Paulo Freire pod ideologicznym nadzorem Piotra Stańczyka
Warto przeczytać „Pedagogikę uciśnionych” Paulo Freirego. Warto też nie pozwolić, by ostatnie słowo w jej polskim wydaniu należało do interpretatora, który postanowił poprawić autora, uporządkować go ideologicznie i wyjaśnić czytelnikowi, co Freire naprawdę miał na myśli — nawet tam, gdzie Freire najwyraźniej nie zamierzał myśleć zgodnie z instrukcją. Piotr Stańczyk zatytułował swoje posłowie „Wymyślenie Freirego na nowo”. Tytuł jest trafny, choć zapewne nie w zamierzonym sensie. Nie chodzi bowiem o ponowne odczytanie Freirego w nowych warunkach historycznych, lecz o ubranie go w nieco przykurzony kostium ortodoksyjnego marksizmu, dopisanie współczesnych przeciwników politycznych i przekonanie czytelnika, że dopiero materialistyczna wykładnia pozwala zobaczyć prawdziwego autora. Tymczasem pedagogia Freirego nie była gotowym zestawem metod, który można przenosić z brazylijskiej wsi lat sześćdziesiątych XX wieku do polskiej szkoły, uniwersytetu albo przestrzeni cyfrowej. Powstała w...