Pozostali w naszej myśli pedagogicznej

 

(Grafika wygenerowana przy użyciu ChatGPT / OpenAI)


Pamięć o zmarłych przywraca nie tylko w pierwszych dniach listopada znaczenie obecności, którą w codziennym pośpiechu przyjmowaliśmy jako oczywistą. Ktoś odpowiadał na listy, czytał nasze rozprawy, dzielił się odkryciem, zapowiadał kolejną książkę. Można było zapytać, poprosić o recenzję, podjąć spór. Dopiero wiadomość o śmierci uświadamia nam, jak wiele dla wspólnoty akademickiej znaczyła możliwość tej rozmowy.

Wracam do publikowanych w moim blogu pożegnań pedagogów, którzy odeszli w ciągu roku (po 1 listopada 2025 roku). Wspominam Bożennę Michalik, Franciszka Antoniego Marka, Wiesława Theissa, Urszulę Ostrowską i Adama Alfreda Zycha. Każdy z nich zajmował się innym obszarem pedagogiki jako dyscypliny naukowej. Posługiwali się odmiennymi warsztatami badawczymi, należeli do różnych środowisk akademickich. Czytając ponownie poświęcone im wpisy, dostrzegam jednak wspólne zobowiązanie: poznawać człowieka z uwagą należną jego doświadczeniu i odpowiedzialnie przekazywać innym wiedzę o warunkach jego rozwoju, wychowania, terapii oraz życia we wspólnocie.

Ich pasja naukowa wyrażała się w wieloletniej wierności pytaniom, na które nie sposób odpowiedzieć jednym artykułem czy pojedynczym projektem. Wymagała cierpliwości, powrotów do źródeł, korygowania interpretacji. Miała też swój wymiar pedagogiczny: własna praca badawcza stawała się zaproszeniem dla kolejnych pokoleń do samodzielnego myślenia.

Taką cierpliwość odnajdujemy w dorobku Bożenny Michalik, badaczki dziejów oświaty i wychowania, związanej z warszawskim środowiskiem naukowym. Zajmowały ją oświecenie, działalność Komisji Edukacji Narodowej, wychowanie i szkolnictwo Warszawy stanisławowskiej, a także działalność oświatowa Ignacego Potockiego. Opracowując jego korespondencję, przybliżała sprawy edukacji poprzez świadectwa ludzi uczestniczących w jej przemianach. Interesowała się również codziennym życiem szkoły, dzięki któremu historia instytucji odzyskuje ludzki wymiar.

Szczególne znaczenie mają przygotowane przez nią trzy tomy Bibliografii oświaty polskiej w okresie II wojny światowej i okupacji hitlerowskiej. W pracy bibliograficznej zawiera się rodzaj naukowej szczodrości. Badacz porządkuje rozproszone świadectwa, aby inni mogli stawiać własne pytania i docierać do potrzebnych materiałów. Pozostawia warsztat, z którego będą korzystali ludzie, jakich sam nigdy nie pozna. W listopadowej refleksji warto pamiętać także o tym cichym, wymagającym ogromnej rzetelności wymiarze służby nauce.

Z historią wychowania związał swoje życie również Franciszek Antoni Marek. Jego zainteresowania obejmowały oświatę, literaturę, prasę i kulturę, a szczególnym miejscem ich spotkania był Śląsk. Badając przeszłość tej ziemi, podejmował pytania o język, tożsamość, sąsiedztwo i dziedzictwo stosunków polsko-niemieckich. Były to zagadnienia o znaczeniu wykraczającym poza rekonstrukcję minionych wydarzeń. Dotyczyły sposobów, w jakie pamięć kształtuje współczesne relacje między ludźmi.

Tytuł jego książki Czy Polacy i Niemcy mogą zapomnieć o przeszłości? pozostaje zaproszeniem do namysłu nad odpowiedzialnością za historię. Zainteresowanie Janem Amosem Komeńskim poszerzało tę perspektywę o uniwersalne problemy wychowania. Z kolei Godność, dostojeństwo i posłannictwo uniwersytetu przypomina o zobowiązaniach instytucji, którą Franciszek Marek współtworzył jako nauczyciel akademicki, promotor i rektor Uniwersytetu Opolskiego. W jego drodze naukowej badanie dziedzictwa kulturowego łączyło się z troską o miejsce, w którym powstaje i jest przekazywana wiedza.

Między przeszłością a współczesnością prowadził swoje badania Wiesław Theiss. Pedagogika społeczna, historia wychowania, biografistyka pedagogiczna oraz studia nad dzieciństwem tworzyły w jego twórczości wspólną przestrzeń poznawania ludzkich losów. Szczególną uwagę poświęcał tym, których doświadczenia łatwo giną w ogólnych opisach dziejów: dzieciom, uchodźcom, ludziom wykorzenionym, poddanym przemocy, próbującym odbudować życie.

