Ważny jubileusz łódzkiej pedagogiki i psychologii w jakże trudnych czasach
W
1991 roku wyłoniona została z Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu
Łódzkiego nowa jednostka, której tworzenie powierzono dr. hab. Ewie
Marynowicz-Hetce z Katedry Pedagogiki Społecznej. W oderwaniu od
kilkudziesięcioletniej więzi z naukami humanistycznymi (historii, filozofii,
etnologii i archeologii) powstawał Wydział Nauk o Wychowaniu.
Kolegium
Dziekańskie obecnej kadencji w osobach profesorów UŁ: Aliny Wróbel, Moniki
Wiśniewskiej-Kin, Arkadiusza Wąsińskiego, Arkadiusza Kaźmierczaka i Joanny Miniszewskiej stworzyło
wyjątkową okazję do wielopokoleniowego spotkania z tymi, którzy przez kilka
dekad prowadzili na Wydziale badania naukowe, publikowali ich wyniki,
kształcili studentów i kadry akademickie pamiętając zarazem o tym, by
pracownicy administracji, techniczni mieli także poczucie ważnego wkładu w
rozwój pedagogiki i psychologii. Byli dziekani mogli podzielić się z nami
wspomnieniami własnych działań, dokonań, a w imieniu obecnych władz doświadczyć
wyrazów wdzięczności i serdecznej pamięci.
Zaproszony
z wykładem gościnnym prof. Roman Leppert skupił się na własnej recepcji
obecności łódzkiej pedagogiki w rozwoju tej dyscypliny naukowej. Trudno w
krótkim wystąpieniu odnieść się do wszystkich, a jakże kluczowych dla tej nauki
i praktyki oświatowej zakresów i dokonań naszego środowiska. Podjął jednak
próbę odpowiedzi na pytanie: "Po co są jubileusze?"
Nie
będę w tym miejscu streszczał wypowiedzi pedagoga z Uniwersytetu Kazimierza
Wielkiego w Bydgoszczy, którą podzielił się z uczestnikami Jubileuszu 35-lecia
Wydziału Nauk o Wychowaniu, bo zapewne opublikuje ją w jednym z periodyków. Nie
było to banalne pytanie. Jubileusze jednostek akademickich celebruje się przede
wszystkim po to, by nadać wspólny sens ich instytucjonalnemu trwaniu.
Rocznica
ustanowienia instytutu, wydziału czy uniwersytetu staje się przecież okazją do
odpowiedzi na pytania: skąd jesteśmy, co stworzyliśmy i dlaczego warto
kontynuować tę działalność. Sam upływ czasu nie dostarcza odpowiedzi na to
pytanie. Ktoś może powiedzieć, że 35 lat to nie jest aż tak długi okres, by
warto było celebrować spotkanie kilku pokoleń, a jednak warto było.
Każdy
jubileusz jest wyrazem pamięci i szacunku wobec wszystkich tych akademików,
którzy tworzyli coś nowego, uruchamiali lub kontynuowali rozwój szkoły
naukowej, prowadzili istotne badania czy prowadzili ważne spory naukowe. Młodsi
członkowie Wydziału mogli wczoraj poznać dorobek, którego stają się
spadkobiercami, a także naukowców i pracowników administracji, których
codziennej pracy nie utrwalają bibliografie czy uczelniane newslettery.
Organizacja
każdego Jubileuszu pozwala spotkać obecnych i emerytowanych pracowników,
studentów oraz absolwentów. Przypomina, że jednostkę tworzą relacje między
ludźmi, a jej historia przekracza kadencje kolejnych władz. To także
była sposobność uznania zasług osób, których wkład bywał niedostrzegany, a
więc również pracowników administracji, biblioteki czy obsługi.
Udział
w jubileuszowym wydarzeniu jest zarazem potwierdzeniem własnej tożsamości i
identyfikowania się z daną wspólnotą. Każda jednostka akademicka ma własny profil naukowy i dydaktyczny, ale też odmiennie uzasadnia
swoje miejsce w uczelni oraz dowodzi znaczenia dla środowiska lokalnego,
krajowego i międzynarodowego. Tradycja staje się wówczas symbolicznym zasobem
legitymizującym jej istnienie.
Dziękuję
władzom Wydziału Nauk o Wychowaniu za wspomnienie o osiągnięciach także
już nieobecnych z nami członków tej jednostki czy tych, którzy przeszli na
emeryturę i z różnych powodów nie mogli być razem z nami. Każda rocznica
może skłaniać do namysłu nad tym, co zachowano z pierwotnej misji, co utracono
i za co obecne pokolenie zamierza - a może i powinno - odpowiadać w
przyszłości.
