Gerontologia bez pamięci i przypisów? O czeskim Wstępie do gerontologii

 


Książka Libuše Čeledovej, Zdeňka Kalvacha i Rostislava Čeveli Úvod do gerontologie, wydana w Pradze w 2016 roku, nie doczekała się – jak się wydaje – pogłębionej recepcji ani krytycznej debaty naukowej. Trudno się temu szczególnie dziwić. Jest to publikacja bardzo syntetyczna, podręcznikowa i nienowatorska, pomyślana raczej jako elementarne wprowadzenie do problematyki starzenia się niż jako monografia proponująca oryginalną koncepcję gerontologiczną. 

Jej wartość polega przede wszystkim na uporządkowaniu podstawowych zagadnień, nie zaś na wprowadzeniu nowego paradygmatu, modelu badawczego czy interpretacji starości.

Problematyka wieku senioralnego nie jest jednak odkryciem współczesności. Jej naukowe i filozoficzne korzenie sięgają co najmniej XVII wieku. Już Jan Amos Komeński, kojarzony przede wszystkim z dydaktyką i pedagogiką ogólną, poświęcił jedną z części swojej koncepcji edukacji całożyciowej „szkole starości” lub „szkole starzenia się”. Ten fragment jego myśli bywa określany mianem duchowej gerontologii. Autor Pampaedii i Methusalema pisał o potrzebie przygotowania człowieka do starości oraz refleksji nad sensem ostatniego etapu życia. Starość nie była dla niego wyłącznie okresem biologicznego osłabienia, lecz fazą wymagającą duchowego dojrzewania, bilansu życia i świadomego zmierzania ku jego spełnieniu.

Sto lat później, w 1797 roku, Christoph Wilhelm Hufeland, dziekan Wydziału Lekarskiego w Berlinie, opublikował rozprawę O sztuce przedłużenia ludzkiego życia. Dzieło to zapoczątkowało rozwój makrobiotyki, rozumianej wówczas jako wiedza o prewencyjnej opiece nad człowiekiem, higienie życia i racjonalnej aktywności w okresie starzenia się. W ten sposób filozoficzne pytania o sens starości zostały uzupełnione przez perspektywę medyczną, profilaktyczną i biologiczną.

Zapewne także w pracach polskich gerontologów przywoływane są dzieje badań nad starzeniem się i starością. W tym miejscu warto jednak zwrócić uwagę przede wszystkim na sposób, w jaki historię własnej dyscypliny rekonstruują autorzy czeskiego podręcznika.

Jak piszą, rozwój eksperymentalnej gerontologii w ich kraju datuje się na lata trzydzieste XX wieku, a jednym z ważnych impulsów miał być przekład na język czeski pracy amerykańskiego geriatry E.V. Cowdry’ego z 1942 roku. Następnie autorzy wskazują na powstanie w 1950 roku w Czechosłowacji struktur Międzynarodowego Stowarzyszenia Gerontologicznego.

Zastanawiające jest jednak to, że w syntetycznej rekonstrukcji dziejów gerontologii niemal pomijają dorobek rodzimych uczonych z okresu socjalistycznego. Przywołują przede wszystkim autorów amerykańskich, niemieckich i brytyjskich, jak gdyby czechosłowacka gerontologia i geragogika nie wykształciły własnych tradycji, szkół badawczych i form instytucjonalnych.

Jest to tym bardziej zdumiewające, że w latach osiemdziesiątych XX wieku intensywnie rozwijała się u naszych południowych sąsiadów geragogika – nauka integrująca wiedzę biologiczną i biomedyczną z socjologią, prawem, psychologią, pedagogiką i teorią edukacji dorosłych. Współpracę naukową z czechosłowackimi uczonymi prowadziła profesor Uniwersytetu Łódzkiego Olga Czerniawska, jedna z najważniejszych polskich badaczek edukacji dorosłych i osób starszych.

Już w 1979 roku Eduard Livečka opublikował rozprawę Úvod do gerontopedagogiky. Był to jeden z ważnych tekstów wyznaczających pedagogiczną perspektywę badań nad starością. Gerontopedagogika nie ograniczała się przecież do opisu biologicznych procesów inwolucyjnych ani do organizowania instytucjonalnej opieki nad osobami niesamodzielnymi. Pytała o edukację ludzi starszych, ich aktywność społeczną, rozwój osobowy, samokształcenie, uczestnictwo w kulturze i zachowanie podmiotowości.

Tymczasem współczesne, młodsze pokolenie badaczy zdaje się odcinać od własnej historii i narodowego dziedzictwa naukowego. Jest to szczególnie widoczne właśnie w dyscyplinie, która wraz z andragogiką należała niegdyś do bardziej dynamicznie rozwijających się obszarów nauk pedagogicznych w Czechosłowacji.

W 2014 roku Libuše Čeledová, Rostislav Čevela, Jan Holčík, Zdeněk Kalvach i Pavel Kubů opublikowali kolejną pracę z tego zakresu ("Gerontologia społeczna"), a dwa lata później ukazał się Wstęp do gerontologii autorstwa Čeledovej, Kalvacha i Čeveli. Można było oczekiwać, że podręcznik ten nie tylko uporządkuje współczesną wiedzę, ale również ukaże ciągłość czeskiej i czechosłowackiej myśli gerontologicznej. Tak się jednak nie stało.

Demografia bez pedagogiki

Z demograficznego punktu widzenia autorzy dzielą społeczeństwo na trzy kategorie wiekowe: typ progresywny, obejmujący dzieci od urodzenia do czternastego roku życia; typ stacjonarny, czyli ludność w wieku reprodukcyjnym od piętnastego do czterdziestego dziewiątego roku życia; oraz typ regresywny, postreprodukcyjny, obejmujący osoby powyżej pięćdziesiątego roku życia (zob. graf.1).




Już sama ta klasyfikacja budzi wątpliwości. Człowiek po pięćdziesiątym roku życia zostaje bowiem zakwalifikowany do grupy regresywnej, choć może pozostawać aktywny zawodowo, społecznie, intelektualnie i twórczo przez kolejne trzydzieści lub czterdzieści lat. Kategoria demograficzna przechodzi tu niemal niezauważalnie w kategorię aksjologiczną. „Postreprodukcyjność” zaczyna brzmieć jak społeczna nieprzydatność, a biologiczny opis może utrwalać obraz późniejszej dorosłości jako czasu schyłku.

Autorzy wyróżniają ponadto trzy typy rewolucji demograficznej. W typie angielskim spadek urodzeń następuje z wyraźnym opóźnieniem wobec spadku śmiertelności, co prowadzi do wzrostu liczby ludności. W typie francuskim spadek umieralności i urodzeń zachodzi niemal równolegle, dlatego ogólna liczba ludności pozostaje względnie stabilna. Typ meksykańsko-japoński ma się natomiast charakteryzować szczególnym układem zmian śmiertelności i dzietności, prowadzącym do gwałtownego wzrostu liczby obywateli. Autorzy przewidują, że do zasadniczych turbulencji demograficznych w Czechach może dojść około 2050 roku.

Są to informacje przydatne jako element demograficznego kompendium. Nie prowadzą jednak do pytań najważniejszych z punktu widzenia pedagogiki: jak przygotowywać społeczeństwo do starzenia się? Jak zmieniać instytucje edukacyjne, kulturę pracy i relacje międzypokoleniowe? Jak wspierać osoby starsze, aby nie stawały się jedynie przedmiotem polityki zdrowotnej i socjalnej?

Egzystencjalny wymiar starości

Najbardziej interesujący fragment książki dotyczy uwarunkowań życia osób starszych w krajach wysoko rozwiniętych. Autorzy wychodzą tu poza medyczny i demograficzny opis starości, przyjmując perspektywę egzystencjalną. Zwracają uwagę, że życie społeczne w krajach zamożnych coraz częściej traci zakotwiczenie w trwałym systemie norm etycznych – uniwersalnych czy chrześcijańskich. Dominacja indywidualizmu wpływa zaś szczególnie boleśnie na sytuację ludzi starszych.

Proces ten wyraża się w wykluczeniu społecznym, utracie partycypacji, poczucia przynależności i przydatności. Prowadzi do osamotnienia, które należy odróżnić od samotności. Samotność może być wyborem, przestrzenią namysłu i autonomii. Osamotnienie jest doświadczeniem opuszczenia – ograniczeniem kontaktów, komunikacji, bliskości i pomocy ze strony innych ludzi.

Wraz z pogorszeniem zdrowia, osłabieniem sił fizycznych i sprawności intelektualnej pojawia się utrata samowystarczalności oraz niemożność kontynuowania ważnych wcześniej form aktywności. Człowiek traci autonomię i kontrolę nad własnym życiem. Wzrasta ryzyko demencji, uzależnienia od innych i instytucjonalizacji.

Zubożenie ogranicza możliwość utrzymania wcześniejszego poziomu życia, ale narusza również poczucie godności. Owdowienie i śmierć najbliższych prowadzą do rozpadu świata relacji, który przez dziesięciolecia stanowił podstawę tożsamości.

Pojawia się obniżenie poczucia własnej wartości i integralności osobowej, wyrażające się w dramatycznym zdaniu: „to już nie jestem ja”. Osoby starsze doświadczają lekceważenia, poniżania, niestosownych reakcji i ageizmu. Tracą nie tylko najbliższych, lecz także mistrzów, przewodników i ludzi, którzy stanowili punkty orientacyjne w świecie wartości.

Zmieniająca się rzeczywistość staje się coraz mniej zrozumiała. Narasta poczucie dezorientacji, wykorzenienia i egzystencjalnego zmęczenia długim życiem. Autorzy nawiązują w tym kontekście do fenomenu Makropulos – dramatu długowieczności, która przestaje być darem, a staje się ciężarem.

Kulminacją tego procesu może być rezygnacja, utrata sensu i woli życia, a nawet skrajne zaniedbywanie siebie – self-neglect. Jest to jedna z najmocniejszych partii książki, ponieważ pokazuje, że starość nie jest wyłącznie problemem sprawności organizmu. Jest doświadczeniem związanym z tożsamością, godnością, przynależnością i sensem istnienia.

Na tym jednak kończy się poznawcza siła omawianej publikacji. Autorzy trafnie katalogują zagrożenia, ale nie tworzą własnego modelu ich przezwyciężania. Nie proponują wyrazistej koncepcji edukacyjnej, społecznej ani kulturowej, która odpowiadałaby czeskim realiom. Nie dowiadujemy się, co odróżnia starzenie się w Czechach od starzenia się w innych społeczeństwach europejskich, poza ogólnymi wskaźnikami demograficznymi.

Coraz mniej jest w tego rodzaju książkach analiz, modeli i projektów, które potwierdzałyby odrębność społecznych oraz kulturowych uwarunkowań „złotej jesieni życia” – czy też, mówiąc językiem bardziej tradycyjnym, inwolucji personalnej – w konkretnym kraju.

Zamieszczony na końcu wykaz literatury nie rozwiązuje tego problemu. Obejmuje przede wszystkim publikacje samych autorów oraz innych czeskich badaczy, wydane w latach 2002–2014. Nie ma w nim dzieł wielu zagranicznych uczonych, których poglądy, teorie i modele są omawiane w zasadniczej części książki. Nie ma także znaczących prac z wcześniejszego dorobku czechosłowackiej geragogiki, w tym tych, które mogłyby ukazać historyczną ciągłość pedagogicznej refleksji nad starością.

Powstaje zatem osobliwa konstrukcja: autorzy pomijają własną tradycję naukową, ale zarazem nie dokumentują należycie dorobku zagranicznego, na który się powołują. To, co rodzime, zostaje wyparte z pamięci, natomiast to, co obce, pojawia się bez bibliograficznego zakotwiczenia. Czytelnik nie może więc zweryfikować ani kompletności rekonstrukcji historycznej, ani trafności prezentowanych interpretacji.


Nie jest to drobna niedoskonałość redakcyjna. W publikacji naukowej, zwłaszcza mającej pełnić funkcję akademickiego wprowadzenia do dyscypliny, przypisy i bibliografia nie są ozdobą. Stanowią podstawowy mechanizm kontroli wiedzy. Pozwalają odróżnić ustalenia autorów od cudzych koncepcji, sprawdzić źródła danych, rozpoznać tradycje teoretyczne i ocenić rzetelność rekonstrukcji stanu badań. Bez tego podręcznik przestaje być przewodnikiem po wiedzy, a staje się zbiorem twierdzeń, których pochodzenia czytelnik musi się domyślać.

Trudno zatem nie postawić pytania o odpowiedzialność recenzentów wydawniczych. Jak dwaj recenzenci mogli rekomendować do druku w oficynie Uniwersytetu Karola książkę, w której liczne odwołania do zagranicznych dzieł i modeli nie znajdują odpowiedników ani w przypisach, ani w końcowej bibliografii? Czy nie zauważyli tej elementarnej niespójności? Czy uznali, że syntetyczny i podręcznikowy charakter publikacji zwalnia autorów z obowiązku dokumentowania źródeł? A może recenzja wydawnicza została sprowadzona do oceny ogólnej przydatności tekstu, bez sprawdzenia jego aparatu naukowego?

Nie można bez dostępu do treści recenzji rozstrzygnąć, jak przebiegał proces kwalifikowania książki do druku. Można jednak ocenić jego rezultat. Recenzenci nie wychwycili albo nie uznali za dyskwalifikującą wady, która w publikacji akademickiej powinna prowadzić co najmniej do żądania gruntownego uzupełnienia aparatu źródłowego. Odpowiedzialność nie spoczywa zatem wyłącznie na autorach. Obejmuje również recenzentów i redakcję naukową wydawnictwa, które firmuje książkę autorytetem najstarszego czeskiego uniwersytetu.

Nie dziwi więc, że publikacja nie wywołała większej dyskusji. Nie proponuje nowej teorii, nie rekonstruuje rzetelnie rodzimego dziedzictwa geragogicznego, a przywoływanego dorobku światowego nie dokumentuje w sposób umożliwiający naukową weryfikację. Może służyć jako syntetyczne kompendium wybranych zagadnień, ale trudno uznać ją za wzorcowe akademickie wprowadzenie do gerontologii.

Dobrze, że autorzy umieścili na początku motto przypisywane Lucjuszowi Anneuszowi Senece:

„Nie ma sensu pytać o to, czy życie ma sens. Ma bowiem taki, jaki sami mu nadamy”.

Zdanie to mogłoby otwierać głębszą refleksję o starości, gdyby książka konsekwentnie rozwijała egzystencjalny i pedagogiczny wymiar ludzkiego starzenia się. Sens starości nie rodzi się bowiem wyłącznie z opieki medycznej, sprawności biologicznej czy zabezpieczenia socjalnego. Tworzy się w relacjach, pamięci, kulturze, edukacji oraz w poczuciu, że człowiek – niezależnie od wieku – pozostaje podmiotem własnego życia.

Gerontologia pozbawiona pamięci o własnym dziedzictwie zubaża samą siebie. Gerontologia przywołująca cudzą wiedzę bez wskazania jej źródeł podważa natomiast naukową wiarygodność własnego przekazu. Tutaj wystąpiły oba te braki jednocześnie.


(we współpracy z AI. ChatGPT 5)

Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22