wtorek, 9 grudnia 2014

Pani minister edukacji napisała List z "siłom i godnościom osobistom"













Otrzymałem list z następującą kwestią:

Moja żona, która pracuje w szkole jako pedagog specjalny, otrzymała dzisiaj do wiadomości list z MEN. Pani minister informuje w nim rodziców, że mają prawo wymagać od szkoły by w przerwie międzyświątecznej mogli wymagać od szkoły zapewnienia dziecku opieki. Czy działanie MEN jest zgodne z Kartą Nauczyciela?" - pyta zatroskany mąż i wcale mu się nie dziwię. Od wielu lat jego żona mogła każdą przerwę świąteczno-noworoczną, wielkanocną, a także w czasie ferii zaplanować sobie własny odpoczynek od codziennych, a przecież bardzo trudnych i złożonych obowiązków.

Mało kto spoza tego zawodu zdaje sobie sprawę z tego, jak jest to psychofizycznie wyczerpująca profesja. Nie bez powodu nawet w państwie quasitotalitarnym, jakim była PRL, nauczycielom gwarantowano dni wolne od pracy razem z ich uczniami. Obie strony musiały mieć czas i szansę na zdystansowanie się do intensywnych dni, tygodni i miesięcy współpracy na rzecz uczenia się i samokształcenia.

Zawsze tak było i jest, głównie w szkołach podstawowych, że rodzice młodszych uczniów, którzy pracują w dniach wolnych od zajęć dydaktycznych, mogli zgłaszać potrzebę objęcia ich dziecka tzw. opieką świetlicową. Nikt nigdy nie czynił z tego problemu. Nauczyciele pełnili wówczas dyżury, które ustalał dyrektor szkoły. Nie musieli jednak wszyscy być w niej codziennie, bo i po co? Po to, by pilnować pustych ścian, czyścić szafki, odkurzać sale dydaktyczne?

Ministra edukacji potraktowała polskich nauczycieli tak, jak w kabaretowym skeczu pt. "Ucz się Jasiu" - jak chamów, którym od przywilejów przewraca się w głowach. A jak mówił Jan Kobuszewski: " Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom".A protestujący nauczyciele i ZNP "mogą panu majstrowi (pani minister) skoczyć tam, gdzie pan może pana majstra w d... pocałować".

Ministra J. Kluzik-Rostkowska nie ma zielonego pojęcia o szkolnictwie, toteż postanowiła wywołać falę powszechnego oburzenia ludu na nauczycieli jako tych śmierdzących leni, cwaniaków, nierobów, którzy tylko chcieliby mieć same wolne dni od pracy! Brawo! Brawo pani minister! Nareszcie wzmacnia pani swój przekaz arogancji i ignorancji w stopniu kompromitującym panią i urząd jakim jest MEN. Mam nadzieję, że kolejne układanie się z lewicowym związkiem zawodowym i handlowanie nauczycielską duszą i kulturą zostanie do końca zdemistyfikowane i wyrażone na kartach do głosowania w przyszłorocznych wyborach.

Wiemy, jak neoliberałowie chcą sprowadzać ten zawód do bazującej na mechanizmach rynkowych usługi. Tak też konsekwentnie czyni to władza PO i PSL korzystając z tego, że od końca lat dziewięćdziesiątych zakorzeniły się w oświacie określenia z hali targowej czy szwalni, gdzie nauczyciel jest usługodawcą (producentem, sługą) a uczeń i jego rodzice są klientami. KLIENT NASZ PAN, a zatem - drodzy nauczyciele - jak wam się nie podoba, to pan majster (minister) może ich nauczyć jak postępuje się z roszczeniowym klientem.

(fot. TVP1 "Wiadomości")


No i powraca stara, stalinowska zasada - dziel i rządź, niech się permanentnie boją władzy centralnej i niech inni na nich donoszą! POgratulować. Mamy już jeden kiczowaty elementarz, mamy już arogancję władzy wobec rodziców, których konstytucyjne prawo pierwszeństwa do decydowania o losach własnych dzieci zostało ograniczone ustawą oświatową, mamy konstruowanie lektur szkolnych na zasadzie "Familiady" oraz wybór najlepszych nauczycieli roku w wyniku głosowania sms-ami (2,42 +VAT). Co będzie dalej? Wiadomo. Ministra już obiecała, że po wyborach zlikwiduje Kartę Nauczyciela. Pierwszy krok już poczyniła. Przeciwstawiła nauczycieli rodzicom, którzy nie znają specyfiki tej roli. Gwarantuję, że będzie miała większość po swojej stronie, bo "Pan masz drobnomieszczańskie nawyki", czyli - drodzy nauczyciele:- "wężykiem, wężykiem...".

Ministrzyca - bo tak kazała dziennikarzom siebie tytułować J.Kluzik-Rostkowska - wprowadza "zielone ludki" do rugowania nauczycielskiej suwerenności i do antagonizowania ich z rodzicami. Jeśli chcą szperać w ustawach na swoją obronę, to usłyszą z ust pani minister - jak w kabarecie Dudka: „Nie ucz pan matkę dzieci rodzić”!



(mem z :facebook_1416607050484_resized.jpg)

31 komentarzy:

  1. Pani Kluzik i (o ile to za ich akceptacją!) jej szefowie mylą się w ocenie efektu politycznego tej prowokacji. Zdecydowana większość rodzin jednak się cieszy na wspólny czas świąt i okolic. Wielu wyborców PO wyjeżdża nawet jeszcze przed (!) feriami. Rodziców potrzebujących przechowalni dla dzieci w okolicach Świąt i Sylwestra jest, relatywnie(!), stosunkowo niewielu. Chwila złośliwej satysfakcji z dokopania "nierobom-nauczycielom" nie wystarczy dla zagłosowania akurat na PO. Za to nauczycieli jest pół miliona, z rodzinami-wyborcami - milion! To, na razie, głównie wyborcy rządzących partii. Im pani Kluzik dopiekła do żywego i grozi, że będzie szkodzić nadal!!! W najlepszym (!)dla PO przypadku oni nie pójdą głosować, ale to tylko minimum ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe czy pani minister będzie pracować w czasie świąt czy ma urlop?

      Usuń
    2. A były kiedyś obozy, zimowiska, półkolonie, kolonie i takich problemów nie było... ;-)

      Usuń
  2. Wczoraj Pani Minister zaszczyciła swą obecnością spotkanie w Gazecie Wyborczej zorganizowane przez Centrum Edukacji Obywatelskiej.poświęcone lekturom szkolnym i kwestii czytania ich w szkole. Brała udział w panelu i wygłaszała mądrości w stylu (cytuję co usłyszałam, tego nie opublikuje gazeta)) 'Badania pokazują że im biedniejsza rodzina tym dzieci mają gorsze stopnie w szkole" albo "badania pokazują że nauczyciele polecają dzieciom do czytania takie książki (lektury obowiązkowe) które są w bibliotekach, nauczyciele nie rozumieją że w podstawie programowej jest napisane np. co znaczy że można inne i Pani minister proponuje aby lekturami ustanowić te książki które sa najchętniej czytane przez uczniów. Obiecała też 15 milionów na dofinansowanie bibliotek szkolnych w całej Polsce. Zobaczymy czy to prawda
    http://www.ceo.org.pl/pl/szkolazklasa2zero/news/zapraszamy-na-debate-oddajmy-sie-lekturze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieprawda, J. Kluzik kłamała albo nie zna podstawy programowej. W pp szkoły podstawowej nie napisano "np", tylko podano wykaz lektur na cały drugi etap.

