wtorek, 27 października 2015

STANOWISKO Polskiego Stowarzyszenia Szkół Pracy Socjalnej w sprawie przewodów naukowych z pracy socjalnej prowadzonych na Słowacji


Ze Szczecina dotarło do Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN Stanowisko w zawartej w tytule tego wpisu sprawie. Przywołuję je w tym miejscu, gdyż wielokrotnie podejmowałem tę problematykę wskazując zarazem, że każde postępowanie habilitacyjne w kraju czy poza jego granicami jest przedmiotem akademickiej oraz publicznej krytyki lub afirmacji. Każdy, kto zdecydował się na pracę naukowo-dydaktyczną lub tylko naukowo-badawczą ma w swoją rolę i misję wpisaną ustawicznie ocenę zewnętrzną. Naukowiec, nauczyciel akademicki musi liczyć się z tym, że jego aktywność dydaktyczna i twórczość naukowa nie są tylko jego sferą prywatną, skoro zdecydował się na nią w szkolnictwie wyższym, placówkach czy instytutach naukowych, w organach władzy państwowej, samorządowej, oświatowej itd.

Czy tego zatem chcemy, czy nie, czy nam się to podoba, czy nie, czy mamy tego świadomość, czy też nie - jesteśmy monitorowani, oceniani z różnych stron, przez różne osoby, instytucje, środowiska, gdyż pełnimy służbę na rzecz państwa, społeczeństwa, nauki i kultury. Proces ten ma miejsce nie tylko "tu i teraz", ale także będzie się toczył "tam i kiedyś", z naszym lub/i bez naszego udziału. Taki jest los osób wykonujących wolny zawód.

Sądziłem, że powoli zbliżamy się w naszym kraju do rozwiązań w dojrzałych demokracjach, w których nikt nikomu nie musi patrzeć na ręce, bo obowiązują zasady moralne i profesjonalne w podejmowaniu szeroko pojmowanej aktywności akademickiej. Poziom kapitału społecznego jest jednak w Polsce jednym z najniższych wśród państw OECD. To oznacza, że rządzący mogą regulować działalność szkolnictwa wyższego i nauki w takim kierunku, by środowiska mogły jak najszybciej przejść na samoregulację, albo nieustannie dyscyplinować je za brak samosterowności i autoodpowiedzialności.

W jednych kwestiach rozwiązania są przeregulowane, w innych mamy do czynienia z ewidentnymi zaniedbaniami czy zaniechaniami po stronie rządzących lub wykonawców. Tak też stało się z zawarciem przez polski rząd Umowy dwustronnej z Republiką Słowacji (podpisał ją prezes PAN prof. Michał Kleiber), w wyniku której postanowiono umożliwić Polakom uzyskiwanie stopni naukowych i tytułu naukowego profesora w kraju naszych południowych sąsiadów, mimo że oba nasze państwa były już w Unii Europejskiej i tak, jakby ów proces nie był możliwy w Polsce. Umowa miała zatem z góry ukryty zamiar, który został zrealizowany przez niejawnych dla polskiego społeczeństwa lobbystów, ich celów i beneficjentów.

Efekt tego jest taki, że mamy kolejne STANOWISKO Polskiego Stowarzyszenia Szkół Pracy Socjalnej w sprawie przewodów naukowych z pracy socjalnej prowadzonych na Słowacji następującej treści:

Polskie Stowarzyszenie Szkół Pracy Socjalnej, grupujące 40 Szkół wyższych prowadzących kształcenie do pracy socjalnej wypełniając wolę członków Stowarzyszenia zgromadzonych na jubileuszowym Zjedzie XXV-lecia działalności, w dniu 22 października 2015 roku w Warszawie wyraża protest wobec nasilającego się zjawiska uzyskiwania stopni i tytułów naukowych z pracy socjalnej na Słowacji, w wyniku nadal (od 2005 r) obowiązującej pomiędzy Polską i Słowacją umowy o uznawalności stopni i tytułów naukowych.

PSSPS już 25 czerwca 2009 r. wystąpiło, w tej ważnej dla środowiska akademickiego sprawie, z listem otwartym w którym zwracano uwagę na intensywny przyrost kadry pracowników uczelni polskich, którzy mało znani w środowisku, nie dysponujący znaczącym dorobkiem w zakresie pracy socjalnej uzyskali dyplom doktora habilitowanego poza krajem. Osoby te nabyły prawo do promowania dysertacji doktorskich oraz prowadzenia kształcenia na kierunku praca socjalna. Stowarzyszenie, w związku z powyższym apelowało o ochronę wartości akademickich, a szczególnie prawdy, która jest kierunkowskazem pracy akademickiej.

Stanowisko Stowarzyszenia, w przedmiotowej sprawie, w kolejnych latach poparły także Komitety Naukowe PAN zaniepokojone rozwojem sytuacji; wielokrotnie alarmował Komitet Nauk Pedagogicznych (od 2011, ostatni protest składny 3.07.2015); Komitet Nauk Filozoficznych (2013); Komitet Socjologii (2014); Interpelację poselską do Pani Leny Kolarskiej- Bobińskiej, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego 8 kwietnia 2014 r skierowała pani Poseł Anna Bańkowska. Wszyscy zgodnie żądali, (nadal to czynią) podjęcia działań w celu zmiany obowiązującej umowy. Pomimo tych licznych protestów oraz nieustannie składanej przez MNiSW deklaracji dokonania zmiany, umowa nadal obowiązuje, a kolejne rzesze docentów pracy socjalnej oraz osób z tytułami naukowymi zasilają kadrę uczelni wyższych, z wszystkimi związanymi z tym przywilejami. Fakt ten podważa fundamentalne zasady rozwoju naukowego oraz zaburza atmosferę rzetelności i obiektywności w pracy naukowej i dydaktycznej.

Czujemy się, zatem zakładnikami obwiązujących procedur, które obniżają wartość uzyskiwanych stopni naukowych, a tym samym deprecjonowany jest status samodzielnych pracowników nauki, a tym samym i jakość kształcenia kadr do pracy socjalnej.

Polska praca socjalna jako dyscyplina, która jeszcze nie ma uprawnień do nadawania stopnia doktora, szczególnie jest zagrożona, gdy do grona wykładowców oraz zarządzających jednostkami organizacyjnymi na różnych uczelniach, a co więcej gremiów decydujących o jakości kształcenia przedostają się osoby o nieznanym dorobku naukowym z zakresu pracy socjalnej, lecz legitymizujących się dyplomem samodzielnego pracownika z tego obszaru wiedzy. Polska Komisja Akredytacyjna - nominuje taką osobę do rangi państwowego kontrolera jakości kształcenia i prowadzonych w uniwersytetach badań naukowych.

W związku z powyższym status rzetelnie budowanej dyscypliny opartej na bogatym dorobku naukowym wielu w ten proces zaangażowanych pracowników naukowych, zostaje zdeprecjonowany, a proces kształcenia do pracy socjalnej, na tym niezmiernie wymagającym kierunku pozostaje w rękach kadry nie posiadającej udokumentowanego dorobku naukowego z tego zakresu. Zaskakujące dla Stowarzyszenia, które od ćwierć wieku dba o jakość badań i rozwoju poziomu kształcenia do pracy socjalnej w Polsce, jest wspominany wyżej rozwój karier naukowych osób o dorobku niezwiązanym z pracą socjalną.

Wobec powyższego żądamy:

• Po pierwsze, nostryfikacji stopni naukowych uzyskanych na Słowacji (Raport Przewodniczącego KNP PAN prof. dr hab. Bogusława Śliwerskiego ujawnia niepokojące rozmiary zjawiska, osoby z różnych ośrodków akademickich, które legitymują się dyplomem z pracy socjalnej)

• Po drugie, zmiany umowy międzynarodowej pomiędzy Polską a Słowacją, w ślad wielokrotnej deklaracji MNiSW, aby zatrzymać rozwój tego niekorzystnego zjawiska oraz by problem nie powtarzał się w przyszłości.

O tych sprawach pisano w:

K. Klinger, K. Wigura, DO ŚWIATA NAUKI TYLNYMI DRZWIAMI. Słowacka fabryka polskich profesorów, Dziennik: środa 3 września 2008 za: http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article231664/Slowacka_fabryka_polskich_profesorow.

KONIEC Z DYPLOMAMI ZE SŁOWACJI. WYWIAD Z BARBARĄ KUDRYCKĄ, DZIENNIK piątek 5 września 2008 za: http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article232744/Habilitacje_beda_wedlug_innych_zasad.html;

K. Klinger, BURZA PO ARTYKULE DZIENNIKA, Musimy zmienić prawo, Dziennik czwartek 4 września 2008 00:35 za: http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article232206/Musimy_zmienic_prawo.html; M. Wroński. Koniec słowackiego eldorado? http://beta.forumakademickie.pl/fa/2010/03/koniec-slowackiego-eldorado/;

J. SADECKI, Do kariery na skróty. Habilitacje bez polskiego sita - ciąg dalszy, Rzeczpospolita,23.05.2001 za: http://new-arch.rp.pl/artykul/337812_Do_kariery_na_skroty.html;

A. Grabek, C. Bielakowski., Naród.Turystyka habilitacyjna.Naukowe szalbierstwo. „WPROST” 9 sierpnia 2015 r
A.Grabek, C. Bielakowski., Naród. Słowaccy docenci, polski wstyd, „WPROST” 4 października 2015 r.

G. Kucharska, J. Sidorowicz., Habilitacja na Słowacji. Szybki sposób na zdobycie tytułu naukowego. „Gazeta Wyborcza” Kraków 16 października 2015 r.

9 komentarzy:

  1. sliwerski-pedagog.blogspot.com/2015/10/stanowisko-polskiego-stowarzyszenia.html
    Stanowisko Polskiego stowarzyszenia jest kuriozalne:
    - w Polsce nie ma uprawnień do nadawania stopni dr, dr hab. z pracy socjalnej - 100% polskich dr i dr hab. z pracy socjalnej to wypromowani w Czechach i na Słowacji - stowarzyszenie sekuje i zwalcza tych dr i dr hab. z pracy socjalnej wypromowanych w Czechach i na Słowacji i deprecjonuje ich dorobek
    - stowarzyszenie to twierdzi, ze od 25 lat dba o jakość - ale jak ma niby to robić skoro nie ma polskich dr i dr hab. z pracy socjalnej a stowarzyszenie nie uznaje dr i dr hab. z pracy socjalnej wypromowanych w Czechach i na Słowacji? Formalnie stowarzyszenie to nie ma charakteru naukowego - jest zbieraniną miłośników pracy socjalnej nie mających pojęcia o naukowej działalności w ramach pracy socjalnej - i może właśnie dlatego nie uznaje dr i dr hab. z pracy socjalnej wypromowanych w Czechach i na Słowacji - bo zwyczajnie nie rozumie co to jest nauka - skoro max. jaki w tym stowarzyszeniu wykręcili to tytuł zawodowy mgr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ci "sekowani" podadzą tu swój rzekomo naukowy dorobek z pracy socjalnej? Chętnie zapoznamy się z ich światowej klasy dziełami naukowymi.

      Usuń
    2. Słowacka Akademia Nauk nie uznaje pracy socjalnej jako nauki. W tym kraju praca socjalna jest praktyką zawodową, dlatego można uzyskać z niej docenturę jako kuerunku kształcenia. Stowarzyszenie ma zatem rację

      Usuń
  2. Niestety Anonimowy wykazuje się kompletną nieznajomością podstawowych kryteriów i zasad nauk społecznych. Otóż tzw. praca socjalna nie jest dyscypliną naukową a określonym wymiarem działalności praktycznej. To tak jakbyśmy uznali, że smażenie placków ziemniaczanych jest nauką przy całym szacunku do dorobku praktycznego działalności socjalnej. Żeby "coś" stało się nauką muszą być spełnione odpowiednie kryteria min. muszą być tożsame i identyfikowane z dyscypliną teorie naukowe, potwierdzone wieloletnimi rozpoznaniami diagnostycznymi. Czy ktoś słyszał o teoriach naukowych z zakresu pracy socjalnej? Dlatego też na Słowacji nie ma stopni i tytułów naukowych z pracy socjalnej a jedynie są stopnie pedagogiczno-naukowe. W Polsce porównać z nimi można honorowy tytuł "profesora oświaty" nadawany za działalność praktyczną przez resort edukacji ale na pewno nie stopień naukowy doktora czy doktora habilitowanego. Tak więc te osoby, które wyruszają na "turystykę habilitacyjną" na Słowację muszą się liczyć z brakiem akceptacji w polskich środowiskach naukowych, gdyż praca socjalna nie jest i zapewne długo jeszcze nie będzie dyscypliną naukową albo "nauko- podobną". W przeciwnym razie powinniśmy nadać tytuły naukowe wszystkim pracownikom socjalnym zatrudnionym w kraju, gdyż ich dorobek praktyczny jest porównywalny ( a może i większy?) do dorobku "teoretyczno- praktycznego" za który otrzymuje się na Słowacji docentury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy bzdurzy. Na Słowacji nie ma stopni naukowo-pedagogicznych a tytuły naukowo-pedagogiczne docenta i profesora. Zatem zgodnie z rozumowaniem anonimowego zarówno słowacki docent, jak profesor to odpowiedniki polskiego "profesora oświaty". Gratuluję wiedzy.

      Usuń
  3. Trzeba eliminować ze środowiska naukowego kombinatorów i oszustów którzy wyłudzili habilitację na Słowacji. Nie ważne z jakiej dziedziny wiedzy

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej bulwersuje fakt, że "Słowacy" bronią swych racji. A dobrze wiedzą, że ze swym pseudonaukowym dorobkiem nie mieliby szans na uzyskanie habilitacji na renomowanej polskiej uczelni uniwersyteckiej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W renomowanych polskich uczelniach niestety także przechodzą żenujące habilitacje i profesury. I to właśnie polskie uczelnie zatrudniają "Słowaków" i to nie rzadko na stanowiskach profesorskich. I o ile oczywiście nic nie można zrobić osobie z umową na czas nieokreślony pokonując kolejne szczeble awansu, to nikt nie zmusza do zatrudniania na nowe kontrakty osób o wątpliwych kwalifikacjach. Przecież nie ma obowiązku zatrudniania kogoś tylko dlatego, że ma habilitację. Sprawdza się jego dorobek, prosi o recenzję jakiegoś specjalistę i jeśli dr hab. czy prof. jest miernotą, to - bez względu na to gdzie uzyskiwał stopnie czy tytuł - po prostu się jej/go nie zatrudnia. Ale najlepiej przypiąć sobie łatkę sprawiedliwego i walić na oślep (często w krętaczy, ale niekiedy także w uczciwych) w słabszych, po co bowiem zadzierać z rządzącymi w polskich uczelniach ...

      Usuń
    2. Cały problem polega na tym, że nie sprawdza się dorobku starającego się o zatrudnienie. Odbywa się to wiadomo jak

      Usuń