Zapewne problematyczna jest w takich okolicznościach selektywność jubileuszowej pamięci. Organizatorzy decydują, kogo wymienić, czyje osiągnięcia przypisać jednostce, od jakiego wydarzenia liczyć jej historię, a które konflikty, zerwania czy krzywdy przemilczeć. Jubileuszowa narracja może więc zarówno poszerzać samowiedzę wspólnoty, jak i utrwalać dostępny obraz przeszłości. Szczególnie wtedy, gdy dzieje jednostki przedstawia się jako nieprzerwany pochód sukcesów. Są władze uczelni, dla których nie liczy się nauka tylko okazja do proceduralnego zaistnienia.
Z
pedagogicznego punktu widzenia jubileusz jest zatem także lekcją tego, co rzeczywiście ceni się w uniwersytecie. Młodzi pracownicy i studenci obserwują, czy uznanie
otrzymuje rzetelność naukowa, odwaga myślenia, dobra dydaktyka i troska o
innych, czy może inne względy. Dlatego zasadność obchodzenia każdego jubileuszu
zależy mniej od okrągłej daty, a bardziej od jego treści.
Wczoraj
mogliśmy dobrze przeżyć jubileusz, który - przynajmniej dla uczestniczących w
nim offline - przekształca pamięć w zobowiązanie. Pozwala uczcić poprzedników,
a zarazem zapytać, czy współczesna jednostka zasługuje na dziedzictwo, na które
się powołuje. Sama krótkotrwałość czy długowieczność Wydziału nie jest jeszcze
świadectwem jego wartości.
Uczestnicy
wczorajszego wydarzenia mogli nadać jemu różne znaczenia i odnosić je do
odmiennych doświadczeń własnej pracy w uczelni. Należą się wyrazy uznania i
wdzięczności dla władz WNoW UŁ, które zaangażowały w ten jubileusz czas,
wysiłek oraz własną reputację. Mogły zarazem przeżywać ten Jubileusz jako
sprawdzian odpowiedzialności za Wydział, za pedagogikę i psychologię. Wszyscy
mogliśmy doświadczyć uznania dla dorobku każdego, a także możliwości
niecodziennego skupienia wokół naszej wspólnoty.
To
prawda, że bierni uczestnicy jubileuszowego wydarzenia przychodzą z różnymi
oczekiwaniami. Jedni ze względu na okazję do spotkania, wzruszenia, poznania
historii, inni może jeszcze dla dostrzeżenia zasług swoich mistrzów lub choćby
potwierdzenia, że ich własna obecność w tej historii ma dla nich znaczenie.
Udany przebieg wczorajszej uroczystości nie musi zatem oznaczać spełnienia
oczekiwań wszystkich jej uczestników.
Ważne,
by pielęgnowanie pamięci było odpowiedzialnością za ciągłość wspólnoty,
której przewodzi się jedynie przez pewien czas. Jubileusz pozwala dostrzec, że
uczelnia i jej jednostki są dziełem wielu pokoleń, a aktywność zatrudnionych na
Wydziale pracowników na różnych stanowiskach stanowi ważny i cenny fragment
znacznie dłuższej historii.
Podtrzymujmy
tradycję jubileuszy, nie dla nich samych, nie dla celebracji czy eksponowania
czyjegoś statusu, ponieważ wspólnota akademicka potrzebuje pamięci
wykraczającej poza biografie jej obecnych członków. Pięknie, że władze
Wydziału wraz z współtworzącymi organizację Jubileuszu podjęły wysiłek, dzięki
któremu uchylono przestrzeń dla opowieści o przeszłości, istniejące różnice
perspektyw i nie zawsze łatwe koleje losu.
Siła
takiej tradycji rośnie, gdy obok uroczystości pozostają dostępne świadectwa:
wspomnienia pracowników i absolwentów, opracowania historyczne, fotografie,
archiwa oraz utrwalone głosy osób, których zabraknie przy kolejnym jubileuszu.
Wówczas celebracja przynosi trwały pożytek także nieobecnym i przyszłym
pokoleniom. W krótkim czasie udało się wydać kronikę Wydziału Nauk o Wychowaniu
UŁ, która może stać się inspiracją dla przyszłych historyków oświaty i nauki do
prowadzenia badań naukowych.
Miarą
powodzenia jubileuszu będzie to, czy po jego zakończeniu lepiej znamy własną
wspólnotę i potrafimy objąć pamięcią więcej ludzi. Każde obchody warto
kontynuować również wtedy, gdy odsłaniają różnice i pozostawiają niedosyt. Dają
bowiem sposobność, by pamięć wspólnoty uzupełniać, a jej więzi
odnawiać.






Komentarze
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam