Państwo jako właściciel szkoły



(grafika: koncept i generacja – ChatGPT (OpenAI).


Najgłębszy problem polskiej polityki oświatowej polega na tym, że każda kolejna władza traktuje system edukacyjny jak własny obszar zarządzania. 

Ministerstwo nie zachowuje się wyłącznie jak instytucja gwarantująca obywatelom prawo do dobrej edukacji. Określa także cele, treści, priorytety, rytm zmian oraz granice dopuszczalnej samodzielności. Wolność pedagogiczna staje się wówczas przywilejem udzielanym przez państwo, który może zostać zwiększony albo ograniczony w drodze kolejnego rozporządzenia.

Zmieniają się ministrowie, ideologie i deklarowane wartości, ale nie zmienia się przekonanie, że centralna administracja ma prawo na nowo urządzać szkołę. 

Jedna władza wpisuje do niej własny kanon historyczny. Druga redefiniuje edukację obywatelską. Kolejna zmienia listę lektur, przedmioty, liczbę godzin, wymagania i priorytety wychowawcze. Każda deklaruje przy tym, że działa w interesie dzieci.

W takim ustroju nauczyciel nie jest autonomicznym profesjonalistą, lecz wykonawcą politycznie definiowanego programu. Dyrektor nie jest przede wszystkim liderem wspólnoty szkolnej, lecz pośrednikiem między administracją, organem prowadzącym, nauczycielami i rodzicami. Uczniowie pozostają adresatami decyzji podejmowanych poza szkołą.

Państwo demokratyczne nie powinno być dysponentem edukacji. Powinno być jej gwarantem. Różnica jest zasadnicza. Państwo-dysponent rozstrzyga, jaka ma być szkoła. 

Państwo-gwarant określa standardy bezpieczeństwa, dostępności, jakości i ochrony praw, ale pozostawia wspólnotom szkolnym przestrzeń do tworzenia własnego profilu pedagogicznego. Tak jest w Konstytucji III RP, ale nie w polityce oświatowej państwa.

Państwo-dysponent żąda zgodności. Państwo-gwarant oczekuje odpowiedzialności. Państwo-dysponent produkuje jednolitość. Państwo-gwarant chroni dzieci  i młodzież zgodnie z oczekiwaniami rodziców, nie rezygnując z troski o dobro wspólne, którego granice powinny być uzgadniane lokalnie, w radach szkolnych, a nie w MEN.  



Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22