Ocalić więcej niż szkołę
Szkołę można zburzyć szybciej, niż zdoła się odbudować warunki rozwoju jednego dziecka. Można jednak podtrzymywać nauczanie także wtedy, gdy szkolny budynek przestał istnieć. Między tymi dwiema prawdami rozgrywa się dramat ukraińskiej edukacji przedstawiony podczas Forum Polska–Ukraina w referatach profesorów Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy: Wasyla Kremienia, Nelli Nyczkało i Oleny Łokszyny. Nie była to wyłącznie narracja o zniszczeniach wojennych, aczkolwiek w trakcie obrad dotarła do nas wiadomość o raszystowskim ataku w centrum Kijowa.
Wybrzmiewały w niej również optymizm i nadzieja, wynikające z nadzwyczajnej
mobilizacji ludzi podtrzymujących działalność oświatową i akademicką, a zarazem
przygotowujących ją do przyszłości.
Zniszczenie
nie kończy się na murach
Pierwszym językiem opisu wojennych strat są liczby. Kremień przywołał dane o 4186 uszkodzonych placówkach edukacyjnych i 421 całkowicie zniszczonych. Bezpośrednie straty w infrastrukturze szkolnej i naukowej oszacowano na 13,9 miliarda dolarów.
Olrna Łokszyna wskazała natomiast, że około 2,59 miliona
ukraińskich dzieci — mniej więcej jedna trzecia — pozostaje poza dotychczasowym
miejscem zamieszkania: ponad 791 tysięcy zostało przesiedlonych wewnątrz kraju,
a blisko 1,8 miliona przebywa za granicą jako uchodźcy. W pedagogicznym
odczytaniu tych danych nie chodzi jedynie o zniszczone budynki i zmianę adresu,
lecz także o zerwane relacje, utratę bezpieczeństwa oraz ciągłości środowisk
życia.
W
tym kontekście należy rozpatrywać szacunek utraty przez uczniów co najmniej
dwóch lat nauki od 2020 roku. Okres ten obejmuje również zakłócenia
pandemiczne, nie jest więc miarą wyłącznie następstw wojny ani jednolitego
doświadczenia całego pokolenia. Pokazuje kumulację kryzysów, w których alarmy,
ostrzały, przerwy w dostawie energii i przymusowe migracje stają się elementami
codziennej organizacji edukacji.
Różne
warunki przetrwania szkoły
N. Nyczkało przestrzegała przed traktowaniem „ukraińskiej szkoły wojennej” jako jednolitego modelu. Wyróżniła w systemie oświaty cztery podejścia do edukacji w warunkach wojny:
1.„Edukacja bez terytorium” w obwodach donieckim i ługańskim oznacza funkcjonowanie szkół bez związku z ich budynkami.
2. „Mieszane nauczanie adaptacyjne” w obwodach dniepropetrowskim i charkowskim łączy nauczanie zdalne i bezpośrednie, także w schronach.
3. „Przywrócone nauczanie stacjonarne” odnosi się do obwodów czernihowskiego i sumskiego, oraz
4. „Edukacja w trybie przetrwania” — dotyczy obwodu chersońskiego i zaporoskiego, gdzie skrajne zagrożenie życia wymusza kryzysowe nauczanie zdalne.
Nie są to dobrowolnie wybrane innowacje,
lecz sposoby podtrzymywania edukacji w odmiennych warunkach wojennych.
Podobnie
zróżnicowane są losy nauczycieli. Nyczkalo mówiła o osobach, które dwukrotnie
utraciły dom — w 2014 i 2022 roku — o prowadzących lekcje pod ostrzałem lub w
konspiracji na terenach okupowanych, o walczących na froncie, pracujących za
granicą oraz przyjmujących przesiedleńców w bezpieczniejszych regionach. Taki
obraz zawodu wykracza poza zwykły opis obowiązków dydaktycznych.
W
szczytowym okresie wyjazdów poza krajem znalazło się około 15 tysięcy
nauczycieli. Według przytoczonych statystyk 81% z nich nadal prowadziło zdalne
lekcje w ukraińskich szkołach. Emigracja nie musiała zatem oznaczać zerwania
więzi z rodzimą edukacją. Nie należy jej też utożsamiać ze wskazanym przez
Kremienia ubytkiem 40 tysięcy nauczycieli od wiosny 2022 roku: przytoczone dane
nie wyjaśniają wszystkich przyczyn zmniejszenia liczebności kadry.
Od
zaległości szkolnych do naruszonego rozwoju
Najważniejszy wkład pojęciowy Łokszyny polega na odejściu od utożsamiania strat edukacyjnych z nieopanowanymi treściami kształcenia. Autorka wskazała trzy perspektywy zmian:
1. od indywidualnego problemu ucznia do wyzwania systemowego;
2. od osiągnięć szkolnych do rozwoju osobowego i socjalizacji;
3. od uzupełniania deficytów do odbudowy i dalszego rozwoju.
Straty psychoemocjonalne, rozwojowe,
socjalizacyjne i cyfrowe splatają się bowiem ze zniszczeniami infrastruktury
oraz osłabieniem instytucji i kadry. Nie da się skutecznie rozwiązywać tych
problemów w oderwaniu od siebie.
Nyczkalo nadała temu rozpoznaniu wymiar biograficzny, mówiąc o „skradzionym dzieciństwie” i wiedzy o dronach oraz rakietach zajmującej miejsce dziecięcych zabaw. Nie jest to triumf przyspieszonej dojrzałości, lecz rozwój podporządkowany przetrwaniu.
Kremień posłużył się z kolei określeniem
„pedagogika zranionego serca”, odnosząc je do wspierania odporności psychicznej
uczniów i pracy z doświadczeniem traumy. Przywołał także projekt „Siły
Psychologiczne Ukrainy”, prowadzony od 2022 roku przez członków Akademii.
Nie
wystarczy zatem pytać, czego dziecko jeszcze nie umie. Trzeba rozpoznać, jakie
warunki jego rozwoju zostały naruszone. Samo działanie szkoły nie dowodzi
zachowania ciągłości uczenia się konkretnego ucznia, a pomoc nie może
sprowadzać się do przyspieszania realizacji programu i zwiększania wymagań
wobec nauczyciela, który również doświadcza wojny.
Prawo
do edukacji jest także prawem do tożsamości
Szczególnie niepokojący był przedstawiony przez Nyczkalo opis terenów okupowanych. Według przywołanych danych w roku szkolnym 2025/2026 rosyjskie standardy nauczania wprowadzono w 1980 szkołach, obejmujących ponad 582 tysiące dzieci.
Pani Profesor powiązała ten proces z systemową rusyfikacją, ograniczaniem wyboru języka i
dostępu do informacji, militaryzacją oraz kontrolą ideologiczną. Zagrożeniem
jest więc nie tylko zniszczenie szkoły, ale również przejęcie jej funkcji:
budynek może istnieć, lekcje mogą się odbywać, a edukacja służyć niszczeniu
tożsamości dzieci.
Kremień mówił natomiast o wychowaniu patriotycznym i obywatelskim, opracowanym we współpracy z Ministerstwem Obrony programie wychowania wojskowo-patriotycznego na lata 2026–2030 oraz podręczniku „Obrona Ukrainy” dla klasy 10.
Towarzyszyło
temu pytanie: „Jak ochronić dziecko i jednocześnie wychować odpowiedzialnego
obywatela?”. Nie można bezrefleksyjnie zrównywać wychowania społeczeństwa
odpierającego agresję z narzuconą okupacyjną rusyfikacją. Jednak w
warunkach obrony ojczyzny wychowanek nie może zostać zredukowany do przyszłej
użyteczności dla państwa. Prezentacje ujawniają to napięcie, choć nie
dostarczają pełnej oceny sposobów jego rozwiązywania.
Najważniejsze przesłanie Łokszyny brzmi zatem: odbudowy edukacji nie można odłożyć do zakończenia wojny, ponieważ już teraz trzeba chronić możliwości dalszego uczenia się i rozwoju dzieci.
Metafory „wojny jako surowego
nauczyciela” nie należy odczytywać jako przypisywania jej wartości
wychowawczej. Uznanie należy się nie wojnie, lecz ludziom przeciwstawiającym
się jej skutkom. Ich wysiłek jest odmową przyznania wojnie prawa do
rozstrzygania, kim będą dzieci, które muszą w niej dorastać.
Delegacja członków Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy
(Foto:BŚ)






Komentarze
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam