czwartek, 23 listopada 2017

Poskręcana pedagogika

(Schemat 1. Sytuacja duchowa epoki wg filozofa Bogusława Wolniewicza)


W dniu 11 listopada 2017 r. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński ogłosił, że najwyższy czas skończyć w Polsce z lewactwem. Wyraził też nadzieję, że w ciągu tej kadencji oraz kolejnych partia rządząca wypleni tę ideologię z przestrzeni publicznej, by nie panowała już więcej w Rzeczypospolitej pedagogika wstydu. Pytają mnie studenci, o co chodzi z tym lewactwem i jaki to ma związek z pedagogiką?

No cóż, najlepiej byłoby odesłać do publikacji J. Kaczyńskiego, ale w tych chyba nie znajdziemy takiego wyjaśnienia. Publiczne wystąpienia prezesa też są przeinaczane przez dziennikarzy, więc nie można być pewnym, czy rzeczywiście powiedział to, co jest dalej w obiegu publicznym. Czytam w jednej z relacji z naszego Święta Niepodległości:

"Dziś mamy taki czas dobrej zmiany. Czas wielkiej szansy i czas odbudowy wartości, które były przez wiele lat, także po 1989 roku traktowane jako zbędne, a niekiedy wręcz pomiatane. (...) - Odrzucamy tę politykę, odrzucamy politykę pedagogiki wstydu, odrzucamy podporządkowanie, idziemy w kierunku Polski, która będzie mogła powiedzieć, że jest krajem dumnym, niepodległym, silnym. I nie zejdziemy z tej drogi."

O ile dla formacji "Solidarności" głównym architektem systemu wartości i norm, którymi miała kierować się opozycja w PRL a następnie wdrażać je po "Okrągłym Stole" - był ks. prof. dr hab. Józef Tischner, o tyle dla obecnej partii władzy nośnikiem prawoskrętnej ideologii okazał się wybitny filozof, logik, były I sekretarz Komitetu Uczelnianego PZPR w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku - prof. dr hab. Bogusław Wolniewicz.

W PZPR ów profesor był od 1956 do 1981 r. Świetnie poznał zatem lewacką ideologię jako jej funkcjonariusz, zaś po odzyskaniu przez Polskę względnej suwerenności w 1989 r., ale dopiero pod koniec lat 90. XX w. związał się ze środowiskami skupionymi wokół Radia Maryja. Tu zatem należy szukać śladów wytłumaczenia dla inwersyjnej opozycji poglądów tego autora.

Polecam wszystkim zainteresowanym książkę, którą wydał pod swoją redakcją, też związany z powyższym środowiskiem - filozof Politechniki Warszawskiej Ulrich Schrade. Jest to bardzo interesująca monografia pt. Dydaktyka Szkoły Wyższej. Wybrane Problemy" (Warszawa: Politechnika Warszawska 2010). To właśnie w tej niewielkiej objętości książeczce znajduje się artykuł B. Wolniewicza pt. Z pedagogiki ogólnej.

Jak widać, na pedagogice wszyscy się znają, a przede wszystkim filozofowie, którzy przeczytawszy kilka zaledwie książek, w dość zaskakującym doborze, są przekonani o posiadaniu kompetencji w zakresie rozstrzygania o tym, czym jest pedagogika ogólna. Filozof nie przeczytał żadnej rozprawy z tej subdyscypliny nauk pedagogicznych, ale nie przeszkadzało mu to w tym, by wyrobić sobie własny pogląd na powyższy temat.

Własne rozważania łączy z ideą szkoły wyższej, bo - podobnie jak większość ortodoksów - doszukuje się w tym właśnie środowisku źródeł owładniętego epoką duchowego zamętu (zob. schemat - dz. cyt., s.20). Pedagogika jest dla niego stosowaną filozofią człowieka, niczym więcej, toteż stwierdza bez znajomości literatury:

"Nie ma obecnie jednej pedagogiki: jednolitego systemu wychowania młodzieży, od domu rodzinnego po szkołę wyższą, opartego na powszechnej zgodzie co jego celów, oraz co do środków, jakie można i należy stosować. Pedagogika dzisiejsza to obraz dezorientacji i zamętu, bo walczą w niej ze sobą dwie całkiem niezgodne tendencje: dwie sprzeczne z sobą filozofie człowieka, tzn. dwa różne poglądy na naturę ludzką. Walka ta sprawia, że mamy dziś nie jedną pedagogikę, lecz dwie sprzeczne. Nazywa się je różnie: my będziemy je nazywać umownie, a zarazem sugestywnie pedagogiką lewoskrętną prawoskrętną. Pierwsza dominuje, my reprezentujemy drugą" (s. 19).

Teraz już wszyscy zrozumieją, że walka musi mieć swoją repulsję. Skoro nareszcie zostały odsunięte od władzy formacje bazujące na pedagogice lewoskrętnej, to nadszedł czas, by zaczęła dominować ta prawoskrętna, która wdroży jednolity system wychowawczy. Jakie to proste. Prawda? Jak pisze B. Wolniewicz: Nie ma innej pedagogiki, która mogłaby skręcić w jeszcze inną stronę. "Jest oczywiście mnóstwo pism, które się podają za taką obiektywną pedagogikę, rzekomo "naukową". Są to wszystko mistyfikacje. Z reguły będą to okazy pedagogiki dominującej, więc jawnie lub skrycie lewoskrętne. Udają obiektywizm, by zwiększyć swą siłę propagandową.(tamże)

W świetle logiki dominująca dzisiaj pedagogika formacji rządzącej - chyba jednak prawoskrętna - jest z powyższego powodu paradoksalnie - lewoskrętna. Zostawmy tę kwestię na boku. Spójrzmy na wyjaśnienie przez powyższego filozofa istoty lewoskrętności, czyli lewactwa.

Pedagogika prawoskrętna jest pedagogiką nawiązującą do greckiej pajdeji oraz formacji chrześcijańskiego normotypu cywilizacyjnego sprzed Soboru Watykańskiego II (1962-1965). Niestety, ubolewa filozof, że Sobór Watykański II uruchomił rozkład dzieła Bożego w kierunku rozmiękczania go przez lewackie nurty np. teologie wyzwolenia czy pontyfikat ... Jana Pawła II.

Lewactwo zaś jest doktryną zakorzenioną w Oświeceniu i wielkich utopii społecznych od J.J. Rousseau począwszy, a na J. Korczaku, J. Deweyu czy H.v.Schoenebecku skończywszy. Jak pisze: "Ogólnie lewactwem będziemy nazywać wszelkie zapędy do "humanistycznego" poprawiania świata, nieliczące się z realiami natury ludzkiej. Poprzez poprawianie "humanistyczne" rozumiemy przy tym takie, które w imię ochrony ludzkiej "godności" zmierza do maksymalnego zrównywania wszystkich, oraz do jak najbardziej dobrotliwego ich traktowania - z chuliganem, bandytą i terrorystą włącznie. (Wyjątek stanowić mają jedynie "rasiści" i "ksenofoby"; ci powszechnym zrównaniem i dobrotliwością objęci nie są). (s. 23)

Dalej cytować już nie muszę. Każdy sam znajdzie sobie adekwatne do skrętności źródła. Czytając takie publikacje skręca się skrętnica. A jednak, ktoś się na nie powołuje.

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Profesorze
Od paru lat pokazuję tę książkę doktorantom jako przyklad ignoranctwa w nauce. Szkoda, ze jest ona zapisem tresci kursu pedagogicznego dla studentow Politechniki Warszawskiej. To budzi niepokój. W książce znajdziemy jeszcze inne kontrowersyjne i obrazajace pedagogów treści bez jakiegokolwiek umocowania w literaturze i badaniach.

Anonimowy pisze...

Totalitarna propaganda w takim wydaniu może prowadzić tylko do jednego mianowicie do barbarzyństwa. Najbardziej boli to,że PIS wybrany został przez większość społeczeństwa,które jak widać jest zaślepione i otumanione przez chwytne populistyczne slogany.Coraz bardziej prawdopodobny jest zamach stanu,bo lewoskrętne służby specjalne mogą przestać tolerować ignorancje Kaczora.Taka operacja zakończy się stanem wojennym. Ciekawi mnie jednak co w tym temacie ma do powiedzenia wielki obrońca Kaczora - prof. Nalaskowski. Czy pan profesor podobnie potępia lewoskretna pedagogie i jej przedstawicieli?













PEDAGOG - ŚLIWERSKI pisze...

Zachęcam do czytania książek.

Anonimowy pisze...

Biedne dzieci, to przecież rodzice powinni decydować w kwestiach wychowania, a pedagodzy mieć na uwadze "niespójność wewnątrz systemu aksjonormatywnego"- anomii, wprowadzonej przez E. Durkheima na grunt socjologii. Rodzice jednak zbyt często obarczają szkolę obowiązkami wynikającymi z procesu wychowania. A. Koźlarek

Anonimowy pisze...

Wspomniany Profesor A.N. ma się bardzo dobrze pracuje bodajże w 4 miejscach, robi konferencje prawica-lewica-wychowanie przyjmując w obrót tylko prawoskrętne artykuły itd. Ma do tego pełne prawo.

Ale nie zapominajmy o lewoskrętnych konferencjach i profesorach co jeszcze KC hołdowali i na jego koneksjach kariery porobili. Taka "teczka Kiszczaka", nie jednego z nas wprawiła by w osłupienie.

Moja ocena jest taka: każda skrajność jest zła. Kto zna (ale nie TV) historię Polski i kulisy lat 89 wie, że lewoskrętność jest bardziej przepraszam "lewa".

Ludzie w Polsce nie angażują się oddolnie, obywatelsko w sprawy społeczne -> niestety Panowie Profesorowie za dużo socjalliberalizmu na wykładach z nauk społecznych powoduje, że na otwarcie biedronki/centrum handlowego w danym mieście przychodzi więcej młodych niż w głosowaniu pro obywatelskim dotyczącym ich dzielnicy :(

Niestety 80% ukończyła kierunki społeczne lub humanistyczne (POLon, GUS), gdzie ktoś im naopowiadał bajek o równości, równouprawnieniach i że się należy. Ci z politechnik nie są tak zatruci, a jeżeli już to daje im się do przeczytania S. Pinkera Tabula Rasa lub R. Dawkinsa Gen samolubny i rozumieją, że świat jest jaki jest. Jest holendernie niesprawiedliwy z powodów biologiczno-genetycznych, społecznych, materialnych. Kto tego nie rozumie będzie skakać mentalnie z lewo na prawo, gdzie mu więcej zaoferują lub jeżeli ma więcej intelektu będzie pisać opasłe tomiska jak powinno być, a jak nie jest.
Podsumowując niska świadomość, ignoranctwo, roszczeniowość młodych ludzi powoduje brak możliwości wbicia klina w marazm "lewo-prawo".

P.S. Ciekawostka - swojego czasu prowadziłem doktryny polityczne z II rokiem, gdy rozmowa z nieprzygotowaną grupą się "nie kleiła" poprosiłem o wyciągnięcie karteczek i szybkie przyporządkowanie obecnych założeń doktryn politycznych do obecnie istniejącej partii(wymieniłem 4 charakterystyki, lewo,prawo, centrum, ruchy obywatelskie - oni mogli by na to nie wpaść). 20% z wszystkich 4 grup po ok. 30 osób odpowiedziało dobrze. Więc o czym my tu mówimy/piszemy :))

Anonimowy pisze...