      Usuń
  3. Bywałem zapraszany do MEN, do pewnego czasopisma na spotkania takie i inne. Od wielu lat z tego nie korzystam. Korzystałem jeszcze jak żyła Dzierzgowska.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, nauczyciel dzieci i młodzieży to zawód wyjątkowy, nieporównywalny z żadnym innym, nawet z profesją nauczyciela akademickiego.
    Dlaczego nauczyciele są tak łatwym i częstym obiektem manipulacji i ataków ? Właśnie z racji wyjątkowości. Mamy w Polsce z sytuacją rażącej niespójności i sprzeczności w trzech związanych ze sobą zjawiskach:
    - wyjątkowo niewłaściwy nabór do zawodu nauczycielskiego,
    - wyjątkowo niewłaściwy proces wsparcia i rozwoju nauczyciela,
    - wyjątkowy brak procesu tworzenia się elit w tej grupie zawodowej.
    Warto zauważyć, że analogiczne grupy zawodowe - lekarze i prawnicy - mają swoje ścieżki rozwoju i awansu, mają swoje elity i autorytety. Rozwój nauczycieli jest oparty na działaniach pozornych, dlatego ta grupa zawodowa nie wyłaniają się autentyczne autorytety i elity.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od "reformy" Handkego/Dzierzgowskiej oświatę tak scentralizowano, zuniformizowano i zbiurokratyzowano( a ten proces trwa!), że nawet jak były jakieś elity czy ich zaczątki to je zniszczono pod hasłami równości, walki z "medialnymi" dyrektorami itp. itd. Dziś obowiązuje w praktyce ideologia lewacka "longer together" Dolatów, Szkudlarków, Sielatyckich, Strzemiecznych, Pacewiczów (dla bezkształtnego motłochu jednakowe marne szkoły publiczne, dla elity kasy, władzy i mediów - elitarne, drogie szkoły praktycznie od MEN niezależne, choć finansowane z kasy podatnika m.in.) Żadna elita nauczycielska nie jest potrzebna - potrzebni są wykonawcy!!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. a co z dziecmi które muszą dojechać do szkoły
    autobusy szkolne też mają wolne

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten wszechobecny nadzór i centralne sterowania sprawia, że wszyscy tracą rozum i donoszą na siebie, straszą wzajemnie. W szkole podstawowej do której chodzą moje dzieci musieliśmy pisać podanie do Pani Dyrektor, by nauczycielka z angielskiego odpuściła pierwszoklasistom bzdurne kolorowanie, strona po stronie, zeszytu ćwiczeń. Nauczycielka bała się sama podjąć tak "radykalny krok" - bo ktoś doniesie do kuratorium!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wysokość wynagrodzenia nauczycieli w stosunku do ich obowiązków zawsze była nieadekwatna, niektórzy ostateczną decyzję o wyborze tego zawodu podejmowali po uwzględnieniu faktu że będą mieli czas na regenerację przede wszystkim psychiczną. W tym roku mój mąż po decyzji Pani minister będzie spędzał przerwę świąteczną w świetlicy, to zapewne będzie jego pierwsza i ostatnia przerwa w takim charakterze. Czas zmienić pracę na taką w której wynagrodzenie będzie adekwatne do ilości obowiązków. Szkoła ma edukować wspomagać rozwój dziecka a nie być przechowalnią dzieci a tym samym wyręczać rodziców w ich wychowaniu. Nie które dzieci spędzają w szkole czas już od godz. 7.00 do 18 bo rodzice pracują, zatem kiedy jest czas na dla rodziny, skoro te same dzieci spędzą również przerwę świąteczną w szkole.

    OdpowiedzUsuń
  9. Głos Nauczycielski11 grudnia 2014 15:43

    Szanowny Panie Profesorze,
    zgadzając się z wieloma argumentami przedstawionymi we wpisie, chcielibyśmy wyjaśnić, że nie wszyscy najlepsi nauczyciele są wybierani w sms-owym głosowaniu. Jak mniemamy, pisząc o nauczycielach roku wybieranych sms-ami nie ma pan na myśli konkursu Nauczyciel Roku organizowanego przez MEN i GN, w którym od 13 lat jury przewodniczy prof. Kwiatkowski, Pański zastępca w Komitecie Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk... Warto być zatem precyzyjnym w wypowiedziach, żeby nie skrzywdzić wielu wybitnych nauczycieli, którzy przysyłając na konkurs Nauczyciel Roku swoje zawodowe dossier, oddają się pod ocenę bardzo fachowego i doświadczonego grona ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie mam na myśli konkursu NAUCZYCIEL ROKU, o czym czytelnicy doskonale powinni wiedzieć, gdyż ten jest nie tylko objęty patronatem KNP PAN, ale i ma swoją Kapitułę.
      Pisałem o tych tzw. konkursach, których zwycięzca jest wyłaniany drogą elektronicznego głosowania. Ot, popkulturowa lipa.

      Usuń
    2. Głos Nauczycielski11 grudnia 2014 20:33

      Bardzo się cieszymy, że to była to jedynie - tak, jak przypuszczaliśmy - jedynie zbieżność nazw. Dziękujemy za potwierdzenie tych naszych przypuszczeń :)

      Usuń
    3. Od czasu kiedy z posiadającym wybitne sukcesy międzynarodowe i krajowe nauczycielem fizyki Markiem Golką wygrała nikomu nieznana dyrektorka drogiej prywatnej szkółki Konatkiewicz, jakoś nie mogę uwierzyć w obiektywizm jury nagrody Nauczyciel Roku! To raczej jakieś układy, klucze itp. , ale na pewno nie obiektywna ocena dokonań ... ;--)

      Usuń
  10. Problem listu pani minister do rodziców należy rozpatrywać w kategoriach populizmu. Niestety z populizmu tego czynią tak chętnie użytek osoby sprawujące władzę – osoby, które nie mając pomysłu na poprawę sytuacji ekonomicznej większości społeczeństwa i ziszczenie się idei powszechnych podwyżek płac, chciałyby zrównać los najgorzej zarabiających z losem nauczycieli. Niebawem zaproponują chyba obniżenie pensji tych ostatnich do poziomu 1.000 złotych lub przynajmniej wykonywanie przez nauczycieli pracy fizycznej na wakacjach. I ta retoryka może się podobać. Na tym właśnie polega populizm. Przypadek jest z kategorii zaliczanej do pogranicza badań nauk społecznych i językoznawstwa, konkretniej jest przedmiotem badań tzw. Krytycznej Analizy Dyskursu (reprezentowanej w Polsce np. przez prof. A. Duszak (UW)). Ciężki przypadek i ewidentny, uważam, że mógłby znaleźć się w centrum zainteresowań psychologii społecznej. Umiejętnie kierowany dyskurs jest formą sprawowani władzy (M. Foucault), decyduje o tym, jak ludzie mają myśleć i mówić na dany temat. To bardzo interdyscyplinarne i krytyczne podejście do sposobu sprawowania władzy, hegemonii itd. Przecież dobrze sterowanym dyskursem (na temat oświaty - popatrzcie w popularnych masmediach elektronicznych) można tak łatwo manipulować większą grupą społeczną. Tylko jaką zapowiada to przyszłość dla edukacji i jaką przyniesie korzyść naszym dzieciom…?

    OdpowiedzUsuń
  11. PROBLEM NIE JEST W PRACY NAUCZYCIELI!!! RODZICE NIE DAJCIE SIĘ ZMANIPULOWAĆ! PROBLEM JEST W TYM ŻE PAŃSTWO NIE CHCE PŁACIĆ OBYWATELOM NALEŻYTYCH PENSJI - GODNYCH PENSJI ZA KTÓRE RODZICE MOGLIBY ZAPEWNIĆ DZIECIOM OPIEKUNKI LUB BEZ USZCZERBKU DLA BUDŻETU DOMOWEGO WZIĄĆ SOBIE URLOP Z PRACY, NAWET BEZPŁATNY BY Z POCIECHAMI W MIŁEJ ŚWIĄTECZNEJ ATMOSFERZE SPĘDZIĆ CZAS BEZ POŚPIECHU I STRESU ŻE BRAKNIE NA ŻYCIE...!!! NIECH SIĘ MINISTER "DOBRA" DLA DZIECI NIE ROBI! MY RODZICE SAMI POTRAFIMY ZATROSZCZYĆ SIĘ O NASZE SKARBY!!! POTRZEBUJEMY GODNEJ PŁACY W TYM PAŃSTWIE!!! NASZE WARUNKI ŻYCIA NIE POPRAWIĄ SIĘ PRZEZ TO ŻE NAUCZYCIELE BĘDĄ PRACOWAĆ W WIGILIĘ!!!!!!! A KU REFLEKSJI SZANOWNYCH RODZICÓW A PRZEDE WSZYSTKIM MINISTRÓW POLECAM UTWÓR ŚPIEWANY PRZEZ DZIECI DO RODZICÓW NA TEMAT TEGO CZEGO NASZE DZIECI NAJBARDZIEJ POTRZEBUJĄ!!!: http://www.djoles.pl/mp3/pobierz/443634,arka-noego-wez-mnie-na-rece.html

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja się pytam gdzie zginął raport, w którym badano jak długo pracują nauczyciele - ja chcę prowadzić dziennik aktywności nauczycielskiej - wówczas wszelkie nadgodziny (te ponad 40godz tydzień pracy) osobiście zgłoszę do sądu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ministerstwo nie ujawniło wyników zleconych przez siebie badań, jednak zrobił to Instytut Badań Edukacyjnych - proszę poszukać w necie. Wyszło im w półrocznych badaniach, że nauczyciele pracują prawie 47 godzin.

      Usuń
  13. Pani minister powiedziała, że w ferie nauczyciele mają urlop - czyli nie muszę organizować wypoczynku dla uczniów, którzy będą siedziały w domach. Świetnie !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. W szkole żony rozdano dzieciom kartki, aby rodzice wpisali kiedy potrzebują, aby dzieckiem szkoła się zajęła. Rodzice więc skorzystali z możliwości o której Pani Minister przypomniała i wpisywali np. w wigilię do godz. 16-ej!!!! i tak samo w Sylwestra. A może przedłużyć ten czas, aby rodzice mogli się swobodnie bawić w Sylwestra, a wigilię niech przygotuje babcia. Społeczeństwo sądzi, że nauczyciel pracuje 18 godz. w tygodniu, ma wiele ferii i świąt i jeszcze długie wakacje. Niech Pani Minister uczciwie poinformuje jak naprawdę jest, jakie obowiązki ma nauczyciel, aby to absurdalne przekonanie większości społeczeństwa o 18-godzinnym tygodniu pracy zmienić. ZNP wyliczyło, że nauczyciel średnio pracuje dłużej niż większość społeczeństwa, które ma nieprawdziwy obraz pracy nauczyciela i jego obowiązków. Uczniowie doskonale obserwują i wykorzystują to co inni mówią o nauczycielach, dlatego autorytet nauczyciela zupełnie upadł. Wszyscy go kopią, zakładają wiadra na głowę, a uczeń jest nietykalny. Czy Pani Minister nie widzi tego? Dzięki takiej nagonce na nauczycieli, przewiduję kompletny upadek szkoły, a i tak już niewiele brakuje. Nauczyciel ma nauczać i wychowywać, a rodzic ma w tym aktywnie uczestniczyć i pomagać a nie utrudniać. Pani Minister dała rodzicom i uczniom kij aby mogli dobić nauczyciela. Rodzice nie wiedzą o tym jakie, często absurdalne, administracyjne i inne prace, które niczemu nie służą, nauczyciel musi wykonywać. Ciągłe szkolenia które także najczęściej są bezsensowne i tylko nabijają kasę tym którzy je organizują. Nauczyciel potrzebuje spokoju i czasu, aby mógł efektywnie nauczać. Próba zajęcia mu jego wolnego od zajęć czasu, nie od pracy, nie służy efektywnej pracy, która jest specyficzna. Nauczyciel ma z jednej strony nie normowany czas pracy, a z drugiej strony każe mu się rozliczać z 42 godzin pracy do której nie może zaliczyć ani sprawdzania prac, ani przygotowania do lekcji a także różnych wyjazdów z uczniami np. na zawody, mecze czy różnego rodzaju szkolne imprezy i wycieczki. Nie wchodzą do tych godzin również Rady Pedagogiczne, spotkania z rodzicami i wszelkiego rodzaju szkolenia. Niech więc Pani Minister przypomni rodzicom o tym a nie tylko daje kij do bicia uczniom i rodzicom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby Pani minister te obowiązki znała to nie zabrałaby głosu i nie szkalowała swoich ludzi. Żeby być nauczycielem trzeba mieć odpowiednie kwalifikacje i wykształcenie oraz przygotowanie pedagogiczne. Żeby być w Polsce ministrem już nie trzeba. Nie mam nic przeciwko dziennikarzom :).

