Posty

Kierunek studiów "praca socjalna" w ocenie Polskiej Komisji Akredytacyjnej

Obraz
  Kształcenie w szkołach wyższych profesjonalistów służb społecznych w zakresie "pracy socjalnej" nie cieszy się najwyższym zainteresowaniem wśród absolwentów szkół ponadpodstawowych. Są uczelnie które mimo posiadanej kadry nie mają naboru na ten kierunek studiów.  Postanowiłem przyjrzeć się tej sytuacji analizując raporty Polskiej Komisji Akredytacyjnej, której członkowie oceniali jakość kształcenia w latach 2010-2023 na tym kierunku w 45 jednostkach akademickich. Niestety, na stronie PKA są dostępne tylko 24 raporty z akredytacji na tym kierunku, ale dotyczą ostatnich lat, więc zawierają aktualne fakty i ich ocenę.  Poniżej zamieszczam tabelę zawierającą w pierwszej kolumnie liczbę studentów przyjętych na studia stacjonarne I stopnia, a jeśli także na studia II stopnia , to odpowiadająca im liczba jest po znaku + .  Analogicznie w drugiej kolumnie są liczby przyjętych na studia niestacjonarne studentów na kierunek "praca socjalna".  W kolejnych kolumnach zazna...

Konserwa po 500 zł

Obraz
  W rozdziale 2 Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego przyjętym przez Polską Akademię Nauk zostały ujęte m.in. uniwersalne zasady i wartości etyczne w pracy badawczej. Następująco uzasadnia się konieczność ich przestrzegania: "Podstawowe, uniwersalne zasady i wartości etyczne, na których opiera się integralność i wiarygodność nauki odnoszą się do przedstawicieli wszystkich, bez wyjątku, dyscyplin naukowych. Ich przestrzegania należy wymagać od naukowców, od instytucji, w których prowadzą oni badania, a także tych, które finansują badania, zajmują się ich publikacją i organizacją życia naukowego, zarówno w ich wzajemnych relacjach, jak i w kontaktach ze światem zewnętrznym ." (podkreśl. moje)  Wśród tych zasad i wartości znajduje się imperatyw nr 10, który brzmi:     "niewykorzystywanie swojego naukowego autorytetu przy wypowiadaniu się na tematy z poza obszaru własnych kompetencji" (Załącznik do uchwały Nr 2/2020 Zgromadzenia Ogólnego PAN z dnia 25 czerwca 2020 r...

Degradowanie przez polityków III RP pracy socjalnej pozostałością bolszewickiej praktyki

Obraz
  W wydanej przez profesora Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie  Arkadiusza Żukiewicza książce dotyczącej etyki pracy socjalnej, której okładką otwieram dzisiejszy wpis, jest poruszony wątek naukowego sporu o nazwę PRACA SOCJALNA. Jego zdaniem to  w PRL nastąpiła zmiana w terminologii i podstaw teoretycznych pedagogiki społecznej, w tym metodycznych w zakresie służby społecznej, pracy społecznej oraz pracowników społecznych na rzecz bolszewickiego modelu i kategorii „praca socjalna”, którą podporządkowano poprawności politycznej i ideologii socjalistycznej.  W czasach stalinizmu w Polsce Ludowej  zastępca komendanta Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego ds. politycznych  Adam Uziembło skrytykował Helenę Radlińską za to, że nie uwzględniła w swojej koncepcji pracy społecznej konieczności podporządkowania jej pracy politycznej i partyjnej w państwie.  Tym samym peerelowska  praca socjalna  była określana mianem teren...

Osiem lat destrukcji także w przedszkolnej edukacji i postawach części rodziców wobec niej

Obraz
  Nauczycielka wychowania przedszkolnego podzieliła się swoją opinia na temat zdumiewających postaw rodziców wobec edukacji przedszkolnej ich dzieci i skutkami w jej placówce jednej z reform Zjednoczonej Prawicy, która dotyczyła edukacji włączającej. Pisze do mnie, a przecież także do czytelników bloga, wśród których są nauczyciele, rodzice, politycy, dziennikarze itp.:  "Panie profesorze, oczywiście, jak w każdym przedszkolu czy w szkole, również u nas funkcjonują dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, wokół których kręci się cały system, praca, dostosowania, zatrudnienie kadry itd. wypełniamy, również te zalecenia, niemniej jednak ja się z nimi nie zgadzam. Pomijam już to, że współpraca jaka ma miejsce pomiędzy nauczycielami a rodzicami jest utrudniona, ta współpraca (szczególnie w pierwszym okresie) polega na wydobywaniu od rodziców strzępków informacji, na proszeniu o informację (a rodzic powie tyle ile chce i żąda pomocy).    Jak pomóc komuś kto stawia t...

Co będzie ze szkołą sanatoryjną?

Obraz
Do kogo mają pisać rodzice, pedagodzy, lekarze zatroskani o los chorych dzieci, wymagających sanatoryjnej opieki i należnej im edukacji? Kiedy i przez kogo zostaną wreszcie określone w Polsce nie tyle normy, bo tych mamy aż nadto, ale realne procedury egzekwowania od władz państwowych i samorządowych respektowania praw dziecka? Ile jeszcze książeczek, publikacji naukowych, popularnonaukowych musi się ukazać w III RP, by w kraju Janusza Korczaka:  -  nie trzeba było przeżywać śmierci umierającego dziecka na ulicy, w odległości 500 m od Komendy Policji,  - przerwać wreszcie wysoki wciąż stan nędzy i ubóstwa nieletnich,   - przestać pytać, jak kochać dziecko, tylko zapewnić mu szacunek w instytucjach opiekuńczo-wychowawczych i edukacyjnych,  - skończyć z polityką doraźnych, populistycznych zmian, pseudoreform oświatowych.  Ile jeszcze takich apeli, jak powyższy, trzeba będzie zamieszczać w mediach społecznościowych, by zyskać wiedzę, zrozumienie...

Czy rankingi "zabijają" szkoły?

Obraz
  Dominika Wantuch twierdzi w swoim artykule w " Wysokich Obcasach " (GW, 13.01.2024), że to rankingi zabijają szkoły, zaś niewiele mówią o jakości nauczania i o samych szkołach. Tekst publicystki jest reakcją na jeden z postulatów Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kierowniczej Kadry Oświatowej (OSKKO), które upomina się o likwidację egzaminu ósmoklasisty. Ponoć, gdyby nie było tego egzaminu, to zbyteczne okazałyby się rankingi liceów i szkół zawodowych/branżowych. Bzdura.  Przesłanka pierwsza brzmi: Skoro wyniki egzaminu ósmoklasisty decydują o tym, do którego liceum będzie mógł dostać się absolwent podstawówki, to jak zlikwidujemy ten egzamin, wszystkie szkoły ponadpodstawowe staną otworem, będą dostępne dla każdego, kto chce w nich pobierać naukę. Wantuch pisze:  "Jak na dłoni widać tu samonapędzający się mechanizm: do rankingowej szkoły uderzają uczniowie z najlepszym wynikiem ósmoklasisty, co winduje szkołę w rankingach, przyciągając jeszcze więcej, jeszcze lepiej roku...

Ministra edukacji kontynuuje politykę pozoranctwa

Obraz
  Czytam newsa  Dominika Gołdyna  z Radia Zet:  Minister edukacji szykuje prezent dla uczniów. "Wydaje się niezbędny"  i nie wierzę,  że to ma być oczekiwaną zmianą w szkolnictwie publicznym.  Już, natychmiast, zapewne od nowego semestru w szkołach publicznych ma być powoływany nauczyciel-rzecznik praw ucznia. Już widzę, jak nauczyciele ustawiają się w kolejce do dyrekcji, by to pani X czy pan Y mógł realizować się w tak zaszczytnej funkcji.  Do 1997 roku rzecznicy praw ucznia byli - zgodnie z ówczesną ustawą - powoływani w szkołach publicznych, ale zlikwidował tę funkcję postkomunistyczny minister edukacji profesor Jerzy Wiatr. Tak, to ten sam, którego studenci obrzucili jajkami, kiedy przyjechał na Uniwersytet Jagielloński, by spotkać się z kadrą i młodzieżą akademicką.   Od 1997 roku rzecznikiem praw ucznia miał być tylko jeden inspektor w każdym kuratorium oświaty. Pamiętam doskonale, jak stworzona w ten sposób fikcyjna rol...