukowany, jest to nauczanie kogoś.

*************

Najważniejsze w środowisku szkolnym są: stosunki interpersonalne nauczyciel – uczeń, stosunki ucznia ze współuczniami, utrudnienia i opóźnienia w nauce szkolnej, jeżeli przebiegają one poprawnie to proces socjalizacji również jeżeli nie to pojawiają się niepowodzenia szkolne, na które opiekunowie (rodzice i nauczyciele) powinni zareagować.

**********
Pedagog jest to osoba zatrudniona w szkole w celu uzupełniania, pogłębiania i rozszerzania działalności dydaktyczno – wychowawczej prowadzonej przez nauczycieli.

***********
Zakłada się przy tym, że poznanie ma służyć usprawnieniu i udoskonaleniu działania ludzkiego, działanie zaś przekształcające rzeczywistość ma być zarazem walnym sposobem jej poznawania.
*********

Ostatnim podrozdziałem, który jest ważnym jak dla mnie jest pojęcie przeciwdziałania alkoholizmowi, które daje wiele do myślenia jak to się ma do naszego prawa i dzisiejszego swiata.

*********

Od pierwszego dnia w szkole wiadomo, że nauka szkolna to sprostanie wymaganiom jakie stawiają przed nami nauczyciele, nasz wysiłek włożony w osiąganie wyznaczonych celów i konsekwencje nie sprostania wymaganiom stawianym uczniom.

*********

Badania zostały przeprowadzone, gdyż wielu pedagogów dostrzegło pewną nieprawidłowość podczas rozmów z absolwentami.

*********
Podobny pogląd ma Head, jego zdaniem program ukryty to to, uczy przebywanie w szkole a nie nauczyciel

*********

Kto ma lepsze cytaty z prac magisterskich?



wtorek, 23 marca 2010

Podstawy humanistycznej sztuki życia


Dzisiaj tj. 24 marca odbędzie się o godz. 15.00 w Galerii ZADRA w Warszawie spotkanie z Autorem książki "Podstawy humanistycznej sztuki życia" - doktorem Andrzejem Sztylką. Jego rozprawa dedykowana jest wybitnym polskim pedagogom kultury z tzw. „Szkoły Warszawskiej” – Bogdanowi Suchodolskiemu i Irenie Wojnar, stanowiąc swoistego rodzaju najpiękniejszy dar w służbie nauce, jakim jest nie tylko pamięć i wdzięczność, ale i ciągłość oraz trwałość formacji myśli, w tym przypadku jakże pięknie i ambiwalentnie łączącej nurt wychowania humanistycznego z estetycznym. Jest to niewątpliwie rozprawa dla „koneserów”, dla miłośników filozofii wychowania, dla wielbicieli sztuki (w tym także sztuki wychowania). Autor przybliża nam warunki, jakie należy spełnić, by odkrywać i umacniać w procesie samorealizacji własne człowieczeństwo, by stawać się kimś lepszym.

Nie ulega wątpliwości, że struktura rozprawy i jej zawartość są nasycone doświadczeniem i biografią autora, który eksponuje w niej wartości absolutne i mądrość życia rozumnego oraz – jak powiedziałby Aleksander Kamiński – życia dzielnego, w którym musi pojawić się sztuka, by ono samo nabrało jej ponadczasowych walorów. Rozprawa została napisana na podstawie bogatego piśmiennictwa, reprezentatywnego dla tego nurtu pedagogiki współczesnej. Przywraca zarazem blask kategoriom już odłożonym na pobocze dyskursów pedagogicznych, jak chociażby kategoria światopoglądu, godności, szczęścia czy wspólnoty.

Autor tej publikacji z dużą swoboda przemieszcza się pomiędzy bogactwem filozoficznej myśli, by nadać jej pedagogicznej funkcjonalności i etycznej mocy obowiązywania. Jest to zatem z jednej strony autorska próba zarysowania własnej teorii normatywno-filozoficznej, z drugiej zaś strony uczulenia współczesnych na potrzebę uwzględnienia w procesie kształcenia nauczycieli czy szeroko rozumianych pedagogów wartości humanum. Z każdą niemalże stroną konfrontuje nasze osobiste wybory czy strategie życia z poczuciem jego sensu i czekającymi nas wyzwaniami.

Cytowane w rozprawie myśli zostały dobrane bardzo starannie, choć nie ulega wątpliwości, że nie nadążają za licznie pojawiającymi się studiami wokół kluczowych dla procesu wychowania kategorii, jak chociażby bunt, opór, praca, miłość czy podmiotowość. Świat wokół zmienia się z iście nieporównywalną do minionych wieków dynamiką, a Andrzej Sztylka stara się jak „zegarmistrz światła purpurowy” powstrzymać na chwilę czas i myśl sprzed laty, by przywrócić jej blask aktualności. Broni tym samym nie tylko ciągłości kultury, ale i zabiega o przekaz trwałych wartości, dla którego sztuka staje się najlepszym medium i środowiskiem.

Zapewne i dzisiejsze spotkanie z Autorem wzbogaci czy dopełni zbudowaną wokół tej publikacji refleksję dotyczącą kreatywnych sposobów odkrywania sztuki życia.

Komentarze

Blog, podobnie jak każda książka, ma swoją historię. Różne są też powody rejestrowania w nim wpisów oraz moderowania do nich komentarzy. Poza analizą bieżącej polityki oświatowej i szkolnictwa wyższego, podejmuję w nim problemy związane z szeroko pojmowaną pedagogiką. To, że przez niektórych, najczęściej anonimowych czytelników, prezentowane w nim treści są zbliżone do ich własnej sytuacji czy ich środowiska zawodowego lub społecznego, nie ma związku z moimi wpisami. Wszelkie podobieństwo do zdarzeń, osób i faktów – poza osobami pełniącymi funkcje publiczne i wymienianymi tu z imienia i nazwiska - jest przypadkowe, bo i nie o nie tu chodzi, tylko o problemy, z jakimi spotykamy się w różnym czasie, w różnych miejscach i z udziałem różnych osób. Nie interesuje mnie ani ingerowanie, ani tym bardziej rozwiązywanie czyichś problemów tą właśnie drogą.

Tak, jak nie ma obowiązku czytania, tak i nie ma obowiązku zamieszczania wśród komentarzy prowokacji, zaczepek, różnych form agresji i chamstwa czy arogancji, którym upust chcieliby dać publicznie podszyci tchórzem anonimowi „odbiorcy” bloga. Niektórym zresztą jest zupełnie obojętne, co napiszę, byleby tylko skorzystać z okazji do zaatakowania. Mam nadzieję, że już się z lekka rozczarowali, a jeśli jeszcze nie, to niech raczej pomyślą o sobie, zatroszczą się o własne zdrowie psychiczne. Niech nie liczą na to, że będą tu zamieszczane treści, które pozwolą w sposób skryty obrażać kogoś czy deprecjonować jego dorobek. Niech lepiej zaaplikują sobie witaminy, pomodlą się czy pomedytują, albo skorzystają z instytucji diagnostyczno-terapeutycznych, w których znajdą fachową pomoc. Warto sięgnąć po pomoc specjalistów. Niektórzy nawet sami ich kształcą, ale nie korzystają z ich usług. Brak zaufania do wytworów i efektów własnej pracy?

Są takie wpisy, które pozostają bez echa. Są też takie, które znajdują kilku zarejestrowanych czytelników. Bywają jednak co jakiś czas tematy, które wywołują ożywioną reakcję, wyrażaną wielością komentarzy i ocen. W tym sensie można powiedzieć, że blog jest lepszy, niż opublikowana książka czy artykuł, gdyż reakcji zwrotnej można się spodziewać niemal po kilku minutach od dokonanego w nim wpisu. Dziękuję czytelnikom za zainteresowanie prezentowanymi tu problemami. Być może są one w jakimś stopniu okazją do konfrontacji tego, co osobiste, znane, akceptowane, z tym, co obce, nieznane czy odrzucane. Być może wszystko współtworzy naszą tożsamość, coś, co nie jest czymś stałym, lecz otwartym projektem naszego życia i społecznego rozwoju. W ponowoczesnym świecie niemal wszystko jest pedagogiką. Być może pewne zdarzenia, w których uczestniczymy na co dzień zyskają w tej wymianie myśli, odczuć czy poglądów nowy impet, wiarygodność czy zmienią lub utrwalą jakieś konwencje. Nie mnie o tym sądzić.