Komisja Edukacji Narodowej — miała zakończyć monopol ministerstwa

 

Obywatelski Pakt dla Edukacji - SOS dla Edukacji


 

Drugą z ważnych obietnic Koalicji Obywatelskiej w 2023 roku było powołanie Komisji Edukacji Narodowej. Nie chodziło o kolejną komisję parlamentarną ani o honorowe ciało doradcze, które spotka się kilka razy w roku, przyjmie protokół i zniknie w cieniu ministerialnego gabinetu. Koncepcja była daleko poważniejsza.

Komisja miała stać się niezależną instytucją publiczną, utworzoną ustawą, posiadającą własny budżet, zaplecze analityczne i mandat do długofalowego myślenia o edukacji. Miała integrować wiedzę nauczycieli, naukowców, samorządów, organizacji społecznych, rodziców i uczniów. W dalszej perspektywie rozważano powierzenie jej zadań dotyczących podstaw programowych, egzaminów zewnętrznych, monitorowania jakości edukacji, a nawet wyłaniania kuratorów.

Autorzy projektu pisali jasno: zmiana osoby ministra nie wystarczy. Potrzebne jest odejście od sytuacji, w której każda kolejna ekipa polityczna na nowo urządza szkołę według własnego programu. I co z tej koncepcji pozostało?

Powołano atrapę, czyli Radę do spraw monitorowania wdrażania reformy oświaty imienia Komisji Edukacji Narodowej przy Instytucie Badań Edukacyjnych. Sama oficjalna strona reformy MEN wskazuje, że jest to rada monitorująca ministerialną reformę, a nie niezależna Komisja Edukacji Narodowej wyposażona w ustawowy mandat, własną podmiotowość i autonomiczne kompetencje. 

Nazwa została więc częściowo zachowana, ale  sprofanowano sens instytucji. To nie jest realizacja obietnicy. To jej administracyjna imitacja.

Miała powstać Krajowa Komisja Edukacji, która wreszcie sprawiłaby, że edukacja stanie się dobrem wspólnym a nie zawłaszczanym co kilka lat przez kolejne formacje partii politycznych.  

Dlaczego społeczeństwo uwierzyło politykom? 

Uwierzyło, ponieważ politycy opozycji lat 2015-2023 mówili językiem, który był bliski zawiedzionej części edukacyjnych profesjonalistów. Ówczesna opozycja mówiła o autonomii. Mówiła o odbudowie zaufania. Mówiła, że władza nie może działać przeciwko nauczycielom. Mówiła, że edukacja nie może być łupem każdej kolejnej większości parlamentarnej. Mówiła, że po latach centralizmu nadejdzie czas autentycznego partnerstwa. 

Podpisali Pakt Obywatelski dla Edukacji. Środowiska pozarządowe, stowarzyszenia nauczycielskie, uczniowskie, rodzicielskie nie stali przy sygnatariuszach Paktu z notariuszem. Nie domagali się weksla ani zabezpieczenia majątkowego. W demokracji publiczna deklaracja polityczna powinna wystarczyć.

Dziś okazuje się, że upokorzone w 2019 roku środowisko nauczycielskie potraktowało poważnie coś, co dla części podpisujących mogło być tylko przedwyborczym rytuałem.

Pakt nadal obowiązuje — przynajmniej dla tych, którzy uwierzyli ówczesnej opozycji, która dziś współtworzy rząd.  

My, nauczyciele i naukowcy, nadal pamiętamy, że szkoła miała zostać uwolniona od partyjnego władztwa.

Pamiętamy, że mieliśmy stać się współgospodarzami własnego zawodu.

Pamiętamy, że Komisja Edukacji Narodowej miała zapewnić polityce oświatowej ciągłość wykraczającą poza kadencję jednego ministra i jednego parlamentu.

Pamiętamy podpisy.



Być może politycy liczą na to, że nauczyciele są zbyt zmęczeni kolejnymi reformami, zbyt przeciążeni codzienną pracą i zbyt rozproszeni, aby upominać się o niespełnione zobowiązania.

Być może mają rację, ale władza, która wygrywa wybory dzięki społecznemu zaufaniu, nie powinna sprawdzać, jak długo można to zaufanie eksploatować bez ponoszenia konsekwencji. Obywatele III RP nie domagają się przywileju, ale realizacji demokratycznej umowy. Nie chcą kolejnej instytucji podporządkowanej ministrowi. Oczekują instytucji, która ograniczy ministerialny monopol. 

Nie chcą, aby politycy po raz kolejny urządzali nauczycielom zawód, gdyż chcą współodpowiadać za jego zasady. Nie chcą też słyszeć, że „teraz nie ma odpowiedniego momentu”. Dla decentralizacji oświaty i jej uspołecznienia nigdy nie ma odpowiedniego momentu z punktu widzenia tych, którzy muszą a nie chcą oddać część władzy.


Apel do rządzących

Nie podpisaliście Paktu jako opozycja. Podpisaliście go jako przyszła władza. Dziś nią jesteście. Powróćcie więc do własnych zobowiązań. Powołajcie rzeczywistą Komisję Edukacji Narodowej. Rozpocznijcie prace nad Samorządem Zawodowym Nauczycieli.

Albo powiedzcie otwarcie, że Pakt był potrzebny tylko do wyborów, bo nauczyciele mogą wybaczyć politykom każdy błąd. Znacznie trudniej wybaczą im wykorzystane zaufanie.

Najpierw prosiliście nas, abyśmy uwierzyli w demokratyczną zmianę szkoły. Dziś my prosimy was o coś znacznie trudniejszego: abyście uwierzyli we własne podpisy.

 

Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22