      Usuń
    2. Myślę, że cała społeczność nauczycieli podpisałaby się pod wypowiedzią Pana Chmurskiego. Dziękuje serdecznie, że Pan to napisał, bo mnie się już nie chce. A w te dni, o których teraz tak głośno od lat pracujemy, sprawując opiekę nad dziećmi.
      Do mojej szkoły zadzwoniła swego czasu jedna z Matek z pytaniem, czy szkoła będzie "czynna" w Poniedziałek Wielkanocny, bo chciałaby z mężem we dwoje pojechać w góry :) Są rodzice, którzy najchętniej zabieraliby dziecko ze szkoły tylko na noc i od razu kładli spać. Na szczęście jest to mały odsetek. Większość chce w pełni uczestniczyć w wychowywaniu swoich dzieci. Wesołych Świąt życzę!

      Usuń
  15. A tu coś z Rzepy:
    http://www.rp.pl/artykul/9158,1163543-Zawinil-minister--bija-nauczycieli.html?referer=redpol

    OdpowiedzUsuń
  16. Nawiązując do wypowiedzi męża nauczycielki, potwierdzam, że niektórzy rodzice (a raczej pseudorodzice) bardzo skwapliwie korzystają z możliwości pozbycia się dzieci w Wigilię, Sylwestra, czy w inne dni wolne. Zastanawiam się po co właściwie mają dzieci? Jeżeli dziecko to balast, to może od razu oddać je do instytucji na stałe, a nie udawać, że się wypełnia swoje rodzicielskie powinności.
    Pozdrawiam i życzę mimo wszystko Wesołych Świąt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam. Jestem emerytowanym nauczycielem, rodzicem dwóch pokoleń dzieciaków więc oceniam problem z perspektywy ponad pół wieku. Mam wspomnienia z okresu, kiedy nauczyciel był ceniony i przez rodziców i uczniów. Miał warunki do realizowania swojego powołania. To co dzieje się teraz woła o pomstę do nieba. Pani Minister, daj nauczycielowi normalnie pracować, wykonywać swoje obowiązki wychowawcze i dydaktyczne. A jeśli w tym zawodzie są ludzie nieodpowiedzialni, to stwórzcie warunki, aby do tego zawodu szli tylko Ci, którzy mają do tego powołanie. Na razie to wszystko idzie w przeciwnym kierunku, bo robicie wszystko, aby do tego zawodu zniechęcić. Rozumiem, że w tej chwili jest za dużo nauczycieli, ale trzeba myśleć perspektywicznie.To tak jak 1000 szkół na tysiąclecie, a potem okazało się, że przyszedł niż i tysiące szkół trzeba było zamykać. Teraz przyjdzie wyż i będzie brakowało nauczycieli, których teraz pchacie do innych zawodów, a za chwilę będziecie przyjmowali ludzi z łapanki do tego zawodu.