Badania nad polskimi dziećmi repatriowanymi z Syberii i Mandżurii oraz wieloletnia współpraca z Teruo Matsumoto ukazują, jak daleko może sięgać społeczny sens pracy historyczno-pedagogicznej. Wiedza wydobyta z archiwów docierała do następnych pokoleń, przywracała pamięć o udzielonej pomocy, budowała więzi między Polską a Japonią. Wiesław Theiss pokazywał, że poznanie biografii wymaga rozumienia wspólnoty, miejsca i pamięci, w których człowiek żyje. Także podejmując trud odtworzenia wojennych doświadczeń własnego ojca, zachowywał szacunek dla tego, co w ludzkim cierpieniu pozostaje przemilczane.

Wspominając go, wracam również do jego rzetelności recenzenckiej. Uważne czytanie cudzej pracy, rzeczowa ocena i wymaganie respektowania standardów były dla niego częścią odpowiedzialności za pedagogikę. Życzliwość wobec autora szła w parze z powagą, z jaką traktował naukę.

Pytanie o odpowiedzialność prowadzi ku dorobkowi Urszuli Ostrowskiej, badaczki pedagogiki ogólnej, aksjologii wychowania i metodologii badań humanistycznych. Jej zainteresowania dotykały podstaw naszej dyscypliny. Każda propozycja wychowania zawiera przecież jakieś rozumienie człowieka, dobra, powinności i celu. Potrzebujemy refleksji, która pozwala te założenia rozpoznawać, uzasadniać i poddawać krytycznemu namysłowi.

Dlatego tak ważne miejsce w jej pracy zajmował świat wartości oraz jego znaczenie dla kształcenia i wychowania. Przygotowując międzynarodowy podręcznik akademicki Pedagogika, powierzyłem jej opracowanie rozdziału poświęconego aksjologii pedagogicznej. Wiedziałem, jak szczególnego przygotowania wymaga podejmowanie tych zagadnień. Dzisiaj, gdy nie możemy już konsultować z nią kolejnych projektów i interpretacji, jeszcze wyraźniej odczuwamy wartość pozostawionego dorobku. Jej prace pomagają pytać o to, czemu służy edukacja i jakie konsekwencje mają dokonywane w niej wybory.

Adam Alfred Zych rozszerzał pedagogiczną uwagę na późne fazy ludzkiego życia. Jako pedagog, psycholog i geragog zajmował się gerontologią społeczną i edukacyjną, psychopedagogiką starości, tanatologią oraz egzystencjalnym i duchowym wymiarem starzenia się. Badał także losy starzejącej się Polonii. Jego twórczość przypominała, że potrzeba uczenia się, rozumienia siebie i uczestnictwa we wspólnocie trwa również wtedy, gdy człowiek doświadcza utraty sprawności, samotności czy żałoby.

Patrzył na starość uważnie, z gotowością dostrzegania zarówno jej możliwości, jak i cierpienia. Taka perspektywa wymagała odwagi wobec tematów, od których chętnie odwracamy wzrok. W refleksji nad uniwersytetami trzeciego wieku domagał się poważnego traktowania edukacji seniorów. Jego koncepcja „Srebrnego uniwersytetu” wyrażała troskę o rzeczywiste warunki rozwoju osób starszych. Pozostawał przy tym nauczycielem akademickim zainteresowanym pracą młodszych pokoleń, recenzentem i uważnym czytelnikiem, reagującym na nierzetelność oraz pozorowanie działalności naukowej.

Kiedy zestawiam te zainteresowania, widzę rozległą przestrzeń pedagogiki: od dzieciństwa dotkniętego wojną i uchodźstwem po starość, od dziejów szkoły po filozoficzne podstawy wychowania, od regionalnego dziedzictwa po spotkanie odległych kultur. W tej różnorodności ujawnia się wspólna pasja poznawania człowieka. Każde z tych pól wymagało innej wiedzy, lecz we wszystkich istotna była uważność wobec doświadczenia, którego nie wolno spłaszczyć dla wygody opisu.

Odejście uczonego oznacza utratę niepowtarzalnego sposobu czytania świata. Wraz z nim tracimy możliwość zadania pytania, usłyszenia zastrzeżenia, poznania dalszego ciągu rozpoczętej myśli. Pozostają jednak prace, które mogą nadal uczestniczyć w naszej rozmowie. Trzeba po nie sięgać, wprowadzać je do seminariów, dyskutować z nimi, podejmować wskazane problemy. Pamięć naukowa potrzebuje takiej aktywności.

W listopadowe dni wspominamy Bożennę Michalik, Franciszka Antoniego Marka, Wiesława Theissa, Urszulę Ostrowską i Adama Alfreda Zycha z wdzięcznością za ich obecność w polskiej pedagogice. Ich dorobek pozwala lepiej rozumieć przeszłość edukacji, znaczenie wartości i ludzkie doświadczenie na kolejnych etapach życia. Pozostawione przez nich pytania kierują się teraz do nas. Od naszej pracy zależy, czy znajdą dalszy ciąg.

 


Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22