wtorek, 7 kwietnia 2020

Jak rozwiązali problem matur czescy politycy oświatowi? To oczywiste - najważniejsi dla czeskiego ministra są uczniowie


Po co mamy porównywać się Niemcami, Holendrami czy Francuzami, skoro możemy zajrzeć do naszych południowych sąsiadów, gdzie - na terenach przygranicznych - do szkół uczęszczają także polskie dzieci. Wolą tamtejszą szkołę, aniżeli naszą. Zostawmy jednak tę kwestię na boku i przyjrzyjmy się rozwiązaniom politycznym, które w dużej mierze mają merytokratyczny, a nie populistyczny i partyjny charakter.

W Czeskiej Republice młodzież też powinna przystąpić do egzaminu maturalnego. Jednak jest ona w korzystniejszej sytuacji, bo ministrem szkolnictwa, młodzieży i kultury fizycznej (MINISTR ŠKOLSTVÍ, MLÁDEŽE A TĚLOVÝCHOVY) jest ekonomista, polityk - inż. Robert Plaga, Ph.D. odpowiedzialny za młode pokolenie, który w uzgodnieniu ze specjalistami podjął stosowną decyzję i wydał odpowiednie akty wykonawcze. O rozwiązaniach minister mówił już 23 marca br. W Sejmie przeprowadzono błyskawicznie nowelizację ustaw.

Jak pisze minister do maturzystów:

Nikt w chwili obecnej nie wie, kiedy zostaną odwołane epidemiologiczne w związku z epidemią COVID-19, by możliwe przywrócenie zajęć w szkołach. To oczywiste, że nie można utrzymać ustawowych terminów dotyczących egzaminów maturalnych, przyjęć do szkół i egzaminów końcowych. Koniecznością stało się przygotowanie z kolegami w Ministerstwie Szkolnictwa legislacyjnych podstaw, które umożliwiłyby przeprowadzenie tych egzaminów w innych terminach i tylko w koniecznych przypadkach z uwzględnieniem ich form i organizacji.

W krótkim czasie, który przypadł nam na konsultacje i intensywne debaty przyjęliśmy prawo. Priorytetem jest dla nas utrzymanie równowagi między interesami dzieci, rodziców i szkół oraz pozostałych działań, które wiążą się np. z egzaminami wstępnymi do szkół wyższych i w przypadku egzaminów maturalnych. To oczywiste, że niektórzy z Was nie będą uznawać podjętych przez nas decyzji za idealne. Wynika to z wyjątkowych okoliczności sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy. Nie da się zatem znaleźć rozwiązań, które całkowicie satysfakcjonowałyby wszystkich.


Wypracowane rozwiązanie zapadło po dokładnym rozważeniu wszystkich okoliczności i różnych, a możliwych jego wariantów z tym, że za najważniejsze w tej chwili uznano uspokojenie uczniów i przywrócenie im poczucia bezpieczeństwa w kwestiach dotyczących wszystkich egzaminów, które powinni złożyć.


Ministerstwo nie zawiesiło swojej troski o uczniów w chmurze, tylko przyjęło konkretne, alternatywne rozwiązania:

I wariant: Sytuacja możliwego powrotu uczniów do szkół:

Ministerstwo podało schemat działań od momentu, kiedy Ministerstwo Zdrowia poda dzień, w którym będzie dozwolone otwarcie szkół średnich. Oznacza się ten dzień terminem ZERO.

W trzecim tygodniu od tego dnia rozpoczną się egzaminy maturalne, które będą prowadzone w ciągu trzech kolejnych dni. Po kolejnych 3 tygodniach zostaną podane wyniki egzaminu maturalnego.

II wariant: "Sytuacja koniecznego pozostania uczniów w domach":

Przyjmuje się, że takim terminem może być ostatecznie 1 czerwca 2020 r. Wówczas, jeśli zagrożenie dla zdrowia i życia uczniów nie pozwoli im na powrót do szkół, ustala się konieczność powołania z dniem 2 czerwca komisji szkolnych, które dokonają przeliczeń średniej ocen z ostatniego semestru i poinformowanie abiturientów o wyniku najpóźniej do 30 czerwca. Uczniowie, którzy nie uzyskaliby promocji, mogą być zdalnie przeegzaminowani przez komisję.


Niezależnie od wszystkiego, nauczyciele szkół średnich mają na dystans prowadzić dla uczniów kształcenie, udzielać im wszelkich konsultacji, żeby byli przygotowani na wariant I, a więc przystąpienia do tradycyjnych egzaminów pisemnych.


Tymczasem w Polsce na pierwszej linii frontu są ósmoklasiści. Słusznie apelują do tzw. "ministra" D. Piontkowskiego:


Szanowny Panie Ministrze Edukacji Narodowej. My, uczniowie klas ósmych, zaniepokojeni obecną sytuacją, w tym liście otwartym, chcielibyśmy zwrócić się do pana z prośbą o rozwiązanie kwestii tegorocznych egzaminów. Obecna sytuacja w naszym kraju nie jest jeszcze zła, natomiast na pewno jest poważna i nie należy jej w jakikolwiek sposób lekceważyć. My, tak samo jak i wszyscy Polacy, zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to dopiero początek tej epidemii w naszym kraju. Cytując słowa Pana Ministra Zdrowia, prof. Łukasza Szumowskiego "To nie jest początek końca, to nawet nie jest koniec początku".

Z powyższej wypowiedzi Pana Ministra, a także wypowiedzi innych ekspertów oraz przekazu medialnego, można wywnioskować iż nie ma szans na powstrzymanie epidemii w naszym kraju w upływie tego miesiąca. Więc należy zadać sobie pytanie, czy w takim razie organizowanie egzaminów ma w ogóle sens. Naszym zdaniem organizowanie egzaminów w obecnym terminie, 21-23.04, niesie za sobą ogromne ryzyko epidemiologiczne, a mówiąc kolokwialnie jest wręcz nieodpowiedzialne. Pamiętajmy, że przy przeprowadzaniu egzaminów zaangażowane są setki, a nawet tysiące osób: egzaminatorzy, osoby przewożące egzaminy do centralnych komisji, oczywiście też sami uczniowie oraz wiele innych osób. Ci wszyscy ludzie będą ogromnie narażeni na zakażenie wirusem. Oczywiście, jesteśmy świadomi iż egzamin musi zastąpić inne rozwiązanie.

Jednym, z najbardziej oczywistych rozwiązań jest przesunięcie egzaminów. Jednakże takie rozwiązanie niosłoby za sobą wiele uniedogodnień nie tylko dla uczniów, ale i też nauczycieli. Rok szkolny musiałby zostać wtedy zapewne wydłużony lub byłby mocno nadwyrężony, a nam, uczniom, narzucono by mordercze tempo pracy. Jednym z najlepszych rozwiązań obecnie wydaje się konkurs świadectw. Pozwoliłby on najrzetelniejsze odzwierciedlenie wiedzy uczniów, a także, byłby on najmniej kosztowny dla Ministerstwa, zarówno finansowo jak i moralnie.

Dodatkowo w ramach uzupełnienia samych świadectw z klas 8 oraz 7, można byłoby wprowadzić całkiem nowe rozwiązania działające np. na zasadzie rozmowy kwalifikacyjnej. Taka rozmowa prowadzona przez np. Skype'a byłaby nie tylko świetnym uzupełnieniem dla dyrekcji placówek szkół średnich, ale też dobrą i bardzo życiową lekcją dla samych uczniów. Oczywiście, jesteśmy świadomi iż nie każdy uczeń jest w stanie ze względów technicznych przeprowadzić taką rozmowe, dlatego można je zastąpić rozbudowanym CV. Takie CV mogłoby zawierać różne informacje o uczniu, będące związane z profilem, na który chce się dostać. Wtedy uczeń, chcący dostać się np. na profil sportowy, mógłby zamieścić w CV zdjęcia swoich dyplomów, medali itp.

Natomiast uczeń, chcący się dostać na profil fotograficzny, mógłby zamieścić swoje portfolio. Jest naprawdę wiele ciekawych pomysłów na zastąpienie egzaminu w skuteczny sposób. Niewątpliwie cały świat stoi przed wielkim wyzwaniem, jakie niesie ze sobą ta pandemia. Jest to dla nas wszystkich sytuacja nadzwyczajnie wyjątkowa i na pewno niekonwencjonalna, dlatego uważamy, iż w związku z nią powinniśmy nie bać się używania niekonwencjonalnych rozwiązań.
Z poważaniem uczniowie klas ósmych.

List autorstwa Norberta Szymańskiego.


Odnalazł się wreszcie Rzecznik Praw Dziecka, bo skierował do rządu swoje stanowisko w sprawie zaniedbań władz oświatowych. One są SKANDALICZNE! To przemoc polegająca na ZANIECHANIU działań i minister edukacji powinien podać się do dymisji, jeśli ma sumienie, jak minister Jarosław Gowin.


poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Zmarł prof. Marian Walczak - historyk oświaty


Zmarł prof. Marian Walczak - wieloletni sekretarz Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, historyk oświaty, podejmujący w swoich pracach dzieje Związku Nauczycielstwa Polskiego.

W okresie okupacji był żołnierzem Związku Walki Zbrojnej - Armii Krajowej, prowadził tajne nauczanie w zakresie programu szkoły powszechnej. Po wojnie pracował jako nauczyciel w Szkole Powszechnej w Gorzycach koło Ostrowa Wlkp. Studiował ekonomię w Wyższej Szkole Handlowej w Poznaniu pracując jednocześnie jako nauczyciel w szkole zawodowej. Po studiach został dyrektorem Zespołu Szkół Ekonomicznych w Poznaniu, pełniąc tę funkcję do wybrania go w kwietniu 1964 r. prezesem Zarządu Głównego ZNP. Funkcję tę pełnił przez dwie czteroletnie kadencje, do 1972 r.

W latach 1965-1972 został posłem w Sejmie PRL. zaś po tej kadencji był dyrektorem generalnym Polskiej Akademii Nauk do 1984 r. Po uzyskaniu stopnia naukowego doktora nauk humanistycznych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pracował naukowo w Instytucie Zachodnim w Poznaniu i Instytucie Badań Pedagogicznych (obecnie IBE) w Warszawie do 1992 r. Habilitował się w tej samej uczelni w 1978 r., zaś tytuł profesora nauk humanistycznych otrzymał w 1989 r.

Od powstania Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego był jego sekretarzem generalnym. Do 2000 r. prof. Walczak przewodniczył Komisji Historycznej ZG ZNP, a także był redaktorem naczelnymPrzeglądu Historyczno-Oświatowego”. Za swoją działalność oświatową i akademicką został odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Do najważniejszych publikacji zalicza się m.in.:

ZNP – wczoraj i dziś,(1968)

Wielkopolska konspiracja oświatowa 1939-1945, (1972)

Nauczyciele wielkopolscy w latach wojny i okupacji (1939-1945),(1974)

Szkolnictwo wyższe i nauka polska w latach wojny i okupacji 1939-1945(1978)

Działalność oświatowa i martyrologia nauczycielstwa polskiego pod okupacją hitlerowską (1939-1945), (1987)

Straty osobowe polskiego środowiska nauczycielskiego w okresie wojny i okupacji hitlerowskiej 1939-1945, (1984)

L’ enseignement legal et l’ enseignement elandestin pendant l’ occupation nazie en Pologne,(1981)

Szkolnictwo zawodowe w Polsce w okresie okupacji hitlerowskiej, (1993)

Na przełomie. Wspomnienia nauczycieli i uczniów z lat 1944-1956,wybór i opracowanie wspólnie z E. C. Królem, (1994)

Ludzie nauki i nauczyciele polscy podczas II wojny światowej. Księga strat osobowych,(1995)

Na przełomie, cz. II, III. Antologia relacji nauczycieli i uczniów z łat 1944-1956, wspólnie z Prof. S. Mauersbergiem, (1996)

Oświata polska w latach 1944-1956. Wybór źródeł, cz. I, lata 1944-1948, wspólnie z S, Mauersbergiem, (1999)



Oświata polska w latach 1944-1956. Wybór źródeł, cz. II, lata 1949-1956,wspólnie z S, Mauersbergiem, (2000)

Polityka oświatowa i naukowa Trzeciej Rzeszy Niemieckiej w okupowanych krajach Europy. Studium porównawcze.

Straty materialne i szkody moralne szkolnictwa polskiego w okresie okupacji 1939-1945(2001)

Lwów i Wilno – edukacja dzieci polskich w latach 1939 – 1995,(2001)

Szkolnictwo polskie po drugiej wojnie światowej (1944 – 1956),wspólnie z S. Mauersbergiem (2005)

Historia oświaty i wychowania. Wybrane zagadnienia, (2003)

Pożegnanie ze szkołą. Spojrzenie wstecz nauczyciela emeryta,wybór i opracowanie Witold Chmielewski, Stanisław Mauersberg, Marian Walczak, (2012)

Odszedł oddany polskiej oświacie, środowisku nauczycielskiemu i akademickiemu profesor, który z zaangażowaniem troszczył się o losy młodych pokoleń i kadr pedagogicznych. Wyrazy współczucie kieruję do Rodziny i Bliskich jako b.członek PTP pamiętający Profesora jako badacza, związkowca i akademika.


niedziela, 5 kwietnia 2020

Ciekawe lekcje, wartościowe propozycje i arogancja władz TVP


Władze TVP zamiast przeprosić za swoje niechlujstwo, pozoranctwo, niekompetencje i bylejakość postanowiły zaatakować krytyków osób odpowiedzialnych za skandaliczne programy, które wraz z tą reakcją potwierdzają, z jak głębokim upadkiem mamy do czynienia w naszym kraju nie tylko w sferze etyki, profesjonalizmu, polityki, ale i etosu publicznego nadawcy. Ktoś, kto nie rozumie, czym jest edukacja, nie powinien pracować w TVP nad tak kompromitującą edycją niektórych lekcji. Zawiodła tak naprawdę Telewizja - redaktorzy wydań i recenzenci lub ich brak!

Kierują zatem do refleksyjnych nauczycieli ale i rodziców, którzy mają trochę czasu na edukację domową własnych pociech, propozycje, którymi podzielili się ze mną czytelnicy. Potrzebne są nam przykłady i analizy dobrej roboty - jak apelował o to pierwszy rektor Uniwersytetu Łódzkiego prof.Tadeusz Kotarbiński. Nie pozwalajmy partaczom w TVP na przerzucanie odpowiedzialności za ich błędy na rzetelnych nauczycieli, rodziców i uczniów, którzy mają dość kliki nieudacznictwa.

1) kiedyś powstawały takie programy o plastyce dla dzieci






2) Udostępnia na kanale YouTube zajęcia z różnych przedmiotów jedna ze szkół w Wielkopolsce - COGITO. Szkołę prowadzi NAUCZYCIELKA ROKU - MARZENA KĘDRA. Oto jedna z takich lekcji:





3) Pedagodzy i artyści z Wydziału Nauk Społecznych oraz Wydziału Sztuki i Nauki o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach przygotowali materiały i wskazówki, które mogą pomóc zarówno w godzeniu obowiązków zawodowych z zajmowaniem się dziećmi, jak i w spędzaniu czasu z dziećmi poprzez ciekawe, angażujące i rozwijające aktywności.


4) naprawdę dobrze przeprowadzona lekcja z matematyki, a zarejestrowana przez TVP, chociaż można ewentualnie mieć zastrzeżenia co do postawionego celu lekcji. Oto komentarz doktora nauk matematycznych:

W prezentowanej lekcji wykorzystano bezpłatne e-podręczniki, finansowane z Funduszy Unijnych, (koszt tego Rządowego Projektu, to 50 milionów zł). Piszę o Projekcie e-podręczniki do kształcenia ogólnego, ponieważ byłem jego koordynatorem i współautorem w zakresie matematyki informatyki. Jak można zauważyć na filmie prezentowanym w trakcie prowadzonej lekcji, towarzyszyła koncepcja (której byłem pomysłodawcą i dzięki niej Politechnika Łódzka wygrała ten projekt), tłumaczenia trudnych zagadnień z matematyki polegająca na przechodzeniu od rzeczywistego obiektu do modelu.

Przykłady

W filmie pokazano materiał z e-podręcznika:

Przejście z rysunku boiska na model, czyli prostokąt.



Przejście od rysunku mostu do modelu, czyli trapezu:


Przejście od rysunku samochodu do modelu trójkąta.


Przeprowadzona lekcja z użyciem e-podręczników w porównaniu z poprzednimi lekcjami (średnica, liczby parzyste) robi naprawdę bardzo dobre wrażenie. Koncepcja wprowadzenia na przykład pola powierzchni równoległoboku, nie powinna polegać na podaniu gotowego wzoru i wyuczeniu się go na pamięć ( a tak robią najczęściej nauczyciele). Wówczas matematyka jest niezrozumiała dla uczniów. Pokazując jak wyznacza się pole powierzchni, skąd bierze się taki wzór, jest powszechną koncepcją stosowaną w tym e- podręczniku. Bardzo podobnie zrobiony jest temat z polem trójkąta i wielu innych figur.

Nie jest moim celem pochwalenie się tym co zrobiłem (chociaż jestem bardzo dymny z tego e-podręcznika, który stworzyłem z zespołem autorski PŁ), ale chciałem zwróć uwagę, że w prezentowanej lekcji przez TVP jest pokazana przede wszystkim koncepcja przeprowadzenia procesu nauczania, a NIE POWIEDZENIE, ŻE 2,4,8 To LICZBY PARZYSTE, KTÓRE TWORZĄ PARĘ.

Tworzenie e-podręczników zakończyło się w momencie zmiany opcji politycznej w Polsce. W mojej ocenie robiono wszystko aby o tych wartościowym projekcie zapomnieć. Cieszę się, że teraz są źródłem wykorzystywania ich nawet przez TVP.

Z poważaniem
dr Jacek Stańdo, prof. PŁ



sobota, 4 kwietnia 2020

Rekomendacja dla nowej minister nauki i oświaty Ukrainy


Wyrazy głębokiego szacunku należą się Prezydentowi Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy - profesorowi Wasilowi Gregorowiczowi Kremieniowi (Василь Кремінь), który - mimo rekomendowania go w nowym rządzie na stanowisko ministra nauki i oświaty - odmówił podjęcia się tego stanowiska, rekomendując na nie młodą uczoną, a zarazem deputowaną w ukraińskim Parlamencie - panią dr nauk prawnych Julię Griszinę (Юлію Гришину). On sam był już trzykrotnie ministrem nauki i oświaty w trzech rządach: Juszczenki, Kinacha i Janukowycza.

Jak stwierdził Prezydent Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy, teraz urząd ministra powinna objąć młoda osoba, by nadać polityce naukowej i oświatowej nową dynamikę zgodną z oczekiwaniami młodej generacji i rozwijającej się coraz bardziej międzynarodowej współpracy w zakresie badań naukowych i edukacji.

Pani dr Julia Griszina (ur. 16.06.1978) jest prawniczką, absolwentką, a od 2013 r. doktorem nauk społecznych w dyscyplinie prawo - najlepszego w tym kraju - Państwowego Uniwersytetu im. Tarasa Sziewczenka w Kijowie (Київський національний університет імені Тараса Шевченка). W uczelni tej jest zatrudniona na stanowisku profesora w Katedrze Prawa Pracy. W latach 2009-2013 pełniła funkcję dziekan Wydziału Prawa na tym Uniwersytecie.

Jako członek partii "Sługa Narodu" jest też posłanką w Parlamencie, gdzie podejmuje jako ekspert sprawy oświaty i nauki, ale także stosunków międzynarodowych.

piątek, 3 kwietnia 2020

Dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej - Marcin Smolik zdał próbną maturę


,,Wielki rwetest dziś u Basi, bo kapustę Basia kwasi"

Nie rozumiem, skąd ten rwetest o próbną maturę?! Kraj pogrąża się chaosie, gospodarka ledwo dyszy, upadają firmy i mała przedsiębiorczość, a Polacy narzekają na to, że tegoroczni abiturienci otrzymali na próbnej maturze testy z 2015 r.


A z którego roku mieli te testy otrzymać? Z 2012 czy 2016? Nie ma już na nic pieniędzy. Archiwa Centralnej Komisji Egzaminacyjnej są zamknięte. Dyrektor CKE miał w domu jedynie ten test, więc go wrzucił do sieci, żeby młodzież sprawdziła, czy ich nauczyciele dobrze go z nimi przepracowali! Swój chłop, chociaż nie z PSL.




Minister edukacji Dariusz Piontkowski zatroszczył się o zrównoważony rozwój: egzamin z języka polskiego był przecież w okresie rządów PO/PSL, a teraz, z okazji pięciolecia - dobry minister postanowił udowodnić, że reforma Anny Zalewskiej zdała egzamin na piątkę! Prawie wszyscy abiturienci zdali tegoroczny egzamin próbny. Po co go sprawdzać. Szkoda oczu i czasu! Nie bez powodu mini=ster edukacji ogłosił, że nauczyciele nie mają wystawiać ocen z tej próby.


To jest wielki sukces nie tylko ministry A. Zalewskiej, ale i D. Piontkowskiego, bo gdyby nie nowoczesne metody kształcenia, które mamy okazję podziwiać w PO-PIS-OWYM wykonaniu nauczycieli TVP SPORT/KULTURA/HISTORIA, to mielibyśmy narodową tragedię. Być może 10 proc. młodzieży zdałoby próbną maturę.


Nie jest nam już potrzebna żadna amnestia maturalna. Dzięki genialnemu posunięciu dyrektora CKE nie trzeba będzie sięgać po metodę byłego ministra i wicepremiera Romana Giertycha! Obecna władza jest zdecydowanie bardziej promłodzieżowa, bowiem wyszła naprzeciw globalnym nastolatkom, którzy doświadczyli wreszcie sukcesu resortu Jarosława Gowina troszczącego się przez ostatnie pięć lat o wzrost innowacyjności w naszym kraju.




Dzięki tegorocznej próbnej maturze młodzież mogła sobie spokojnie chrapać i przystąpić do wypełnienia wszystkich stron egzaminacyjnych arkuszy w czasie dla niej najbardziej dogodnym, tzn.po uzyskaniu ze strony CKE prawidłowych odpowiedzi na każde z zadań. Po raz pierwszy w dziejach próbnej matury na stronie tytułowej nie podano godziny rozpoczęcia.

Tegoroczni abiturienci okażą wdzięczność władzy, która podeszła do nich ze zrozumieniem i wyrozumiałością, a ponadto zatroszczyła się o ich zdrowie fizyczne i psychiczne.


(Ps. Kopie sms-ów abiturientów "zdających" próbną maturę)

czwartek, 2 kwietnia 2020

Lekcje TVP przejdą do historii jako "sport ekstremalny", bo nauczać każdy może...


Nie tylko w mediach huczy od radykalnie krytycznych komentarzy na temat programów edukacyjnych Telewizji Polskiej S.A. Kompromitacja Ministerstwa Edukacji Narodowej, które zawarło umowy z niektórymi - bo jednak nie dotyczy to wszystkich - pseudonauczycielami, by przeprowadzili lekcje za pośrednictwem telewizji publicznej, osiągnęła ekstremalny poziom.

Aż dziw bierze, że minister Dariusz Piontkowski jeszcze to toleruje. Ponoć jest historykiem. Obejrzałem jedną z lekcji historii (o Konstytucji 3 Maja) i przyznam szczerze, że nic bardziej nie zniechęciłoby mnie do uczenia się tego przedmiotu, jak to, co zaprezentował jakiś młody "nauczyciel". Było to nudne dukanie, pozbawione jakiejkolwiek metodyki jednokierunkowego przekazu wiedzy.

Gorzej było na innych lekcjach - matematyki, plastyki, przyrody, które były obciążone licznymi błędami rzeczowymi, za które w szkole uczniowie uzyskaliby jedynkę! Tymczasem MEN płaci ze środków sponsora PGNiG-e za ignorancję, antywzory, ośmieszanie polskiej edukacji, nauczycieli, metodyk kształcenia przedmiotowego!

Zastanawiałem się, czy to aby nie jest celowa akcja władzy, by mścić się na nauczycielach, ośmieszać szkolnictwo, czy może jakiegoś "kreta" w PiS pragnącego sabotować własną partię tak skandalicznymi programami? Jak można było doprowadzić do takiego skandalu?!

Nie śmieszą mnie zamieszczane w sieci fragmenty z kompromitujących MEN lekcji. Jestem nimi zasmucony, bo to oznacza, że albo władzy odmówili udziału w programie mistrzowie polskiej dydaktyki, których od 5 lat ministra edukacji Anna Zalewska, a po niej Dariusz Piontkowski, lekceważyła, upokarzała, nie biorąc udziału na Zamku Królewskim w rozdaniu nagród dla najlepszych Nauczycieli Roku, albo ci, którym rządzący wręczali w zaciszu swoich gabinetów premie, medale czy dyplomy wcale na nie nie zasłużyli? A może to są ci wyróżnieni? Elity elit władzy?

Już dawno sprawujący władzę w MEN tak nie ośmieszyli szkoły, jak uczynili to "występami" tych, którym obce jest przysłowie: JAK NIE POTRAFISZ, TO NIE PCHAJ SIĘ NA AFISZ!"

Odebrałem dziesiątki listów, esemesów, apeli. Oto jeden z wielu:

Szanowny Panie Profesorze,

Proszę na swoim blogu zaprotestować przeciwko takiemu uczeniu matematyki. Proszę zobaczyć jak TVP uczy matematyki (za 2 miliardy zł). Mylenie średnicy z obwodem ... . Tłumaczenie liczb parzystych... - Lekcje dla dzieci w TVP to jakiś koszmarny żart! Czy średnica jest obwodem?

Temat: o co chodzi z tą średnicą.

Podczas jednej z lekcji prezenterka wyjaśnia ” o co chodzi z tą średnicą gniazda, która ma dwa metry”. Prezenterka bierze taśmę z zaznaczoną długością (obwodu) 2 m i twierdzi, że nasze gniazdo będzie miało taką średnicę (w domyśle 2 metry).


Chciałbym powiedzieć, że gdyby prezenterka zbudowała okrąg o obwodzie dwóch metrów, to średnica wynosiłaby około 64 cm.

W latach 2004-2005 (...) prowadziłem badania na temat mylenia przez uczniów obliczenia obwodu z obliczeniem pola powierzchni figury (konkretnie koła). Nie wpadłem wtedy na pomysł, aby badać zjawisko mylenia obwodu ze średnicą? Dzisiaj zostałem zainspirowany postawieniem takiej hipotezy badawczej i jej zbadaniem.

Już w Starym Testamencie mamy wzmiankę o średnicy i obwodzie: „Następnie sporządził odlew "morza" o średnicy dziesięciu łokci, okrągłego, o wysokości pięciu łokci i o obwodzie trzydziestu łokci”. Wtedy już wiedzieli, że obwód jest około trzech razy większy niż średnica. (średnica 10 łokci, obwód trzydzieści łokci).

Drugi temat: Liczby parzyste

Co to znaczy, że liczba jest parzysta? (Pytają prezenterki) Jak twierdzą tzn., że ma parę. Czyli ta liczba (parzysta, np. 2) ma parę? Co to znaczy? Niech mi ktoś to wytłumaczy, że liczba 2 ma parę? Następnie prezenterki poszukują liczb parzystych, tzn. tych par. Gdzie te pary są? Czy ktoś je narysował, zilustrował? Skąd dziecko ma wiedzieć, że liczby 14,16,18 tworzą tzw. nie do końca zrozumiałe pary? Moim zadaniem zabrakło jeszcze jednego pytania: Czy 2 miliardy zł, to liczba parzysta, która tworzy pary?


"Liczba parzysta to taka, która ma parę". Dość szybko pojawił się komentarz: "fajną pani miała minę, jak koleżanka na wizji zrobiła coming-out mówiąc, że są parą".

Ktoś zapytał: "A czemu jedno leci na kanale TVP Historia, a drugie TVP Sport?" i otrzymał odpowiedź: "bo takie "lekcje" przejdą do historii, a ich oglądanie to sport ekstremalny"

Może nie tylko MEN, ale i nowej dyrekcji TVP zależało na tym, by względnie szybko trafić do odbiorców z tak prymitywnym i niekompetentnym przekazem, a opozycja niech przynajmniej się z tego pośmieje, niech ma co krytykować, skoro jest przybita sytuacją w kraju? Może rodzice nie dostrzegą dramatu, jaki odgrywa się w szpitalach, domach, placówkach publicznej opieki itp.?

Z kogo się śmiejemy? Z samych siebie, bo od czasów Katarzyny Hall i Barbary Kudryckiej (rządy PO/PSL) wszyscy ministrowie edukacji oraz ministrowie nauki i szkolnictwa wyższego dopuścili do tego, by nauczycielem konkretnego przedmiotu szkolnego mógł być każdy, kto nie ukończył z niego studiów kierunkowych, ale jakieś kursidło w "wyższej szkole gotowania na gazie" czy przyspieszone studia podyplomowe na jakimś uniwersytecie... lub politechnice... .

Wreszcie społeczeństwo ma namacalny dowód na to, jak rządy wszystkich partii władzy - od lewicy, przez liberałów po prawicę - traktują nauczycielstwo. Nauczać każdy może, bo i cóż w tym trudnego. Prawda?



Najwyższa mądrość

Intryga gładko się mota
Nie ma powodów do skarg
Kiedy jest w cenie głupota
Z mądrością nie chodź na targ
Kiedy jest w cenie głupota
Z mądrością nie chodź na targ

Głupota stwarza alibi
Narody spaja jak klej
Głupcy są zawsze szczęśliwi
Bezpieczniej żyją i lżej
Głupcy są zawsze szczęśliwi
Bezpieczniej żyją i lżej

Spoglądam na to bez złości
I myślą wybiegam w przód
Oto najwyższa z mądrości:
Być głupim, głupim jak but
Oto najwyższa z mądrości:
Być głupim, głupim jak but

Intryga gładko się mota
Nie ma powodów do skarg
Kiedy jest w cenie głupota
Z mądrością nie chodź na targ
Kiedy jest w cenie głupota
Z mądrością nie chodź na targ

Głupota stwarza alibi
Narody spaja jak klej
Głupcy są zawsze szczęśliwi
Bezpieczniej żyją i lżej
Głupcy są zawsze szczęśliwi
Bezpieczniej żyją i lżej

Spoglądam na to bez złości
I myślą wybiegam w przód
Oto najwyższa z mądrości:
Być głupim, głupim jak but
Oto najwyższa z mądrości:
Być głupim, głupim jak but


Barbara Krafftówna & Jerzy Wasowski

Uczmy się na błędach. Młodzież przesyła sobie kolejne fragmenty lekcje matematyki, historii czy biologii w wydaniu TVP, by móc pośmiać się z tego. Zastanawiałem się, czy włączyć się w krytykę tak żenującego poziomu tele-edukacji. Nie mogę jednak zgodzić się na ośmieszanie pracy nauczyciela przez osoby, które przynoszą tej profesji wstyd. Tylko z tego względu zabieram na ten temat głos. Być może każdy może śpiewać, ale nie kształcić innych.

Pisze do mnie pedagog-specjalistka od edukacji przez sztukę:

"Wiem, że krytyka może być dla tych osób przykra, ale przecież skoro czują się “wybrańcami”, którzy mogą prowadzić lekcje w TVP, muszą też liczyć się z oceną. A ta jest druzgocąca. Piszą do mnie nauczycielki od Gdańska po Rzeszów, oburzone ale i zdezorientowane tym, co mają przekazać uczniom po takiej “lekcji” plastyki. Zresztą dosyłają mi filmiki niemal z wszystkich przedmiotów.
A tylu jest wśród nich wspaniałych pasjonatów: np. Joanna Biskup-Brykczyńska z Kielc w swoim Laboratorium co wieczór zasiada do wirtualnego rysowania z dzieciakami. Agnieszka Chrzanowska-Małys z Gliwic na dwa dni wyłączyła kontakt, by przygotować zajęcia dla swoich podopiecznych.... i wielu, wielu innych. Tych perełek w telewizji nie pokażą.


Nie pokażą, bo nie o edukację tu chodzi.

Młodzi uczniowie, zajrzyjcie lepiej na stronę Khan Academy, gdzie lekcja o liczbach parzystych i nieparzystych wygląda tak:




środa, 1 kwietnia 2020

Rezonans wdzięczności i szacunku dla Ewy Drobek


Warto pisać o wyróżnieniu polskiej nauczycielki w każdym zakresie i okoliczności, gdyż media wolą epatować patologią, dewiacjami, ewidentnymi niepowodzeniami, bo - jak pisał Janusz Korczak - "zło jest krzykliwe, a przez to bardziej widoczne". Tymczasem pedagogika stoi mocą tego, co jest DOBREM, wartością pozytywną.

Cieszę się zatem, że mogę napisać o pani Ewie Drobek - nauczycielce języka angielskiego, która w 2018 r. zdobyła tytuł Nauczyciela Roku Języka Angielskiego BAS . W 2019 r. została wyróżniona (II miejsce) w konkursie "Głosu Nauczycielskiego" - NAUCZYCIEL ROKU.

Możemy być dumnie z tego, że w kolejnym , ogólnoświatowym konkursie NAUCZYCIEL ROKU 2020, o którym nikt prawie nie wie, ta sama Nauczycielka została zakwalifikowałam do finałowej 50. Jako jedyna Polka i jako jedna z 8 nauczycieli z Europy uzyskała to wyróżnienie! Serdeczne gratulacje należą się nie tylko wspaniałej pedagog, lektorce języka angielskiego, która mogłaby z tak wysokimi kwalifikacjami osiągnąć znacznie wyższy ekonomicznie i społecznie status, gdyby zatrudniła się w biznesie.

A jednak, szkolnictwo na całym chyba świecie ma swoich wspaniałych liderów, oddanych dzieciom i młodzieży pedagogów, którymi są w większości kobiety-często także matki, żony czy partnerki zakładające rodzinę i z niewidocznym dla większości osób poświęceniem, oddaniem są zaangażowane na rzecz kształcenia innych. Pasjonatki, a nawet można by o nich powiedzieć - oświatowe misjonarki, uwielbiające pracę z uczniami, by towarzyszyć w ich rozwoju, zdobywaniu wiedzy i umiejętności, ale także dzielące się z nimi osobistą kulturą, wiedzą o świecie przez pryzmat własnego przedmiotu.

Cały konkurs wygrała świetna nauczycielka z New Cambridge School,Bucaramanga w Kolumbii - Patricia Abril Rueda.


Wśród finalistów są nauczyciele: Helen Comerford – Lumen Christi Catholic College, Australia; John Nicko Coyoca – University of San Jose-Recoletos, Filipiny; Meera Rangarajan – RBK International Academy, Indie; Tiffany Cavanagh – Trident College Solwezi, Zambia i Stanley Manaay – Salvacion National High School, Filipiny.

Znalezienie się jednak w tak elitarnym gronie nauczycieli świata jest już darem wdzięczności jej uczniów, wychowanków i ich rodziców, którzy zgłosili ją do tego konkursu. Nie ma piękniejszej rekomendacji jak właśnie ta - uczniowska i rodzicielska, gdyż jest nośnikiem prawdy, darem ludzkich serc wyrażających rekomendacją wdzięczność za bycie dla nich i z nimi.

W globalnym konkursie młodzież może zgłaszać swoich ulubionych nauczycieli. W tym roku zgłoszeń było ok. 4 tysięcy nauczycieli z 75 krajów. To i tak nie jest dużo, biorąc pod uwagę fakt, że tylko w naszym kraju pracuje w tej pięknej profesji kilka tysięcy nauczycieli.




Pani Ewa Drobek ma prawo czuć się bardzo dumną z tego tytułu, z tak autentycznego, wręcz organicznego docenienia jej pracy. W rzeczy samej żadne z wyróżnień, odznaczeń czy medali nie ma takiej wartości, jak wyrażenie w spontaniczny sposób chęci powiedzenia całemu światu: NASZA PANI JEST NAJLEPSZA! Nie potrzeba już niczego więcej. Naprawdę, nic tak nie cieszy jak autentyczny oddźwięk sensu naszej pracy.

Kogo w przyszłym roku zgłoszą polscy uczniowie? To jest bardzo ważne, by nie rezygnowali z możliwości pochwalenia się swoim nauczycielem.


Wprawdzie, jak mówił o tym jeden z polskich socjologów na emigracji, każdy nominowany, a tym bardziej nagrodzony, nie daj Panie Boże - laureat tego typu konkursu może spodziewać się zawiści: Bolesław Wieniawa – Długoszowski powiedział kiedyś przed wojną z goryczą, że szewc w Poznaniu kładzie się chory do łóżka na wieść o tym, że kanonik w Białymstoku został prałatem… Takie nastroje – swojego rodzaju „zawiść bezinteresowna”, emocjonalny odpowiednik „sztuki dla sztuki” - rodzą się w sytuacjach klaustrofobicznych. Oby tegoroczna pandemia i związana z nią kwarantanna nie pogłębiały owych nastrojów.

What are the Dedicated Teacher Awards? All around the world teachers do fantastic work. They play a vital role in the lives of their students, and often make a difference without even knowing it. The Dedicated Teacher Awards are a global competition in which people can nominate teachers and together we can say a well-deserved thank you.

After the nomination period, our judging panel of education experts choose six finalists. The six finalist are put to a public vote and you decide on the most dedicated teacher!
What do the finalists receive?

The six lucky finalists receive:

Their name, school, country and image at the front of a selection of our new books

Free Cambridge University Press books/digital textbooks of their choice

Certificate

Invitation to the Cambridge Panel

Worldwide promotion.


wtorek, 31 marca 2020

Okazuje się, że można, że da się, że warto ...


Im dłużej trwa kwarantanna, tym więcej multimedialnych materiałów zamieszczają w sieci nauczyciele-pasjonaci. Jest ich wielu w naszym kraju, chociaż niektórym jest trochę szkoda czasu na to, by zajmować się techniczną stroną publikowania swoich pomocy dydaktycznych, poradników dla nauczycieli czy niezwykle atrakcyjnie prowadzonych zajęć z uczniami.

W większości nieprzygotowanym do pracy nauczycielskiej rodzicom mogło jeszcze do niedawna wydawać się, że kształcenie jest czymś beznadziejnie łatwym, nie wymaga specjalnych kompetencji, odpowiedniego wykształcenia. Jakże duży był rok temu odsetek rodziców pomstujących na strajkujących nauczycieli a nawet agresywnie komentujących niezgodę pedagogów na niegodne płace i fatalną politykę oświatową rządu.

Pandemia wcale nie ujawniła tego, że szkoła jest zbyteczna. Wprost odwrotnie. Odsłoniła nieprzystawanie rozwiązań dydaktycznych, planów i organizacji kształcenia a także podstaw programowych do tego procesu i do zmieniającego się świata, do nowych wyzwań nie tylko rynku pracy, ale konieczności komunikowania się ze sobą.

Potwierdziły się natomiast trafne wybory Kapituły Ogólnopolskiego Konkursu "Nauczyciel Roku", bowiem dotychczas znani głównie we własnych środowiskach szkolnych liderzy dodatkowo odsłonili w okresie kwarantanny siebie, swoje spojrzenie na konieczność radykalnych zmian w polskiej edukacji, a także stanęli po stronie uczniów, ich rodziców oraz koleżanek i kolegów z rad pedagogicznych.

To ONI - PASJONACI, URODZENI NAUCZYCIELE-PEDAGODZY-WYCHOWAWCY promieniują teraz w sieci, w różnych komunikatorach dodając odwagi innym, którzy jeszcze powstrzymywali się od osobistej partycypacji w zmianie, kreowaniu edukacyjnych innowacji, a przede wszystkim bycia autentycznie znaczącymi osobami dla swoich podopiecznych.

Jeszcze tak niedawno wielu nauczycieli ubiegających się o wyższy status w awansie zawodowym zamieszczało swoje projekty, rozwiązania, refleksje i artykuły w portfolio, z którego treścią zapoznawali się jedynie członkowie komisji oceniającej ich dokonania. Teraz poszerzyli swoją obecność w świecie równoległym, dzięki czemu możemy korzystać z ich dokonań, ale także poznawać zupełnie nowe narzędzia pracy dydaktycznej i wychowawczej.

Powracamy do czasów przełomu 1989/1990 r., a więc do okresu wyzwalania się nauczycieli z politycznej manipulacji, uwalniania od wprowadzanych przez nomenklaturę partyjną ograniczeń, by edukacja szkolna mogła wreszcie stać się przestrzenią wolności pedagogicznej, dydaktycznej i wychowawczej odpowiedzialności za kształtowanie młodych pokoleń. Nareszcie coś nowego możemy uczynić naszym uczniom pokazując, że uczenie się może być dla nich wartością, przyjemnością, przygodą, odkrywaniem świata z własnym zaangażowaniem i przy pomocy nowych technologii.

Pandemia nie tylko odsłoniła kompromitujący władze stan nieuzasadnionego samozachwytu, troski urzędników o własne przywileje i interesy partyjne, ale przede wszystkim pozbawiła partyjnych urzędasów nonsensownej nadkontroli i ujawniła poziom ich ignorancji w zarządzaniu szkolnictwem. Zobaczmy, kim są kuratorzy i dyrektorzy z partyjnego nadania? Co sobą reprezentują? Czy rzeczywiście sprawdzają się w konieczności budowania niemalże od postaw edukacji w zupełnie nowym świecie? Co robią samorządowcy odpowiedzialni za oświatę publiczną? Gdzie oni są? Kim oni są?

Nareszcie nauczyciele powrócili do właściwych relacji odcięcia się od nadzoru na rzecz bycia dla uczniów i ich rodziców. Wreszcie są wolni, mogą być sobą, kreować nowe wartości kształcenia w ramach własnego przedmiotu. Może to jest największa szansa, by szkoła stała się OTIUM a nie NEGOTIUM, by przywrócić szkole jej publiczny status.

Wszystkim nauczycielom, którym się chce, którzy potwierdzają swoją pracą, że można, że da się, że warto - należą się takie same słowa uznania, podziękowania, wyrazy szacunku i wdzięczności jak lekarzom, pielęgniarkom i ratownikom medycznym. Oby było ich jak najwięcej. Ja w każdym razie dziękuję takim pedagogom podkreślając zarazem, że - niestety - są wśród nauczycieli postaci, które już dawno temu powinny rozstać się z tą profesją, bo nie ma w nich za grosz poczucia odpowiedzialności, chęci pełnienia trudnej służby i prawdziwego zaangażowania.

W trudnych sytuacjach następuje odsłona prawdy, także generując rozczarowanie i gorycz części uczniów i ich rodziców.

Pasjonaci dzielą się z innymi:

Moja planszowa półka

Blog poświęcony nauczaniu języka polskiego.

Moje podejście do kartkówek i testów z lektur;

Skusiłam się na : „Design Thinking – zaprojektuj swoją edukację!”;

"Od słowa do słowa". Strona dedykowana moim uczniom, by dobrze wspominali lekcje języka polskiego w szkole podstawowej oraz tym, którzy szukają polonistycznych inspiracji.



poniedziałek, 30 marca 2020

Komunikat Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów oraz Rady Doskonałości Naukowej


w związku z licznymi pytaniami podmiotów przeprowadzających postępowania o awans naukowy, dotyczącymi przeprowadzania czynności w zakresie tych postępowań, uprzejmie przypominamy, że zgodnie z § 1 rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 25 marca 2020 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania niektórych podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem, zapobieganiem i zwalczaniem COVID-19 (Dz. U. z 2020 r. poz. 528) „w okresie, o którym mowa w ust. 1, kolegia elektorów uczelni publicznych, komisje stypendialne, komisje i zespoły powołane w postępowaniach w sprawach nadania stopni i tytułu prowadzonych w uczelniach oraz komisje i inne gremia działające na podstawie statutów uczelni podejmują uchwały za pomocą środków komunikacji elektronicznej niezależnie od tego, czy taki tryb ich podejmowania został określony w aktach wewnętrznych uczelni lub aktach regulujących działanie tych podmiotów.”.

Mając na uwadze powyższy przepis oraz wspominane wątpliwości środowiska naukowego, prosimy Państwa jako członków Centralnej Komisji i Rady Doskonałości Naukowej o rozpowszechnianie informacji, w ramach Państwa działalności, dotyczącej możliwości odbywania się posiedzeń i podejmowania uchwał za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności przez takie gremia, jak komisje egzaminacyjne, komisje doktorskie, zespoły profesorskie.

Przytoczony przepis, nowelizujący rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 23 marca 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania niektórych podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem, zapobieganiem i zwalczaniem COVID-19 (Dz. U. z 2020 r. poz. 511), odnosi się do uczelni nadzorowanych przez ministra właściwego do spraw szkolnictwa wyższego i nauki.

Jednocześnie Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów przypomina, że - zgodnie z § 14 ust. 3 rozporządzenia Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 19 stycznia 2018 r. w sprawie szczegółowego trybu i warunków przeprowadzania czynności w przewodzie doktorskim, w postępowaniu habilitacyjnym oraz w postępowaniu o nadanie tytułu profesora (Dz. U. z 2018 r. poz. 261), który ma zastosowanie do postępowań o awans naukowy wszczętych do dnia 30 kwietnia 2019 r. - obrady komisji habilitacyjnej mogą odbywać się przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających prowadzenie obrad na odległość z jednoczesnym bezpośrednim przekazem obrazu i dźwięku, chyba że habilitant złożył wniosek o przeprowadzenie głosowania w trybie tajnym (wówczas niemożliwe jest prowadzenie obrad w formie wideokonferencji). Oznacza to, że każdy członek komisji habilitacyjnej, niezależnie od pełnionej funkcji, może brać udział w obradach komisji habilitacyjnej na odległość w formie tzw. wideokonferencji.

Ponadto należy mieć na uwadze, że odbycie się obrad w powyżej wskazanej formie może mieć miejsce z zastrzeżeniem udziału w nich co najmniej 6 członków komisji habilitacyjnej, w tym przewodniczącego i sekretarza, z uwzględnieniem zapewnienia możliwości jednoczesnego widzenia się i słyszenia wszystkich osób biorących udział w obradach.

Zawieszenie prac sekcji/zespołów Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów oraz Rady Doskonałości Naukowej nie oznacza zawieszenia prac rad dyscyplin naukowych czy komisji w uczelniach


Centralny organu administracji rządowej, jakim jest Centralna Komisja Do Spraw Stopni i Tytułów oraz Rada Doskonałości Naukowej muszą - w ramach obowiązujących w państwie obostrzeń ze względu na pandemię koronawirusa - częściowo powstrzymać działania na rzecz zapewnienia rozwoju kadry naukowej zgodnie z najwyższymi standardami jakości działalności naukowej wymaganymi do uzyskania stopni naukowych, stopni w zakresie sztuki i tytułu profesora.

Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów informuje w swoim Komunikacie nr 7/2020, że wszystkie posiedzenia Sekcji CK w okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 10 kwietnia br. zostały odwołane. Tym samym nie będą rozpatrywane wnioski m.in. Zespołu I Nauk Humanistycznych i Społecznych.

Podobnie: Rada Doskonałości Naukowej informuje, że wszystkie posiedzenia Zespołów Rady Doskonałości Naukowej w okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 10 kwietnia br. zostały odwołane. Tym samym nie odbędzie się posiedzenie m.in. Zespołu Nauk Społecznych.

Informacje o wszelkich zmianach w działalności Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów będą na bieżąco aktualizowane i publikowane na stronie internetowej CK.

Wszystkie wnioski, jakie wpływają do obu tych instancji (z rozróżnieniem na sprawy toczące się na podstawie odmiennych ustaw z 2003 r. i 2018 r.), są rejestrowane, natomiast odwołane są posiedzenia sekcji/zespołów, których zadaniem jest m.in. podejmowanie czynności w postępowaniu w sprawie nadania stopnia doktora habilitowanego; rozpatrywanie odwołań od decyzji o odmowie nadania stopnia doktora oraz zażaleń na postanowienia o odmowie dopuszczenia do obrony; rozpatrywanie odwołań od decyzji o odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego; ocena decyzji w sprawie nabycia uprawnień równoważnych, czy podejmowanie czynności w postępowaniu w sprawie nadania tytułu profesora.

Należy przyjąć to z pełnym zrozumieniem, ale i nadzieją, że Ministerstwo Cyfryzacji zapewni wreszcie tym instancjom możliwość wykonywania zadań w systemie zdalnym. Przejście od Polski papierowej do cyfrowej wymaga dołożenia szczególnej staranności także w tej dziedzinie. Możemy tak pracować w powoływanych komisjach habilitacyjnych, toteż czas najwyższy na modernizację infrastruktury informatycznej także w nauce i dla nauki, o co upominamy się od szeregu lat.

Minister Jarosław Gowin wreszcie uwzględnił m.in. kwestię umożliwienia członkom tych organów głosowania online i zabezpieczenia w celu odpowiednich środków oraz służb. Długo trzeba było czekać na tak prostą decyzję. Chyba już najwyższy czas odchodzić od państwa papierowego.

ROZPORZĄDZENIE MINISTRA NAUKI I SZKOLNICTWA WYŻSZEGO z dnia 25 marca 2020 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania niektórych podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19

Na podstawie art. 51a i art. 198a ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. − Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Dz. U. z 2020 r. poz. 85 i 374) zarządza się, co następuje:
§ 1. W rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 23 marca 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania niektórych podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz. U. poz. 511) w § 1 dodaje się ust. 5 w brzmieniu:

„5. W okresie, o którym mowa w ust. 1, kolegia elektorów uczelni publicznych, komisje stypendialne, komisje i zespoły powołane w postępowaniach w sprawach nadania stopni i tytułu prowadzonych w uczelniach oraz komisje i inne gremia działające na podstawie statutów uczelni podejmują uchwały za pomocą środków komunikacji elektronicznej niezależnie od tego, czy taki tryb ich podejmowania został określony w aktach wewnętrznych uczelni lub aktach regulujących działanie tych podmiotów.”. § 2. Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem 26 marca 2020 r.
Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego: J. Gowin

niedziela, 29 marca 2020

Nauczycielu - quo vadis?


Zacznę od listu, który do mnie dotarł od jednej z nauczycielek zaangażowanych w edukację szkolną:

"Co się stało z częścią grupy zawodowej, dla której empatia, relacje i dziecko przede wszystkim powinno być najważniejsze!! Dokąd tak gnasz człowieku z tą podstawą programową, czy naprawdę w czasach zarazy ona jest priorytetem?

Gdzie troska o ucznia, który dziś spędza o wiele więcej czasu przed ekranem komputera niż wcześniej? A co z tymi dziećmi, dla których szkoła była azylem od pijanych rodziców i awantur w domu? Czy wiesz pedagogu, dlaczego nie wszyscy przysyłają prace, dlaczego nie wszyscy mają włączoną kamerę (jeśli ją mają)? Zastanowiłeś się nad tym?

Czy najważniejsza jest statystyka dla dyrektora, kuratora? Dlaczego jak barany na rzeź część z pedagogów podąża za głupimi przepisami? A co z dziećmi, które są głodne, dla których pobyt w szkole, to przede wszystkim ciepły obiad? Też chcesz, żeby odesłały zadania?


Gdzie jest napisane, że rodzic ma być teraz nauczycielem? To za co chcesz otrzymać wynagrodzenie, skoro wszystko przerzucasz na barki rodziców?

Dlaczego nie ma w nas nauczycielach, dyrektorach siły, żeby się temu oprzeć, żeby krzyczeć głośno NIE?!! Już Ghandi wiedział, że nieposłuszeństwo obywatelskie jest bronią najsilniejszą.
Ktoś coś sobie ubzdurał, nikt nie przygotował nauczycieli i uczniów do tego rodzaju pracy, a my bez sprzeciwu wykonujemy polecenia.

Koronawirus się kiedyś skończy, a my w tym bagnie zostaniemy. Nauczycielu - nie czytaj forum rodziców, dla własnego zdrowia. Dziękuję tym wszystkim pedagogom, którzy wykazują zdrowy rozsądek, wychodzą z założenia, że jak trzeba będzie wypełnić tabelki, to się to zrobi - ich i tak nikt nie czyta, papier jest cierpliwy i przyjmie wszystko.

Nie pozwólmy, żeby znów wszystkie pomyje za czyjeś błędy wylano na nas."


Pytania nauczycielki można by mnożyć w nieskończoność, bowiem szkoła, edukacja, uczenie się i rozwój człowieka nie mogą być redukowane tylko do jednego wymiaru. Nowe technologie, które wniósł do życia rozwiniętych społeczeństw, przez wiele ostatnich lat były w Polsce lekceważone, a nawet tłumione, wyśmiewane, poddawane ekskluzji. Globalizacja - była przedstawiana przez rządzących jako jedno wielkie zło, ale w obliczu globalnej epidemii okazało się, że można w niej odnaleźć także coś dobrego, jak np. otwarte zasoby do wiedzy, nauki, informacji, kultury, sztuki, polityki, a zatem i ideologii czy wchodzić w sieci społeczne, pozyskiwać znajomych, ekspertów, przyjaciół itd., itp.

Jeszcze tak niedawno na idei cyfrowej szkoły wzbogacali się powiązani z Ministerstwem Edukacji Narodowej i Centralnym Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli a obecnie Ośrodkiem Rozwoju Edukacji partyjni lub rekomendowani przez partie władzy oszuści, biznesowi cwaniacy, pseudoeksperci tworzący nieznaczące dla rzeczywistej cyfryzacji polskiej edukacji gremia doradców, a korzystający na umowach o dzieło, tworzący "buble" dydaktyczne. Gdzie są utopione miliony z podatków obywateli?

Pandemia odsłoniła kompromitujący władze stan pozoranctwa, żerowania na ideach, modelach jako jedynie populistycznych obietnicach, z których nic nie wynika dla objętych obowiązkiem powszechnej edukacji dzieci i młodzieży.

Jakże wygodnie było ministerstwu, niekompetentnym kuratorom żądać od dyrektorów szkół i nauczycieli zakazywania uczniom korzystania z telefonów komórkowych (smartfonów) rzekomo w trosce o ich koncentrację na podawaniu wiedzy w dziewiętnastowiecznym modelu. Ktoś zarobił na produkowaniu kasetek na telefony do klas szkolnych, które odbierano uczniom.

Gdzie mieli uczniowie oraz ich nauczyciele nauczyć się tego, jak wykorzystywać do rozwoju to medium, skoro w szkole było ono zabraniane? Oczywiście, że nie we wszystkich szkołach miało to miejsce i nie we wszystkich klasach czy u każdego nauczyciela.

To prawda, są też i tacy nauczyciele, którzy, jak nie chciało im się prowadzić lekcji w ramach własnego przedmiotu czy przydzielonego zastępstwa, polecali uczniom, by robili to, na co mają ochotę. No to uczniowie grali, wysyłali esemesy, serfowali po sieci.

Niejako wszyscy przyłożyli rękę do niemocy w zakresie zdalnej edukacji. Ministra nie interesuje to, czy dzieci mają w domach zasięg, czy w ogóle mają opłacony dostęp do sieci. Dla centralnego urzędnika ważne jest pozorowanie troski o uczniów.

Telewizja Polska, rzekomo publiczna, a w istocie polityczna będzie emitować lekcje dla uczniów podstawówek dopiero z początkiem przyszłego tygodnia. Czesi są już o dwa tygodnie od nas lepsi. Nie o wyścig tu chodzi, ale o kulturę zaangażowania na rzecz dobra dzieci, a nie wyborów prezydenckich.

W TVP mają ponoć być emitowane w godzinach przedpołudniowych i południowych programy z lekcjami, które będą adresowane do uczniów szkół podstawowych. A co z maturzystami? Co z ich prawem oraz szansą na podjęcie studiów?

Pojawia się pytanie, kto tu jest dla kogo? Dokąd to wszystko prowadzi? Nad czym pracują zdalnie urzędnicy i pracownicy MEN i ORE? Cóż takiego jeszcze wymyśli ministrowi partia, by nie pogłębiać istniejącego chaosu, niekompetencji i fatalnych rozwiązań prawnych?

Drodzy nauczyciele-w tej chwili najważniejsza jest kondycja psychiczna waszych uczniów, ich motywacja nie tylko do uczenia się, ale i do godnego życia. Wychowawcy, zainteresujcie się samopoczuciem swoich podopiecznych, jak sobie radzą w kwarantannie, jak wyglądają ich relacje społeczne, czego im brak, co ich martwi, w czym trzeba im pomóc itp. Stańcie się wreszcie ludźmi dla ludzi. Nie bądźcie urzędasami ministra.

Są nauczyciele, którzy szukają sposobów na kontakt z uczniami, ale są też i tacy, którzy cieszą się, że do niego nie dochodzi. Niestety. Kogo obchodzi, co będzie z dziećmi po kwarantannie? Jak będą wyglądały ich relacje, także z wami? Kim jesteście dla nich - sztuczna, zdalną "inteligencją", bezdusznymi biurokratami, osobami bez uczuć i empatii?

Społeczeństwo nareszcie dowiedziało się, po co są lekarze, pielęgniarki, salowe, nauczyciele, wychowawcy, opiekunowie, terapeuci itp. Po pandemii i tak wszystko wróci w stare koleiny, bo rząd nie potrzebuje cyfrowej szkoły.

Ba, ta władza, podobnie jak poprzednia, nie przejdzie po otwarciu szkół do modelu kształcenia konstruktywistycznego, bo ... straciłaby szansę na indoktrynacje, manipulację, socjotechnikę.


Korespondencyjnie głosować będą o przyszłości młodych pokoleń obywatele w wieku 60+.

Wykorzystajcie jednak tę szansę i nauczcie się obsługiwania różnych aplikacji do multimedialnej komunikacji. Może kiedyś jeszcze będą one wam potrzebne. Macie też wyjątkową możliwość odsłonić ludzkie oblicze swej profesji pomimo tego, że byliście wielokrotnie obrażani przez ludzi władzy. Bądźcie dla swoich uczniów ich mistrzami.

Ps.
Czeski minister szkolnictwa Robert Plaga przeprowadził przez parlament prawną regulację, by egzamin maturalny mógł odbyć się w 21 dni po wznowieniu edukacji. Jeśli jednak do tego nie dojdzie, to zostanie wprowadzona regulacja, w świetle której tegorocznym abiturientom wyliczy się średnią ocen z przedostatniego i ostatniego, a zimowego semestru w szkole średniej. Na tej podstawie będą oni przyjmowani do szkół wyższych.

sobota, 28 marca 2020

Naruszono dostojeństwo uniwersytetu, chociaż świat nie jest ani "mój" , ani "twój"


Publikuję poniżej List profesor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach - EWY BUDZYŃSKIEJ, socjolog. Pisałem w blogu o wydarzeniu, które negatywnie wpisało się we współczesną historię tej uczelni, powstałej zresztą w 1968 r. - jak twierdzą historycy - z ideologicznych powodów komunistycznej władzy i - jak widać - nadal kontynuowanych przez część akademickiego środowiska. Pierwszym rektorem został mianowany prof. Kazimierz Popiołek.

Kiedy dowiedziałem się o zdumiewającej skardze studentów do władz Wydziału Nauk Społecznych, którym nie podobały się przekazywane przez Profesor treści z socjologii rodziny, opublikowałem osobisty protest i poparłem szykanowaną i hejtowaną Uczoną w jakże trudnym dla Niej momencie. Nikt tym studentom nie cenzuruje - jak miało to miejsce w PRL - źródeł wiedzy naukowej. Mają do niej otwarty dostęp, mogą czytać co chcą, słuchać kogo chcą i wyrażać także to, co uznają za stosowne w adekwatnym do tego miejscu (chociaż kulturowo nie przestrzegają już nawet tego).

Tym samym wniosek o odsunięcie od wykładów Uczonej miał pozanaukowy charakter. Studenci przypisali sobie prawo do wyłącznego decydowania o tym, jakie treści kształcenia można im przekazywać, a jakich sobie nie życzą, mimo iż socjologia, a w świetle rozstrzygnięć politycznych - nauki socjologiczne ma opisywać, wyjaśniać świat społeczny wraz z prawami jego rozwoju.

Dzisiaj, po otrzymaniu Listu Otwartego prof. E. Budzyńskiej, po raz kolejny przekazuję Jej wyrazy najwyższego szacunku za pracę naukowo-badawczą i dydaktyczną w socjologii, która - podobnie jak pedagogika - nie jest jedynie nauką społeczną, ale także humanistyczną. Polska socjologia wpisała się w dzieje światowej socjologii dokonaniami m.in. Floriana Znanieckiego, autora m.in. znakomitego dzieła "Socjologia wychowania".

Znaniecki pisał o konieczności uwzględniania w badaniach naukowych środowisk społecznych nie tylko wiedzy przyrodniczej, ale także "zdrowego rozsądku".

"Wszak w pospolitym rozumieniu pierwotnym danym nam zasadniczo jest świat bez humanistycznego współczynnika, świat po prostu istniejący - ani "mój", ani "twój". Zagadnienie "czyjegoś" świata powstawać się zdaje dopiero wtórnie, na gruncie obiektywnego świata; dopiero w odniesieniu do rzeczywistości "niczyjej" zastanawiać się możemy nad różnorodnością "czyichś" doświadczeń i czynności.

Te "czyjeś" doświadczenia i czynności, zgodnie ze "zdrowym rozsądkiem", nie są częścią obiektywnego świata, lecz subiektywnymi procesami; niepodobna doszukiwać się w nich źródła rzeczywistości, skoro same one domagają się wyjaśnienia z punktu widzenia obiektywnego świata, skoro są po prostu faktami, przedmiotami naukowego, psychologicznego i fizjologicznego badania, zrozumiałymi dopiero w związku z innymi faktami, zachodzącymi w obiektywnym, "niczyim" świecie.


Tym bardziej jestem zbulwersowany zaangażowaniem prawników Uniwersytetu Śląskiego, którzy wszczynając postępowanie dyscyplinarne naruszyli nie tylko normy naukowej rzetelności, uniwersyteckiego etosu, ale także włączyli się w niegodną universitas walkę ideologiczną, która nie powinna mieć miejsca w żadnej szanującej się Uczelni. Naruszono dostojeństwo universitas i raniono Panią Profesor jako Uczoną, która nie tylko ma prawo, ale i obowiązek dzielenia się ze studentami naukową prawdą, jej wykładnią w duchu nauk społecznych, także w zakresie nauki społecznej Kościoła katolickiego.

Dlaczego nie? Oddaję raz jeszcze z wyrazami szacunku głos Pani Profesor Ewie Budzyńskiej. Ubolewam, że złożyła rezygnację z pracy w Uniwersytecie Śląskim.


Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele Życia i Rodziny,

Chcę dziś serdecznie podziękować wszystkim, którzy stanęli w obronie tych najwyższych wartości, a jest Was niemało – blisko 36 tysięcy.

Kiedy ponad rok temu (8.01.2019 r.) dziekan Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego wręczył mi tekst donosu studentów – uczestników prowadzonych przeze mnie zajęć z socjologii rodziny, byłam zaskoczona i zdumiona tym faktem. Trudno było mi uwierzyć, że może kogoś urazić podawana przeze mnie klasyczna definicja rodziny – składającej się z męża i ojca, żony i matki, ich dzieci oraz pozostałych krewnych (np. dziadków). Jeszcze trudniej było mi uwierzyć, że w opinii studentów „przestępstwem” może być nazwanie przeze mnie człowieka w prenatalnej fazie życia – dzieckiem!

Niestety, pomimo złożenia przeze mnie obszernych wyjaśnień, będących odpowiedzią na zarzuty studentów, Rzecznik Dyscyplinarny ds. Nauczycieli Akademickich UŚ prof. dr. hab. Wojciech Popiołek w październiku 2019 r. skierował do Komisji Dyscyplinarnej ds. Nauczycieli Akademickich Wniosek o wszczęcie wobec mnie postępowania dyscyplinarnego, z zaleceniem ukarania mnie karą nagany w „celu prewencji ogólnej i szczególnej”.

Co to oznacza? Oznacza to, że na mojej uczelni złamane zostały podstawowe wolności akademickie, w ich miejsce wprowadza się cenzurę, a za niedostosowanie się do niej - nauczyciel akademicki będzie karany!

Zatem od tej chwili nie będzie można omawiać np. definicji rodziny tradycyjnej, ról małżeńskich (męża, żony) i rodzicielskich (ojca, matki); nie będzie wolno opisywać etapów rozwoju człowieka, zwłaszcza okresu przed urodzeniem; nie będzie wolno mówić o wartości ludzkiego życia – tego przed narodzeniem i tego późniejszego, zwłaszcza dotkniętego chorobą lub starością; nie będzie też wolno prowadzić wykładu omawiającego skutki wychowywania dzieci w różnych typach rodzin np. niepełnych, rozbitych przez rozwód, dotkniętych jakąś patologią (np. alkoholizmem).

Konsekwencje wprowadzenia ograniczeń wolności badań, interpretacji społecznych zjawisk, będą jeszcze groźniejsze, gdyż doprowadzą do wykluczenia całych obszarów wiedzy naukowej z nauczania akademickiego.

Szanowni Państwo, sytuacja, w jakiej znajduję się od ponad roku, tym bardziej napawa mnie goryczą, gdyż wpisuje się w dzieje mojej rodziny: 50 lat temu ZMS-owski aktyw młodzieży licealnej napisał podobną skargę na mojego Ojca – polonistę i historyka, uczącego od lat przedwojennych w wielkopolskim liceum męskim, absolwenta Uniwersytetu Lwowskiego, zaangażowanego przez cały okres okupacji niemieckiej w tajne nauczanie i ściganego – w ramach Intelligenzaktion Posen – przez Gestapo. Tamta skarga także dotyczyła przekazu nieprawomyślnych - według ówczesnych strażników ustroju socjalistycznego – wartości, podczas prowadzonych przez mojego Ojca lekcji, a dowodem miał być m.in. fakt wstępowania abiturientów – wychowanków Ojca - do poznańskiego Arcybiskupiego Seminarium Duchownego. W ten sposób zmuszono mojego Ojca do rezygnacji z dalszej pracy dydaktyczno-wychowawczej w szkole, z którą był związany przez kilkadziesiąt lat jako profesor gimnazjalny.

Wszystko to działo się w okresie PRL i wydawać by się mogło, że nigdy już nie powrócą tamte niesławne metody działań. Tymczasem dzisiaj, gdy z jednej strony promuje się wolność słowa, poglądów, a na uczelniach dąży się do różnorodności w poszukiwaniu prawdy, jednocześnie powraca się do skompromitowanych metod czasów komunistycznych: do prób uciszania za pomocą donosów, skarg i wniosków o nałożenie kar na niepokornych wykładowców, krytycznych zarówno wobec przeszłych ideologii totalitarnych, jak i tych współczesnych, które zdążają do zawładnięcia instytucjami edukacji i nauki.

Szanowni Państwo, nie mogąc się z takim stanem rzeczy pogodzić i nie mając innej możliwości, jak wyrażenie w ten sposób PROTESTU przeciwko praktyce cenzurowania zajęć oraz interpretacji badań i zjawisk społecznych metodą składania donosów i skarg przez gorliwych adeptów lewicowych ideologii, jak również wnioskowania przez Rzecznika Dyscyplinarnego ds. Nauczycieli Akademickich UŚ o kary dyscyplinarne za niestosowanie się do lewicowo-genderowych zasad poprawności politycznej, w dn. 14.11.2019 r. na ręce JM Pana Rektora Uniwersytetu Śląskiego prof. dr. hab. Andrzej Kowalczyka złożyłam rezygnację z dalszej pracy na Uniwersytecie Śląskim. Moja rezygnacja została przyjęta.

Niestety, postępowanie dyscyplinarne wobec mnie trwa: 13 marca odbędzie się kolejna rozprawa Uczelnianej Komisji Dyscyplinarnej ds. Nauczycieli Akademickich UŚ w Katowicach. Proszę więc nadal Państwa o pamięć i wspieranie mnie w walce o najbardziej podstawowe wartości – o rodzinę, życie i wolność w dążeniu do prawdy.

Z wyrazami szacunku

Ewa Budzyńska



Zapewne ci sami studenci, którzy złożyli skargę na Profesor E. Budzyńską, wykorzystali czas epidemii, by obejrzeć film Jana Komasy "SALA SAMOBÓJCÓW. HEJTER". Miłość od nienawiści dzieli jedno kliknięcie! Naukę od pseudonauki dzieli hipokryzja.

piątek, 27 marca 2020

Pseudonaukowe ankietowanie w wydaniu Fundacji "Rodzice Szkole"


Kontynuuję analizę "raportu", o którym pisałem wczoraj, a firmowanego przez doradcę prezydenta Andrzeja Dudy.

Wydawałoby się, że sondaż diagnostyczny należy do najprostszych metod badawczych w naukach społecznych. Tymczasem, jak się okazuje, nie dla wszystkich. Panowie dr J.J. Czarkowski i mgr M. Malinowski przeprowadzili badanie opinii na podstawie następujących pytań oraz przypisanych do nich kafeterii odpowiedzi do wyboru przez respondentów:

1. Czy w szkole, w której uczy się pani/pana dziecko?
- panuje spokój i zgodna współpraca szkolnej społeczności;
- jest efektywnie prowadzony proces dydaktyczny;
- jest efektywnie prowadzony proces wychowawczy;
- ...
- rodzice współdecydują o sposobach i metodach nauczania;
...
- rodzice mogą decydować o wyposażeniu i warunkach nauczania;


Komentarz:

Nie nauczyli się autorzy tego narzędzia w toku swoich studiów I, II i III stopnia, że nie wolno tak formułować kafeterii odpowiedzi zawierających więcej niż jedną zmienną. W tym przypadku widzimy już po dwie zmienne przy dwóch różnych odpowiedziach:

1) spokój i...
2) zgodna współpraca...

czy

1) wyposażenie ...
2) warunki ...

Pan doktor i pan magister nie rozumieją, że dla rodziców, o których - jak cytowałem wczoraj z ich raportu - piszą, że są niekompetentni, nie jest też jasne pojęcie "szkolna społeczność". Czym bowiem ona jest? Ba, jak sami pojmują współpracę tej wyimaginowanej społeczności szkolnej, a jak mieliby ją rozumieć rodzice? Jaka zatem wartość poznawcza wynika z dokonania przez respondentów wyboru tej właśnie odpowiedzi? Każde badanie sondażowe musi spełniać warunek intersubiektywnej komunikowalności.

Jaka jest dla autorów różnica między sposobem nauczania a metodą nauczania? Chyba musi istnieć, skoro je wyróżniają w jednym stwierdzeniu. Na pewno też rodzice potrafią to odróżnić :) Jakież to kompetencje mają rodzice, by mogli na podstawie tego pytania zaznaczyć, że w szkole ich dziecka jest efektywnie prowadzony proces nauczania? Ciekaw jestem, czy obaj panowie sami wiedzą, jakie są wskaźniki owej efektywności?

Na pytanie: 1. Czy w szkole, w której uczy się pani/pana dziecko? rodzice mają odpowiedzieć odpowiedzią na inne pytanie (Sic!) (zob. na wykresie - a nie na rysunku - kafeterię odpowiedzi, gdzie jest np. pytanie: Czy jesteście państwo zadowoleni ze szkoły, do której uczęszcza wasze dziecko?

Oczywiście. Mamy pod wykresem danych z odpowiedzi na pytanie 1 jakże prymitywnie "głęboką" interpretację jakościową:

"Na pozytywny obraz polskiej oświaty ma na pewno wpływ fakt, że większość badanych (ponad 70%) jest zadowolona ze szkoły, do której uczęszcza ich dziecko (dzieci). W świetle wypowiedzi fokusowych jak i badań ankietowych, pozytywna ocena działań dydaktyczno-wychowawczych szkoły wynika również z przekonania, że ich dziecko lubi swoją szkołę (taką opinię odnotowano w grupie 78% respondentów).

Ba, na podstawie wskazań błędnie skonstruowanej kafeterii autorzy tego kiczu wyciągają wnioski o kwestii, której w ogóle nie badali:

"Niestety znaczna część rodziców nie ma poczucia wpływu na to, jak szkoła jest prowadzona i kierowana. Zdecydowana większość uważa, że nie ma wpływu na program nauczania (74%), a 50% uważa, że nie ma wpływu na program wychowawczo-profilaktyczny szkoły ich dziecka."

Właściwie powinienem już zaprzestać dalszej analizy tak kompromitującego raportu, ale przytoczę z niego jeszcze jeden fragment, bowiem jest on kluczowy dla jego końcowego wniosku. Oto pojawiło się w tej diagnozie pytanie numer 2:

W pytaniu drugim poruszono kwestie związane z reformą systemu oświaty, mając świadomość, że jej wprowadzenie jest złożonym zjawiskiem, na które składa się wiele czynników. Dlatego poza ogólnym obrazem ważne miejsce zajmują elementy dotyczące obecnej rzeczywistości edukacyjnej, w której funkcjonują rodzice i ich dzieci. Uwzględniając powyższe zapytano, jak rodzice oceniają:

 Reformę i jej wprowadzenie przez MEN?
 Działania i przygotowania na poziomie powiatu/gminy?
 Działania i przygotowania w szkole?
 Nowy podział na szkołę podstawową i szkoły ponadpodstawowe?
 Zmiany w programach szkolnych?
 Zmiany w siatkach godzin?
 Zmiany w sieci szkół?



Właśnie to miało być pożądanym wynikiem sondażu, toteż wcale nie dziwi ostatnie zdanie z tego pseudoraportu:

Rozpoczęta reforma systemu oświaty jest wyraźnie pozytywnie oceniana przez rodziców, niemniej wymaga dalszego uzupełniania i doskonalenia, wciąż potrzebne jest pozyskiwanie dla niej akceptacji, zaangażowania i świadomego działania na jej rzecz wszystkich członków szkolnych społeczności, a w szczególności rodziców i pedagogów.

Czy można wypisywać takie brednie i jeszcze brać za to pieniądze publiczne? Okazuje się, że można. Panie W. Starzyński - wstydu oszczędź polskiej oświacie!


czwartek, 26 marca 2020

Pseudonaukowy raport z pseudobadań Fundacji „Rodzice Szkole”


Dopiero po trzech miesiącach od opublikowanej daty wydania zostaje rozpowszechniany przez Fundację „Rodzice Szkole” kompromitujący, bo beznadziejny diagnostycznie Raport „Rodzice o szkole”, który został opracowany w ramach projektu „Rodzice dla szkoły – Rodzice dla społeczeństwa”. Był on współfinansowanego ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich Narodowego Instytutu Wolności.

Warto wyjaśnić, że: Fundusz Inicjatyw Obywatelskich jest instrumentem programowym i finansowym zwiększający dynamikę rozwoju społeczeństwa obywatelskiego oraz przejawem, wypracowanej w partnerstwie publiczno-społecznym, troski o rozwój aktywności obywatelskiej i potrzeby wzmocnienia miejsca i roli trzeciego sektora w realizacji zadań publicznych. Jego horyzontalny wymiar potwierdził ogromną różnorodność sektora organizacji pozarządowych, zarówno pod względem wyznaczonych misji i celów, jak i wewnętrznego potencjału, doświadczenia, zdolności absorpcyjnych, zasięgu, środowiska i sprawności działania oraz położenia geograficznego poszczególnych podmiotów.

Innymi słowy, rządzący - także poprzedniej formacji PO/PSL - stworzyli sobie furtkę do wyprowadzania pieniędzy z budżetu państwa na różne zadania, które rzekomo mają służyć rozwijania społeczeństwa obywatelskiego. To, że już same założenia takiego społeczeństwa są czymś niepożądanym dla rządów od 1993 r., chyba juz nikogo nie dziwi. Natomiast można pod tym szyldem wydawać publiczne pieniądze na bardzo różne cele, także pseudonaukowe i pseudodemokratyczne.

Dzisiaj piszę o tym, jak środki publiczne wydano na raport z rzekomych badań oświatowych. W gruncie rzeczy nie o nie tu chodziło, tylko o wspieranie finansowe każdego, kto w jakikolwiek sposób i formie napisze, że władza jest cudowna, a reforma - a raczej deforma szkolna - Anny Zalewskiej and Company jest najbardziej znaczącą w dziejach polskiej oświaty. Można? Można.

Ad rem:

Najpierw mamy w "raporcie" wstęp z wskazaniem na rodziców jako ignorantów w zakresie polityki szkolnej. Nie wiadomo, czyje doświadczenia wskazują na poniższą przesłankę do badań:

"Po wielu latach dyskusji powszechnie uznaje się, że rodzice mają prawo, a nawet obowiązek, zabierać głos w sprawach szkół swoich dzieci. Słusznie zauważono, że w kwestii wychowania dziecka i trosce o jego dobro, ludziom towarzyszy pewna uwarunkowana naturalnie kompetencja. Ponadto doświadczenie wskazuje, że rodzice, mimo iż często nie posiadają wiedzy i profesjonalnych umiejętności potrzebnych do decyzji strategicznych czy systemowych, w przypadku jednostkowym swojego własnego dziecka, potrafią kierować się jego dobrem, nawet gdy ich indywidualne odczucia pozostają ambiwalentne."

Potem pojawia się banał, który znacznie lepiej wyraziliby tegoroczni maturzyści, aniżeli jego autorzy - dr Jakub Jerzy Czarkowski i mgr Mariusz Malinowski:

"Edukacja dzieci i młodzieży była, jest i pozostanie kluczowym etapem życia każdego człowieka. Sposób, w jaki jest prowadzona, w dużej części determinuje całe dorosłe życie. Nic więc dziwnego, iż jest ona objęta troską rodziców pragnących dla swych dzieci dobrej przyszłości i szczęścia. Musimy jednak pamiętać, że w dużej mierze przyszłość ta jest nieznana, a szczęście bywa różnie rozumiane przez różne osoby. Warto również zauważyć, że zarówno historia, jak i inspirowana nią literatura pełna jest przykładów ludzi, którzy sensem i sednem swojego życia uczynili edukację przyszłych pokoleń.

Zdaniem wymienionych powyżej autorów "raportu":

Wszystkie te aspekty ogniskują się w osobach rodziców. Przeprowadzone na zlecenie Fundacji „Rodzice Szkole” badania pozwalają na drodze zróżnicowanych form sondażowych ocenić i opisać, w jaki sposób rodzice dzieci współcześnie uczących się w szkołach podstawowych i średnich postrzegają polski system oświaty i swoją rolę w szkolnym procesie edukacji.

Twórcy określili szczytny cel swoich "badań":

"Głównym celem prowadzonych prac było opisanie na bazie przedstawionych perspektyw systemu oświaty istniejącej rzeczywistości szkolnej, zarówno obecnej, jak i postulowanej w perspektywie spostrzeżeń i opinii rodziców."

To taki bełkot chaotycznych myśli ku czci prezesa Fundacji zlecającej to "badanie". Okazuje się, że formy sondażowe mają opisywać coś na bazie perspektyw czegoś w czyjejś perspektywie. Niezły kicz. Co więcej, ponoć powodzenie reformy i jej skutków społecznych zależy od opinii rodziców na jej temat.

Po cytacie lekarza weterynarii, jako wybitnego specjalisty w zakresie oświaty, okazuje się, że jednak obaj panowie postanowili poznać opinie i oceny rodziców, gdyż te wydały im się (...) ważnym czynnikiem wpływającym zarówno na powodzenie samej reformy, jak i jej skutków społecznych.

Oto przełomowa i odkrywcza dla polskich reform myśl Wojciecha Starzyńskiego, która zainspirowała badaczy do jakże poważnych badań:

Jak zauważa W. Starzyński „Czynnikiem o przełomowym znaczeniu, zwiększającym społeczne wsparcie, niezbędne do utrzymania i rozwijania oświaty na zadowalającym poziomie, jest uczestnictwo rodziców w działalności szkół. (…). Obecność rodziców w życiu szkoły wyraźnie pomaga w przekazywaniu informacji oraz identyfikowaniu i rozwiązywaniu problemów edukacyjnych pomiędzy wszystkimi uczestnikami życia szkolnego”.

Mamy w tym "raporcie" przedstawione założenia badań. Autorzy sprowadzili je do następujących pytań, na które poszukiwano odpowiedzi:

 Jaka jest świadomość rodziców uczniów w zakresie ich praw i obowiązków w szkole?

 Jaka jest świadomość rodziców w zakresie praw i obowiązków rady rodziców?

 Jak rodzice oceniają obecny system oświaty – reformę oświaty?

 Jakie zmiany w obecnym systemie oświaty powinny być wprowadzone – opinia rodziców?


Ba, widać, że pierwsze dwa pytania nie mają związku z celem badań. Tymczasem autorzy stwierdzają:

"W konsekwencji przyjętych założeń wybrane metody miały charakter nie tylko ilościowy, ale również jakościowy. W perspektywie koncentrowano się na wieloaspektowej analizie obecności rodziców w szkole, ze szczególnym uwzględnieniem ich opinii, zarówno związanych z oceną stanu obecnego, jak i wizją zmian w tym zakresie.

Pytania nie są żadnymi założeniami. Skąd zatem mowa o wyborze metod w ich konsekwencji??? Zdaje się, że panowie nie wiedzą, czym są "założenia badań". Zostawmy to jednak na boku. Wnikajmy dalej w ten pseudonaukowy materiał.

W ramach projektu zastosowano dwie podstawowe metody badań:

 wywiady zogniskowane (badanie fokusowe),
 ankiety – realizowane w formie badań bezpośrednich oraz badań sieciowych
.

Brzmi mądrze, prawda? Nie ma jednak sformułowanego problemu badawczego. Chyba nie są nim te cztery pytania? Nie ma założeń, nie ma problemu, nie wiadomo zatem, co jest w istocie badaną zmienną zależną, ale dowiadujemy się, kogo objęto ta pseudonaukowa diagnozą:

"Łącznie badaniu ankietą poddano 462 osoby. W grupie było 292 kobiet oraz 170 mężczyzn. Badani pochodzili z różnych i zróżnicowanych miejscowości. Zdecydowana większość respondentów pochodziła z dużych miast."

Co to był za dobór próby? Zapewne przypadkowy. Tym samym opinie objętych diagnozą respondentów nie mają żadnej wartości poznawczej. Na pewno nie można mówić w tym przypadku o badaniu naukowym mimo - być może - zastosowanych metod badań naukowych, ale tego też nie możemy być pewni. Autorzy tego kiczu sądzą, że jak użyją naukowych określeń, to to zapewni im naukowy poziom przeprowadzonych badań. Piszą zatem wprowadzając w błąd czytelników:

W celu uzupełnienia badań, w szczególności w związku z ich hermeneutycznym charakterem, jako metody dodatkowe zastosowano techniki charakterystyczne dla badań monograficznych, stosowane w obszarze analizy różnych dokumentów i wytworów. W odniesieniu do prowadzonych badań były to:

 analiza wybranych aktów prawnych,

 analiza wybranych publikacji w badanym zakresie,

 rozmowy i wywiady indywidualne z ekspertami.


Szczególnie interesujący mógłby wydawać się ów hermeneutyczny charakter badań uzupełniających, ale jakoś nie można się go dopatrzeć w tym "raporcie". Chyba panowie nie rozumieją, na czym polega metoda badań hermeneutycznych, skoro lokują ja w powyżej określonej diagnozie.

Na tym kończą się założenia pseudobadań tego pseudoraportu. Proszę nie oczekiwać zachwytu, bo fascynowanie się ignorancją ma swoje granice epistemologicznej i ontologicznej odporności.

Jutro dalszy ciąg metodologicznej analizy tego pseudoraportu.









środa, 25 marca 2020

Kiedy członek komisji habilitacyjnej odmawia...


Niestety, sprawa jest poważna, ale nie wszyscy wiedzą co czynić, kiedy - po otrzymaniu dokumentacji habilitanta do recenzji czy wyrażenia o niej opinii wyznaczony przez Centralną Komisję Do Spraw Stopni i Tytułów albo przez Radę Doskonałości Naukowej - odmówi wykonania zadania i odeśle otrzymane z uczelni materiały wraz z pismem o własnej rezygnacji.

Toczą się równolegle postępowania habilitacyjne na podstawie dwóch ustaw. Jeszcze wyznaczane są przez CK składy komisji habilitacyjnych do wniosków złożonych do 30 kwietnia 2019 r. na podstawie USTAWY z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Tak było ich dużo.

Powoli ruszają - na podstawie USTAWY z dnia 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce - pierwsze losowania 4 członków komisji habilitacyjnej, w tym przewodniczącego i 3 recenzentów, spośród osób posiadających stopień doktora habilitowanego lub tytuł profesora oraz aktualny dorobek naukowy lub artystyczny i uznaną renomę, w tym międzynarodową, niebędących pracownikami podmiotu habilitującego ani uczelni, instytutu PAN, instytutu badawczego albo instytutu międzynarodowego, których pracownikiem jest osoba ubiegająca się o stopień doktora habilitowanego.

W ustawie z 2018 r. jest art. 183, który brzmi:

Nauczyciel akademicki oraz pracownik naukowy nie może bez uzasadnionej przyczyny uchylić się od pełnienia funkcji promotora, promotora pomocniczego, recenzenta w postępowaniu w sprawie nadania stopnia doktora, stopnia doktora habilitowanego lub tytułu profesora, a także funkcji recenzenta(...).

Co jednak czynić, kiedy wyznaczony recenzent czy członek komisji habilitacyjnej uchyla się od pełnienia tej funkcji? Różne przecież mogą być tego powody np. choroba, hospitalizacja czy brak kompetencji naukowych, merytorycznych w stosunku do przedłożonego do oceny dorobku naukowego habilitanta.

Wówczas taka osoba powiadamia podmiot zawierający z nią umowę o dzieło, a więc - w zależności od regulacji uczelnianych organ prowadzący postępowanie habilitacyjne, jakim są albo senaty, albo rady/komisje dyscyplin naukowych - o przyczynach uchylenia się od pełnieni funkcji.

To ten podmiot powiadamia w pierwszym przypadku Centralną Komisję.

Natomiast w drugim przypadku, o zaistniałej odmowie podmiot prowadzący postępowanie powiadamia RDN, o ile uchylającym się od wykonania zadania jest wskazany przez RDN recenzent, żeby możliwe było uzupełnienie składu komisji. Natomiast jeżeli rezygnację z funkcji złożył wskazany przez podmiot habilitujący członek/recenzent komisji habilitacyjnej, to rezygnujący z ważnych powodów powiadamia o tym władze tego właśnie podmiotu. Wówczas podmiot habilitujący dokona kolejnego wyboru.

Piszę o tym dlatego, by zarządzający w uczelniach podmiotem prowadzącym postępowanie habilitacyjne nie zobowiązywali wskazanego przez CK czy RDN recenzenta do kierowania pisma o rezygnacji z funkcji do CK czy do RDN, bo nie są to podmioty prowadzące postępowanie habilitacyjne.