Najlepsza szkoła, tylko czego?
Jeden z dyrektorów szkół publicznych zarejestrował się na stronie programu "Najlepsza szkoła" zapewne zainteresowany atrakcyjnością i być może nawet elitarnością wyzwania, z jakim chciał się zmagać wraz ze swoimi współpracownikami. Niestety nie zapoznał się z regulaminem uczestniczenia w tym programie, bo tak czyni też duża część Polaków, kiedy zawiera umowy w różnych instytucjach, które kuszą atrakcyjnością swoich usług lub produktów. Tu też ów program został potraktowany jako jakiś produkt, który jest wartościowy, ale zarazem należy zań najpierw zapłacić. Dyrektor nie zauważył, że ów program nie jest darmową ofertą, a dopiero - jak to Polak, po szkodzie, dostrzegł informację na ten temat w "Regulaminie" zapisaną małą czcionką. Nie jest to jednak prawdą, gdyż ta informacja jest akurat napisana taką samą czcionką, jak tekst całego Regulaminu. Właśnie na tym bazuje firma, która postanowiła zarobić nie tylko na sprzedaży rywalizacji międzyszkolnej, ale i ...