Kiedy bunt przeciwko szkole staje się kontestacją pokolenia Z
Strajki
młodzieży we Francji uświadamiają nam moment, w którym zaniedbanie
materialnych i pedagogicznych warunków uczenia się i nauczania przeobraża się w doświadczenie nierówności, a nierówność w polityczną
socjalizację sfrustrowanej młodzieży.
Szczególnie
znamienna jest wypowiedź cytowanej przez „Le Monde” nauczycielki z Saint-Denis. Jej uczniowie doświadczają tego, że otrzymują „coraz mniej praw a coraz więcej obowiązków”. Zdaniem nauczycielki dodatkowym zapalnikiem stał się
tegoroczny zakaz
telefonów komórkowych.
Niezależnie
od oceny samego zakazu jest to interesujący sygnał, skoro spór przestaje dotyczyć
wyłącznie braków kadrowych szkół, ale dotyka relacji między
dorosłymi a młodzieżą oraz praw młodych ludzi do współdecydowania o instytucji,
w której spędzają znaczną część życia.
Co
więcej, reakcja francuskiej władzy wobec strajkującej młodzieży może
wpływać na tę dynamikę. „Le Monde” pisze już o „bascule” (punkcie
zwrotnym) i wskazuje, że rząd coraz silniej przedstawia ruch poprzez
kategorię przemocy, radykalizacji i udziału w nim ugrupowań politycznych, podczas gdy
redakcja przestrzega przed zagubieniem pierwotnych a edukacyjnych powodów
protestu.
Jest
to klasyczny moment każdego dużego konfliktu społecznego, gdy spór o
realne postulaty konkretnej grupy społecznej zaczyna być równocześnie sporem o
to, kto ma prawo zdefiniować, czym właściwie jest tak wyrażany sprzeciw i jak należy nań
reagować. Coraz poważniejszym problemem jest to, że szkoła
zaprojektowana przez pokolenia przełomu XIX i XX wieku musi kształcić pokolenie
funkcjonujące już w zupełnie innym świecie społecznym, komunikacyjnym i
technologicznym, a na to nie ma już zgody pokolenia Z.
Kiedy
polityka oświatowa nie potrafi odpowiedzieć na tę zmianę, konflikt pedagogiczny
może i przeobraża się w konflikt pokoleniowy. Młodzież nie odrzuca potrzeb i
sensu uczenia się, lecz część tego pokolenia zaczyna jawnie kwestionować
sposób, w jaki instytucja szkoły nie potrafi realizować procesu uczenia się na miarę i prognozy rozwoju XXI wieku.
Już
w 2022 roku tak we Francji, jak i w Polsce władze państwowe miały pierwszy
sygnał z wyników PISA uzyskanych w ramach dodatkowej diagnozy dotyczącej
legitymizacji szkoły. Polityczna interpretacja PISA została wyraźnie
zdominowana przez pytanie: „Jakie wyniki z testów umiejętności uzyskują
piętnastolatkowie?” , mimo iż zmierzono wówczas także ich postawy
wobec szkoły, jej klimatu, nauczycieli, sensu uczenia się, a to są dwa zupełnie inne zagadnienia.
We
Francji oficjalne odczytanie przez urzędników ministerstwa edukacji wyników
PISA 2025 (opublikowanych 8 września 2026 r.) na zaledwie kilka tygodni przed
obecnym buntem, eksponowało wyniki uczniów w testach z nauk przyrodniczych,
matematyki i czytania wskazując wśród rzekomych przyczyny spadku takie czynniki,
jak media społecznościowe, telefony w szkołach i osłabienie wsparcia ze strony
rodziców.
Reakcją
władz - podobnie jak w Polsce - są m.in. odgórne ograniczenia dotyczące wnoszenia telefonów
komórkowych do szkoły, ale także nowe programy, większy nacisk na podstawowe umiejętności, zaangażowanie rodziców oraz kształcenie nauczycieli.
To
jest bardzo charakterystyczna - choć niewłaściwa z naukowego punktu widzenia - rama
interpretacyjna wyników PISA 2025, jak i wcześniejszych edycji. Kryzys zostaje potraktowany przede wszystkim jako kryzys
uczenia się, a niekoniecznie jako potencjalny konflikt między uczącym się młodym
pokoleniem a czynnikami toksycznymi w szkole. Średnia krajowa z testów
PISA może znakomicie maskować ogniska kryzysu.
Co więcej, francuskie własne badanie DEPP (statistique publique de l'education) z roku szkolnego 2022/2023 dostarczało obrazu pozornie uspokajającego: 91% licealistów deklarowało, że czuje się w swoim liceum dobrze, a 87% oceniało relacje uczniów z nauczycielami jako dobre lub bardzo dobre. Jednocześnie jednak aż 60% deklarowało stres związany z egzaminami lub ocenianiem, a 35% doświadczyło wykluczania przez rówieśników.
Wyłania
się z tego paradoks, że oto można lubić swoją szkołę i swoich
nauczycieli, a równocześnie przestać akceptować system, w którym szkoła
funkcjonuje. Rewolty młodzieżowe rzadko zaczynają się wtedy, gdy młodzi
przestają interesować się światem. Częściej dochodzi do nich wtedy, gdy nadal
są nim zainteresowani, lecz nabierają przekonania, że istniejące instytucje nie
odpowiadają już na ich potrzeby, zainteresowania, doznania i aspiracje.
Wciąż
lekceważy się wskaźnik delegitymizacji szkoły. PISA 2022 i 2025 nie
przewidywała buntu, ale uchwyciła postawy młodych ludzi lub bezpośrednio
sąsiadujące ich kohorty, zanim obecne napięcie stało się widoczne politycznie.
AI przygotowała mi poniższą tabelę z danymi porównawczymi i ich syntetyczną
ocenę:
Francja–Polska: siedem symptomów osłabienia poczucie identyfikacji uczniów ze szkołą
|
Wskaźnik |
Francja 2022 →
2025 |
Polska 2022 →
2025 |
Odczytanie |
|
„Szkoła była
stratą czasu” |
ok. 27% → 26%;
zasadniczo stabilnie |
38% → 38% |
Polska pozostaje
przypadkiem skrajnie negatywnym; we Francji około 1/4 uczniów kwestionuje
sens szkoły. OECD |
|
„Szkoła niewiele
zrobiła, aby przygotować mnie do dorosłego życia” |
ok. 56% → 49% |
58% → 63% |
Tu drogi obu
systemów się rozchodzą: we Francji poprawa, w Polsce dalsze pogorszenie. isc.meiji.ac.jp |
|
Poczucie
przynależności do szkoły |
73% → 72,8% |
64% → 63,5% |
Francja blisko
stabilności; Polska pozostaje bardzo nisko — w 2025 r. 86. miejsce na 88
systemów. OECD |
|
Wsparcie
nauczyciela |
zainteresowanie
każdym uczniem 52% → 54%; dodatkowa pomoc 62% → 67% |
46% → 51%;
dodatkowa pomoc 41% → 41% |
W obu krajach
poniżej OECD, ale w Polsce szczególnie dramatyczny jest brak doświadczenia
dodatkowej pomocy. 2022 dotyczy matematyki, 2025 nauk przyrodniczych — nie
wolno traktować tego jako czystego szeregu czasowego. OECD |
|
Absencja: cały
dzień / lekcja / spóźnienie |
13/26/50% →
18/27/54% |
29/44/60% →
31/45/61% |
Francja pogarsza
się zwłaszcza w opuszczaniu całych dni; Polska ma utrwalony, wyjątkowo wysoki
poziom wycofywania się z uczestnictwa. OECD |
|
Klimat lekcji |
nie można dobrze
pracować 29% → 23%; uczniowie nie słuchają nauczyciela 42% → 37% |
27% → 21%; 36% →
34% |
Tu obraz nie
potwierdza prostej narracji o stałym pogarszaniu: dyscyplina według PISA
częściowo się poprawiła. Jednak w 2025 r. aż 47% Francuzów mówi o hałasie i
nieporządku na większości lekcji nauk przyrodniczych. OECD |
|
Niedobór
nauczycieli utrudnia nauczanie |
67% → 45% |
47% → 43% |
Francja
poprawiła się po katastrofalnym 2022 r., ale nadal jest powyżej średniej OECD
39%; w Polsce problem pozostaje trwały. To odpowiedzi dyrektorów, |
Polski
paradoks wyraża się w tym, że względnie wysokie kompetencje testowe
objętych diagnozą piętnastolatków w 2022 roku współistniały z wyjątkowo niską
oceną sensu uczęszczania do szkoły, która ponoć pomogła im w uzyskaniu tych kompetencji.
Wyniki badanych w ramach PISA 2025 nie zlikwidowały tego paradoksu. Badani piętnastolatkowie w 38% potwierdzili, że „szkoła jest dla
nich stratą czasu”, zaś 63% wskazało, że szkoła nie przygotowała
ich do dorosłego życia.
Poczucie przynależności do szkoły wyraziło 63,5% badanych, 31% opuściło co najmniej cały dzień w ciągu zaledwie dwóch tygodni, a 45% co najmniej jedną lekcję. OECD wskazuje w swoim raporcie na Polskę jako jeden z systemów szkolnych, w których między 2022 a 2025 r. o ponad 5 pkt proc. zmniejszył się odsetek uczniów przekonanych, że szkoła przygotowuje ich do dorosłości.
W Polsce postawy uczniów są bardzo niepokojące, ale władze MEN mają świetne samopoczucie wmawiając społeczeństwu, że dzięki nim zmienia się sytuacja w szkolnictwie publicznym. Gdyby tak było, to nie byłoby kryzysu kadrowego, o którym świadczy "czerwona kartka" i zapowiedź akcji protestacyjnych największych związków zawodowych w oświacie.
Obecnego
protestu francuskich uczniów szkół średnich i już także studentów nie należy traktować jako stanu, który pojawił się nagle. Część jego podłoża była
widoczna w danych PISA 2022 i 2025 oraz w wynikach badań TALIS
2024. Tylko 4% badanych francuskich nauczycieli uważało, że ich zawód
jest ceniony społecznie, a był to najniższy wynik w porównaniu międzynarodowym.
Jednocześnie dziewięciu na dziesięciu deklarowało, że często odczuwa radość
podczas nauczania.
Znów
pojawił się ten sam paradoks, w świetle któego to niekoniecznie
nauczyciel odrzuca pracę z uczniami ani uczniowie nauczycieli. Obie strony mogą
coraz bardziej tracić zaufanie do warunków instytucjonalnych, w których mają ze
sobą pracować. Można zatem spodziewać się, że solidarnie włączą się do
uczniowskiego protestu także ich nauczyciele.
Nie
tyle bunt przeciwko szkole staje się formą kontestacji młodego pokolenia, ile może on
ujawniać narastający kryzys historycznej formy szkoły. Uczeni zwracają na to
uwagę od wielu dekad, ale populizm partiokratów i oszczędzanie na edukacji
publicznej odwraca uwagę podatników od rzeczywistych przyczyn kryzysu szkolnej
edukacji tak we Francji, jak i w Polsce, której oświata wcale nie jest "zieloną wyspą". Jeśli już to najniżej wynagradzanych nauczycieli i najwyższego odsetka uczniów korzystających z płatnych korepetycji.
Komentarze
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam