(Bez)moc inkluzji
Czy pedagogika inkluzyjna rzeczywiście jest (bez)silna w czasach pogłębiających się
problemów edukacji (przed-)szkolnej? Na to pytanie postanowiła
odpowiedzieć Zdeňka Braumová w książce, która właśnie ukazała się w
czeskiej oficynie GRADA. Nie jest to pierwsza rozprawa na ten temat, bowiem
profesor Viktor Lechta opublikował z udziałem ekspertów z różnych krajów
znakomitą pracę zbiorową o pedagogice
inkluzyjnej.
Pedagogika
nie może być postrzegana jako podzielona na dwie części pedagogika specjalna i
pedagogika niespecjalna, rzekomo normalna. We współczesnym świecie
postrzegającym godność człowieka bez względu na to, jakie są jego cechy
instrumentalne, nie można dłużej utrzymywać segregacji, selektywności,
różnicowania osób na lepsze i gorsze, sprawne i niepełnosprawne, gdyż każdy
jest w jakimś stopniu sprawny, a w jakimś niepełnosprawny, tylko być może
jeszcze o tym nie wie. Tak mówią medycy - dzisiaj nie ma ludzi zdrowych i
chorych, tylko są osoby niezdiagnozowane.
Niezależnie
od tego ma miejsce w naszym zglobalizowanym już świecie intensywna dyskusja i
wymiana wyników badań naukowych ekspertów zainteresowanych potrzebą
wprowadzenia zmian w sposobach kształcenia dzieci o specjalnych potrzebach
edukacyjnych. Procesy te zaowocowały powstaniem pedagogiki integracyjnej, a w
następstwie jej rozwoju - także pedagogiki inkluzyjnej".
Co
nowego wnosi do powyższej pedagogiki rozprawa Braumove?
We
wstępie Braumová polemizuje z wnioskiem, że nieudane wdrożenie uzasadnia
rezygnację z inkluzji. W tym miejscu odwołuje się również do mojej argumentacji
przywołanej w powyższej publikacji prof. V. Lechty przyznając zarazem, że
debata o inkluzji musi uwzględnić przeciążenie zawodowe nauczycieli, niedobór nauczycieli pomocniczych (w Czechach taką rolę pełnią asystenci nauczycieli przedmiotu) i poczucie
pozostawienia przez władze oświatowe szkół samym sobie. Wprost wskazuje potrzebę uzupełnienia własnej
refleksji o analizę prawną, organizacyjną i systemową pedagogiki inkluzyjnej (s. 153).
Opublikowane
wypowiedzi badanych pozwalają rozpoznać rodzaje dylematów i trudności w
prowadzeniu zajęć dydaktycznych, które wspierane są przez asystenta do pracy z
uczniem z określoną dysfunkcją rozwojową. Część badanych nauczycieli dostrzega
różnicę między obecnością ucznia w klasie a jego udziałem we wspólnej nauce,
potrafi krytycznie ocenić warunki tej aktywności i proponuje określone zmiany metodyczne.
Z jej badań wynika, że większość respondentów rozumie inkluzję powierzchownie (s.
101–104, s. 111–112), toteż przywoływane nauczycielskie narracje przeplatają się z
etycznymi argumentami Z. Braumove. Jej respondenci zwracali uwagę na następujące
problemy:
1.
Obecność asystenta (pedagoga specjalnego) w czasie zajęć dydaktycznych może
współistnieć z izolacją dziecka w klasie. W świetle wypowiedzi nauczycieli
uczeń z SPE może pracować obok rówieśników w klasie lub być wyalienowany,
pozostawać poza relacjami z nimi, pomimo formalnego włączenia go do tej
społeczności.
2. Indywidualna
pomoc takiemu dziecko może utrwalać powyższą barierę. Nauczyciele opisują
sytuacje, w których dziecku pomaga się dostosować do norm szkoły, choć te same
w sobie nie zmieniają jego sytuacji w grupie rówieśniczej.
4. Język wypowiedzi osób dorosłych rzutuje na pozycję społeczną ucznia ze SPE w klasie. Autorka dostrzega związek sposobu mówienia przez nauczyciela o dziecku z tym, jak postrzegają je inni i jak kształtuje się w szkole tożsamość ucznia z określoną dysfunkcją.
Szanse rozwojowe dziecka ze SPE są większe, gdy unika się etykietowania jego jako osoby i umiejętnie włącza do wspólnej edukacji. Ważne jest utrzymanie dostępu takiego dziecka i jego nauczycieli do specjalistów, bez kompetencji których część uczniów traci możliwość efektywnego udziału w procesie kształcenia. Specjalistyczna pomoc i wspólnota szkolna mogą się wzajemnie wspierać. Decyduje o tym sposób, w jaki pedagog specjalny-asystent i nauczyciel przedmiotowy dzielą się pracą oraz włączają dziecko i jego rodzinę w jej planowanie oraz ewaluację osiągnięć dziecka.
Proces inkluzji, podobnie jak każda zmiana strukturalna, programowa i metodyczna w oświacie, wymaga silnej koncentracji nie tylko na dzieciach ze SPE, ale na zmianie postaw nauczycieli i rodziców wobec takich uczniów i ich rówieśników, bo część z nich nie rozumie trudnej sytuacji. Najważniejsza jest zmiana interpretacji konkretnej sytuacji. Gdy uczeń nie podejmuje pracy w grupie, dorośli mogą odczytać to jako brak chęci, mogą też sprawdzić, czy zadanie jest dla niego zrozumiałe, czy rówieśnicy dają mu przestrzeń do działania i jakiej pomocy on sam potrzebuje, by się włączyć do współpracy. Od tej interpretacji zależy, jak dalej postępować.
Braumová
pokazuje przy tym, że dobra wola nauczycieli może współistnieć z
niepewnością co do tego, jak należy postąpić w określonych, chociaż także
nieprzewidywalnych sytuacjach. Dlatego zmiana postaw dokonuje się również dzięki
autentycznej współpracy z rodzicami, specjalistami i innymi nauczycielami w szkole. Nauczyciel wypróbowuje nowe zasady i metody realizowania zadań
dydaktycznych, rodzice pomagają mu dostrzec możliwości dziecka, które są
widoczne w nowych sytuacjach, a poradnia psychologiczno-pedagogiczna może
wspierać te zmiany. Ważne jest, by uczeń komunikował, co ułatwia lub utrudnia mu jego udział w zajęciach integracyjnych.


Komentarze
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam