wtorek, 21 listopada 2017

Zgasło serce w Powiewie Blue księdza Andrzeja Szpaka od hipów



CZY KTOŚ ZNAŁ OSOBIŚCIE LUB SŁYSZAŁ O POLSKIM KSIĘDZU, WSPANIAŁYM WYCHOWAWCY, OPIEKUNIE, PEDAGOGU POZYTYWNEJ RESOCJALIZACJI, LEKARZU LUDZKICH DUSZ, OSOBISTYCH DRAMATÓW I PRZYJACIELU ZBŁĄKANYCH, ZAWIEDZIONYCH, ZDRADZONYCH, KTÓREGO SERCE ODMÓWIŁO DALSZEGO BICIA po długiej chorobie w dn. 18 listopada br. - o ks. ANDRZEJU SZPAKU?

To ON przemierzał od czterdziestu lat Polskę pielgrzymim szlakiem, z gitarą w ręce, ubrany w błękitną sutannę z naszytymi na niej rybkami, kwiatami, serduszkami - jak powiadają o niej Jego współtowarzysze modlitwy - przedstawiającą "niebiańską przestrzeń wyobraźni".

Odszedł od nas wspaniały salezjanin, kapelan oświęcimskich karmelitanek, ale najbardziej znany przez kilka pokoleń młodzieży jako duszpasterz ruchu hipisowskiego w Polsce. Dzielił się swoim życiem nie tylko z narkomanami pielgrzymując z nimi od 1979 r. każdego roku do Częstochowy, by mogli odnaleźć swoje szczęście w środowisku miłości, szacunku, modlitwy. Był jednym z nielicznych twórców pozytywnej resocjalizacji. To dzięki Niemu mogli odnaleźć dla siebie nową drogę życia wszyscy ci, których z różnych przyczyn los kierował na margines.

'SZPAKU" - bo tak o Nim mówiono - organizował każdego roku na Jasną Górę w Częstochowie Pielgrzymkę Młodzieży Różnych Dróg , która była dla uczestników niepowtarzalnym wydarzeniem w ich życiu. W żadnym z państw obozu socjalistycznego nie było miejsca na działanie ruchu hipisowskiego, w dodatku jeszcze o charakterze religijnym.
On sam pełnił posługę najpierw w parafii św. Michała we Wrocławiu, później w parafii Miłosierdzia Bożego w Oświęcimiu, a w latach 1999-2010 służył mieszkańcom w parafii Opatrzności Bożej w Rzeszowie. Powołał do życia chór i orkiestrę "Echo Sacrosongu".

Nie opuścili Go ci, dla których żył i tworzył z nimi świat Dobra i Miłości. Do ostatniego tchnienia przybywali z całego kraju do seminarium salezjańskiego w Krakowie przy ul. Tynieckiej 39, gdzie leżał schorowany - zakonni współbracia, młodzież, wychowankowie, by móc być z Nim i przy Nim - tak jak On był przez lata z nimi i dla nich.

W najbliższą sobotę odbędzie się pogrzeb ks. Andrzeja Szpaka. W środę 22 listopada br. o godz. 17.30, w dniu także Jego imienin, odbędą się modlitwy za Jego duszę. Może symboliczną świeczkę zapalą w domu także ateiści, którzy wraz z nim pielgrzymowali do Częstochowy odkrywając w dialogu z Nim i dzięki jego wyjątkowej empatii oraz serdeczności poczucie sensu własnego życia.

Jak wspomina ks. A. Szpaka na łamach "Gazety Krakowskiej" młoda reżyserka:
Często potrafił całą noc przegadać ze swoimi „podopiecznymi”, żeby tylko nie sięgnęli po strzykawki” (...) Rozmowa z nim na długo zostaje w pamięci duchownego. Przeniknięte kontemplacją życie w cieniu kolczastych drutów diametralnie zmienia się, kiedy ks. Szpak przyjmuje na siebie rolę przewodnika wiodącego kontestującą młodzież przed oblicze Czarnej Madonny”.

Naiwnie sądziłem, że w wiadomościach którejkolwiek ze stacji telewizyjnych będzie miało miejsce wspomnienie polskiego Guy'a Gilbert'a. Niestety, tak się nie stało. Komercyjna stacja wolała epatować śmiercią w Kalifornii założyciela sekty i mordercy. Rządowa TVP nie znosi wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z kontestacją, więc także nie odnotowała śmierci ks. A. Szpaka. Dziwne, bo przecież są tam niemalże codziennie eksponowani politycy PIS, którzy szprycowali się narkotykami w okresie własnej młodości, należeli do hipisowskich komun. Zapomniał już niejeden wół jak cielęciem był... a teraz, na starość stał się z lewaka - prawoskrętny.

W Polsce nie ceni się postaci z charyzmą, a tym bardziej, gdy całe swoje życie poświęcają wykluczonym, wykluczanym lub zagrożonym wykluczeniem społecznym, a nawet śmiercią. O postaci francuskiego księdza Guy Gilberta z Paryża, który stworzył wspólnotę życia dla młodych ludzi wchodzących w konflikt z prawem, odrzuconych przez własnych rodziców lub opiekunów, pozbawionych wsparcia i miłości, w wyniku czego uciekają w narkotyki, alkohol, prostytucję lub popełniają samobójstwo, zapewne słyszał niejeden nauczyciel akademicki kształcący na pedagogice resocjalizacyjnej.

Zacytuję jedno ze wspomnień zmarłego ks. A. Szpaka:

Nasza grupa liczyła już 500 osób. - Proszę sobie wyobrazić 500 długowłosych przed kościołem św. Anny w Warszawie, skąd miała wyruszyć pielgrzymka. Toż to było jak w "Hair"! Ojciec przewodnik przestraszył się i zapowiedział, że nie możemy iść ani z nimi, ani nawet za nimi. Nie byłem na taką sytuację przygotowany.
Powiedziałem: "Rozwiązujemy grupę. Jedziemy do Jarocina".
"Co ty, Andrzej, do Jarocina? Idziemy na swoją własną pielgrzymkę". Mateusz, dzisiaj ksiądz, powiedział wtedy: - Andrzej, mam świetne miejsce. Pojedziemy do Piekoszowa koło Kielc. 500 hipów pojechało tam pociągiem. - Konduktorowi daliśmy pieniądze do kapelusza i tak dojechaliśmy - opowiada ks. Andrzej. - To była wspaniała pielgrzymka. Krótkie etapy, 12 kilometrów dziennie. Pielgrzymowaliśmy jak Dawid - w tańcu, balecie, z fletami i piszczałkami. Msze trwały po 3-4 godziny. Wtedy powiedzieli: "Nie odejdziemy".

I NIE ODESZLI. BYLI, SĄ I BĘDĄ Z NIM wszyscy ci, którzy doświadczyli autentycznego spotkania z CZŁOWIEKIEM i światem wartości, także transcendentnych, których nie szanowało ich własne środowisko życia.

Żegnając "Szpaka" w imieniu także mojej żony, która wraz z nim pielgrzymowała w czasach PRL do Częstochowy, przytaczam wzruszający wiersz T.J. pt. "Na odejście Andrzeja::

Do nieba ich wpuścić nie chcieli
Choć prosili, chociaż błagali
U bram na zielonej łące
Wychudłe swe ciała składali

Na ziemi jeszcze nie wiedzą
Kłócą się z nim i sprzeczają
Bawią się, piją i jedzą
Na to co robi narzekają.

Aż przyszła ta właśnie godzina
Której się nikt nie spodziewał
I odszedł z gitarą w ręce
W swej w kwiaty niebieskiej sukience

Na górze już na niego czekali
Ramiona otwarł Jezus szeroko
I Maryja do bram raju wyszła
Przyjąć go jak zawsze co roku

A łzy tych co zostali na ziemi
Na ramionach go niosły do nieba
Już go Jezus przytula do serca
A on skromnie mówi- nie trzeba

A on spojrzał na zieloną łąkę
I igłami przeszyte ciała
I zobaczył, że tylu ich było
Że niebieska łąka tak mała
I do stóp Matki kornie się schyla
Prosząc, aby nie musiał za bramę
I rozejrzał się wokół z miłością
I powiedział - Ja tutaj zostanę

Wtedy właśnie- taką mam nadzieję
Jezus głośno się roześmieje
I podniesie go mówiąc- Kochany
Chodźcie ty, hipisi i te twoje narkomany.


Niech spoczywa w pokoju!

16 komentarzy:

  1. Szanowny Panie Profesorze;

    Wielki szacunek i podziękowania za pamięć o outsiderach, jakże często zapomnianych, poomijanych i wykluczanych, a przecież będących na marginesie tylko dlatego, że czują więcej i głębiej oraz nie godzą się na podłości ludzkiego świata. Andrzej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Profesorze,
    ta "pozytywna resocjalizacja" Szpaka polegała głównie na dostrzeganiu Osoby w każdym człowieku i dawaniu drugiej szansy. Zawsze. Wiele mitów narosło wokół Jego działalności. Nie był tylko od hipisów i narkomanów. Stawał się przewodnikiem duchowym dla każdego kogo spotykał na swojej drodze. Zachwycał się malutkim ptaszkiem, kwiatkiem, ale też odpędzał deszcze podczas pielgrzymki. Dzwonił kiedy urodziłam syna, kazał codziennie chodzić na spacery i wąchać bzy. Prosił, by wybaczać swoim rodzicom. Był najbardziej wolnym i autentycznym księdzem, przyciągającym muzyką i śpiewem. Zależało mu na tym, by Ludzie studiowali, uczyli się i zawsze się cieszył z sukcesów...Na pewno poszedł do Nieba:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prosze o podanie autora wiersza oraz żródła

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za choć jedno zdanie o Echo Sacrosongu... Zainspirowana ks. Szpakiem i sacrosongową ideą trwałam z nim przez 13 lat, na próbach, koncertach, w Rzeszowie, Paryżu, Rzymie, Delhi czy w Nowym Yorku... Skończyłam tez resocjalizację, nauczyciel najlepszy z możliwych, choć Pana podręczniki również pomagały :)!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle tylko że Szpak sercem był z Pisem i Radio Maryja. Po co robicie politykę nad trumną ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co ten komentarz? W PRL też był z PISem?

      Usuń
    2. Pan robisz politykę nad trumną - nie widać?

      Usuń
    3. a może pani?

      Usuń
    4. Po co ten komentarz? W PRL też był z PISem?

      Usuń
    5. Student - tytuły mają, a takie komentarze. Wstyd. Panie Profesorze bardzo poruszający i autentyczny wpis tego nie da się podrobić prze prawo czy lewo skrętność. Serdeczności...

      Usuń
  7. Nieporozumienie i niezrozumienie. Szpak nie utożsamiał się z hipisami i hipizmem. On ich z tego wyciągał....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw zrozum tekst, bo piszesz bzdury.

      Usuń
    2. Andrzej sam się przyznawał, że był "trochę hipisem" Jeżeli wyciągał to z nałogów i sam nie do końca przystosowany, uczył nas jak dostosować się na tyle, by życie stało się w miarę bezbolesne. Ale taki skwer jak ty nie zrozumie...

      Usuń
  8. Szpak również prawoskrętny. To że pomagał hipisom nie znaczy że był lewackim liberalnym księdzem. Pod wieloma względami był bardzo konserwatywny. Nie widać tu szacunku do człowieka ani w tekście ani w konantarzach...W teorii każdy mądry, z praktyką gorzej jak widać

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.