SzkoUA. Wyspa bezpieczeństwa, która potrzebuje mostów
(źródło: O szkole - SzkoUA)
Dziś
piszę o alternatywnej szkole - "SzkoUA", która - w związku z
rosyjską napaścią na Ukrainę i wielomilionową falą uchodźców do Polski - powstała w Warszawie wiosną 2022 roku z
inicjatywy Klubu Inteligencji Katolickiej i Fundacji Ukraiński Dom, przy
kluczowym wsparciu Save the Children. Początkowo miała umożliwić dzieciom
uchodźczym z Ukrainy dokończenie roku szkolnego. Projekt był przewidywany na
kilka miesięcy, ale okazał się potrzebny na czas nieokreśłony, bo tragiczna w
skutkach wojna w ich kraju trwa już ponad cztery lata.
Wokół
szkoły powstawało środowisko współpracy rodziców, wolontariuszy, organizacji
społecznych, instytucji kultury i firm. We wrześniu 2023 roku, dzięki
współpracy z Ośrodkiem Edukacji Montessori, SzkoUA weszła do polskiego systemu
oświaty, rozwijając model łączący polską i ukraińską podstawę programową.
To
ważna historia z perspektywy pedagogiki społecznej. Pokazuje szkołę nie jako
budynek, do którego skierowano określoną liczbę uczniów, lecz jako odpowiedź
ludzi i instytucji na rozpoznaną potrzebę. Jej powstanie można odczytać jako
przykład uruchomienia sił społecznych: ktoś udostępnił zasoby, ktoś wniósł
kompetencje, ktoś podjął odpowiedzialność organizacyjną, a nauczycielki i
nauczyciele zaczęli tworzyć wspólnotę edukacyjną.
Alternatywność
SzkoUA nie oznacza przy tym odrzucenia szkoły jako instytucji. Nie polega na
rezygnacji z programu, wymagań czy odpowiedzialności wychowawczej.
Proponowałbym rozumieć ją inaczej: jako poszukiwanie takiego sposobu
organizacji edukacji, który nie wymaga od dziecka dopasowania całej jego
biografii do jednego, z góry ustalonego formatu.
Dziecku,
które musiało uciekać przed wojną, nie wystarczy otworzyć drzwi szkolnego
budynku. Trzeba jeszcze stworzyć warunki, w których będzie mogło wejść do niego
bez poczucia, że wraz z przekroczeniem progu powinno pozostawić za sobą własny
język, pamięć, lęk i tęsknotę. Nie należy też oczekiwać, że zacznie planować
przyszłość tylko dlatego, iż znalazło się w kraju, w którym nie spadają na jego
dom bomby.
W
raporcie Katarzyny Stankiewicz i Anny Żurek o warszawskiej SzkoUA jedna z
psycholożek opowiada o zmianie dostrzeganej w rozmowach z uczniami. Początkowo
pytania o ich pragnienia przynosiły przede wszystkim odpowiedź, że chcą wrócić
do domu, albo deklarację, że nie chcą niczego robić.
Z
czasem zaczęły pojawiać się plany dotyczące przyszłości, także zawodowej. To
świadectwo osoby pracującej z dziećmi, ale zarazem ważna wskazówka, gdzie
szukać pedagogicznego sensu tej szkoły: nie tylko w kontynuowaniu nauki, lecz
również w odzyskiwaniu możliwości wyobrażenia sobie własnego życia.
Szkoła
dla dzieci uchodźczych powinna być miejscem, w którym przeszłość zostaje
wysłuchana, teraźniejszość staje się bezpieczniejsza, a przyszłość ponownie
otwarta. Uczniowie tej placówki mają jedno dzieciństwo, a realizują dwa
programy kształcenia - polski i ukraiński. Jej najbardziej charakterystyczną
cechą jest edukacja dualna. Nie chodzi tu o „hybrydowość” rozumianą jako
naprzemienne lekcje stacjonarne i internetowe, lecz o połączenie dwóch
porządków programowych i językowych.
Dokumenty
pokazują zarazem, że to połączenie należy opisywać precyzyjnie. Regulaminy
szkoły podstawowej i liceum dla lokalizacji przy Terespolskiej 19 mówią o
realizacji programu uwzględniającego polską podstawę programową, elementy
ukraińskiej podstawy oraz potrzeby uczniów z doświadczeniem uchodźstwa. Nie są
to zatem po prostu dwie szkoły, których plany zajęć nałożono na siebie.
Raport
odsłania pracę ukrytą za tym rozwiązaniem. Nauczyciele porównują podstawy
programowe, wybierają materiały i zespołowo konstruują program kształcenia. W
opisanej praktyce polska podstawa stanowi punkt odniesienia uzupełniany
treściami ukraińskimi, choć w niektórych obszarach nauczycielki wychodzą od
programu ukraińskiego, kiedy obejmuje on więcej treści przypisanych do danego
poziomu. To praca wymagająca nie tylko znajomości przedmiotu, ale także
umiejętności projektowania programu i współdziałania.
Szczególnym
rozwiązaniem są lekcje dualne, prowadzone wspólnie przez ukraińskiego
nauczyciela przedmiotu i nauczyciela języka polskiego jako obcego lub drugiego.
Odbywają się na wybranych przedmiotach, rotacyjnie, a nie podczas wszystkich
zajęć. Mają przybliżać polski język szkolnej edukacji: pojęcia, terminy i
sposoby wypowiadania się potrzebne na geografii, historii czy innych lekcjach.
Z założenia pełnią również funkcję podsumowania wcześniej poznanego materiału.
Pedagogiczny
sens tego rozwiązania jest czytelny. Uczeń nie powinien być zmuszony do wyboru
między rozumieniem treści a poznawaniem języka, w którym będzie musiał o tych
treściach mówić. Brak polskiego określenia nie dowodzi przecież braku
znajomości pojęcia.
Szczególna
trudność nie wynika tu z samej narodowości uczniów. Nawet wspólne pochodzenie
nie oznacza jednakowych doświadczeń, możliwości czy potrzeb. W SzkoUA spotykają
się dzieci z różnych środowisk i o bardzo różnej znajomości polszczyzny: jedne
przychodzą po nauce w polskiej szkole, inne po edukacji ukraińskiej, z
ograniczonym kontaktem z językiem polskim. Na tę różnorodność nakłada się
konieczność uzgadniania dwóch programów.
Nie
wolno jednak romantyzować owej podwójności. W tabeli porównującej modele
edukacji, zamieszczonej na czwartej stronie opracowania o modelu dualnym,
wskazano również jego obciążenia: przeciążenie dzieci nauką oraz wolniejsze
nabywanie kompetencji w języku kraju przyjmującego. Należy traktować je jako
ryzyka wymagające uwagi, nie jako nieuchronny los każdego ucznia.
Dwa
curriculum nie mogą oznaczać prawa dwóch systemów do całego czasu jednego
dziecka, a przecież bezpieczeństwo musi być ich codziennym
doświadczeniem.
SzkoUA
łączy edukację ze wsparciem psychospołecznym. W raporcie opisano współpracę
psycholożek, pielęgniarki i nauczycielek, pomoc indywidualną i grupową oraz
obecność specjalistek nie tylko w gabinetach, ale również w klasach i podczas
przerw. Uwagę przykuwa zwyczajny szczegół: pielęgniarka może zaproponować
herbatę i rozmowę. Nie jest to alternatywa dla profesjonalnej pomocy, lecz
przykład codziennej dostępności dorosłego.
Taką
szkołę warto postrzegać także przez sposób traktowania dziecka w sytuacji
typowych dla procesu kształcenia trudności, a nie wyłącznie przez deklarowaną
misję. W załączonej polityce przeciwdziałania przemocy zapisano obowiązek
cierpliwej i pełnej szacunku komunikacji, uwzględniającej trudne emocje
związane z doświadczeniem wojny. Zakazano krzyku, zawstydzania, upokarzania,
lekceważenia i obrażania. Dorosły ma słuchać dziecka, informować je o
dotyczących go decyzjach i brać pod uwagę jego oczekiwania.
Z
kolei w § 62 załączonego statutu przewidziano uwzględnianie znajomości języka
polskiego, wcześniejszego przebiegu kształcenia i okresu adaptacji. Możliwe są
dostosowane polecenia, dodatkowe wyjaśnienia oraz wydłużenie czasu pracy.
Szczególnie ważny jest zapis, że ograniczona znajomość polszczyzny sama w sobie
nie może być jedyną podstawą wystawienia oceny niedostatecznej.
Są
to zobowiązania normatywne, nie dowód, że każdy dzień przebiega bezbłędnie.
Wyznaczają one jednak kryteria odpowiedzialności szkoły, gdyż bezpieczeństwo
nie wynika automatycznie ze wspólnego pochodzenia uczniów. Musi być wytwarzane
przez relacje, przewidywalne zasady i rzeczywistą możliwość uzyskania pomocy.
Nie
należy też zamykać dzieci w tożsamości ofiar. Osoby pracujące w SzkoUA
przypominają w raporcie, że młodzi ludzie przeżywają również zwyczajne problemy
dorastania: pierwsze miłości, przyjaźnie, konflikty i poszukiwanie siebie.
Doświadczenie uchodźstwa jest ważnym kontekstem ich życia, lecz nie wyczerpuje
tego życia.
Model
oświatowy tej szkoły niesie z sobą inne pedagogicznie podejście do
integracji. SzkoUA skłania do namysłu nad odmienną drogą edukacji niż
bezpośrednie włączanie nowo przybyłych uczniów do klas ogólnodostępnych. Ta
odmienność zasługuje jednak na precyzyjne nazwanie.
Nie
istnieje jeden, jednolity model „zachodni”. We Francji włączenie do zwykłej
klasy jest zasadniczym rozwiązaniem, ale uzupełniają je jednostki UPE2A,
zapewniające dostosowane nauczanie języka francuskiego i indywidualizację
ścieżki szkolnej. W Berlinie funkcjonują klasy powitalne — Willkommensklassen
— przygotowujące uczniów do możliwie szybkiego przejścia do klas regularnych.
Także tam wyodrębnia się więc przestrzeń dodatkowej pracy, choć jej
deklarowanym kierunkiem jest wejście do głównego nurtu edukacji kraju
przyjmującego.
Na
tym tle swoistość SzkoUA polega na połączeniu odrębnej wspólnoty szkolnej,
edukacji w języku pochodzenia, intensywnej nauki polskiego i dwóch porządków
programowych. Jej model ma pozostawiać otwarte zarówno kontynuowanie edukacji w
Polsce, jak i powrót do szkoły w Ukrainie. Nie zakłada, że przyszłość dziecka
została już rozstrzygnięta przez sam fakt przekroczenia granicy.
Można
w tym dostrzec ważną różnicę między pomocą a zawłaszczaniem przyszłości. Pomoc
nie powinna żądać od uchodźcy deklaracji, że zostanie na zawsze. Nie powinna
też utrzymywać go w przekonaniu, że skoro kiedyś wróci, to teraźniejszość nie
zasługuje na pełnowartościowe życie. Można dociekać, czy szkoła „wyspowa”
nie utrudnia integracji?
To
pytanie jest zasadne. W raporcie pojawia się wyraźne rozróżnienie integracji z
polskim systemem edukacyjnym i integracji z polskim społeczeństwem. Połączenie
programów i przygotowanie do dalszej nauki nie są jeszcze równoznaczne z
budowaniem relacji z polskimi rówieśnikami. Sama kadra zarządzająca dostrzega
tę różnicę.
Z
drugiej strony wspólny adres szkoły nie gwarantuje wspólnoty. W badaniu opisano
przypadki dzieci przychodzących lub wracających do SzkoUA po trudnościach
adaptacyjnych, poczuciu wyobcowania i przemocy rówieśniczej w polskich
placówkach. Nie upoważnia to do oskarżenia wszystkich szkół ogólnodostępnych.
Pokazuje natomiast, że formalne włączenie może okazać się niewystarczające dla
konkretnego dziecka.
Dlatego
tak istotne jest zastrzeżenie zawarte w opisie modelu dualnego: ma on
uzupełniać inne formy kształcenia, a nie zastępować je jako powszechna zasada
edukacji dzieci uchodźczych. Jest propozycją dla uczniów o szczególnych
potrzebach i trudnościach adaptacyjnych. Nie stanowi uzasadnienia dla
systemowego rozdzielania dzieci według narodowości. Każda wyspa
edukacyjna potrzebuje spotkania z innymi.
O
przyszłości takiej szkoły współdecyduje to, co dzieje się poza jej murami.
Raport opisuje wyjścia do warszawskich instytucji kultury, wycieczki, wspólne
warsztaty i gry terenowe. Jednocześnie przedstawiciele wszystkich badanych grup
wskazywali, że kontaktów z polskimi rówieśnikami jest zbyt mało. Nie jest to
marginalny szczegół, lecz jedno z zasadniczych wyzwań projektu.
Nie
wystarczy zatem powiedzieć szkole: „integrujcie się”. Potrzebni są partnerzy
gotowi do wspólnego działania. Regularna współpraca z polską klasą, drużyną
harcerską, biblioteką, domem kultury czy klubem sportowym powinna tworzyć
okazje do poznawania się przez wykonywanie czegoś razem. Nie chodzi o
uroczystość, podczas której jedna grupa zostaje przedstawiona drugiej, lecz o
powtarzalność spotkań i możliwość powstania zwyczajnej koleżeńskiej relacji.
Taki kierunek współpracy wskazują również autorki raportu.
Interesującym
przykładem pracy nad otwartą tożsamością jest opisany w badaniu „Klub dialogu”.
Starsi uczniowie podejmują w nim trudne zagadnienia historii Polski i Ukrainy,
poszukują materiałów i poznają różne perspektywy. W spotkaniach uczestniczyli
także polscy historycy. Własna pamięć narodowa nie ma tu wykluczać rozmowy o
pamięci drugiego narodu.
To
właśnie mogłoby być jednym z najcenniejszych znaczeń edukacji programowo
dualnej: nie tylko poznanie dwóch zestawów treści, lecz uczenie się, jak
rozmawiać, kiedy odziedziczone opowieści nie układają się w jedną, łatwą
narrację. Solidarność międzyludzka nie kończy się wraz z projektem
pedagogicznym.
W
2024 roku SzkoUA otrzymała Nagrodę Banku Rozwoju Rady Europy za Spójność
Społeczną. Doceniono połączony program polsko-ukraiński, wspierające środowisko
nauki, pomoc psychologiczną oraz zatrudnianie nauczycieli uchodźczych. To ważne
uznanie społeczne, choć oczywiście nie zastępuje badań nad długofalowymi
rezultatami kształcenia.
Nagroda
nie zapewnia też trwałości codziennej pracy. W raporcie niestabilność
finansowania została wskazana jako przeszkoda w długofalowym planowaniu. Dziś
trzeba uwzględnić dodatkowo fakt, że Save the Children, organizacja kluczowa
dla powstania i rozwoju szkoły, zakończyła działania w Polsce w grudniu 2025
roku. Sama organizacja potwierdza tę informację w swoim oficjalnym komunikacie.
SzkoUA
nadal zaprasza do współpracy partnerów, którzy mogą wspierać jej codzienne
funkcjonowanie, wynagrodzenia nauczycieli, materiały, posiłki, edukację
językową i pomoc psychologiczną.
Powinniśmy
traktować to zaproszenie szerzej niż jako kolejną zbiórkę. Potrzebne jest
środowisko odpowiedzialności: stabilne finansowanie, współpraca samorządowa,
partnerstwa ze szkołami i instytucjami kultury, pomoc specjalistyczna oraz
rozwiązania ograniczające finansowe bariery dostępu. Solidarność powinna
obejmować nie tylko utrzymanie placówki, ale również możliwość korzystania z
niej przez dzieci, których rodziny mają najmniejsze zasoby.
Nie
wolno zapominać o dorosłych. Raport przypomina, że wiele nauczycielek i
specjalistek również doświadczyło uchodźstwa. Opisuje korzystanie z superwizji
oraz zachęcanie kadry do sięgania po wsparcie psychologiczne. Budowanie
środowiska pomocy dzieciom wymaga więc także troski o tych, którzy tej pomocy
udzielają.
Warto
więc tego typu placówkę wspierać bez mitologizowania. Zasługuje ona na
zainteresowanie nie dlatego, że przedstawiono ją jako szkołę doskonałą. Od
nowego roku akademickiego 2026/2027 nauczyciele, uczniowie i ich opiekunowie będą
mogli korzystać z pomocy specjalistów z Akademii Pedagogiki Specjalnej im.
Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Być może włączą się z badaniem potrzeb, oczekiwań
czy aspiracji uczniów i ich nauczycieli, stworzą pomost między pedagogiką pokoju Marii Montessori, pedagogiką serca Marii Łopatkowej, Janusza Korczaka a ukraińską pedagogiką kordialną
Wasyla Suchomlińskiego. Nie trzeba przecież dowodzić, że jedna pedagogia
jest rozwiązaniem dla wszystkich, aby uzasadnić troskę o tych, którzy
potrzebują właśnie takiego miejsca i troski.
Raport
Stankiewicz i Żurek jest jakościowym studium przypadku, wykorzystującym
wywiady, grupy fokusowe i obserwacje. Pozwala poznać praktyki, doświadczenia i
interpretacje uczestników. Nie daje jednak podstaw do ogłoszenia przewagi
modelu dualnego nad wszystkimi innymi rozwiązaniami. Trzeba też uwzględnić, że
rodzice zgłaszali się do badania dobrowolnie, a do rozmowy z uczniami wybrano
osoby z najstarszej klasy, kierując się między innymi ich zaangażowaniem.
Warto
zatem towarzyszyć tej inicjatywie również badawczo: śledzić dalsze losy
uczniów, rozwój kompetencji językowych, rzeczywiste relacje rówieśnicze,
obciążenie nauką i przejścia między systemami. Wsparcie i krytyczna refleksja
nie są przeciwieństwami. Pierwsze umożliwia działanie, druga pomaga je
doskonalić.
Nie
musimy jednak czekać na dowód istnienia idealnej szkoły, aby uznać potrzebę
szkoły uważnej na konkretne dzieci. Nie powinniśmy też wymagać od nich, by
swoją wdzięcznością, wynikami albo publicznymi opowieściami o cierpieniu
uzasadniały prawo do pomocy.
SzkoUA
można potraktować jako zaproszenie do trudniejszego rozumienia solidarności.
Takiego, które nie kończy się na udzieleniu schronienia, ale pomaga odzyskać
sprawczość. Nie odbiera języka, aby nauczyć drugiego. Nie rozstrzyga za
dziecko, gdzie ma być jego przyszłość, lecz stara się pozostawić mu więcej niż
jedną drogę.
Wyspa
bezpieczeństwa ma sens, gdy nie staje się miejscem pozostawienia ludzi samym
sobie. Jej trwanie jest zadaniem szkoły i jej partnerów. Dzieciństwa nie
da się przecież odłożyć do czasu, aż skończy się wojna. Znakomicie, że powstała
"wyspa radości", nadziei na życie w pokoju, nie tylko na czas życia uczniów
i ich nauczycieli na emigracji, ale na ich całe życie.
****
Dla osób, które mogą wspomóc tę edukację podaję numer konta
Ośrodek
Edukacji Montessori
73 1140 2004 0000 3902 8388 3367
***
(we współpracy z AI: ChatGPT.5)
Komentarze
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam