Jak selekcjonuje się wyniki sondaży

 

Dzięki udostępnieniu przez brytyjski Ipsos pełnych topline tables okazuje się, że raporty Ipsos nie stanowią „całości wyników”, lecz są pierwszą warstwą ich selekcji. Tabela z najnowszego sondażu Ipsos ujawnia pełny zestaw pytań, dokładne brzmienie zmiennych, wyniki wszystkich uczestniczących w diagnozie krajów, liczebności prób oraz strukturę odpowiedzi. Tymczasem raport główny w języku angielskim zawiera tylko część problemów, które są upublicznione. Uczciwie informuje się, że zainteresowani pełnym raportem danych krajowych, muszą o nie wystąpić. 

Bez pomocy AI nie byłbym w stanie odczytać tę tabelę, gdyż rozmiar czcionki jest mikroskopijny. Z tą pomocą można było wyróżnić właściwie trzy poziomy analiz tego typu sondaży:

1. pomiar — pytania, odpowiedzi i pełne tablice danych;
2. raport międzynarodowy — selekcja wyników uznanych przez autorów za najważniejsze;
3. komentarz krajowy — ponowna selekcja, już osadzona w lokalnym kontekście politycznym i medialnym.

Dopiero zestawienie tych trzech poziomów pokazuje, jak daleko może przesunąć się znaczenie pierwotnego sondażu diagnostycznego.

Szczególnie cenne jest to, że tabela nie tylko podaje procenty, ale zawiera dokładne treści pytań. Można więc sprawdzić, czy komentujący dane z raportu mówią o tej samej zmiennej, którą rzeczywiście mierzono. W przypadku Education Monitor 2026 mamy osobno pytania o zakaz social mediów dla dzieci poniżej 14 lat, zakaz smartfonów w szkołach, zakaz AI w szkołach, wartość studiów, mobilność społeczną, bezpieczeństwo, przyszłość młodych i nierówności. 

Dzięki dostępowi do pełnej bazy danych można wykazać, że pojawiające się narracje krajowe manipulacyjnie scalały kwestie, które w kwestionariuszu były wyraźnie rozdzielone. 



Pełna tabela ma jeszcze jedną ogromną zaletę: pokazuje dane niewygodne dla krajowych narracji. W raporcie czy komunikacie dla mediów łatwo wyeksponować wynik korzystny lub nośny, ale w topline nie da się „schować” tego, że obok niego istnieją inne zmienne, czasem prowadzące do znacznie bardziej złożonego obrazu. To właśnie zobaczyliśmy w przypadku odpowiedzi respondentów z Polski.



Można mówić o wysokim poparciu dla ograniczeń technologicznych, spadku pozytywnej oceny systemu edukacji, słabej wierze w „świetlaną przyszłość” młodych oraz względnie silnym przekonaniu o poprawie życia względem pokolenia rodziców. Tego nie da się jednak zredukować do jednego chwytliwego nagłówka. 

Dlatego dla badacza polityk oświatowych pełne topline powinny mieć wyższy status poznawczy niż komunikat prasowy, a często także wyższy niż sam raport syntetyczny, gdyż ten jest już ukrytą interpretacją danych. Komunikat krajowy natomiast okazuje się interpretacją interpretacji!

Można to ująć bardzo prosto: Kwestionariusz i pełne tablice pokazują, co zmierzono. Raport pokazuje, co autorzy uznali za warte pokazania. Komentarz krajowy informuje tylko o tym, co rządzący w danym kraju uznali za użyteczne do zakomunikowania opinii publicznej.

Udostępniona przez Brytyjczyków tabela bardzo istotnie zmienia recepcję dostępnych publicznie raportów i ich krajowych komentarzy, bo pokazuje nie tylko, co Ipsos Polska wybrał do komunikatu, lecz przede wszystkim co pozostawił poza nim. A kilka pominiętych wyników jest co najmniej równie ważnych, jak te wyeksponowane.

Polski wpis eksponuje tylko cztery zespoły informacji: wzrost poparcia dla zakazu social mediów, trzy najczęściej wskazywane problemy młodych, wybór „studia czy praca” oraz przekonanie o możliwościach za granicą. Tymczasem topline zawiera cały blok pytań o jakość edukacji, nierówności, wartość dyplomu, przyszłość młodych, bezpieczeństwo, AI, smartfony oraz kondycję psychiczną i fizyczną. 

Dzięki temu dowiadujemy się, czego mogłaby obawiać się ministra Barbara Nowacka, gdyby opinia publiczna  dowiedziała się o tym, jak fatalnie postrzegana jest rzekoma reforma szkolna lat 2024-2026. W 2026 roku tylko 24,5% Polaków ocenia jakość polskiego systemu edukacji jako dobrą. Natomiast średnia dla 31 krajów uczestniczących w tej diagnozie wynosi 32,7%. Jednocześnie 37,3% Polaków ocenia system źle.

To nabiera szczególnego znaczenia dopiero w niniejszym zestawieniu postrzegania polskiego systemu edukacji jako dobrego:

2024 — 18% 
2025 — 35% 
2026 — 24,5% 

W 2025 r. Ipsos Polska uczynił wzrost z 18% do 35% wręcz tytułem komunikatu: „Lepsza ocena systemu edukacji”. Sam raport potwierdzał 35% pozytywnych ocen Polski. Rok później następuje spadek o około 10,5 pkt proc., ale w polskim komunikacie z 2026 r. ocena systemu edukacji znika całkowicie.  

Jak widać, prowadzący rzekomo naukowe badania nie musieli manipulować liczbami. Wystarczyło w roku korzystnym dla władz MEN uczynić je nagłówkiem, a w roku mniej korzystnym,  a tuż przed 1 września 2026 roku jej w ogóle nie zakomunikować.

Nie ujawniono, że badanie jednak pytało wprost o smartfony. Topline ujawnia coś, czego nie było w skróconym raporcie Ipsos. Zadano bowiem respondentom bezpośrednio pytanie: Do you think the use of smart phones should be banned in schools?

Tak więc w badaniu w 2026 roku nie pytano wprost o szkolny zakaz smartfonów. Tymczasem informowano społeczeństwo, że 67% respondentów popiera zakaz smartfonów w szkołach, przy średniej międzynarodowej 57,2%.  

Ipsos Polska dysponował bezpośrednim wynikiem dotyczącym dokładnie szkolnego zakazu smartfonów, a jednak go nie podał. Zamiast tego rozpoczął wpis od zupełnie innej zmiennej: „Polska na czele rankingu poparcia dla zakazu mediów społecznościowych… a dopiero potem doprecyzował, że chodzi o największy wzrost poparcia dla zakazu social mediów dla dzieci poniżej 14 lat, także poza szkołą.

Problem nie polega już na tym, że chcąc wesprzeć dyskusję o smartfonach, rządzący nie mieli odpowiedniej zmiennej i sięgnęli po social media. Oni mieli odpowiednią zmienną, a mianowicie wynik bardzo korzystny dla argumentacji za zakazem: 67%. Wybrali jednak inną zmienną, ponieważ oferowała komunikacyjnie znacznie mocniejsze: „najbardziej wzrosło”, oraz że "22 punkty procentowe” i „Polska na czele”.

Mamy tu znakomity przykład selekcji nie wyniku najbardziej adekwatnego do problemu, lecz wyniku najbardziej atrakcyjnego narracyjnie. Pominięto także stosunek Polaków do AI w szkołach. Badanie pytało osobno: Do you think the use of AI (including ChatGPT) should be banned in schools? W Polsce 45,7% opowiadało się za zakazem AI w szkołach, podczas gdy średnia międzynarodowa wynosi 38,7%.

To jest bardzo interesujący wynik, bo globalny raport buduje jedną ze swoich głównych tez na rozróżnieniu: social media — większa gotowość do zakazywania versus AI — większa gotowość do dopuszczania jako technologii edukacyjnej.

W Polsce ta różnica jest znacznie mniej jednoznaczna. Polacy okazują się relatywnie restrykcyjni także wobec AI, ale w krajowym komunikacie tego nie ma. A przecież pedagogicznie jest to zapewne ciekawsze niż sam wynik dotyczący social mediów: czy polska opinia publiczna zaczyna traktować technologie cyfrowe przede wszystkim poprzez logikę ograniczania i zakazywania? 

Pominięto niemal cały blok o przyszłości młodego pokolenia:

Stwierdzenie

Polska

Średnia 31 krajów

Młodzi będą mieli lepsze życie niż ich rodzice

63,4%

48,0%

Młodzi mają przed sobą świetlaną przyszłość

30,8%

44,2%

Młodzi z biedniejszych środowisk mają świetlaną przyszłość

29,1%

33,1%

Polska jest bezpieczna dla młodych

46,9%

45,3%

Przestrzeń online jest bezpieczna dla młodych

51,6%

48,4%

Wszystkie te zmienne znajdują się w tym samym zestawieniu topline.

Proszę zauważyć paradoks: 63% Polaków sądzi, że młodym będzie żyło się lepiej niż rodzicom, ale tylko 31% uważa, że młodzi mają przed sobą świetlaną przyszłość.

To jest niezwykle interesujące socjologicznie. Respondenci mogą więc uważać, że nastąpi względny awans międzypokoleniowy, a jednocześnie nie postrzegać przyszłości jako szczególnie dobrej. Innymi słowy: „będzie wam lepiej niż nam” ≠ „czeka was dobra przyszłość”. 

Do pogłębionej interpretacji centralnego pytania globalnego raportu o confidence in the future powinno skłaniać to, co tymczasem polski komunikat powyższy problem całkowicie pomija. Pominięto również społeczny wymiar edukacji, a przecież rządzi w edukacji lewica! 

Z tabel wynika, że tylko 41,5% Polaków uważa, iż system edukacji przyczynia się do zmniejszania nierówności społecznych, wobec średniej 48,5%. Jeszcze mniej — 35,3% — uważa, że program szkolny odpowiednio przygotowuje uczniów do przyszłej kariery; średnia międzynarodowa wynosi 39,5%. W połączeniu z zaledwie 29,1% wiary w dobrą przyszłość młodych z biedniejszych środowisk powstaje zupełnie inna opowieść o Polsce: nie tylko „smartfony i zdrowie psychiczne”, ale również słaba wiara w emancypacyjną i elastyczną funkcję edukacjiTego w komunikacie krajowym nie ma.

Bardziej wyrazisty jest problem studiów. Ipsos Polska podał atrakcyjny wynik: 36% respondentów uważa, że najpierw trzeba ukończyć studia, by potem szukać zatrudnienia; 29% jest odmiennego zdania uważając, że od razu należy podjąć pracę a dopiero później studia, czyli przewaga studiów jest tylko o 7 pkt proc. 

Tabela jednak odsłania znacznie bogatszy kontekst. W Polsce:

  • 56,2% uważa, że dyplom pomaga zajść dalej w karierze — średnia w 31 krajach wynosi 65,8%;
  • 51,1% uważa dyplom za bardzo ważny dla sukcesu życiowego — średnia 56,9%;
  • tylko 47,4% uważa studia za dobrą relację wartości do kosztów — średnia 53,1%.

Przy pytaniu „studia czy praca” pominięto również fakt, że około 35% respondentów w Polsce nie wybiera żadnej z tych dwóch prostych dróg: 14,8% odpowiada „neither”, a około 20,6% „don’t know”. Pełna tabela zawiera wszystkie cztery kategorie odpowiedzi, czyli upublicznione 36 proc. : 29 proc. jest prawdziwe, ale pozostawia poza kadrem ponad jedną trzecią badanych.

Wśród problemów młodzieży również wybrano tylko pierwszą trójkę wskazań. Polski komunikat podaje:

zdrowie psychiczne — ok. 36%
social media i technologia — ok. 35%
mieszkania — 33%.

ale następne polskie wskazania są również wysokie:

  • bullying i presja rówieśnicza — około 30%,
  • wojny i konflikty — około 27%,
  • niedopasowanie edukacji i kształcenia do rynku pracy — około 26%,
  • gospodarka — około 20%.

Sama selekcja do trzech pierwszych nie jest oczywiście błędem, ale ponownie powoduje, że polski odbiorca otrzymuje profil problemów młodzieży zdominowany przez zdrowie psychiczne i technologie, podczas gdy dane pokazują bardziej wielowymiarową strukturę niepewności. Najbardziej znaczące są więc nie pojedyncze pominięcia, lecz ich układ.

Gdybym miał wskazać pięć danych, których brak najbardziej zmienia sens polskiej recepcji, byłyby to:

1.     24,5% dobrze ocenia system edukacji — silny spadek z 35% w 2025 r.;

2.     67% popiera szkolny zakaz smartfonów — czyli istniała bezpośrednia zmienna dotycząca właśnie polityki szkolnej;

3.     45,7% popiera zakaz AI w szkołach — Polska jest bardziej restrykcyjna niż średnia międzynarodowa;

4.     63,4% wierzy, że młodzi będą mieli lepiej niż rodzice, ale tylko 30,8% widzi przed nimi świetlaną przyszłość;

5.     tylko 29,1% wierzy w świetlaną przyszłość młodych z biedniejszych środowisk.

To już tworzy zupełnie inną diagnozę. Polski komunikat brzmi w przybliżeniu: social media → zdrowie psychiczne → mieszkania → niepewność wobec studiów → emigracja.

Natomiast pełne dane o Polsce pozwalają skonstruować znacznie bardziej problemową narrację: spadek zaufania do systemu edukacji → ograniczona wiara w jego zdolność redukowania nierówności i przygotowania do kariery → ambiwalencja wobec wartości studiów → bardzo słaba wiara w „świetlaną przyszłość”, szczególnie młodzieży z biedniejszych środowisk → równocześnie silne przekonanie, że następnemu pokoleniu będzie jednak lepiej niż rodzicom → wysoka gotowość do regulowania zarówno smartfonów, jak i AI.

I właśnie ta druga narracja wydaje mi się znacznie bliższa rzeczywistej złożoności Education Monitor 2026.

Najbardziej znaczące metodologicznie odkrycie jest jednak inne: pełne topline tables okazują się w takim badaniu nawet ważniejsze dla krytycznego badacza niż estetycznie spreparowany raport główny. Dopiero pełna tabela danych pozwala zobaczyć nie tylko to, co prowadzący badania zdecydowali się przekazać, ale również całą przestrzeń wyników, z której tę opowieść wybrali. To jest niemal modelowy przykład różnicy między data analysis a narrative selection.



(we współpracy z AI. ChatGPT 5) 

Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22