Anonimowa socjoblogerka odmitologizowuje m.in. środowisko polskiej socjologii
Zupełnie przypadkowo natrafiłem w sieci na blog prowadzony przez panią profesor (chyba uczelnianą), która reprezentuje stołeczną socjologię . Jak na uczoną nie posiada cywilnej odwagi, skoro zamieszczane od 31 stycznia 2013 r. wpisy są anonimowe. Dokonywane są jednak dość regularnie, konsekwentnie, bo co kilka dni, a zatem pisze je dla sobie znanych odbiorców. Socjobloger - bo taki jest jej zdepersonalizowany pseudonim (nick), identyfikator - potwierdza swoją publicystyką, że w środowisku akademickiej socjologii ma się czego obawiać. Tylko w ukryciu może pozwolić sobie na krytykę zdarzeń, osób, rozpraw naukowych i literatury pozanaukowej bez stawienia czoła jej adresatom czy aktorom. No cóż, socjologia jest zatem w ustawicznym kryzysie, o czym świadczą także dzieła naukowe wielu jej klasyków w kraju i poza granicami. Wpisy socjoblogerki są interesujące, miejscami bardzo ironiczne, metaforycznie dekonstruujące błędy, patologie, dysfunkcje, ale i problemy, z którymi nie radzą sobie...