Anonimie 14:10:

Nie bardzo rozumiem ten dychotomiczny podział na lewoskrętne i prawoskrętne i żadne inne. A. N. przyjmuje tylko prawoskrętne prace a na jakiej podstawie osądza te artykuły? Posiada jakieś konkretne definicje? Czy istnieje jakiś zbiór pedagogów prawoskrętnych? Jeśli nie są nimi Korczak czy Rousseau to kto? Może Nalaskowski, socjolog Legutko i historyk Nowak??
Na podstawie jakich cech/właściwości lub źródeł dokonuje anonimowy podziałów partii/pedagogów? Rozumiem, że np. PIS jest prawoskrętny pomimo centralizmu władzy i populistycznego programu 500 + i rewolucyjnej "dobrej zmiany" o składzie partii nie wspominając? A Gospodarz blogu prof. Śliwerski do jakiego skrętu należy? Skoro powołuje się na np. Korczaka, Baumana a wypromował się z antypedagogiki???
Uproszczenia stosuje Pan filozof, którego nie podejrzewam o tak płytkie procesy myślowe bez powodu. Jeśli jednak robi się coś na zamówienie to trzeba operować tego rodzaju schematami pop-naukowymi, bowiem są chwytliwe i łatwo sprzedajne ...

PEDAGOG - ŚLIWERSKI pisze...

Czekam zatem na naukową recenzję książki pana U. Schrade. Co do wymienionych profesorów, w tym mojej osoby, polecam jednak czytanie książek, bo ignorancja nie usprawiedliwia takich uproszczeń.

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Profesorze:
Zadając (głupie)pytania, posłużyłem się retoryką Pana Wolniewicza i anonimowego. Podział partii i pedagogów w takim wydaniu jest infantylny. Partie ulegają fragmentaryzacji a polityka doświadcza przewrotów i sabotaży. A jeśli idzie o pedagogów: twierdzenie, że Rousseau był lewoskrętny (lewakiem) jest głupotą. To tak jakby uważać, że Sobieski walczył z islamskimi terrorystami. Wolniewicz miesza porządki rzeczy, co wynika zapewne z nabuzowania ideologicznego. Nie ma to nic wspólnego z nauką. Szkoda pióra.

Anonimowy pisze...

W moim przekonaniu są to tylko ambaje filozofa, który na polu innej nauki próbuje być preceptorem, a jest tylko żałosnym ignorantem wzniecającym kurz.

Anonimowy pisze...

Do "Anonimowy23 listopada 2017 23:14"
Czego Szanowny Anonim nie rozumie jak jedne ugrupowania strzelały do nas, wywoziły, katowały w lazaretach, okradały, sprzedawały przemysł, banki, surowce, okradły naród. Proszę się cofnąć do 88-89 i wcześniejszych źródeł niezależnych - to wiele wyjaśnia.
Nie znam kryteriów prof. A.N. ale proszę spróbować wysłać tekst lewoskrętny do niego ;-)
Na pedagogach się nie znam (jak na ironię im młodsi tym mniej praktyczni i tym więcej piszą :), wiem natomiast że byli tacy, którzy mieli zapędy typowo socjalistyczne z naukowego punktu - to nie do utrzymania, a niestety takie brednie są przedstawiane o zgrozo na wykładach z pedagogiki jak mi donieśli studenci. Powinna to być bardziej ciekawostka historyczna, a nie jakiś kanon - chyba głupoty.
Chodziło oczywiście o podziały partii, których korzenie i koneksje są ewidentne mimo niestety socjalnych zapędów jak w przypadku PiS.
"A Gospodarz blogu prof. Śliwerski do jakiego skrętu należy?" - To pytanie do Profesora...
Niemniej jednak każdy szanujący się Polak, znający trochę prawdziwej historii narodu, łączący fakty geopolityczne, mający świeżo w pamięci bilans afer i donosów będzie bliższy prawej stronie. Do tego nie potrzeba tytułu profesora.
"Uproszczenia stosuje Pan filozof" - niekiedy uproszczenia i skróty myślowe są niezbędne.
Pozdrawiam serdecznie Pana Profesora i czytelników.

Anonimowy pisze...

Szanowny Anonimie 14:34:
odpisuję, bo zachował się Pan na poziomie a poza tym lubię taką "kawę na ławę".
1.Proszę nie wrzucać wszystkich do jednego wora. Banki, przemysł itp. o ile mi wiadomo poszły za grosze, za sprawą kapitalistów Liptona i Sascha. Natomiast Soros ma tyle wspólnego z komunizmem, co kapitalizm korporacyjny z gospodarką wolnorynkową, czyli niewiele.
2. Odnoszę wrażenie, że pożywia się Anonim mitem o Polsce wolnej całkowicie od socjalizmu. Proszę zachować jednak trzeźwość umysłu i nie popadać w romantyzm.
3.To co Anonim napisał o Nalaskowskim nie dziwi mnie, bo spotkałem wielu rzekomych intelektualistów - narcyzów. Szkoda, że wspomniany prof. pisze na stronie konferencji: "Nie śmiem Państwu narzucać rozumienia kategorii „lewica” czy „prawica”. Każdy z nas interpretuje je indywidualnie i na swój sposób wyraźnie. Pełnia tych interpretacji tworzy nasz społeczny krajobraz, który w wykonaniu prawdziwych gwiazd nauki i społecznej praktyki z całą pewnością nie zamieni się w landszaft. To na tle tego krajobrazu istnieje wychowanie, ideał wychowania, szkoła i zapiekłe niekiedy spory. Warto o tym mówić, warto, aby młodsi słuchali."
Bez komentarza - kłamstw nie znoszę.
4.W końcówce swojej wypowiedzi popłynął Pan. Jak pokazywały badania 40% Polaków było zawiedzionych transformacją i uważali, że w socjalizmie żyło im się łatwiej i lepiej.
Warto zatem czytać i nie ograniczać się tylko do prawoskrętnej literatury, bo jednowymiarowy obraz świata i historii daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie zapewnia należytego zrozumienia. Polecam porównać sobie dwie książki - Esej o duszy polskiej Legutko i np. Antropologia ekonomiczna Hart i Hann.
5. Uproszczenia powodują uprzedzenia. Jedna ze znajomych nie przeczytała mojej recenzji, bo w bibliografii pojawiło się nazwisko Bauman. Ona jako patriotka nie czyta komunistów. To nic, że wymieniłem jedynie Baumana jako jednego z badaczy. Takich przykładów można podawać tysiące. Polecam obejrzeć film Brauna o Lutrze w którym za pomocą paru zdań połączono protestantyzm z nazizmem a Hitler jak zasugerowano został następcą Lutra. Kilka uproszczeń ale wyobraźnia działa wyśmienicie. O związkach Kościoła Katolickiego z Hitlerem - cisza. itd. itp.
Dobranoc i sorry za możliwe literówki.

Anonimowy pisze...

Do Anonimowy25 listopada 2017 01:18

Dziękuję za wartościową i ciekawą odpowiedź.
Pozdrawiam czytających i myślących inaczej...

Anonimowy pisze...

Moment - każda nauka humanistyczna w tym pedagogika została wyodrębniona z filozofii! Pedagogiki jako nauki nie da się oddzielić od etyki (chyba, że jest to antypedagogika) - inna sprawa, że mamy tyle etyk, ile koncepcji człowieka. W sprawie lewo- czy prawoskrętności. Realizm teoriopoznawczy stanowi podstawę wychowania klasycznego, a materializm i idealizm jest podstawą poglądów liberalnych i lewicowych. Więc nie dziwi, że po komunizmie w Polsce zapanował liberalizm, a nie konserwatyzm. A resztę można doczytać np. w Katolickiej etyce wychowawczej autorstwa Jacka Woronieckiego. Dobry punkt odniesienia do pozostałych koncepcji wychowawczych. Osobiście cenię sobie dokonania polskich wychowawców - niekoniecznie pedagogów. Szczególnie tych z XIX w.i II Rzeczpospolitej, takich jak bł. Edmund Bojanowski, Maria Grzegorzewska oraz Aleksander Kamiński i Kazimierz Lisiecki "Dziadek".