Przesłanie Wiesława Theissa: pamiętać po to, by działać

 

(źródło: Obraz wygenerowany przy użyciu ChatGPT (OpenAI) na podstawie koncepcji i fotografii wykonanej przez autora)


W dniu pożegnania Profesora Wiesława Theissa nawiązuję do Jego artykułów w „Pedagogice Społecznej” , które nabierają innego znaczenia. Nie tworzą oczywiście zamierzonego pedagogicznego credo, a jednak układają się w zadziwiająco spójny testament intelektualny i moralny pedagoga społecznego.

Theiss pisze w nich o Helenie Radlińskiej, Ryszardzie Wroczyńskim, Wandzie Wyrobkowej-Pawłowskiej, Mikołaju Winiarskim, o Węgrowie, pamięci miejsc, historii pedagogiki społecznej, ale pod tymi różnymi tematami stale powraca jedno zasadnicze pytanie: po co jest pedagogika społeczna i po czyjej stronie powinna stać?

Odpowiedź Profesora wydaje mi się bardzo wyraźna.

1.     Pedagogika ma rozwijać „siły ludzkie”, a nie zarządzać człowiekiem. W krótkim tekście o Mikołaju Winiarskim Theiss niemal programowo stwierdza, że pedagogika społeczna wychodzi poza odgórne „oddziaływanie jednych ludzi na drugich” i wkracza w przestrzeń wspierania rozwoju oraz wyzwalania twórczości życiowej jednostek, grup i środowisk. To niezwykle ważne rozróżnienie: wychowanie nie jako sterowanie, lecz jako stwarzanie warunków sprawstwa. Dlatego w jego rekonstrukcji tradycji Radlińskiej tak mocno powraca szkoła jako „miejsce wychowania, a nie tresury”, prawo każdego do kultury, rozwoju, współdziałania i dialogu.

2.     Nauka ma być dialogiczna i ma służyć życiu. Chyba trudno znaleźć bardziej zwięzłą formułę jego własnego rozumienia pedagogiki niż zdanie, że „nauka ma charakter dialogiczny, a nie monologiczny”, a wyrastając z życia, powinna temu życiu twórczo i konstruktywnie służyć. W Pogwarkach węgrowskich ta zasada staje się praktyką badawczą: „ludzie są ekspertami własnego życia; my jesteśmy tylko organizatorami dialogu”. To nie jest jedynie wskazówka metodologiczna. To jest etyka poznania: badacz nie ma zawłaszczać cudzej biografii, doświadczenia i pamięci. Ma tworzyć warunki, aby człowiek mógł sam przemówić.

3.     Pamięć nie może być muzeum. Ma otwierać przyszłość. To chyba jeden z najbardziej charakterystycznych motywów późnej twórczości Theissa. Dziedzictwo nie ma polegać na odtwarzaniu tego, „jak naprawdę było”, lecz na odnajdywaniu w przeszłości tego, co nadal jest żywe, inspirujące i może kierować działanie ku przyszłości. Dlatego jego pedagogika pamięci nie jest sentymentalna. Pogwarki węgrowskie miały również „odblokowywać pamięć”, naruszać „sferę ciszy”, odsłaniać pomijane lub zniekształcane doświadczenia, także bolesną pamięć relacji polsko-żydowskich. Pamiętać — to dla Theissa nie znaczy potwierdzać wygodny obraz siebie. Pamiętać znaczy także zdobyć się na krytyczną rozmowę z własną wspólnotą.

4.     Pedagogika społeczna ma być zaangażowana, ale nie może być służebna wobec władzy. To subtelne, lecz bardzo konsekwentne rozróżnienie. W analizie konferencji z 1967 roku Theiss pokazuje możliwość swoistej „trzeciej przestrzeni”: zachowania własnych podstaw ideowych i naukowych przy równoczesnym podejmowaniu realnych problemów społecznych, edukacyjnych, kulturowych i socjalnych. Zaangażowanie nie oznacza więc apologii aktualnej polityki. Jego miarą mają być godność człowieka, wolność, samostanowienie, dobro wspólne i solidarność, a także pomocnicza, a nie dominująca rola państwa. Właśnie dlatego Theiss tak uważnie badał historyczne momenty, w których pedagogika stykała się z ideologią i władzą: interesowała go granica między uczestnictwem a podporządkowaniem.

5.     „Służba” nie jest archaicznym słowem. Jest kategorią etyczną pedagogiki. W artykule o Wandzie Wyrobkowej-Pawłowskiej życie jako „służba społeczna” zostaje określone jako działalność na rzecz dobra wspólnego i dobra każdego człowieka. Jeszcze mocniej brzmi późniejsze odczytanie etosu pedagogiki społecznej jako „czynnej dobroci”: pomocy udzielanej wtedy, gdy zagrożone są bezpieczeństwo i życie człowieka, ale zarazem jako pobudzania istniejących w ludziach i środowiskach sił, zasobów oraz możliwości rozwoju. Pomoc nie ma więc produkować zależności. Ma przywracać człowiekowi możliwość działania.

6.     Dziedzictwa nie należy powtarzać, trzeba je twórczo kontynuować. Theiss zdecydowanie odrzucał zarówno kult klasyków, jak i łatwe „zrywanie” z nimi w imię kolejnej naukowej mody. Dziedzictwo Radlińskiej było dla niego potencjałem obecnym w teraźniejszości i budulcem tego, „co może być”; przeszłość ma dostarczać możliwości projektowania przyszłości. I dlatego swój tekst o Radlińskiej kończy zdaniem, które dzisiaj brzmi szczególnie przejmująco: „Twórcami nam jeno być dane, nie prorokami”. Dodaje od siebie: „Warto te słowa dzisiaj powtórzyć”.

Właśnie w tym widziałbym najgłębsze przesłanie Wiesława Theissa. Nie pozostawił pedagogice społecznej nakazu strzeżenia doktryny. Pozostawił zobowiązanie do strzeżenia pewnego sposobu bycia pedagogiem i uczonym: pamiętać krytycznie, badać dialogicznie, działać solidarnie, służyć bez podporządkowywania, pomagać bez ubezwłasnowolniania, być zaangażowanym bez stawania się apologetą władzy i korzystać z tradycji po to, aby otwierać przyszłość.

Można by więc jego rozproszone w tych tekstach przesłanie zamknąć własnymi słowami tak:

Nie bądźcie kustoszami martwej pedagogiki społecznej. Nie czyńcie z człowieka przedmiotu badań, wychowania ani polityki. Słuchajcie ludzi, wydobywajcie ich siły, brońcie ich godności, twórzcie przestrzenie dialogu i wspólnego działania. Pamiętajcie o przeszłości nie po to, by do niej wracać, lecz by odpowiedzialniej budować przyszłość.

Może właśnie dlatego w dniu, w którym żegnamy Profesora, jego własne odwołanie do Radlińskiej nabiera jeszcze jednego znaczenia: „Twórcami nam jeno być dane, nie prorokami”. Wiesław Theiss był takim twórcą — tworzył nie tylko wiedzę o pedagogice społecznej, lecz także pamięć jej etosu, aby następne pokolenia wiedziały nie tylko, skąd przyszły, ale przede wszystkim za co są odpowiedzialne dalej.

Komentarze

Najczęściej czytane

Akademicki savoir-vivre

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA

Absolwent pedagogiki nie ma kwalifikacji pedagogicznych, czyli polski paragraf 22