07 lutego 2026

Uniwersytet – teatr, z którego uciekają widzowie

 


Uniwersytet wciąż chce być świątynią wiedzy. Wystarczy jednak wejść do niektórych sal wykładowych, by poczuć, że to raczej teatr, ale nie awangardy, nie laboratorium sztuki, lecz teatr prowincjonalny, grający wciąż tę samą sztukę sprzed pół wieku. Studenci? Siedzą jak znudzeni widzowie, wlepieni w telefony, częściej obecni w świecie AI niż w notatkach z literatury. 

Wykładowca? Recenzuje własny monodram, w którym tylko on zna pointę. Niektórzy studenci cieszą się, że prowadząca wykład  w ogóle coś mówiła,  Ważne, by mówiła wyraźnie i pozwalała na fotografowanie tekstu, który został wklejonego z artykułu do slajdów. 

Dla wielu młodych studiowanie oznacza dziś obowiązek „odsiedzenia godzin” w salach, podczas gdy w codzienności korzystają z narzędzi AI i uczestniczą w równoległym świecie wiedzy. Konserwatywne formy – wykład ex cathedra, zaliczenie testowe, pasywność – są w sprzeczności z ich potrzebą twórczości i krytycznego myślenia. Sztuka zawsze wyprzedza czas; uniwersytet natomiast strzeże status quo kadry, nie studentów.

OECD przypomina nam, że niemal połowa dorosłych Polaków ma problem z rozumieniem tekstu i rozwiązywaniem problemów (PIAAC 2023). Tymczasem uczelnie zamiast rozwijać te kompetencje, każą je chować pod dywanem – w imię zaliczeń, kolokwiów i egzaminów. Education at a Glance (2025) informuje, że 45% młodych ma dyplom, ale co z tego, skoro dyplom coraz częściej jest jak kostium w garderobie: ładny na zdjęciu, bezużyteczny w prawdziwym życiu? Inflacja tytułów nie idzie w parze z jakością, a uczelnia zaczyna przypominać sklep z garniturami, w którym brakuje materiału.

Studenci rezygnują. W Polsce nawet 30–40% porzuca studia, a na niektórych uczelniach znika 70% pierwszorocznych. Nie dlatego, że „nie dali rady”, ale dlatego, że dali sobie spokój. Bo kto chce płacić za bilety na spektakl, którego dramaturgia kończy się w akcie pierwszym? Bo kto ma czas siedzieć na wykładach, kiedy w sieci można nauczyć się więcej, szybciej i praktyczniej?

Badania wskazują na pięć głównych przyczyn:

  • niski poziom dydaktyki (teoria oderwana od praktyki, brak sensu i elastyczności),
  • czynniki ekonomiczne (koszty utrzymania, praca atrakcyjniejsza niż studia),
  • czynniki psychospołeczne (stres, wypalenie, brak wsparcia),
  • słabe przygotowanie ze szkoły średniej,
  • niedostosowanie programu studiów do oczekiwań, zainteresowań młodzieży , ale też do rynku pracy (Frontiers in Education, 2023; Inside Higher Ed, 2024).

Nie tylko studenci uciekają, ale też młodzi naukowcy. Zamiast pisać, badać, tworzyć – toną w biurokracji, raportach, punktozie i sprawozdaniach. Zamiast grać w pierwszym rzędzie, wybierają zejście ze sceny, bo po co zostać w teatrze, w którym role główne grają ci sami od dekad, a dla młodych zostaje tylko statystowanie?

Konserwatywna dydaktyka, zabetonowane struktury, mania kontroli zamiast dialogu – to główne rekwizyty tego spektaklu. I choć świat AI oferuje scenę pełną świateł i nowych możliwości, uniwersytet broni swojej kurtyny jakby od niej zależało przetrwanie cywilizacji. Tyle że widownia pustoszeje.

Powody rezygnacji układają się w pewien wzór: studenci odchodzą, gdy bilans kosztów (psychicznych, finansowych, czasowych) przewyższa realne korzyści z edukacji. A korzyści są coraz mniej widoczne, bo dyplom nie gwarantuje pracy, a dydaktyka nie daje satysfakcji.

Wniosek? Uniwersytet dziś przypomina teatr formy bez treści. Sala coraz bardziej pusta, aktorzy schodzą ze sceny, reżyserzy powtarzają stare frazy. Możemy dalej w to grać aż zostanie tylko echo w pustych murach, albo możemy przepisać scenariusz: z widza zrobić współautora, ze studenta – twórcę, a z nauki –  przedstawienie teatralne.

Jeśli nie, to publiczność już znalazła sobie inne miejsce, w świecie AI, w którym sztuka dopiero się zaczyna.

 

(foto: moje)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie będą publikowane komentarze ad personam