      Usuń
  17. Jak się okazuje (patrz Głos Nauczycielski) MEN Kluzik&Berdzik pisze listy do rodziców, że mają prawo do opieki szkoły nad dziećmi w ferie, a z drugiej, ciszej, informuje dyrektorów, że nie mają obowiązku zapewnienia takiej opieki. Czy po prostu idzie o intrygę poszczucia rodziców na nauczycieli wykonaną przez MEN obu ministerek!!! Obrzydliwe metody kierowania edukacją :-(

    OdpowiedzUsuń
  18. http://szkola.wp.pl/kat,132754,title,Jak-dlugo-trwaja-wakacje-i-ferie-w-Europie,wid,15008622,wiadomosc.html?ticaid=114025

    OdpowiedzUsuń
  19. Temat przebrzmiały, ale w pełni się zgadzam z treścią artykułu. Przy okazji jednak chciałam poruszyć inny temat- z nauczycieli robi się na siłę "badaczy", którzy zbierają dane, interpretują je, piszą wnioski czy wykonują tzw. ewaluację. Jest to straszna bzdura, bo na rzetelne badania trzeba mieć czas i właściwe przygotowanie- nauczyciel zaś jest przygotowany do innych zadań (ma nauczać, wychowywać, opiekować się). Gdyby się przyjrzeć nauczycielskim wypocinom, tworzonym w trudnych warunkach, spontanicznie, na siłę, to jedyną reakcją musiałby być...pusty śmiech. Piękne elaboraty, słupki i wykresy- NIKOMU NIEPOTRZEBNE, nikt z tego nie korzysta, ale "sztuka" w razie kontroli...jest. Dam konkretny przykład- moja dyrektorka kazała mi w ciągu niespełna 3 miesięcy wykonać z grupą 20 osób klasy VI 4 próbne sprawdziany. Ponieważ właśnie weszła nowa formuła sprawdzianu, a w necie nie było przykładowego, skleciłam pierwszy z dostępnych materiałów. Nie wyszło zbyt dobrze. Następne dwa to sprawdziany z dwóch różnych wydawnictw i ostatni z CKE. KAŻDY INNY, każdy o innym stopniu trudności, z innymi zadaniami (innymi treściami!). Oprócz szczegółowych analiz tychże dyrektorka kazała mi zrobić opis indywidualny każdego ucznia- ile osiągnął z polskiego, ile z matematyki i porobić wykresy dla każdego dziecka oddzielnie, żeby widać było "progres". Tłumaczyłam, że to bez sensu, ale widmo zewnętrznej ewaluacji chyba sprawiło, że przestała myśleć. To było parę godzin zliczania punktów, przeliczania na procenty. Oczywiście żaden "progres" nie wyszedł, co najwyżej "wyszło", który sprawdzian był dla uczniów trudny, a który mniej trudny. I tyle. Szkoda roboty na coś, co widać było wcześniej bez tych "badań". Nie można oprzeć takich analiz na przypadkowych sprawdzianach, przeprowadzanych w bałaganie co trzy tygodnie, gdzie nauczyciele nawet nie mieli szans gruntownie przećwiczyć tych umiejętności, które słabo wyszły. Moim zdaniem wystawia nas to na śmieszność. Tworzymy coś, co kosztuje dużo czasu (tuszu i papieru), a co nie przekłada się w ogóle na coś pożytecznego, co miałoby nam, nauczycielom służyć praktycznie. I zamiast przygotowywać się do ciekawej lekcji czy wymyślać fajny scenariusz teatralny (co miałoby sens i jest potrzebne), siedziałam i wpisywałam bezmyślnie cyferki. Ale oddałam zadowolonej pani dyrektor śliczną, kolorową kartkę z wykresami, żeby miała się czym "pochwalić" przed ewaluatorami. WSTYD. Czasem wstydzę się, że pracuję w szkole. Robi się ze mnie ..bałwana do bezmyślnego wykonywania "rozkazów". Takich absurdów jest więcej, a większość rzeczy istnieje jedynie "na papierze", bo szkoła WCALE NIE JEST ZREFORMOWANA. Reformuje się jedynie kolejne papierowe wpisy. Gratuluję MEN- udało się wam zrobić z nauczycieli idiotów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że zachowuje Pani - mimo wszystko - dystans i potrafi krytycznie spojrzeć na tę nędzę nadzoru szkolnego. Sądzę, takich nauczycieli jest więcej. Szkoda tylko, że zamiast przygotowywać ciekawe zajęcia , musi Pani wykonywać takie idiotyzmy.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.