Nie
sądziłem, że przyjdzie mi kiedykolwiek zmierzyć się z tak bolesną wiadomością —
ze śmiercią Profesora Wiesława Theissa, wspaniałego Uczonego, Pedagoga,
Mistrza i Przyjaciela. Jak pisać pożegnanie kogoś, kto przez
dziesięciolecia był tak naturalnie obecny w życiu kilku pokoleń polskich
pedagogów, że trudno było wyobrazić sobie nasze środowisko bez Niego?
Był
człowiekiem niezwykłej skromności, a zarazem wymagającym perfekcjonistą.
Twórczym badaczem, cierpliwym poszukiwaczem źródeł, pasjonatem pedagogiki
społecznej i badań nad dzieciństwem — historycznym, kulturowym, oświatowym i
biograficznym. Nigdy nie zabiegał o rozgłos. Nie potrzebował podkreślać
własnego znaczenia, gdyż świadczyły o nim Jego książki, badania, uczniowie,
wychowankowie i sposób, w jaki traktował innych ludzi.
Należał
do tej generacji polskich pedagogów, dla których przekraczanie granic dyscyplin
nie było akademicką modą, lecz naturalnym sposobem poznawania człowieka i
świata. Jego pedagogika była pedagogiką pogranicza — między historią i
współczesnością, jednostką i wspólnotą, pamięcią i doświadczeniem, biografią i
losem społecznym. Była przy tym głęboko zakorzeniona w wartościach
chrześcijańskich, którymi nie musiał epatować. One po prostu były obecne w Jego
sposobie życia, pracy, odnoszenia się do studentów, uczniów, współpracowników i
przyjaciół.
Szczególnym
świadectwem tego zakorzenienia stała się jedna z ostatnich Jego rozpraw — „Więzień
polityczny nr 33090”, poświęcona ojcu, Tomaszowi Theissowi, przedwojennemu
nauczycielowi historii, podoficerowi Wojska Polskiego, uczestnikowi kampanii
wrześniowej 1939 roku, a następnie członkowi konspiracji na Pomorzu.
W
1944 roku, na skutek zdrady, Tomasz Theiss został aresztowany przez Gestapo w
Elblągu i wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Po
wyzwoleniu, ciężko doświadczony wojną i chorobami, powrócił do domu i podjął
pracę nauczycielską w powiecie tucholskim. Założył rodzinę. 6 kwietnia 1946
roku urodził się jego syn — Wiesław.
Jak
wielu ocalałych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych, Tomasz Theiss nie
przekazywał swoim dzieciom traumatycznej pamięci o głodzie, przemocy, poniżeniu
i śmierci, ale także o ludzkiej solidarności możliwej nawet w warunkach
skrajnego zniewolenia. Syn po wielu latach próbował dotrzeć do tej
przemilczanej części rodzinnej historii.
Profesor
pisał:
„Ojciec
nigdy nie mówił o tym, co przeżył w czasie przesłuchań w siedzibie Gestapo w
Elblągu. Zepchnął tamte wydarzenia do obszaru tajemnicy pamięci, sfery głęboko
prywatnej, zastrzeżonej. Postąpił tak, jak tysiące innych więźniów obozów
koncentracyjnych. Czy to jednak wystarczyło, by wyprzeć, wymazać, ostatecznie
wykreślić choćby część tego, co go spotkało w Gestapo i w Stutthofie? Z
pewnością nie” (s. 51).
Dzisiaj
słowa te brzmią jeszcze mocniej. Wiesław Theiss przez całe swoje życie naukowe
wydobywał z „tajemnicy pamięci” losy tych, których wielka historia zbyt łatwo
pozostawiała na marginesie. Interesowały Go dzieci, uchodźcy, Sybiracy,
nauczyciele, wychowawcy, ludzie poddani przemocy dziejów, a zarazem próbujący
ocalić własną godność. Historia nie była dla Niego martwym archiwum.
Była pamięcią ludzi.
Także
Jego własna biografia została naznaczona doświadczeniem moralnego oporu. Za
postawę sprzeciwu wobec socjalistycznej władzy akademickiej został usunięty ze
studiów na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu przez pedagoga będącego
wówczas na wydziale I sekretarzem PZPR. Nie złamało Go to.
Monografie
z pedagogiki społecznej, biografistyki pedagogicznej, historii wychowania i
dziejów instytucji oświatowych, dziesiątki artykułów oraz rozdziałów w pracach
zbiorowych tworzą dorobek metodologicznie dojrzały i merytorycznie
niepowtarzalny. Wiesław Theiss nie rekonstruował przeszłości dla samej
rekonstrukcji. Pytał o jej znaczenie dla teraźniejszości. Pokazywał, że pedagog
nie może zrozumieć człowieka poza jego biografią, miejscem, wspólnotą i
pamięcią.
Profesor
kształcił kadry naukowe na Uniwersytecie Warszawskim, był prorektorem Wyższej
Szkoły Dziennikarskiej im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie, a w latach
poprzedzających przejście na emeryturę prowadził zajęcia w Akademii Pedagogiki
Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej.
Studenci
Go uwielbiali, doktoranci darzyli zaufaniem, współpracownicy szanowali, a
badacze w Polsce i za granicą cenili za wiedzę, warsztat i niezwykłą kulturę
osobistą. Mówił i pisał piękną polszczyzną — subtelnie, precyzyjnie, z
wyczuciem znaczenia słów. Potrafił pisać naukowo, nie zamieniając nauki w
hermetyczny język wtajemniczonych. U Niego erudycja nigdy nie służyła
budowaniu dystansu wobec innych.
Szczególne
miejsce w Jego dorobku zajmowała współpraca z Teruo Matsumoto. Zaowocowała ona
niezwykłą publikacją popularno-oświatową — sekwencyjną historią obrazkową
opowiadającą o pomocy udzielonej przez Japonię polskim dzieciom z Syberii w
latach 1919–1920. Sięgnięcie po język komiksu nie było banalizacją historii,
lecz pedagogicznym gestem otwarcia jej na młode pokolenia w Polsce i Japonii.
W
Japonii ukazał się również przekład rozprawy naukowej obu badaczy, będącej
wynikiem wieloletnich studiów historyczno-pedagogicznych nad losem dzieci
syberyjskich.
Profesor
pisał do mnie 19 listopada 2023 roku:
„Praca
nad tą książką pokazała mi jasno, że odległe wydarzenie, wyprowadzone z
biblioteki i archiwum w sprzyjający kontekst społeczny, może na swój sposób na
nowo zaistnieć w realnym świecie”.
Właśnie
tak rozumiał sens badań historycznych. Archiwum miało powracać do
życia. Pamięć miała odzyskiwać ludzi. Nauka miała prowadzić do spotkania.
Dzięki
wieloletniej pracy Wiesława Theissa i Teruo Matsumoto pamięć o polskich
dzieciach syberyjskich zaczęła ponownie łączyć Polskę i Japonię. W Tokio
odsłonięto tablicę upamiętniającą ich przybycie. Rozwijało się środowisko
potomków dawnych Sybiraków. Historia sprzed stu lat przestała być wyłącznie
historią zapisaną w dokumentach. Przesłał mi link do filmu z Paraolimpiady, w którym uczniowie odwiedzanych przez Profesora szkół kibicowali naszym sportowcom, ale też nie zapomnieli o historii polskich dzieci - uchodźczych z Syberii.
(kadr z: https://youtu.be/-32S2JpeCYg)
20
grudnia 2023 roku w Ambasadzie Japonii Profesor Wiesław Theiss wraz z Teruo
Matsumoto został uhonorowany jednym z wysokich odznaczeń japońskich — Orderem
Wschodzącego Słońca. Było to nie tylko osobiste wyróżnienie obu badaczy.
Było także niezwykłym docenieniem pedagogiki jako nauki zdolnej przywracać
społeczeństwom pamięć, budować więzi między narodami i wydobywać z historii to,
co służy współczesnemu człowiekowi.
W
październiku 2025 roku Wiesław obiecał mi przygotowanie rozprawy o harcerstwie
syberyjskim. Zapowiadał większy artykuł na ten temat. Pracował również nad
książką zawierającą rozmowy o pedagogice społecznej i ludziach, którzy ją
tworzyli.
Jeszcze
planował. Jeszcze czytał. Jeszcze pisał. Jeszcze chciał coś ocalić od
zapomnienia.
Tak
trudno teraz użyć czasu przeszłego.
Był
człowiekiem niezwykle wdzięcznym za uważną lekturę Jego prac, za ich rzeczową
ocenę, za komentarz, polemikę i inspirację. Sam należał do najrzetelniejszych
recenzentów rozpraw naukowych, prac wydawniczych oraz osiągnięć przedstawianych
w postępowaniach awansowych. W czasach, w których recenzowanie bywa sprowadzane
do rytuału proceduralnego, On traktował je jako moralną
odpowiedzialność uczonego za jakość nauki.
Środowisko
akademickiej pedagogiki wielokrotnie obdarzało Profesora zaufaniem, wybierając
Go do Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN w latach 2003–2019 oraz do Wydziału I
Nauk Humanistycznych i Społecznych Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów
w latach 2013–2016.
Mieliśmy
możliwość wspólnie troszczyć się o poziom awansów naukowych w pedagogice. Nie
zawsze było to łatwe. Wymaganie rzetelności i respektowania standardów
naukowych przysparza problemów zwłaszcza wtedy, kiedy pojawiają się wnioski
habilitacyjne czy profesorskie, których poziomu nie powinno się akceptować.
Wiesław Theiss nie należał jednak do ludzi, którzy dla świętego spokoju
rezygnują z kryteriów. Jego łagodność nigdy nie oznaczała
pobłażliwości, a życzliwość — rezygnacji z prawdy.
I
chyba właśnie to pozostanie jednym z najważniejszych wspomnień o Nim.
Można
być wielkim uczonym, nie budując wokół siebie pomnika.
Można być wymagającym, nie upokarzając innych.
Można bronić standardów, zachowując szacunek dla człowieka.
Można posiadać ogromną wiedzę i nadal pozostawać ciekawym świata.
Można wreszcie zajmować się przeszłością tak, aby pomagać współczesnym lepiej
rozumieć samych siebie.
Wiesław
Theiss taki właśnie był.
Pozostawił
nam znakomite książki i rozprawy naukowe. Pozostawił uczniów, tematy, które dzięki Niemu weszły na trwałe do polskiej pedagogiki. Pozostawił
przywrócone pamięci biografie ludzi, których losy mogłyby zniknąć w
bezimienności wielkiej historii.
Pozostawił coś jeszcze — trudniejszego do zmierzenia cytowaniami, bibliometrią
czy wykazem pełnionych funkcji.
Pozostawił
standard bycia Uczonym.
Standard
rzetelności.
Standard odpowiedzialności za słowo.
Standard szacunku wobec źródeł i wobec człowieka.
Standard nauki, która nie odrywa się od kultury, pamięci, wartości i ludzkiego
losu.
Ci,
którzy mieli szczęście spotkać Profesora Wiesława Theissa, współpracować z Nim,
słuchać Go, czytać Jego teksty albo poddawać własne prace Jego ocenie, wiedzą,
że wraz z Jego odejściem tracimy nie tylko wybitnego pedagoga
społecznego i historyka wychowania.
Odchodzi
przedstawiciel formacji akademickiej, w której profesura oznaczała coś więcej
niż stanowisko, stopień kariery czy pozycję instytucjonalną. Oznaczała
zobowiązanie.
Dlatego
żegnam Go z ogromnym smutkiem, ale i z wdzięcznością.
Za
książki.
Za rozmowy.
Za wspólną troskę o pedagogikę.
Za przyjaźń.
Za pamięć o tych, o których inni zapomnieli.
Za pokazanie nam, że przeszłość można badać nie po to, aby w niej pozostać,
lecz po to, by lepiej rozumieć człowieka i chronić przed zapomnieniem
jego godność.
Profesorze
Wiesławie,
nie
zdążyłeś już napisać wszystkiego, co zamierzałeś. Nie powstanie być może
zapowiedziany tekst o harcerstwie syberyjskim. Nie odbędą się rozmowy, które
mieliśmy jeszcze przeprowadzić. Pozostaną niedokończone zdania, otwarte
książki, notatki i plany.
Ale
przecież w nauce — podobnie jak w wychowaniu — najważniejsze dzieła nigdy nie
kończą się wraz z ich Autorem.
Podejmują
je inni.
Tak
będzie również z Twoim dziełem.
Pozostaniesz
w polskiej pedagogice, w pamięci swoich uczniów, współpracowników i przyjaciół,
w historii dzieci syberyjskich, której przywróciłeś głos, i w każdym badaniu, w
którym człowiek będzie ważniejszy od samego dokumentu, a pamięć — od
zapomnienia.
Żegnaj,
Wiesławie.
Żegnaj,
Profesorze.
Spoczywaj w pokoju.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się 28 sierpnia 2026 roku o godz. 12.00 w Parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych (Salezjanie), ul. Millenium 13, 05-503 Głosków, gm. Piaseczno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam