(Grafika: koncept i generacja – ChatGPT (OpenAI).
W
polskiej refleksji nad starością i edukacją osób starszych nazwisko Adam A.
Zych pojawia się często. Bywa przywoływane jako autorytet naukowy, jako
punkt odniesienia, jako klasyk. Rzadziej jednak czyta się je jako zobowiązanie aksjonormatywne, a jeszcze rzadziej jako krytykę pod adresem instytucjonalnych
korzyści.
Tymczasem
wkład A. Zycha w geragogikę nie polega na stworzeniu kolejnego nurtu ani modnej
koncepcji, ale na czymś znacznie trudniejszym, bo na przywróceniu edukacji
seniorów poważnej refleksji pedagogicznej i wzmocnieniu programu uniwersytecką odpowiedzialnością.
Zych
konsekwentnie sprzeciwiał się infantylizacji starości, ale nie tej dyskomfortowej, często traumatycznej, lecz
tej miękkiej, opiekuńczej, „życzliwej”. Takiej, która pod pozorem troski
redukuje edukację do wypełnienia seniorom czasu, by pozyskac ich jako wdzięcznych uczestników. W jego
ujęciu geragogika nie jest pedagogiką „dla starości”, lecz pedagogiką ustawicznego rozwoju, aż do końca życia, także wtedy, gdy w jego toku doświadcza ktoś cierpienia, strat, poczucia sensu czy lęku przed śmiercią.
Zych był myślicielem niewygodnym, oczekując od edukacji dorosłych
czegoś, czego coraz rzadziej spodziewamy się nawet po edukacji akademickiej, czyli prawdy, zaangażowania, wymagań wobec samego siebie i odpowiedzialności. Gdy wspomniałem we wczorajszym wpisie o jego krytyce Uniwersytety Trzeciego Wieku, to nie po to, by postrzegać ją z pozycji sceptyka wobec idei uczenia się w okresie późnej dorosłości. Przeciwnie, nawiązałem do tego, co A. Zych czynił, by traktował autoedukację na serio, by nie godzić się na jej banalizację.
Koncepcja „srebrnego uniwersytetu” wg A. Zycha nie jest modernistyczną reformą Uniwersytetu Trzeciego Wieku, lecz po części etyczną narracją na ten temat. Jeśli bowiem używamy w odniesieniu do UTW słowa „uniwersytet”, musimy zapytać, czy dana instytucja jeszcze lub w ogóle nim jest? Czy oferuje najnowszą wiedzę z różnych dziedzin nauki, kultury czy sztuki, czy jedynie organizuje seniorom spotkania? Czy buduje wspólnotę poznania, czy tylko bezpieczną przestrzeń aktywności? Czy traktuje seniorów jak uczniów, czy jak klientów?
W tym sensie Zych wpisuje się w najgłębszą tradycję pedagogiki krytycznej, nie tej krzykliwej i ideologicznej, lecz tej, która zaczyna się od pytania o godność podmiotu. Jeśli Paulo Freire pytał: jak wyzwolić człowieka spod opresji? to Zych dociekał: jak nie zdradzić człowieka, gdy jest seniorem, być może nawet słaby i zależny od innych?
W artykule o UTW (n/w źródło) mówi wprost o grze pozorów (gotowe wykłady bez dialogu, powtarzalne tematy, brak badania potrzeb, brak rozwoju poznawczego, sterowana „aktywność” zamiast myślenia itp.), a w szerszym dorobku publikacyjnym pokazał, że edukacja, która nie stawia wymagań, jest formą niedostrzegalnej przemocy symbolicznej. Starość nie powinna być dekoracją polityki społecznej, ale pełnoprawnym etapem ludzkiego rozwoju, który domaga się współczynnika humanistycznego w języku, instytucji i edukacji.
Geragogika w ujęciu A. Zycha to także sprzeciw wobec menedżeryzacji czy monetaryzacji wiedzy. Uniwersytet, także ten „srebrny” czy nawet "złoty", nie ma być firmą usługową, lecz sumieniem wspólnoty, miejscem, w którym relacja mistrz–aktywizowany słuchacz nie jest anachronizmem, lecz warunkiem sensownego przekazu doświadczenia i doświadczania wiedzy czy nawet nabywania nowych umiejętności.
W świecie, który coraz szybciej pozbywa się głosów osób starszych (wyniośle ośmieszanych jako "moherowe berety"), Zych upominał się o ich obecność nie przez sentyment, lecz przez autentyczne wymagania uczonego wobec studentów, wśród których byli też "słuchacze" starsi od niego. Jako badacz wiedział, że starość jest polem nierówności, a język wobec niej bywa opresyjny.
Dlatego
jego myśl tak dobrze funkcjonuje w przypisach, cytowaniach, a nieco słabiej w praktyce. Przywoływanie przez pedagogów społecznych, gerontologów rozpraw A. Zycha jest upomnieniem się także o zmianę logiki, o odejście od pozoru aktywizacji ku autentycznemu uczeniu się, od projektów ku instytucjom, od
opieki ku współodpowiedzialności. Oznaczałoby też gotowość do dialogu z kompetentnymi seniorami, a nie tylko biernymi słuchaczami czyjegoś przekazu.
Wkład A. Zycha w geragogikę polega więc na czymś więcej niż na psychologii, socjologii, pedagogice starzenia się, ale na przypomnieniu, że edukacja w każdym wieku jest także sprawą moralną. Jeśli geragogika czy gerontologia społeczna mają zachować sens, muszą być nie tylko o starości,
lecz także nauką o odwadze mówienia prawdy o tym, czym jeszcze
jest wiedza naukowa, a czym już w dobie populizmu, informacyjnego chaosu i postprawdy być nie powinna.
Zychowi zależało na tym, by władze państwowe uznały, że dzięki działalności UTW zwiększa się liczba seniorów świadomych i sprawnych adekwatnie do stanu własnego zdrowia. Warto, by samorządy terytorialne udostępniały przestrzenie szkoły publicznej dla zaspokajania potrzeb seniorów, które są wyższego rzędu. Każda inwestycja w ich kompetencje obniża koszty opieki, zdrowia i wykluczenia społecznego. Aktywni, kompetentni seniorzy wzmacniają kapitał społeczny, zaś edukacja egzystencjalna zmniejsza ich lęk, samotność czy depresję.
źródło: Zych A. (2018). Srebrny uniwersytet alternatywą dla polskich rozwiązań, Gerontologia Współczesna 3, vol. 6, s. 109-115.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam