Trudne debaty o etyce w badaniach naukowych



Dzisiaj rozpoczynają się obrady V Letnich Zakopiańskich Spotkań Metodologicznych, które są cyklicznym debatowaniem naukowców w formie warsztatowo-dyskursywnej na temat kluczowy dla początkujących i doświadczonych już badaczy w naukach społecznych. Od pięciu lat organizuje je prof. APS Franciszek Szlosek z Instytutu Pedagogiki Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej celem wsparcia kompetencji badawczych w środowisku współczesnej pedagogiki i nauk z nią współpracujących. 

Każde Spotkanie wieńczy publikacja z wykładami i tekstami z warsztatu badawczego ich uczestników. Przed zakończeniem roku akademickiego widziałem na IV piętrze APS, że można je jeszcze bezpłatnie pobrać, gdyż są wyłożone dla zainteresowanych wiedzą metodologiczną. 

W dn. 24-27 sierpnia 2026 roku debatować będziemy na temat etyki w badaniach nauk społecznych. Cztery poprzednie Spotkania dotyczyły takich kwestii, jak:     

  • I Edycja (2022): Warsztat badacza nauk społecznych.
  • II Edycja (2023): Prawomocność i wiarygodność badań online oraz analiz statystycznych.
  • III Edycja (2024): Paradygmat badań mieszanych.
  • IV Edycja (2025): Alternatywne sposoby badań naukowych (w tym autoetnografia i storytelling).

Uczestnicy tegorocznej edycji staną przed dość trudnym problemem, bowiem etykę badań da się relatywnie łatwo ująć w procedury, regulaminy, zasady jej honorowania, przestrzegania. Można tworzyć komisje etyczne, powoływać rzeczników odpowiedzialności nauczycieli akademickich w ich uczelniach, wymagać świadomej zgody podmiotów badanych na udział w diagnozie czy eksperymencie, zapewnić anonimowość danych, złożyć deklarację o braku konfliktu interesów, o spełnieniu wymagań autorstwa, archiwizacji danych czy jawności procedur. Jednak pomimo sprawdzalnych standardów postępowania badawczego nadal nie uzyskuje się stuprocentowej pewności co do ich poprawności, rzetelności i uczciwości.  

Humanistyka i nauki społeczne przez ponad trzy dekady wolnej Polski przeżyły swoje sukcesy, ale też pokazały twarz mniej chwalebną: nierzetelność, pozoranctwo, brak etyki. Efekt? Marginalny, ale realny kryzys. Uniwersytet staje się miejscem, gdzie łatwiej spotkać koterię niż rzeczywiste środowisko naukowe.

Piszę o tym od lat i powtórzę: podstawowe błędy metodologiczne i merytoryczne niektórych doktorów i doktorów habilitowanych nie są wypadkiem przy pracy, tylko objawem głębszej choroby  w ich środowisku akademickim. Patologia nie dotyczy wszystkich uczonych, lecz nielicznej części szkół wyższych, ale to nie oznacza, że za jakiś czas młodzi nie rozliczą starszych, swoich zwierzchników za bylejakość, za ciche przyzwolenie, za trzymanie się układów zamiast standardów.

 Naukowcy popełniają błędy w procesie badawczym z bardzo różnych przyczyn, toteż nie chodzi tu o szukanie dla nich usprawiedliwień, ale o odważne formułowanie uwag krytycznych wobec rozpraw tych osób, które intencjonalnie fałszowały dane lub też nie stosowały się do metodologicznych standardów badań. W Polsce trwa walka polityczna o władzę, toteż włączanie w nią niektórych naukowców może służyć realizacji ukrytego  programu, skrytych intencji eliminowania z pola sporu niewygodnych osób.     



(źródło: Obraz wygenerowany przy użyciu ChatGPT (OpenAI) na podstawie koncepcji autora)

Socjolog Jan Szczepański zwracał uwagę na to, jak trudna jest sytuacja moralna każdego człowieka bezwzględnie prawego, skoro spotyka się - jak ma to miejsce w przypadku recenzowania pseudonaukowych rozpraw - z falą hejtu, także we własnym środowisku akademickim. Nie tylko wśród socjologów - jak odnotował w swoich "Dziennikach" . Szczepański  - "(...) są ludzie, którzy na żądanie władz są zdolni zeznać pod przysięgą, że wczoraj o północy świeciło słońce". 

Antyelityzm jest charakterystyczny dla społeczeństw, w których rządzący dają pierwszeństwo populizmowi, popkulturze i celebrytom jako rzekomym autorytetom w niemalże wszystkich sprawach. Kwintesencją przeciwników merytokracji jest  antyracjonalizm oraz instrumentalizm w relacjach ze społeczeństwem. 

Patologia w nauce nie utrzymuje się tylko dlatego, że zdarzają się nieuczciwi badacze, lecz dlatego, że środowisko akademickie często nie ma wystarczającej woli, odwagi ani interesu, by reagować na deformacje, które powstają wewnątrz własnej wspólnoty. 

Najbardziej bolesna jest tu nie sama obecność oszustwa, stronniczości czy niedbalstwa, lecz mechanizm milczącej lojalności instytucjonalnej. Ujawnienie patologii oznacza bowiem nie tylko wskazanie „błędu” w artykule czy książce. Oznacza naruszenie sieci zależności: koleżeńskich, grantowych, promotorskich, recenzenckich, wydziałowych, redakcyjnych, rankingowych.


Etyka uczonego dotyczy nie tylko tego, co robi, jak prowadzi badania, ale także postaw, jakie przyjmuje wobec prawdy, krytyki, własnych interesów, studentów, współpracowników czy uczelni. Ważne jest zatem to, by rozmowy, dyskusje na te tematy nie przekształcały się w bezproduktywne moralizatorstwo.


(foto BŚ: z ubiegłorocznej edycji Spotkań)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Akademicki savoir-vivre

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22

Szkoła, która żyje wbrew sobie, czyli jak niektórzy nauczyciele ratują sens edukacji mimo ministerialnych deform