wtorek, 31 grudnia 2019

Koniec roku nie likwiduje pseudonauki


W sylwestrowy dzień pracują jeszcze niektóre placówki oświatowe oraz uczelnie. Rozmawiam z dyrektorem jednej ze szkół branżowych, który właśnie pokazał mi ankietę, jaką otrzymał z jednego z ośrodków akademickich w kraju. Ankieta dotyczy kompetencji zawodowych nauczycieli. SZOK. Ponoć skierował ją do nauczycieli i dyrektorów szkół branżowych jeden z profesorów, zajmujących się pedagogiką pracy.

Błędy metodologiczne w tej ankiecie są jeszcze gorsze, niże te, z którymi spotkałem się w ankiecie dr Joanny Grubej ze Śląska. Nie przypuszczałem, że jeszcze może być w kraju ktoś, kto nie tylko ma wyższy stopień ignorancji, a ponoć i tytuł naukowy, ale i może być takim pseudonaukowcem, by w sądach skali postaw umieścić błędnie nie dwie zmienne, ale nawet pięć. To już jest szczyt pseudonauki. Co gorsza, w narzędziu tym niektóre sądy zawierają błędy ortograficzne. Czyżby ów profesor, którego nazwiska nie chciano mi zdradzić, posłużył się konstrukcją niedouczonego studenta? Czy może wzorował się na ankiecie pani działającej na rzecz polskiej nauki?


Może dr J. Grubej uda się dotrzeć do tej ankiety, to będzie miała okazję do zadośćuczynienia własnym błędom publikując rzetelną krytykę na ten temat. Tymczasem, za taką naukę - dziękuję! PSEUDOWISSENSCHAFT-NEIN. DANKE!

Niech ten rok już się skończy a inni niech przestaną przysyłać mi takie buble, bo przestanę wierzyć w jakąkolwiek moc sprawczą wiedzy. Wstyd i hańba pogłębione ignorancją, głupotą, niewiedzą nie znajdą żadnego usprawiedliwienia. Nie powstrzyma mojego oporu na to żadna fundacja, żadne stowarzyszenie pedagogów społecznych, recenzent z tytułem profesora, czy tym bardziej doktor posiłkujący się prawnikami.

Życzę zatem N(auk)owego Roku 2020!

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Co wynika z funkcjonowania Kodeksu etyki pracownika naukowego?



W okresie wolnym od zajęć, a przygotowując rozprawę poświęconą współczesnej polityce oświatowej, sięgnąłem do autobiograficznej rozmowy Marka Bartosika z profesorem prawa, byłym prezesem Trybunału Konstytucyjnego, byłym Rzecznikiem Praw Obywatelskich - Andrzejem Zollem. Edukacji niemalże w ogóle nie poświęcono uwagi, mimo iż w dotyczącym wspomnień okresie życia i aktywnej działalności eksperckiej oraz profesjonalnej profesora oświata była targana różnymi kryzysami.

Jedynym wątkiem, na który zwrócono uwagę, było wytłumaczenie się przez A. Zolla jako prezesa Trybunału Konstytucyjnego z braku prawniczej krytyki wprowadzenia do szkół obowiązku zapewnienia uczniom lekcji religii przez rząd Tadeusza Mazowieckiego, który wprowadził go nie ustawą, ale instrukcją. No, ale jak pamiętam, był to także czas falandyzacji polskiego prawa, a Tadeusz Mazowiecki na krótko przed śmiercią przyznał bezprawność tego aktu.

Natomiast przykuł moją uwagę w tym wywiadzie fragment wypowiedzi dotyczący problemów etycznych środowiska akademickiego. "W komisji spotykamy się z wyrachowanymi sposobami podwyższania sobie pozycji w rankingu. Najpowszechniejsza jest "spółdzielnia". Kilka osób umawia się tak: "Ja powołuję się na twoje publikacje w każdym artykule, ty w każdym artykule cytujesz mnie. I już nasza pozycja rośnie. "Spółdzielnia" oczywiście może być wieloosobowa. Inny problem to dopisywanie się do publikacji. Ta feudalna praktyka przetrwała, niestety, z czasów PRL i dzisiaj także tego typu postawy trafiają do naszej komisji. Staramy się z tym walczyć poprzez ujawnianie i piętnowanie" (A.Zoll, M. Bartosik, Od dyktatury do demokracji. I z powrotem. Autobiograficzna rozmowa o współczesnej Polsce, Kraków, 2017, s. 226-227).

W czasie posiedzenia Rady Dyscypliny Pedagogika mówiłem o tym, że z jednej strony mamy do czynienia z powyższa patologią wśród przedstawicieli głównie nauk medycznych, przyrodniczych i technicznych, gdzie rzeczywiście ma miejsce niejako administracyjne dopisywanie profesorów czy doktorów do artykułów młodszych pracowników naukowych. W pedagogice nie ma takich przypadków, natomiast należałoby zmienić indywidualistyczny tok przygotowywania projektów badawczych na grupowe, intra-i interdyscyplinarne, by zacząć jednak prowadzić badania zespołowe, a tym samym także zespołowo publikować rozprawy z wynikami badań.

Osobiście odmawiam dopisywania mnie do rozpraw, gdyż nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w której nie jestem rzeczywistym współautorem jakiejś części wspólnego tekstu, a miałbym widnieć jako jeden z autorów. Widzę za to ogromną korzyść we wspólnym konstruowaniu i pisaniu tekstów, które stają się dzięki temu bogatsze, pełniejsze czy pozwalają na wielostronny opis i interpretację określonego problemu. Interesująca była moja współpraca nad wspólną książką z Tomaszem Szkudlarkiem, kiedy na początku lat 90. XX w. postanowiliśmy przybliżyć pedagogikę krytyczną i antypedagogikę. Kilka lat później Tomasz Szkudlarek wydał znakomitą rozprawę ze Zbyszko Melosikiem p.t. "Kultura, tożsamość i edukacja. Migotanie znaczeń" (Kraków: Impuls 1998), która zawierała zapis tekstu na płycie DVD, by zachęcić czytelników do ingerowania w treść. Każdy mógł wczytać sobie tę rozprawę nanosząc w niej własne zmiany i interpretacje.

Kilka tygodni temu ukazała się wspólna z Krzysztofem Maliszewskim (Uniwersytet Śląski) i ks. Dariuszem Stępkowskim (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) książka p.t. "Istota, sens i uwarunkowania (wy)kształcenia "(Kraków: Impuls 2019), w której łączymy perspektywy odczytywania tego fenomenu we współczesnej pedagogice. Takie "dopisywanie" jest w humanistycznym podejściu badawczym niezwykle cenne.

Warto zajrzeć na stronę Komisji Etyki PAN, by przekonać się, że są w akademickim środowisku sprawy, którymi ona w ogóle się nie zajmuje, gdyż nie ma właściwych ku temu kompetencji, jak np. zarzuty o korupcję pracowników naukowych, konflikty interpersonalne w uczelniach czy naruszanie praw pracowniczych. Może natomiast zajmować się takimi sprawami, jak: konflikt interesów, ewentualne fałszowanie wyników badań, podejrzenie popełnienia plagiatu, retrakcja publikacji, zastrzeżenia do opinii recenzentów, naruszenie prawa do tajemnicy korespondencji czy udział uczonych w debatach publicznych.

W tej ostatniej kwestii A. Zoll mówił: (...) wprowadziliśmy zasadę, że profesor nie może, występując publicznie, używać swego tytułu naukowego dla nadania rangi wypowiedziom na tematy, które nie są związane z jego zawodowymi kompetencjami. Nie można więc, jeśli jest się na przykład profesorem medycyny, mówić o astronomii, wykorzystując dla uwiarygodnienia swych tez o kosmosie dorobek w medycynie. To jest nadużycie, wprowadzanie opinii publicznej w błąd" (S. 226).

Tym samym jeśli profesor nauk społecznych zwraca uwagę osobie reprezentującej tę samą dyscyplinę i dziedzinę naukową, że naruszyła elementarnymi błędami status naukowca, gdyż kompromituje nimi naukę, nie narusza etyki nauczyciela akademickiego, a wprost odwrotnie, wskazując na pseudonaukową praktykę pod szyldem działania na rzecz nauki polskiej, staje w obronie naukowych standardów. Warto mieć to na uwadze, bowiem nadal pani dr Joanna Gruba nie przeprosiła opinii publicznej za swoje skandaliczne błędy metodologiczne w skonstruowanej przez siebie i opublikowanej ankiecie, na podstawie której sformułowała nieuprawnione wnioski.

Posiłkowanie się w niesłusznej obronie atakiem na krytyka, recenzenta jest równie kompromitujące, gdyż argumenty ad personam tylko potwierdzają jej brak kompetencji. A szkoda. Był czas adwentu, Bożego Narodzenia, kiedy to można było naprawić własne grzechy. Będę zatem o nich przypominał, by moi studenci i doktoranci nie powtarzali konstrukcji pytań w ankietach, które są wadliwe. Może to stwierdzić każdy socjolog, filozof nauki, logik, a nawet początkujący prawnik, bo chyba miał w czasie studiów logikę. Nie warto zatem kompromitować kancelarii adwokackich broniąc osoby o takim braku kompetencji metodami, które w prawie nie zasługują na szacunek i profesjonalne uznanie.

Profesor Andrzej Zoll zwraca uwagę w sprawozdaniu prac swojej komisji, że za często spotyka się z publicznym podważaniem autorytetu naukowego innych naukowców, a więc z postępowaniem uchybiającym obowiązkom i godności zawodu nauczyciela akademickiego. Co jednak mają oni czynić, kiedy takie praktyki stosują osoby ze stopniem naukowym doktora nauk, ale już niepracujące w zawodzie nauczyciela akademickiego?


Liczący 21 stron Raport Komisji etyki pracownika naukowego za rok 2018 (PAN) jest rzeczywiście ważnym i potrzebnym dokumentem w korygowaniu postaw i działań niektórych nauczycieli akademickich. Na szczęście stanowią oni margines, ale sam fakt wskazania na zakres patologicznych lub niesłusznie o to oskarżanych działań i zachowań niektórych osób pozwala na doskonalenie kultury akademickiej. Co ważne dla mnie, wśród kilkudziesięciu spraw, które zostały wymienione w tym sprawozdaniu, tylko jedna dotyczy pedagogiki i została przez Komisję odrzucona. Polecam jej treść, by uświadomić nie tylko niekompetentnym doktorom nauk, że istnieją jednak granice rzekomo naukowej krytyki tych,którzy sami nie nabyli stosownych kompetencji.







wtorek, 24 grudnia 2019

Święta Bożego Narodzenia niosą także piękne życzenia


Nie wiem, jak jest w innych uczelniach, ale w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie władze organizują wspólną wigilię, w czasie której zespoły studencko-nauczycielskie prezentują przedstawienie, śpiewają kolędy oraz dzielą się opłatkiem i życzeniami. Dla wszystkich jest cateringowy poczęstunek wigilijnych dań. Wzruszające są te spotkania, wspólne rozmowy, wspomnienia i przekazywane sobie życzenia i wyrazy nadziei w związku z nadchodzącym Nowym Rokiem.

Przyjaciele, czytelnicy bloga, znajomi, współpracownicy przesyłają moc najserdeczniejszych, najlepszych świątecznych życzeń. Dzielę się nimi z wszystkimi, gdyż święta Bożego Narodzenia wspaniale wpisują się w okres miłosierdzia, (od-)budowania relacji międzyludzkich i dzielenia się tym, co jest w naszej codzienności najważniejsze. Są też listy (otwarte) tych, co to w dobie PRL kreowali polską pedagogikę i metodologię, zapominając o jej znaczeniu w dobie transformacji. To - pisząc metaforycznie - "gołębie z chorymi skrzydłami", dotknięte jakąś chorobą, koniunkturalnymi interesami, faryzeusze pedagogiki jako nauki.

Może dotrą do nich życzenia, które powinny ogrzać ich umysły i moralną wrażliwość na akademicką rzeczywistość w duchu prawdziwej, a nie obłudnej troski o naszą naukę i środowisko. Miejsce powinno być w niej dla każdego - tak lewicowca, liberała, jak i konserwatysty, dla byłych działaczy ZSL/PSL, SLD, AWS, PiS, PO itp., bo pedagogika powinna być ponad podziałami partyjno-światopoglądowymi.

Niech zatem rozbrzmiewają życzenia:

***

święta są okazją, by wyrazić pamięć i wdzięczność bliskim sobie osobom. Do tego grona zaliczam i Pana Profesora. Życzę też, by przychodzący nasz Pan zawsze gościł w Pana domu, by był odniesieniem w wyznaczanych życiowych celach i by
błogosławił dobru, w którego służbę angażuje się Pan Profesor. Serdecznie pozdrawiam i życzę radości przynoszonej przez przychodzącego do nas Pana.

***
Niechaj wypełnią one szczęściem i radością każdy zakątek Pańskich myśli, niech sprawią, by zdrowie, dostatek i spokój nigdy nie opuszczały Pana i Najbliższych, oby spełniały się Pańskie marzenia i oczekiwania. Życzę także zawodowej i twórczej satysfakcji. Pomyślności w każdym dniu Nowego 2020 Roku.

****

życzę Tobie i Twoim Najbliższym zdrowia, życzliwości, dobrodziejstwa zewsząd, zdrowia, rozjaśnionych świątecznym światłem myśli, dobra wszelakiego, słów ufnych i pełnych nadziei, niespiesznego biegu zdarzeń, który sprawi, że przyspieszenie i wielość spraw nie odbierze nam przeżyć i wzruszeń wynikających z doświadczania. Pomyślnego Nowego 2020 Roku - oby był szczęśliwy i zdrowy.

***

Niech Dzieciątko Jezus znajdzie miejsce w naszym społeczeństwie, w każdej rodzinie, w miejscu pracy, w każdym sercu człowieczym i napełni swoim pokojem i błogosławi" . Życzę Panu Profesorowi i Pana Bliskim - by dobro i radość płynąca z Betlejemskiego żłóbka gościły w Waszym domu każdego dnia. Życzę zdrowia i obfitych łask od Dzieciątka Jezus, niech On wspiera Was i da moc pokonywania codziennych trudności życia";

***

Szanowny Panie Profesorze, proszę przyjąć najserdeczniejsze życzenia świąteczne i noworoczne – pięknego, dobrego czasu spędzonego z Bliskimi oraz sukcesów i wszelkiej pomyślności w Nowym Roku.

***


za sebe a za Katedru pedagogiky Ti přeji příjemné prožití vánočních svátků a alespoň trochu klidný nový rok 2020. Se srdečným pozdravem

***

Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuję za tyle inspiracji w moim życiu. Wierze, że w końcu zasiądziemy w czeskiej karczmie i przy wiadomym piwku i wiadomych daniach bedziemy rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Z dala od zawistników, niegodziwców, lizusów, zdrajców, frustratów, pseudonaukowców i fałszywych przyjaciół.

***

Z okazji zbliżających się Świąt proszę przyjąć także najserdeczniejsze życzenia. Niech to będzie czas szczególnej bliskości - płynącej od tych, których kochamy, jak również od Tego, który Jest zawsze blisko.

***

Kieruję myśl z wypowiedzi Pani Wandy Traczyk- Stawskiej, przewodniczącej Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy. W 1942 roku 17-letni Janek Romocki, ps. Bonawentura, napisał wiersz, który zawsze miała w głowie, kiedy wychodziła z Cmentarza Powstańców:

Od rezygnacji w dobie klęski,
lecz i od pychy w dzień zwycięski,
Od krzywd – lecz i od zemsty za nie
Uchroń nas Panie.
Uchroń od zła i nienawiści,
Niechaj się odwet nasz nie ziści.
Na przebaczenie im przeczyste
Wlej w nas moc, Chryste.


Tego Nam wszystkim Życzę na Święta, okres noworoczny i na naszą Drogę kształtowania i twórczego rozwijania naszej dyscypliny i humanistyki. Pozdrawiam jak najcieplej

***
Dobrý večer, pane profesore, věřím, že hloubka Vašeho vědeckého poznání Vám umožní přijmout moje mikulášské přání s nadhledem a smyslem pro humor. V předvečer svátku svatého Mikuláše Vám přeji, abyste nikdy nepoznal vědecké peklo, tak jako paní docentka na obrázku v příloze :-)



***

Życzę Tobie i Twoim bliskim by Świąteczne Dni przyniosły wiele radości, spokoju, wzruszeń, ale też wytchnienia od codzienności. Aby Nowy Rok był czasem Inspiracji, spełnionych marzeń, nadziei i samych pięknych chwil,

***

Niech ten wyjątkowy Czas stanie się dla Ciebie i Twoich Najbliższych okazją do namysłu nad tym, co naprawdę ważne, istotne i wartościowe, co trzeba pielęgnować, cenić i miłować, a co od siebie odsuwać, na co nie wyrażać zgody, czego nie popierać. Niech piękno tych dni pozostaje z Wami jak najdłużej, stając się źródłem siły i optymizmu do mierzenia się z doświadczanymi na co dzień wyzwaniami. Niech magiczne chwile tajemnicy narodzin Dobra trwają jak najdłużej, by swą mocą wspierać Was we właściwych wyborach, a w momentach wątpliwości podpowiadać najlepsze rozwiązania. Ślę najcieplejsze pozdrowienia otulające się już zapachem potraw Wigilijnych i świeżej choinki.

***

z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę radosnej, rodzinnej atmosfery wokół wigilijnego stołu oraz zdrowia i szczęścia w Nowym Roku 2020.

***

Zatrzymajmy się i poczujmy magię tych świątecznych dni. Ona jest w oczach bliskich osób, uścisku rąk, wyszeptanych życzeniach, łzach wzruszenia, płomieniu świecy na wigilijnym stole, gestach, które mówią więcej niż słowa. Tam odnajdźmy się nawzajem i dzielmy tą chwilą z innymi. Dobrego świątecznego czasu dla Was i Waszych Bliskich.

***


Radostné dni vianočné v kruhu milovaných a milujúcich bytostí. Požehnané dni všedné i sviatočné v roku 2020, pevné zdravie, spokojnosť a radosť zo života

***
Jak obyczaj stary każe
według naszych ojców wiary
z dniem Bożego Narodzenia
pragnę przesłać Ci życzenia
Niechaj gwiazdka betlejemska
co zaświeci nam o zmroku
zaprowadzi Cię do szczęścia
w nadchodzącym Nowym Roku

***
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia słowem cichym niby mgła, składam dłonią, pełną ciepła, te życzenia, bliskie tak:

W tej maleńkiej cichej stajni
z okien czasu widać ślad
Boskiej woli i natchnienia,
aby wszystkich zbawić nas

***
Wigilia

czas miłości i oczekiwania

spotkania z Bogiem

spotkania z drugim człowiekiem

spotkania z sobą

Tego spotkania, w okresie Świąt Bożego Narodzenia i w nadchodzącym roku 2020, Panu i Pana najbliższym życzę

Boże Narodzenie
Gdy choinka rozświetla chłód nocy
kiedy gwiazda zabłyśnie na niebie
tam w Betlejem dziś Chrystus się rodzi
niosąc pokój dla świata i Ciebie
Matka Boska Dzieciątko kołysze
pastuszkowie i mędrcy klękają
a aniołów zastępy z niebiosów
hymn triumfu na trąbach Mu grają
W każdym domu opłatek na stole
wokół cała zasiada rodzina
brzmi kolęda pieśń dumy i chwały
na cześć Boga i Bożego Syna
Kiedy północ zegary wybiją
do stajenki zmierzają narody
noc cudowna przy żłóbku ich łączy
pełnych wiary pokory i zgody
Lecz choć święto grudniowe przeminie
niechaj pustkę ta myśl wynagrodzi
że by dobrem zwyciężyć zło świata
Bóg codziennie w Betlejem się rodzi


***

z okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz nadchodzącego Nowego Roku składam Tobie i Twoim Bliskim serdeczne życzenia zdrowia, radości rodzinnych, uznania dla Twoich osiągnięć i Nowego Roku pełnego nowych sukcesów.

***

Życzę Panu i Pana Najbliższym szczęśliwych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia; rodzinnej Wigilii, wzruszającej Pasterki, wyjątkowego świętością dnia Narodzin Chrystusa i pełnego refleksji drugiego dnia Świąt.
Gratuluję honorowych Tytułów, wspaniałych Publikacji i serdecznie pozdrawiam u schyłku starego roku. Niech nadchodzący rok 2020 będzie również obfitował we wspaniałe wydarzenia w życiu zawodowym i prywatnym. Dziękuję też za prowadzenie Bloga

***

Życzę Wam najlepszych Świąt Bożego Narodzenia i dumy z Tajemnicy Wcielenia. A w Nowym Roku sukcesów, których rozmiar Cię zaskoczy.

***

najserdeczniejsze życzenia dla Waszej Rodziny, oby Narodzony błogosławił Wam każdego dnia zdrowiem, radością i siłami do służby, która obfituje dobrem, miłością, prawdą i pięknem, a także nadzieją wzmacniającą ducha w chwilach radości i trudów.

***
ślę jak najlepsze życzenia świąteczne i noworoczne. Oby symboliczne Anioły miały sprawczą pieczę nad siedliskami rodzinnymi wszystkich a nie tylko Nas, czy to wyłącznie na czas świąt i zadumy refleksyjnej towarzyszącej niezmiennie Świętom Bożego Narodzenia,! Oby w tej bieżącej aurze społecznej a i niebezpieczniej współczesności nie wdarł się ogień piekielny będący emanacją wszelkich kompleksów i stereotypowych ludyczno-agrarnych przeświadczeń z reguły nieprawdziwych. Więc nasze Anioły niechże głośno One artykułują, wszem i wobec, że podstawą ludzkiego dobrostanu, szczęściu i radości, słowem „raju na ziemi” jest w cywilizowanej epoce wolność i demokracja, a u ich podłoża leży zwykła cywilna odwaga ludzka,
Wesołych i pogodnych chwil, zdrowia oraz pomyślności, oczekiwanych i sprawczych doświadczeń.

***

"To Dziecię,
przyszło na ziemię
aby wszyscy stanowili jedno.
I oddało życie,
aby to marzenie się spełniło
."
Chiara Lubich

Święto Bożego Narodzenia pokazuje, że Bóg chce żyć z nami i między nami. Zechciejmy otworzyć na oścież drzwi naszych serc i naszych wspólnot, odnawiając naszą miłość do Niego i do siebie nawzajem, aby On mógł wejść i przynieść nam Raj Jego obecności pośrodku nas. Przesyłamy życzenia rodzinnych świąt oraz miłości wzajemnej, radości i pokoju serca, łaski przebaczenia i siły do pokonywania trudów dnia codziennego na cały następny rok.

***
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia proszę przyjąć życzenia, aby ten czas był dla Pana wypełniony pokojem, rodzinnym ciepłem i radością płynącą z narodzin Jezusa. Zaś na Nowy Rok życzę Panu wielu dalszych sukcesów, życiowej harmonii i równowagi między życiem rodzinnym a zawodowym, a także umiejętności dostrzegania drobnych codziennych przyjemności.

***
Na Święta życzę całej Rodzinie przeżywania Bożego Narodzenia w zdrowiu, radości i ciepłej rodzinnej atmosferze. A zbliżający się Nowy Rok niech będzie czasem pokoju i spokoju.

***
Jezus przechodzi dzisiaj pośród nas... Życzę radości i pokoju wypływających z faktu Bożej obecności. Zdrowia, pomyślności i wielu darów Bożych w Nowym Roku.
***

Drodzy, przesyłam Wszystkim od naszej rodzynki Świąteczne Życzenia, Spokoju, Refleksji, Duchowej Odnowy, Rodzinnej Wspólnoty, w tym Czasie, w którym Odradza Się Życie, niechaj spełnią się wszystkie Państwa pragnienia.

***

Radosnego, spokojnego świętowania Bożego Narodzenia oraz ziszczenia marzeń i realizacji zamierzeń w spokoju w bliskim i dalszym otoczeniu

***
W tym dniu, w poczuciu corocznej odnowy, życzmy sobie jak najwięcej kryzysów życiowych, aby w intelektualnej refleksji „dotknąć” siebie, bliskich i tych dalekich.

***
moc życzeń płynie ze wszystkich stron. Ja pozwalam się do nich dołączyć i oprócz standardowych: miłości i zdrowia dla całej rodziny, życzę by dobro i wrażliwość rządziły tymi świętami.

***
Ein gesegnetes Weihnachtsfest und einen guten Rutsch ins neue Jahr 2020

***

Wraz z nadchodzącymi Świętami Bożego Wcielenia, podczas których zatrzymujemy się nad niepojętą tajemnicą Bożej miłości, składam życzenia głębokiej radości, pokoju i nadziei

***

Życzę Świat Bożego Narodzenia niewypełnionych radością, ale i spokojem, a w Nowym Roku nade wszystko zdrowia i sił do sprostania kolejnym wymaganiom, a także czasu na realizację tego co mniej ważne, ale przyjemne.

***
Wszelkiej radości w świąteczny czas, myśli pogodnych i harmonii ducha oraz pomyślności w nowym roku wraz z tradycyjnym życzeniami błogosławieństw rozlicznych, na pamiątkę narodzenia Pana, bożonarodzeniowe uściski.

***

z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę Panu Profesorowi oraz Najbliższym dużo radości, wytchnienia w rodzinnym gronie, a przede wszystkim zdrowia. W nadchodzącym Nowym Roku 2020. Życzę Panu wszelkiej pomyślności i realizacji kolejnych ambitnych projektów naukowych. Z wyrazami szacunku

***
Świąt wypełnionych spokojem, radością i miłością Bliskich - Ukochanych życzę!!! Nowy Rok 2020 niech przyniesie dużo zdrowia, szczęścia osobistego, spełnienie marzeń i planów a każdy dzień niech wypełnia radość, nadzieja, optymizm będąc źródłem siły do nieustannego działania naukowego i społecznego!!! Łączę najserdeczniejsze świąteczne pozdrowienia

***
Niech Święta Bożego Narodzenia będą czasem bliskości, spokoju i zatrzymania się, aby w gronie najbliższych poczuć magię tych świątecznych dni.

Cyprian Kamil Norwid, "Opłatek"

Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny
Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie.
Ten biały kruchy opłatek, pszenna kruszyna chleba,
a symbol wielkich rzeczy, symbol pokoju i nieba.
Na ziemię w noc wtuloną, Bóg schodzi jak przed wiekami.
Braćmi się znowu poczyńmy, przebaczmy krzywdy, gdy trzeba.
Podzielmy się opłatkiem, chlebem pokoju i nieba.



***

W pogoni za czasem, co Pan Profesor zna zapewne najlepiej, sądząc po wielości obowiązków; w pośpiechu przedświątecznym i dodatkowo w niezbyt dobrej kondycji zdrowotnej, nie nadążam za czynnościami koniecznymi do wykonania, co dodatkowo zmniejsza szansę na zajęcie się tymi sprawami, które są osobiście ważne…. Do nich zaś zaliczam kontakt z ludźmi, cierpiąc, że coraz ich mniej (i kontaktów i ludzi, z którymi chcę je mieć, niestety je zaniedbując)…. Mam nadzieję, że w Święta i w Nowym Roku czasu tego nie zabraknie Panu (i mnie)… Dziękuję za pamięć, wszelkie doświadczone dobro, ślę jednocześnie najserdeczniejsze życzenia świąteczno-noworoczne: wiary, nadziei i miłości, które te Święta symbolizują (reszta w załącznikach), a w Nowym Roku dobrych spotkań i spełnień tego, co ważne. Pozdrawiam serdecznie i łączę wyrazy szacunku, sympatii i pamięci

***

w tych wyjątkowych dniach, z okazji Świąt i w nadchodzącym Nowym 2019 Roku życzę niepowtarzalnych chwil w pokoju i wzajemnej bliskości. Zdrowia, pogody ducha, spełnienia wszystkich marzeń, zawodowej satysfakcji i wielu sukcesów osobistych i zawodowych, pozdrawiam świątecznie

***

W mojej pamięci, sięgającej czasów dzieciństwa, Święta Bożego Narodzenia nieodłącznie kojarzą się ze śniegiem, zapachem pomarańczy, Wigilią, Pasterką i beztroskim, radosnym, spokojnie płynącym czasem. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, proszę przyjmij jak najwięcej takich i podobnych skojarzeń, aby się urzeczywistniły. Życzę dużo dziecięcej radości bijącej prosto z serca Dzieciątka Jezus. Czuwajmy nad nim ...
Wszystkiego najlepszego dla całej Rodziny

***

Niech spotkania z Bliskimi oraz tradycyjne kolędowanie wzmocni wiarę i nadzieję, że świat i nasze w nim egzystowanie mogą być lepsze. Z serdecznymi życzeniami, aby tak właśnie stało się w czasie Świat Bożego Narodzenia, a wypełniło się w nadchodzącym Nowym Roku – 2020. Składamy Tobie i Twoim Bliskim życzenia radosnego przeżywania czasu świątecznego oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku –

***

Z okazji Świat Bożego Narodzenia życzę Panu Profesorowi i całej rodzinie wszystkiego co najlepsze, radości ze wspólnych chwil, oderwania od obowiązków, spokoju, wytchnienia, a na Nowy Rok wszelkiej pomyślności, dobrych ludzi wokół i realizacji planów i zamierzeń. Ze świątecznymi pozdrowieniami

***

pięknych Świąt, wymarzonej atmosfery, serdecznych spotkań, szczerych życzeń, radości, miłości i przyjaźni. Niech się spełnią nawet najskrytsze życzenia.

***

nie tylko w Wigilijny Wieczór…Wszystkiego co Dobrem, Mądrością, Życzliwością i Zdrowiem pachnie. Radosnych Świąt Bożego Narodzenia życzę!

***

Na trwający świąteczny czas proszę przyjąć najserdeczniejsze życzenia radości i spokoju. Oto Bóg staje się człowiekiem, abyśmy mieli udział w Jego życiu. To radość z Dobra. Trzeba wyjść na poszukiwanie Nowonarodzonego, aby zadziwić się wielką miłością Boga do człowieka. Niech nadchodzący Nowy Rok obdaruje zdrowiem i wszelką pomyślnością oraz obecnością życzliwych ludzi.

***

bardzo się ciesze, że książka o kontrrewolucji prawicowej w oświacie będzie niebawem gotowa. Jednocześnie gratuluję wydania pracy o ZHP :) Jak zwykle jestem pod wrażeniem Pana rozległych horyzontów poznawczych, bo ja nadal "męczę" swój esej :) Tak, więc życzę Panu dalszych sukcesów naukowych, siły i wiary w to, że można zmienić ten świat na lepsze i przede wszystkim zdrowia i mnóstwa czasu spędzonego wspólnie z Rodziną. Moc serdeczności

***


w związku z dobiegającą końca kadencją KNP PAN pragnę przekazać wszystkim podziękowania za wspólną pracę, merytoryczne dyskusje i życzliwość, której doświadczyłem jako osoba rozpoczynająca współpracę w Komitecie. Pragnę także przekazać podziękowania Panu Przewodniczącemu za nieustanne zaangażowanie, inspirowanie i merytoryczne wsparcie w realizacji wielu przedsięwzięć. Życzę Świat Bożego Narodzenia niewypełnionych radością, ale i spokojem, a w Nowym Roku nade wszystko zdrowia i sił do sprostania kolejnym wymaganiom, a także czasu na realizację tego co mniej ważne, ale przyjemne.

***

Upewniony (byłem bowiem na Pasterce), że Boża Dziecina naprawdę na świat przyszła, proszę Byście przyjęli najserdeczniejsze życzenia radości moc na ten Świąteczny Czas od nas, (...), a Nowonarodzonego prosić będziemy nieodmiennie o łaski wszelakie dla Was w całym Roku Nowym! Do zobaczenia w Nowym Roku!

***
Uprzejmie proszę o przyjęcie najlepszych życzeń zdrowych, wesołych i błogosławionych świąt oraz zdrowia i wszelkiego dobra dla Ciebie oraz Szanownej Rodziny w nowym 2020 roku. Z wyrazami najwyższego szacunku i pozdrowieniami

***
w tym świętym czasie miej nieustającą pogodę ducha, rozwijaj swoją pedagogiczną wielkoduszność, nigdy nie zapominając o swych bliskich i prawdziwych przyjaciołach. Niech Twoje życie opromienia wschodzące światło Małego Chrystusa.

***
nadeszły piękne i tak wyczekiwane Święta Bożego Narodzenia, które niezależnie od naszego światopoglądu gromadzą Nas wokół Najbliższych nam ludzi i Najważniejszych dla nas spraw. Życzę Panu zdrowych, pełnych wzruszeń i radości Świąt Bożego Narodzenia, chwil wytchnienia spędzonych w gronie Rodziny.

***
życzę aby Święta Bożego Narodzenia przyniosły Wam radość i wytchnienie a każda chwila Nowego 2020 Roku niech żyje pięknem i obdarza pomyślnością

***

Boże Narodzenie 2019

„Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,6-7). Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę pełni miłości i pokoju Jezusa Chrystusa. Niech Nowonarodzony napełnia nasze serce nadzieją i radością, a nadchodzący rok 2020 przyniesie jak najwięcej dobra, abyśmy doświadczali Jego obecności i mocy każdego dnia i w każdej sytuacji.

***
Z najlepszymi życzeniami kłania się Kraków, pozdrawia i liczy na szybkie spotkanie może w naszym starym grodzie.

***
Proszę przyjąć najserdeczniejsze życzenia świąteczne dla Pana Profesora i całej Rodziny. Z szacunkiem, wielką wdzięcznością i pamięcią w modlitwie

***

Choinka pachnie nieziemsko, ogień buzuje w kominku, sączą się w tle jazzowe wersje świątecznych przebojów, z kuchni płyną zapachy będące zapowiedzią tego, co jutro na wigilijnym stole. Wreszcie w nowym domu... Czas jakby spowolnił, nawet oczyszczacz powietrza wyświetla jakieś przyjazne dla zdrowia pomiary i zwalnia obroty. Żeby jeszcze sypnął śnieg, ale tym razem chyba nie... Deszcz nie robi takiego wrażenia. Piękne świąteczne dekoracje w mieście też nie za bardzo, bo spowite dymem z kominów domów tych, którzy wyobraźnią nie grzeszą. Przypominam sobie piękne wigilie, kiedy śniegu było nawet półtora metra,i tych, którzy odeszli, a o których myślę, słuchając "Kolędy dla nieobecnych" Preisnera, tak wiele im zawdzięczam. Łapię się na tym, że wpatrywanie się w ogień za szybą z hartowanego szkła jest o wiele ciekawsze niż telewizyjne programy. Cały rok czekałem i już za chwilę... Spotkania w rodzinnym gronie, wzruszenie, serdeczność, w tle kolędy w wykonaniu Mazowsza, z analogowej płyty, która ma 40 lat (u nas w rodzinie zawsze tylko ich się słuchało w wigilijny wieczór), tradycyjne potrawy przygotowane przez Mamę (dokładki zupy grzybowej i trzy porcje karpia popijane kompotem z suszonych śliwek, jak wówczas, kiedy byłem dzieckiem), życzenia od Taty, zawsze te same i - jak zawsze - szczere i z serca, lampka czerwonego wina (a może i więcej) z zaprzyjaźnionej włoskiej winnicy Tenuta Santini. Córki zagrają kolędy na pianinie (ponoć będą jakieś nowości, ćwiczyły w tajemnicy przed nami), a my z Żoną będziemy bić brawo. W pierwszy i drugi dzień świata goście ze świata - rodzina i przyjaciele. Czuć miłość, przyjaźń i serdeczność. Mogłoby tak być przez cały rok :) pięknych Świąt, wymarzonej atmosfery, serdecznych spotkań, szczerych życzeń, radości, miłości i przyjaźni. Niech się spełnią nawet najskrytsze życzenia.

***
przyjmij moje najserdeczniejsze życzenia Świąteczne i Noworoczne dla Ciebie i całej Twojej Rodziny. Niech ten czas będzie spokojny i wolny od codziennych trosk.


***

Do zobaczenia w Nowym - 2020 Roku!

poniedziałek, 23 grudnia 2019

Ewolucja języka dyfamacji a reprodukcja pseudonaukowych darmozjazdów


Brytyjski antropolog i profesor psychologii ewolucyjnej Robin Dunbar wydał studium o ewolucji języka, w którym twierdzi, że język (...) rozwinął się u człowieka w miejsce towarzyskiego iskania, które stało się zbyt czasochłonne, by utrzymywać dzięki niemu spoistość wielkich grup. (...) pozwala nam wykorzystywać czas przeznaczony na interakcję społeczną bardziej wydajnie. (...) Pozwala nam na dotarcie do większej liczby ludzi jednocześnie i na wymianę informacji o świecie społecznym, co zapewnia nam wgląd w poczynania członków naszych siatek towarzyskich (jak również w poczynania oszustów i darmozjadów)" (Pchły, plotki a ewolucja języka, Kraków 2017, s. 265-266).

Otóż to, język może być wykorzystywany przez darmozjadów i oszustów do wprowadzania w błąd opinii publicznej w wyniku szerzenia pomówień, insynuacji, manipulowania treścią, której czytelnicy czy słuchacze nie są w stanie zweryfikować. Darmozjad i oszust z tego jednak żyje. Zakłada fundację, organizację pozarządową, bo jest pewien, że w ten sposób sytuuje się jako wiarygodny tropiciel ZŁA, samemu je czyniąc.

Od dłuższego czasu mój przyjaciel prof. UAM Jacek Pyżalski bada fenomen cyberprzemocy koncentrując swoją uwagę nie tyle na treściach i ukrytych interesach sprawców przemocy, ile na jej nośnikach, narzędziach oraz skutkach, do jakich doprowadza ich wykorzystywanie do niszczenia innych, stosowania agresji, opresji mającej na celu ośmieszenie kogoś, pomniejszenie jego walorów czy dokonań. Dokładnie tak samo działają nie tylko nastolatkowie, bezrefleksyjni i jeszcze niewychowani młodzi ludzie, ale przede wszystkim korzystają z tego dorośli w różnych celach.

Jedni, bo chcą koniecznie wesprzeć własne środowisko ideologiczno-polityczne, światopoglądowe w sporach publicznych, szczególnie w okresach przedwyborczych tak w skali ogólnokrajowej czy lokalnej, jak i we własnym środowisku w czasie wyborczym w organizacji, stowarzyszeniu czy instytucji oświatowej. Darmozjad nie mając mocy własnych walorów osobistych i dokonań prowadzi wojnę z innymi naznaczając negatywnym językiem ich fizjonomię, płeć, światopogląd, wyznanie, wykształcenie, rodzinę itp.

Inni, sięgają po te narzędzia, by ukryć własną dewiację, osłonić się przed krytyką ich własnych oszustw, manipulacji, różnego rodzaju braków czy deficytów. Wówczas będą pomniejszać każdego, kto jest nieco wyżej, nieco lepszy, a już nie daj Panie Boże, kiedy jest bardzo dobry, bo termometr mierzący ich pustkę, brakoróbstwo, niewiedzę, patologiczne postawy trzeba stłuc zastępując go własnym miernikiem. Każdego krytyka muszą odsądzić od czci i wiary, bo przecież darmozjada i oszusta nie wolno dekonspirować, ujawniać nędzy jego poziomu.

Włącza się do tego procesu różnego rodzaju siły społeczne, zdarza się, że i medialne, bo przecież w środkach masowego rażenia znaleźli się tacy sami cynicy, fałszywi dziennikarze, gracze fałszywymi kartami, którzy znaleźli sposób na zarabianie na życie oszustwem, postprawdą, upowszechnianiem określeń i insynuacji. Mają sprawić wrażenie głoszenia prawdy, by wywołać negatywne emocje u odbiorców.

W środowisku akademickim coraz popularniejszym nośnikiem postprawdy, fałszowania rzeczywistości, by ukryć własną głupotę, nierzetelność, nieuczciwość jest sięganie po wykładnie prawne, na których świetnie zarabiają adwokaci nie ponosząc z tytułu "przegranej" żadnej odpowiedzialności. Ich interpretacje mają zaspokoić "zranioną duszę" doktoranta, habilitanta czy kandydata do tytułu naukowego profesora, który nie rozumie naukowej argumentacji odmawiającej mu awansu.

Na konieczność rozwiązania zadania typu, ile jest dwa razy dwa - pseudonaukowiec odpowiada - pięć. Nie przyjmuje do wiadomości innego wyniku, bo przecież oceniający wynik jego pracy nie może mieć racji. To musi być pięć, i koniec. Ignorant nie godzi się na poniesienie konsekwencji wynikających z niewiedzy. "Język pozwala (mu) na prowadzenie autoreklamy w sposób, na który małpy nie mogą sobie pozwolić" (tamże, s. 266).

Chyba nadchodzi czas nowych badań społecznych, w wyniku których będzie można sprawdzić, co jest ziarnem, a co plewą. Język - szczególnie grubiański, pełen insynuacji, obmowy, czarnej propagandy, oczerniania naukowców, podważania ich wiarygodności - u oszustów i darmozjadów nie służy do przekazania informacji, faktów, ale do zapewnienia sobie tego, by inni nie ośmielali się jego krytykować. Darmozjad musi zjednać sobie innych darmozjadów, bo w kupie jest raźniej i łatwiej się w niej ukryć.

Możliwość ujawniania i strofowania niegodziwców, oszustów i darmozjadów staje się szansą także w środowisku akademickiej pedagogiki. Przenoszenie ich z jednej jednostki do drugiej, by ruchami pozornymi ukryć brak ich aktywności lub też niegodną w akademickiej kulturze działalność, niszczy fundamenty polskiej nauki, a zarazem pozbawia młode pokolenia nadziei na jej kulturowy status.

niedziela, 22 grudnia 2019

102 - letnie Urodziny harcmistrza Kazimierza Kotulskiego w służbie Bogu i Polsce


Promotor znakomitej rozprawy doktorskiej dh. Mariana Miszczuka poświęconej Rozgłośni Harcerskiej Polskiego Radia, instruktor i uczony zarazem w dyscyplinie nauki o mediach, nauki filologiczne - dr hab. Krzysztof Grzegorz GAJDKA z Rzeszowa podzielił się ze mną wspaniałym wydarzeniem, które dla pedagogów jest nośnikiem nie tylko pamięci historycznej, społecznej i kulturowej, ale i dowodem na autorytety moralne w harcerstwie jako wyjątkowym środowisku socjalizacyjnym.

Wspólnie z druhną harcmistrz - Józefą Mentel przygotowują tom wspomnień o instruktorze harcerskim - Kazimierzu Kotulskim (ur. 18 lipca 1917 r.), który mimo 102 lat nadal aktywnie uczestniczy w życiu macierzystego hufca i stawia się osobiście na zbiórki starszyzny, jubileusze, wieczornice oraz kursy. Dh Kazik ukończył w 1939 roku Śląskie Techniczne Zakłady Naukowe w Katowicach. W czasie okupacji pracował jako górnik, a po II wojnie światowej pracował na stanowiskach kierowniczych w kopalniach, poczynając od stanowiska zastępcy głównego mechanika, a skończywszy na stanowisku inspektora kopalń i dyrektora w Zjednoczeniu.

Jest absolwentem Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Aktywnie działał w PTTK, bowiem jest miłośnikiem turystyki górskiej i narciarstwa. Od kilku lat przy każdej możliwej okazji bierze udział w spotkaniach Kręgu Seniorów i Starszyzny Harcerskiej "Zarzewie" Hufca Ziemi Będzińskiej, w imprezach rocznicowych i okolicznościowych, a także w kursach instruktorskich. Jest uwielbiany przez wszystkich - od zuchów, po najstarszych wiekiem i stopniem instruktorów. Małżonka Druha Kazimierza, pani Zenobia Kotulska jest również byłą instruktorką ZHP w stopniu Harcmistrza.

Gawędy Harcmistrza Kazika wprawiają w zachwyt kolejne pokolenia harcerzy i harcerek, instruktorów i instruktorki, gdyż potrafi pięknie mówić i wspominać wyjątkowe wydarzenia z dziejów polskiego harcerstwa. Poprosiłem Krzysztofa o uchylenie rąbka tajemnicy, bowiem podejmuje się rekonstrukcji życia w tamtym okresie wspaniałego człowieka, który ma pamięć iście fotograficzną i potrafi przywołać najdrobniejsze detale.

"Opowiada pięknie. Gdy zamknąć oczy, człowiek wyobraża sobie obozowiska w Zaleszczykach, Dunderowie (przy granicy z Łotwą) i Augustowie, czuje atmosferę zlotu w Spale w roku 1935. Druh Kazik w swą opowieść wplata niezliczone anegdoty, obrazowo kreśli sylwetki aktorów tych wydarzeń, opowiada o smakach i kolorach, w sposób żelazny trzymając się jednak chronologii i faktów. Na zdjęciu poniżej Druh Kazimierz prowadzi defiladę słynnych wojkowickich wodniaków w latach trzydziestych XX wieku.


Redaktorzy przygotowywanej książki opracowują materiał biograficzny, który obejmuje ponad 40 godzin rozmów. Do tego korzystają z notatek, albumów, rozmów z żoną, córką i wnuczką swojego bohatera. jego harcerska dokumentacja spłonęła po informacji o zadenuncjowaniu byłych harcerzy na Gestapo w początkowej fazie okupacji. Z nielicznych z zachowanych zdjęć z tamtego okresu zachowało się tylko jedno z lat trzydziestych, na którym widać jak prowadzi defiladę słynnych wojkowickich wodniaków.

Druh Kazik był świadkiem sytuacji, gdy wizytującemu miasteczko zlotowe (Zlot Harcerstwa) w 1935 r. w Spale Prezydentowi RP Ignacemu Mościckiemu zastąpił drogę zuch z kroniką, co nie było przewidziane w protokole dyplomatycznym. Chłopiec chciał mieć pamiątkowy wpis w kronice drużyny. Podał jednak Prezydentowi pióro zwrócone stalówką w jego stronę. Chwilę potrwało, zanim prezydent je odwrócił jedną ręką, bo drugą podtrzymywał ciężką kronikę i dokonał wpisu z uśmiechem na ustach. Druh Kazik stał w pobliżu prezydenta, widząc to zdarzenie na własne oczy.

Kiedy usłyszeli tę anegdotę udali się do Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego, by poszukać, czy aby w Jagiellońskiej Bibliotece Cyfrowej nie ma kopii z ówczesnej prasy harcerskiej wraz z informacją o tym wydarzeniu. Okazało się, że jest. Wydrukowali zatem tekst z pierwszej strony Wieści Zlotowych, by przekazać Druhowi Kazikowi jeszcze przed tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia niespodziewaną przez niego pamiątkę. Jak się okazuje, obecni na Zjeździe fotoreporterzy nie mogli przegapić tej sytuacji i rzeczywiście utrwalili ją na swoich taśmach a nastęni e opublikowali.


(źródło fotografii okładki: Narodowe Archiwum Cyfrowe)

Jak to dobrze, że Redaktorzy poświęcą książkę okresowi międzywojennemu w życiu dh Kazimierza Kotulskiego. Wciąż za mało wiemy o tym okresie i tak wspaniałych pedagogach. Życzymy Druhowi Kazikowi sił i obecności na miarę codziennych trosk i radości. Cieszy nas to, że środowisko harcerskie już myśli o Jego 103 Urodzinach. Będzie znowu co i kogo wspominać z czasów, których jest On świadkiem i sprawcą.

(źródło fotografii: archiwum prywatne K. Gajdki)

sobota, 21 grudnia 2019

Studia z Teorii Wychowania weszły do wykazu MNiSW z 20 pkt.


Komisja Ewaluacji Nauki pozytywnie odniosła się do kilkudziesięciu wniosków odwoławczych, a minister nauki i szkolnictwa wyższego zaakceptował jej werdykt wprowadzając do wykazu punktowanych czasopism naukowych m.in. kolejne pismo pedagogiczne- STUDIA Z TEORII WYCHOWANIA ( nr czasopisma 484780). Cytując b.premier Beatę Szyło powinienem dodać:"Nam się to po prostu należało!!!".

W dn.20 grudnia 2019 r. resort wydał komunikat: Nowe, rozszerzone wykazy czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych oraz wydawnictw monografii naukowych. "Nowy wykaz czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych obejmuje 30404 czasopisma naukowe – to wzrost o 1373 pozycje w stosunku do wykazu opublikowanego pod koniec lipca. Natomiast w nowym wykazie wydawnictw publikujących recenzowane monografie naukowe znajduje się 713 wydawnictw, w tym 677 wydawnictw na poziomie I (80 pkt) i 36 wydawnictw na poziomie II (200 pkt)."

Ci, którzy stracili nadzieję, a nawet wycofali swoje artykuły dowiedziawszy się w czasie wakacji, że nie ma kierowanego przeze mnie kwartalnika naukowego w wykazie, powinni w okresie tak szczególnych świąt Bożego Narodzenia pamiętać - nadzieja umiera ostatnia. Warto czasami zaufać, poczekać, a nawet zrezygnować z walki o punkty, by przekonać się, że jest taka redakcja w kraju i taka uczelnia, które troszczą się o autorów chcących podzielić się na łamach Studiów z Teorii Wychowania z czytelnikami wynikami własnych badań.

Niedawno pisałem o tym, że nasz periodyk wszedł także do wykazu czasopism ERIH+. Mamy zatem 20 punktów jak większość czasopism w naukach pedagogicznych. Za opublikowanie artykułów nie pobieramy żadnej opłaty, jak redakcja tego, które ma 70 pkt. Szanujemy polskich naukowców i nie wykorzystujemy obecności na liście MNiSW. Wydajemy Studia z Teorii Wychowania w wersji drukowanej i w Open Access. Jesteśmy w wielu bazach, by dostęp do rozpraw był jak największy.

Będziemy wspólnie z autorami najlepszych rozpraw kontynuować politykę najwyższych standardów wydawniczych, by pedagodzy mieli czasopismo odnoszące się do szeroko pojmowanej kategorii wychowania i kształcenia wychowującego.

Zapraszamy zatem do składania tekstów. Znajdziecie nas Państwo na platformie Index Copernicus. Na stronie wydawcy: Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie znajdują się szczegółowe informacje na temat wymagań edytorskich.

piątek, 20 grudnia 2019

PiS-a polityka kwaśnych jabłek


Destrukcja systemowa w naszym państwie dotknęła w pierwszym rzędzie edukacji w szkolnictwie publicznym. Powrót do ustroju szkolnego z doby socjalizmu, a nie - jak się wmawia Polakom - sprzed reformy M. Handkego jest największym błędem koalicyjnych partii władzy!

Jakość kształcenia buduje się przez lata, ale można ją zniszczyć w tak krótkim czasie tylko po to, by zadowolić lud " ekonomicznie ciemiężony przez neoliberałów". Poziom ignorancji w strukturach władzy idzie w parze z wysokim wskaźnikiem cynizmu i arogancji.

Destruktorka szkolnictwa - Anna Zalewska - dostała się do Sejmu, bo jej biuro partyjne okradało dary Polaków dla biednych w ramach akcji PCK. Teraz czytam, że kolesie p. Beaty Kempy też ponoć okradali dary, jakimi były zakupione plecaki dla dzieci w ogarniętej wojną Syrii. Obie panie są w Parlamencie Europejskim z poczuciem zasług dla kraju.

Czytam wyniki międzynarodowych badań PISA, których nie jestem bezrefleksyjnym afirmatorem, odczytując wspaniałe osiągnięcia polskich piętnastolatków w porównaniu z ich rówieśnikami z najlepiej rozwiniętych krajów na świecie, ale też doceniam sukcesy małego "wycinka" kapitału piętnastolatków. Warto być z tego powodu dumnym. Do diagnozy zostali "wylosowani" uczniowie trzeciej klasy ostatniego rocznika gimnazjalnego.

Polscy piętnastolatkowie pokonali w matematyce różnicą 9 punktów fińską młodzież. Są gorsi o 11 pkt.w naukach przyrodniczych i o 8 pkt.w czytaniu ze zrozumieniem. Po Estonii jesteśmy jednak potęgą umysłową w Europie. Czytając jednak publicystyczne i partyjne interpretacje osiągnięć polskiej młodzieży nie wierzę, że mogą one brnąć w tak dalece zróżnicowane wyjaśnienia.

Z faktami nie dyskutuję. Nie podważam danych empirycznych. Wyniki są jednak tylko fragmentaryczną "fotografią" stanu wiedzy i umiejętności uczniów. Konstrukcja zadań PISA bierze się z założeń międzynarodowych ekspertów, którzy przyjmują możliwie wspólną dla uczących się w tych krajach wiedzę i umiejętności, ale pod takim kątem, aby były one niezbędne w życiu dorosłym, na rynku pracy. Ten jednak w każdym kraju jest inny i czego innego oczekuje od poszukujących pracy. W jednym państwie będzie się zwracać uwagę na innowacyjność, umiejętności do współpracy, niezależność, kreatywność, a w innym lojalność, posłuszeństwo, dyspozycyjność i odtwórcze realizowanie wzorów pożądanych zachowań.

Tym samym prezentowane wyniki są oderwane od kontekstu społeczno-gospodarczego, kulturowego i tradycji narodowych kraju, w którym ów pomiar był przeprowadzany a są ze sobą zestawiane tak, jakbyśmy wszyscy żyli w takich samych warunkach i mieli być przygotowywani do pracy w niemalże tożsamych okolicznościach i wymaganiach. Wyniki testów nie odpowiadają na pytanie o ich przyczyny, tylko wskazują na względnie realny stan wiedzy i niektórych umiejętności. Bazuje się tu na fałszywej przesłance, że „wszyscy ludzie są z natury równi, ale nikt nie jest taki sam jak pozostali, toteż trzeba skonstruować różnicę.

Wyniki PISA mówią nam coś o naszych uczniach, o niewidocznych i obcych nam uczniach z innych państw, ale nie mogą być one podstawą do analizy trendów w edukacji i wykształceniu osób w różnych krajach, jak i w każdym z nich z osobna. My niewiele wiemy o tych, którzy uczestniczyli w tym pomiarze, gdyż informacja o ich płci, miejscu zamieszkania i statusie społecznym rodziców jest w tym przypadku mało istotna dla wyciąganych wniosków. To są zaledwie zmienne pośredniczące, a nie czynniki zmiany, wpływu na poziom rozwoju badanych uczniów.

Tak więc różnicujemy uczestników tego pomiaru ze względu na mało istotne cechy własne i środowiskowe w oderwaniu ich jednak od czynników bezpośredniego wpływu w skali mikro, mezo- i makrowychowawczej czy/i dydaktycznej. Dokonujemy pomiaru czegoś na wyjściu, nie mając zupełnie wiedzy o tym, jakimi badani byli na wejściu, a więc zanim wkroczyli na ścieżkę własnej edukacji na danym poziomie kształcenia. Pomiar PISA nic nam nie mówi o procesie kształcenia, o jego uwarunkowaniach, o tym, kto i jak kształci nasze dzieci oraz w jakich warunkach.

Testy PISA - zdaniem niemieckiego filozofa kształcenia Manfreda Fuhrmanna - mierzą wprawdzie kompetencje, ale nie są w stanie uwzględnić głębszych deficytów kształcenia. Pomijają one bowiem tysiącletnią tradycję europejskiej kultury w obszarze religii, filozofii, literatury czy sztuki. Koncentrują się natomiast jedynie na diagnozowaniu umiejętności, które obiecują sukces ekonomiczny. Nie mierzą zatem rzeczywiście wykształcenia, tylko sugerują, co miałoby być traktowane jako wykształcenie.

Zdaniem francuskich ekspertów od badan PISA nie ma żadnego sensu porównywanie wyników testów nie tylko między poszczególnymi rocznikami w ramach danego kraju, ale i między uczniami różnych państw. To tak, jakby uważać, że możliwe jest porównanie jabłka z gruszką.

Mam zastrzeżenia do wypowiedzi byłych urzędników i obecnych MEN, którzy sugerują, a nawet jednoznacznie wskazują na sprawców sukcesu. Socjotechnika sterowania społeczeństwem polega na tym, by budować pozytywny wizerunek działań władzy, chociaż nie ma ona z określonymi faktami bezpośredniego związku. Równie dobrze można by przypisać MEN, że dzięki jego polityce wzrosła hodowla trzody chlewnej, skoro na lekcjach biologii przekazuje się uczniom wiedzę na temat zwierząt domowych.

Sukces ma wielu ojców, tylko do porażki nikt nie chce się przyznać. No więc, kim są ci tatusiowie?

Na I miejscu sprawcą tego sukcesu jest WŁADZA, czyli polityka MEN, którego NADZÓR PEDAGOGICZNY - począwszy od nasyconej jabłkami ministry Anny Zalewskiej po wybitnego stratega kontynuowanej destrukcji ministra Dariusza Piontkowskiego - zagwarantował ów sukces. Dobrze oddaje to relacja z ogłoszenia przez MEN danych Raportu PISA 2018:

"Minister edukacji nie mógł się nachwalić polskich uczniów. Pilnował się jednak, by ani razu nie użyć słowa gimnazjaliści lub gimnazjum. - Badania mogą rozbudzać w nas optymizm. Pokazują wyraźny wzrost poziomu umiejętności naszych uczniów, 15-latków" (P. Skura, Głos Nauczycielski nr 50 s.3).
Czy można wnioskować, że po likwidacji gimnazjów pozostaje nam już tylko pesymizm?

* Socjolog Instytutu Badań Edukacyjnych (MEN) dr Michał Sitek wskazuje, że powodem sukcesu był właśnie osiągający swoje optimum poziom jakości pracy nauczycieli w szkołach podstawowych i gimnazjach, którzy opanowali metody rozwijania umiejętności nie tylko rozwiązywania testów, ale także praktycznego wykorzystania wiedzy i umiejętności rozumowania w poszczególnych przedmiotach. "Jest to zasługa zarówno zmian w podstawach programowych, jak i zmian w podręcznikach, a także zmian w sposobach nauczania w klasach IV-VI i w gimnazjum (...)"(tamże).

* Bezkadencyjny Prezes ZNP Sławomir Broniarz: " Wyniki badania PISA 2018 to ogromny sukces zarówno polskich uczniów, jak i nauczycieli. Nie ulega wątpliwości, że to, co zrobiono w 2016 r.z polskim systemem oswiaty, było wręcz zbrodnia na edukacji" (tamże, s.4).

* Publicysta P. Skura wyraża słuszne zdumienie, że w Polsce kształci się na najwyższym na świecie poziomie przy jednych z najniższych wydatków państwa na edukację i najniższych płacach nauczycieli. Oby z tego PiS nie wyciągnął wniosku, że jest to recepta na sukces, bo za trochę to w Syrii będą zbierać na jabłka i tornistry dla naszych nauczycieli.

* Matematyk, ekspert OECD w dziedzinie edukacji - Jerzy Wiśniewski twierdzi, że w wyniku deformy szkolnictwa "Polska na własne życzenie, a raczej na życzenie decydentów, powiększa grupę osób o niskich kompetencjach podstawowych, którym będzie dużo trudniej zdobyć kwalifikacje na odpowiednim poziomie i poradzić sobie w życiu"(tamże, s. 6).

* Ekonomista i socjolog UW , b. wiceminister edukacji za rządów PO i PSL - Witold Jakubowski jako członek zespołu zarządzającego badaniami PISA w OECD stwierdza, że tak dobre wyniki polskich gimnazjalistów są następstwem nie tylko "kumulacji różnych zmian wprowadzanych w polskiej edukacji od lat, m.in. w szkołach podstawowych", ale (...) "przede wszystkim olbrzymiego wysiłku uczniów i świetnej pracy polskich nauczycieli" (tamże, s. 7).

Każda myszka swój ogonek chwali. Tymczasem osiągnięcia uczniów nie są wypadkową kilku zmiennych, ale kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu, z których większości nie da się ani uchwycić, ani zaobserwować, ani zmierzyć. Jeden jest niezaprzeczalny, a pomijają go wszystkie chwalipięty, a mianowicie RODZINA naszych uczniów. O osiągnięciach szkolnych dzieci decyduje przede wszystkim środowisko rodzinne dzieci, w którym są one socjalizowane, wychowywane i edukowane.



czwartek, 19 grudnia 2019

Polscy członkowie Narodowego Komitetu Nauk Pedagogicznych Ukrainy


Dzisiejszy wpis dotyczy Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy (NANP). Komitet Nauk Pedagogicznych PAN systematycznie prowadzi od ponad dwudziestu lat współpracę z wschodnioeuropejskimi uczonymi w ramach wspólnych forów naukowych, publikacji i wyróżnień. Te, niestety mają jednokierunkowy charakter, gdyż nasz komitet naukowy jest ciałem społecznym działając przy Polskiej Akademii Nauk. Na Ukrainie zaś mamy Narodową Akademię Nauk Pedagogicznych, która jest instytucją państwową, niezwykle wysoko szanowaną przez każdy rząd, z własnym budżetem, skupiając w swoim gronie najlepszych z najlepszych. Są tam instytuty naukowo-dydaktyczne, w których prowadzi się badania w zakresie kształcenia, wychowania, ale przede wszystkim dydaktyk przedmiotowych dla wszystkich dyscyplin wiedzy.

W tym sensie jesteśmy dla tej Akademii instytucjonalnym, prawnym, finansowym "ubogim" krewnym, gdyż pedagogika nie ma w PAN własnego instytutu. Komitet Nauk Pedagogicznych PAN nie może w żadnej mierze wnioskować o nadanie godności doktora honoris causa w PAN czy inne wyróżnienia dla ukraińskich uczonych. Tym, czym jednak możemy dzielić się z sąsiadami zza wschodniej granicy, są wyniki naszych badań, publikacje, wzajemne przyjaźnie i bezpośrednie formy współpracy dydaktycznej w ramach własnych uczelni.

Tym bardziej miło mi jest poinformować w tym miejscu, że Narodowa Akademia Nauk Pedagogicznych Ukrainy wyróżniła kolejnych polskich profesorów w uznaniu ich zasług na rzecz współpracy z uczonymi tego kraju mianując ich zagranicznymi członkami NANP Ukrainy. Są to:

sekretarz naukowy Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, uczony z Uniwersytetu w Białymstoku - prof. dr hab. Jerzy NIKITOROWICZ oraz prof. dr hab. Ewa Ogrodzka-Mazur z Uniwersytetu Śląskiego, która - mam nadzieję - znajdzie się w gronie członków naszego Komitetu. Są oni bowiem od wielu lat ambasadorami polskiej pedagogiki na Ukrainie. Mają w swoim dorobku naukowym liczne, a znakomite rozprawy z zakresu badań międzykulturowych, pedagogiki pogranicza czy pedagogiki społecznej. W wyniku wczorajszej nominacji będą zapewne wspierającymi powstawanie wspólnych projektów badawczych, dydaktycznych i wydawniczych w środowisku akademickiej pedagogiki.

Serdecznie gratuluję naszym Profesorom!

(Na zdjęciu pomiędzy naszymi Profesorami jest Prezydent NANP - prof. dr hab. Wasil Kremień)

środa, 18 grudnia 2019

O tym jak ZHP stało się organizacją wychowania socjalistycznego w świetle doktryny pedagogicznej po 1944 r.


Właśnie ukazała się w Oficynie Wydawniczej "Impuls" w Krakowie publikacja mojego autorstwa p.t. "„Przyrzeczenie wierności sprawie socjalizmu ..." – czyli jak ZHP stało się organizacją wychowania socjalistycznego w świetle doktryny pedagogicznej po 1944 r." poświęcona trudnym czasom w dziejach polskiego narodu i jego harcerstwa. Doktorzy spod znaku "śląskiej szczujni" będą znowu mieli problem, co z tym zrobić, bo jeszcze nie zdążyli dotrzeć do wcześniejszych moich rozpraw, a tu - dla nich pechowo - ukazuje się kolejna.

Wymieniony w tytule okres analiz jest wpisany w moją harcerską biografię, gdyż do ZHP wstąpiłem jako dwunastoletni chłopiec w 1966 r., a Przyrzeczenie Harcerskie składałem - wbrew wówczas obowiązującej treści - na jednym z łódzkich cmentarzy przy grobach powstańców styczniowych w 1968 r., gdzie deklarowałem – wbrew obowiązującej rocie: szczerą wolę służyć Bogu i Ojczyźnie, a nie wierność sprawie socjalizmu… . Profesor prawa Wojciech J. Katner - też łodzianin - miał podobne doświadczenie tak wspominając swoje przyrzeczenie:

Mojej harcerskiej historii pierwszym niekorzystnym przełomem, i to zaraz na początku, były lata 1963/64, gdy przyszło nagle składać przyrzeczenie w socjalistycznej wersji. Na szczęście ówcześni naczelnicy nie wyobrażali sobie (a może niektórzy wiedzieli), że wprawdzie mogą uchwalać „na górze” różne wątpliwe reguły postępowania, ale grono instruktorskie w drużynach i tak pójdzie w znakomitej większości z duchem społeczeństwa i będzie wychowywać młodzież harcerską według tradycyjnych recept skautowych.

Sam tego doświadczyłem na swojej drodze harcerskiej, co szczególnie w Łodzi nie było łatwe i bezpieczne; instruktorom tym należy się wdzięczność i szacunek kolejnych pokoleń
(W. J. Katner 2007, s. 20).

Nie jestem zatem ani aktorem, ani świadkiem zdarzeń prowadzących do wyparcia w latach 1956-1964 roty przedwojennego przyrzeczenia harcerskiego, które przez następnych 35 lat w istotnym zakresie dewastowało strukturę duchową młodych pokoleń i ich instruktorów. Musiałem jednak funkcjonować w dwoistym świecie wartości starając się tak, jak czynili to moi instruktorzy-wychowawcy, przechować i przekazywać harcerzom prawdę historyczną i metodyczną o polskim skautingu i harcerstwie, odsłaniać ponadczasowe wartości harcerskiego ruchu, podtrzymywać w czasach kłamstwa i indoktrynacji politycznej pamięć o dokonaniach minionych pokoleń.

Doktryna polityczna jako fundament doktryny pedagogicznej stała się pożywką swoistego rozkładu procesu wychowania i kształcenia młodych pokoleń w czasach zmiany społeczno-politycznej, ustrojowej, bowiem wprzęgnięto ją w atak na przesłanki poprzedzającego ją innego systemu wartości, by zakwestionować jego ideologiczny, aksjonormatywny kierunek.

Jak pisał w latach 50. XX w. Stefan Kunowski: W okresie indoktrynacji każdego systemu ideologicznego szczególniejszego znaczenia nabierają zagadnienia moralne i wychowawcze, a nie ustrojowe i instytucjonalne, które musiały być rozwiązane i ustalone w etapach wcześniejszych. Owo znaczenie moralności i wychowania wynika stąd, że indoktrynacja nastawiona jest na budowę nowego człowieka w celu utrwalenia zbudowanego na zasadach danej ideologii ustroju i urządzeń społecznych. Budowa zaś nowego człowieka musi objąć moralne i wychowawcze działanie doktryny na kształtowanie treści wewnętrznej każdej, szczególnie zaś rozwijającej się dopiero jednostki (S. Kunowski 2000, s. 58).

Harcerstwo ma w swoich założeniach przede wszystkim funkcję socjalizacyjną, a więc pośredniego wychowania i wychowawczą, co jest dzisiaj możliwe do odczytania dzięki przywróceniu pamięci fundamentalnych dla jego rozwoju w okresie II Rzeczypospolitej publikacji popularnonaukowych jak i ściśle akademickich.

W dobie PRL zostały one wyłączone na kilkadziesiąt lat z powszechnego dostępu do ich treści aż do 1990 r., kiedy to została zniesiona w Polsce cenzura, a w istocie do drugiej dekady XXI w., kiedy Wojciech Śliwerski zaczął wydawać reprinty nieobecnych do tego czasu wykładów, rozpraw, analiz i poradników skautowo-harcerskich z okresu rodzenia się skautingu na Ziemiach Polski i w okresie międzywojennym.



W latach 2014-2019 ukazało się w Oficynie Wydawniczej „Impuls” pod redakcją Wojciecha prawie 200 reprintów publikacji z lat 1909-1939, które przez łączny okres prawie 80 lat były niedostępne polskiej nauce, środowiskom harcerskim i instruktorskim w wyniku okupacji, cenzury i rozproszenia źródeł.


W mojej rozprawce piszę o tym, jak już w 1945 r. podporządkowanie harcerstwa partii władzy stało się najważniejszym zadaniem komunistów. Chodziło przecież o przechwycenie młodego pokolenia, które było skupione w jedynej wówczas organizacji dziecięco-młodzieżowej, starając się wyeliminować zarazem z jego otoczenia przedwojenne (burżuazyjne) autorytety pedagogiczne i narzucić mu powszechnie zobowiązującą ideologię socjalistyczną.

wtorek, 17 grudnia 2019

Prawa ucznia


Jak wskazują w swoich badaniach przedstawiciele nauk społecznych i humanistycznych wzajemne relacje między dorosłymi a dziećmi nie są pochodną moralnej ewolucji dorosłych, wzrostu ich poziomu moralnego, ale stanowią rezultat udoskonalanego prawa, przeciw-stawiającego się przekraczaniu wobec dzieci granic naruszających ich godność. O ile jednak prawa człowieka są głównym problemem każdej konstytucji, o tyle kwestia praw dziecka spychana jest do spraw podrzędnych, nie wymagających takiego rozstrzygnięcia. Tymczasem coraz silniej aktywizują się pozarządowe ruchy i stowarzyszenia na rzecz równouprawnienia dorosłych i dzieci, jako podstawowej płaszczyzny zagwarantowania niepełnoletnim poszanowania ich godności i stworzenia im wolnej przestrzeni do osobistego rozwoju.

Jedną z takich organizacji pozarządowych, która powstała w 2019 r., a założył ją b. marszałek XXIII sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży, założyciel i redaktor prowadzący czasopisma „Kongresy” - Mikołaj Wolanin (ur.w 2002 r.) - jest Fundacja na rzecz Praw Ucznia. Tego typu inicjatywy potwierdzają, że nieustannie mamy w polskich szkołach do czynienia z problemem naruszania praw ucznia przez różne osoby, nie tylko przez nauczycieli. W ostatnich dwóch dekadach nasilił się problem cyberprzemocy, a są nauczyciele, którzy go lekceważą, gdyż sądzą, że ich to nie dotyczy.

Zdaniem młodego rzecznika praw ucznia: "Prawa ucznia to temat niezwykle ważny, gdyż dotyczy niezwykle licznej grupy społecznej — dzieci i młodzieży uczęszczających do szkoły. Dlatego też istnieje potrzeba, by powstała organizacja upowszechniająca wiedzę o tych prawach wśród samych zainteresowanych. Równocześnie dobre się wydaje, by taką organizację prowadziła osoba bezpośrednio związana z prawami ucznia."

Jak pomyślał, tak uczynił. Powołał do życia Fundację, w ramach której organizuje w styczniu 2020 r. ogólnopolski Konkurs Wiedzy o Prawach Ucznia oraz planuje wydanie publikacji naukowej poświęconej tym prawom. Już teraz można zapoznać się z regulaminem Konkursu oraz zadeklarować udział w nim. Gorąco popieram każdą tego typu inicjatywę, bo bez wiedzy, bez świadomości własnych praw nie jest możliwe racjonalne korzystanie z nich i ich upowszechnianie. Sama wiedza o prawach ucznia nie wystarczy. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak je wyegzekwować, by w hierarchicznej i niedemokratycznej strukturze szkolnictwa publicznego nie doprowadziło to do niepożądanych strat, patologii, dysfunkcji także placówki oświatowej.

Podaję za Mikołajem Wolaninem katalog PRAW UCZNIA, które były przedmiotem jego analizy:

Prawa ucznia to katalog czynności, które mogą wykonywać uczniowie, a także uprawnień, które uczniom przysługują. Nie są one jednak w pełni określone w polskim ustawodawstwie. Art. 98 ust. 1 pkt 17 Prawa oświatowego (Dz.U. 2019 poz. 1148 ze zm.) mówi bowiem: „Statut szkoły zawiera w szczególności: […] prawa i obowiązki uczniów, w tym przypadki, w których uczeń może zostać skreślony z listy uczniów szkoły, a także tryb składania skarg w przypadku naruszenia praw ucznia”. To oznacza, że do każdej szkoły należy dokładne określenie, co jej uczniowie mogą robić, a także, co im przysługuje.

Nie oznacza to jednak, że w polskim prawie funkcjonuje pełna dowolność w tej kwestii. Poszczególne zapisy Prawa oświatowego, ustawy o systemie oświaty, a także innych ustaw i rozporządzeń wykonawczych wielokrotnie mówią, że dane prawo uczniom przysługuje. Dlatego też wyodrębnić można następujący katalog praw ucznia (nie jest on jednak zamknięty, co oznacza, że ten zbiór można o kolejne prawa rozszerzać):

1. Prawo do nauki.

2. Prawo do wzięcia udziału w konkursie.

3. Prawo do uzyskania pomocy materialnej.

4. Prawo do informacji i sprawiedliwej oceny.

5. Prawo do rozwijania zainteresowań.

6. Prawo do bezpieczeństwa, wiedzy o bezpieczeństwie i uzyskania pomocy.

7. Prawo do skonsumowania ciepłego posiłku.

8. Prawo do swobody wypowiedzi, myśli, sumienia i wyznania.

9. Prawo do prywatności.

10. Prawo do czasu wolnego (właściwej organizacji życia szkolnego).

11. Prawo do godności.

12. Prawo do angażowania się w życie szkoły.

13. Prawo do złożenia skargi.

Zdecydowania większość tychże praw przynależy do każdego ucznia. Nie wszystkie jednak. Przykładem prawa, które nie obowiązuje wszystkich, będzie prawo do skonsumowania ciepłego posiłku, gdyż obowiązek zapewnienia możliwości korzystania z pomieszczenia umożliwiającego bezpieczne i higieniczne spożycie posiłków podczas pobytu w szkole dotyczy tylko szkół podstawowych oraz artystycznych realizujących kształcenie ogólne w zakresie szkoły podstawowej (art. 103 ust. 1 pkt 7 Prawa oświatowego).

Co ciekawe prawne uregulowania obowiązków ucznia, w przeciwieństwie do jego praw, w ustawodawstwie znalazły się. Art. 99 Prawa oświatowego konkretnie wskazuje bowiem, że obowiązki ucznia określa się w statucie szkoły z uwzględnieniem obowiązków w zakresie:

1. Właściwego zachowania podczas zajęć edukacyjnych.

2. Usprawiedliwiania, w określonym terminie i formie, nieobecności na zajęciach edukacyjnych, w tym formy usprawiedliwiania nieobecności przez osoby pełnoletnie.

3. Przestrzegania zasad ubierania się uczniów na terenie szkoły lub noszenia na terenie szkoły jednolitego stroju — w przypadku, o którym mowa w art. 100 (artykuł ten określa procedurę wprowadzenia w szkole tzw. mundurków).

4. Przestrzegania warunków wnoszenia i korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły.

5. Właściwego zachowania wobec nauczycieli i innych pracowników szkoły oraz pozostałych uczniów.

Podobnych konkretnych rozwiązań zawartych w jednym przepisie jednak nie ma dla praw ucznia, przez co chwalebne byłoby wprowadzenie przez ustawodawcę takiego rozwiązania. Brak tejże regulacji powoduje, że uczeń musi szukać swoich praw w różnych aktach, co z pewnością nie dodaje mu zaufania do polskiego prawa oraz jego kodyfikacji.

Jedynym miejscem, gdzie wskazano „podstawowe prawa ucznia” jest art. 85 ust. 5 Prawa oświatowego. Nie dotyczą one jednak (w większości) każdego ucznia, a na przykład grupy czy organów samorządu uczniowskiego (zarządu, rady…). Prawa te to:

1. Prawo do zapoznawania się z programem nauczania, z jego treścią, celem i stawianymi wymaganiami.

2. Prawo do jasnej i umotywowanej oceny postępów w nauce i zachowaniu.

3. Prawo do organizacji życia szkolnego, umożliwiające zachowanie właściwych proporcji między wysiłkiem szkolnym a możliwością rozwijania i zaspokajania własnych zainteresowań.

4. Prawo redagowania i wydawania gazety szkolnej.

5. Prawo organizowania działalności kulturalnej, oświatowej, sportowej oraz rozrywkowej zgodnie z własnymi potrzebami i możliwościami organizacyjnymi w porozumieniu z dyrektorem.

6. Prawo wyboru nauczyciela pełniącego rolę opiekuna samorządu.



O konkursie czytaj: ************

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Głupota jako prymitywizm moralny w kontekście typologii naukowców


W książce francuskich intelektualistów na temat głupoty pod redakcją Jean-Francois Marmion ma ta kategoria pojęciowa wiele znaczeń i wymiarów. Jest też omówionych w niej wiele jej rodzajów. Pojmuje się tu głupotę nie tylko jako deficyt intelektu, chociaż tak jest najczęściej identyfikowana, ale jako prymitywizm emocjonalny czy wątpliwa postawa moralna.

Głupotę intelektualną nauczycieli uchwycił przed ponad dwudziestu laty prof. Aleksander Nalaskowski prezentując ją w znakomitym studium "Nauczyciele z prowincji u progu reformy edukacji" (Toruń 1997). Pamiętam, że po wydaniu tej książki przestano zapraszać autora do ośrodków metodycznych, bo przecież nie można było dopuścić do upowszechnienia jego celnych wniosków z badań.

Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się, że i w środowisku akademickiej pedagogiki zagościła ona u niejednego z profesorów czy doktorów habilitowanych, którzy postanowili stanąć w obronie głupoty intelektualnej młodszych od siebie nauczycieli akademickich. Może kiedyś doczekamy się poważnych badań psychospołecznych w tym zakresie także w naszym kraju.

Redaktor wspomnianego zbioru rozpraw na temat głupoty Jean-Francois Marmion nie przebiera we wstępie w określeniach głupoty z nadzieją, że chociaż nie da się jej osłabić, to może poświęcenie jej uwagi pozwoli zrozumieć, dlaczego nie warto przemawiać głupcom do rozumu z naiwną nadzieją, że się ich odmieni.

Niewiedza nie jest niczym złym. Wprost odwrotnie, uruchamia motywację do uczenia się. Ja też wiem, że czegoś nie wiem, chociaż są i tacy, którzy nie wiedzą, czego nie wiedzą. Są jednak momenty progowe w rsmach pełnionych w naszym życiu ról, kiedy musimy zdać egzamin z wiedzy, a nie z głupoty, gdyż chroniona przez innych staje się gorsza od kłamstwa.

Opowiadającego czy publikującego bzdury przestaje interesować prawda. Niestety, jesteśmy w dobie Internetu narażeni na upowszechnianie z emocjonalną determinacją przez osoby ze stopniami czy tytułami naukowymi fałszywych informacji na temat innych czy ich rozpraw tylko dlatego, że ujawniają ich niewiedzę lub jej maskowanie.

"Żeby walczyć z głupotą -pisze Ewa Drozda - Senkowska - trzeba ją ujawnić, to znaczy nazwać" (s. 86). Jej ukrywanie lub przypisywanie jej nieadekwatnego znaczenia wbrew realiom i naukowym standardom czy zasadom logiki lub postępowania sprawia, że ignorancja się umacnia, upełnomocnia jako rzekomo "niedoceniona" przez innych mądrość.

Przywdziewanie przez ignoranta szat nauki sprawia, że ten, kto utwierdza go w dobrym samopoczuciu i metodologicznej niewiedzy, roztacza nad nim ochronny parasol. Nie tylko zawyża jego samoocenę, ale i odsłania własną głupotę. Kłamstwo bowiem ma krótkie nogi i prędzej czy później zostanie zdemistyfikowane.


Nie mamy wpływu na to, by ignorantów w polskiej pedagogice było mniej, chociaż staramy się w relacjach z wybitnymi uczonymi dyskutować i uzgadniać kryteria recenzowania p[rac awansowych. Ci, którzy nie wiedzą, że nie wiedzą, a więc pseudonaukowcy, sięgają po adwokatów, którzy dla zarobku, cynicznie obudowują głupoty wyimkami prawa z różnych kodeksów sądząc, że w ten sposób odbiorą ekspertom rozum. Jak świstaki w reklamie owijają głupotę w sreberka.

Tak ignoranci, jak i ich obrońcy nie chcą przyjąć do wiadomości, że krytyczna analiza elementarnych błędów osób ze stopniem naukowym jest koniecznością w nauce, by nie reprodukowano w niej głupoty jako nauki. Nie ma to nic wspólnego z osądzaniem osób jako takich.

W nauce musimy liczyć się z tym, że nasze publikacje będą wcześniej czy później przedmiotem krytyki naukowej, toteż wciskanie kitu przez obrońców patologicznych rozpraw jako rzekomo nadających się do nadania stopnia doktora czy doktora habilitowanego jest toksyczne dla nauki, bo upełnomocnia pseudonaukę.

Walczą z tak patologicznym zjawiskiem w naukach społecznych psycholodzy, tylko nie chcą w to włączyć się pedagodzy, bo na straży głupoty stoją jej promotorzy. Prof. Stanisław Filipowicz pisze w najnowszym numerze "Academia": "W przestrzeni publicznej, na naszych oczach, powstaje jakaś wielka machina omamiania, wielki iluzjon sztucznej świadomości. (...) W zamęcie rośnie rola sterowanego, manipulatorskiego przekazu, który zwalnia z obowiązku myślenia" (nr 57-58/2019, s. 44).

Kilka lat temu ukazała się książka profesora nauk technicznych Czesława Grabarczyka pt. "Rozwój kwalifikacji naukowych nauczycieli akademickich nauk technicznych (Kraków, Impuls 2012), w której przedstawił typologię ekspertów-naukowców (s. 81-82). Polecam:

1. Pionierzy – łamią uznane prawa i teorie naukowe, tworząc nowe;

2. Klasycy, mistrzowie metody naukowej – metodolodzy, którzy strzegą ładu w nauce i starają się wszystko wykryć i opanować w ramach prawa;

3. Stymulatorzy lub postulatorzy – sami rzadko rozwiązują problemy naukowe, ale są obdarzeni zdolnością ich dostrzegania i formułowania oraz przekazują je innym do rozwiązania;

4. Erudyci, kompilatorzy oraz krytycy – mają upodobanie w gromadzeniu, konfrontowaniu i opracowywaniu cudzych idei, aby je potem badać w sposób usystematyzowany i krytycznie oceniony; są autorami cenionych monografii i cenni w kształceniu młodych kadr; są stróżami porządku formalnego w pisaniu prac naukowych, terminologii, itp.

5. Wykonawcy czynności naukowo-badawczych (rzemieślnicy) – gromadzenie danych, analizy statystycznych, wykonywanie pomiarów itp.

6. Wykładowcy – tylko przekazują wiedzę innym, ale nie prowadzą badań.

7. Administratorzy – mają upodobanie w zarządzaniu jednostkami naukowymi lub pracą naukowców;

8. Pseudonaukowcy – pod pozorami wkładu w naukę sprawiają wrażenie jej uprawiania;

9. Karierowicze - nie mają kwalifikacji do uprawiania zawodu naukowca, a tytuły czy stopnie naukowe uzyskali dzięki względom pozanaukowym; to pasożyty nauki.

Zapewne można tę listę poszerzyć, tylko po co? Czy nie wystarczy nam do oglądu akademickiego środowiska? Niedostrzeganie tych różnic sprawia, że kłamstwo staje się nośnikiem głupoty a nie prawdy, a przynajmniej dążenia do niej.

Jak trafnie operuje Michael Foucault pojecien aleturgii, które odnosi się do koncepcji prawdy, tzn.że jest ona warunkiem sine qua non naukowego ładu, standardu. To każdy z nas w swoim sumieniu rozstrzyga o tym, w jakim stopniu jest za dążeniem do prawdy oraz czy warto wiedzieć, kto jest zwolennikiem ukrywania ignorancji.


niedziela, 15 grudnia 2019

Wybór między destrukcją a nauką



Jeśli pedagodzy chcą rzeczywiście wzmocnić pozycję naukową naszej dyscypliny, to nie powinni stać na straży obecnego stanu rzeczy, gdyż ten jest wysoce deprecjonujący nie tylko część naszego akademickiego środowiska, ale i blokuje szanse na udział polskiej pedagogiki w nauce (w ścisłym tego słowa znaczeniu). W tym tygodniu będziemy wybierać członków Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Nie piszę o tym ze względu na siebie, bo nie kandyduję do Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, by oddać swoje miejsce komuś młodemu, zdolnemu, zaangażowanemu i gotowemu odpowiedzialnie działać na rzecz polskiej pedagogiki.

Można wybrać do KNP PAN przedstawicieli miernot z dyplomami, osoby, którym udało się pozamerytorycznie uzyskać habilitację, osoby bez osiągnięć naukowych, pseudonaukowców lub ich protektorów. Można też wybrać uczonych, którzy będą reprezentować pedagogikę w komitetach PAN będąc nośnikiem najwyższych standardów naukowych. Globalnych zmian w świecie nauki nikt już nie zatrzyma. To jest ostatni moment, by włączyć polską pedagogikę przede wszystkim do międzynarodowej obecności w naukach społecznych.

Profesor Marek Kwiek z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu ma absolutnie rację, którą podzielił się nie tylko w dn. 1 października 2019 r. wygłaszając wykład inauguracyjny z okazji otwarcia nowej Szkoły Doktorskiej na tym Uniwersytecie. Dzieli się nią także w swoich monografiach i zagranicznych czasopismach naukowych. Istotą nauki jest generowanie nierówności, gdyż mamy tu do czynienia z grą o sumie zerowej, tzn. sukcesy jednych zawsze są kosztem porażek lub nieobecności innych.

Im dłużej będziemy milczeć i tolerować niskiej wartości poznawczej rozprawy naukowców nie tylko z krajów UE czy z innych kontynentów, tym dłużej będą one dominować w naszym kraju jako wybitne czy chociażby poprawne naukowo. Tymczasem wystarczy zacząć je czytać, by dostrzec, z jak elementarnymi błedami mamy w nich do czynienia. Przyjeżdżają do Polski uczeni z Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Niemiec, Kanady czy USA, którzy publikują w dyscyplinie Education - Pedagogy - Erziehungswissenschaften - itd. ale poziom niektórych rozpraw jest poniżej osiągnięć wielu polskich pedagogów. Tylko nieliczni odsłaniają fikcję, pozór, grę fałszywymi kartami w psychologii, socjologii, pedagogice czy naukach o polityce.

Możemy dalej działać w nurcie pomocy socjalnej koleżankom i kolegom, w wymiarze darów wdzięczności za wieloletnią współpracę z tymi, z którymi od -nastu lat jesteśmy w tych samych jednostkach akademickich. W ten sposób prowadzimy pedagogikę na naukową śmierć. W nauce nie mają żadnego znaczenia stopnie i tytuły naukowe, a tym bardziej samo legitymowanie się dyplomami, tylko publikacje w renomowanych czasopismach i wydawnictwach, krajowe i międzynarodowe projekty badawcze.

Jeszcze w NCN zdarzają się przedstawiciele "Betonfraktion" blokujący projekty wielu pedagogów, ponieważ albo reprezentują zgodnie z hidden curriculum interesy konkurencyjnej uczelni i/lub dyscypliny, albo nie kierują się regułami merytokratycznymi, tylko osobistymi uprzedzeniami. W którymś momencie pęknie tama z opiniami nierzetelnych recenzentów.

Utrzymywanie podziału na młodych i doświadczonych nauczycieli akademickich nie ma żadnego sensu, gdyż o poziomie nauki decyduje tzw. "produktywność", twórczość naukowa oraz międzynarodowa współpraca w ramach wspólnie prowadzonych projektów i wymiany publikacji, dostęp do finansowania na badania w ramach konkursów krajowych, bilateralnych, międzynarodowych.

Powoli oswajamy się z tą perspektywą. Niektórzy wychodzą z założenia, że jak wyjechali w ramach Erasmusa do Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii, to mogą pochwalić się stażem zagranicznym czy współpracą międzynarodową. Nic bardziej mylnego, jeśli nie przełoży się to na wspólny projekt, publikacje, a nawet zatrudnienie.

Tymczasem władze uczelni ubiegających się o status uczelni badawczej są zaskoczone tym, że zagraniczni eksperci zdiagnozowali fatalną politykę kadrową oraz strukturę naukowych obszarów badań, które utrwalają status quo, a związkowcy podejmują jeszcze uchwały, by wszystkim płacić tak samo według stanowisk pracy. Nawet dodatki motywacyjne chcieliby, jak w szkołach podstawowych, przyznawać każdemu tej samej wysokości, bo przecież - jak w socjalizmie - czy się stoi czy się leży tysiąc złotych się należy.

Ciekaw jestem, co z tą socjalistyczną pozostałością uczynią rady uczelni? Czy podtrzymają z rektorami ksobną politykę socjalną? Jak słusznie mówił prof. M. Kwiek:

"Kluczowym czynnikiem w tej nowej stratyfikacji wspólnoty naukowej są badania naukowe. Nic dzisiaj nie dzieli naukowców tak potężnie jak badania! Z jednej strony: Nauka w pełni globalna to nauka otwartych na współpracę międzynarodową naukowców, łączących się coraz częściej w międzynarodowe zespoły badawcze. Ale z drugiej strony: Nauka globalna to jednak zarazem nauka rosnących podziałów – opartych na konkurencji o wyniki badań i na walce o globalne akademickie uznanie.

Weźmy pod uwagę opinie bogatszych w doświadczenia i sukcesy naukowe akademików, którzy są już obecni w przestrzeni międzynarodowej. Na szczęście dzisiaj habilitować można się bez względu na wiek, płeć, "kolejkę" w zakładzie czy instytucie, ale na podstawie własnych osiągnięć naukowych. Najlepsze uniwersytety i politechniki zaczną inwestować (uzyskane w konkursie na uczelnię badawczą miliony) w laboratoria, kliniki, sprzęt do badań naukowych, ale także w uczonych.

Już są prowadzone rozmowy transferowe z tymi, którym własna uczelnia nie zapewnia godnych i adekwatnych do ich sukcesów środków na badania naukowe. Za kilkanaście miesięcy duża część nauczycieli akademickich nauk społecznych dowie się po ocenie parametrycznej, że ich czas się skończył, bo dyscyplina nie uzyskała co najmniej kategorii B+, a tam, gdzie jest to uczelnia badawcza lub aspirująca do takiej klasy - nie uzyskała kategorii co najmniej A. Do 30 czerwca 2020 r. niektórzy dziekani i rektorzy dowiedzą się, że odejdą z ich jednostek i uczelni niektórzy spośród najlepszych.

Będzie to oznaczało likwidację pedagogiki jako dyscypliny naukowej w danej uczelni. Trzeba będzie zwalniać nauczycieli akademickich, gdyż do prowadzenia zajęć dydaktycznych wystarczy 12 pracowników. Pozostali będą musieli odejść. Żaden szanujący się uniwersytet nie będzie zatrudniał akademickich pasożytów, pseudonaukowców. Konkursy będą rozpisywane pod najlepszych, a nie pod tych, którzy szukają miejsca pracy, bo dysponują dyplomem doktora, doktora habilitowanego czy profesora.








sobota, 14 grudnia 2019

Afirmatorzy raportu o samorządach uczniowskich



Rada Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy Ministrze Edukacji Narodowej opublikowała już jakiś czas temu, ale z datą 2019 - raport "O SAMORZĄDACH UCZNIOWSKICH". Słowem wstępnym opatrzył ten materiał dr hab. Jacek Kurzępa (socjolog, poseł PiS), co mogłoby wskazywać na zgodność treści z resortową doktryną.

Rozwiewa jednak takie podejrzenia ów naukowiec, pisząc:

Czy Rada Dzieci i Młodzieży jest emanacją takiego najważniejszego Samorządu Uczniowskiego - bo przecież są zlokalizowani przy samym Ministrze Edukacji Narodowej? Odpowiedź znajduje się zarówno w zarządzeniu Ministra powołującym RDiM, jak i naszej wiedzy o tym czym jest samorząd i samorządność uczniowska. Tutaj rozwiewając wszelkie wątpliwości odpowiem krótko, że nie jest, gdyż wypełnia zupełnie inne zadania i pełni inną rolę niż to co przypisane jest samorządom uczniowskim. Owszem reprezentuje Wasze interesy, walczy o Wasze sprawy, niemniej wyłonione jest w innej procedurze, nie ma także w obowiązku odpowiadać wprost na potrzeby jednostkowej szkoły, placówki. Musi natomiast obejmować swoja refleksją, namysłem przestrzeń systemowo, całościowo, populacyjne.

Tym samym podkreślił, że Rada Dzieci i Młodzieży przy MEN nie jest ogólnokrajowym samorządem uczniowskim w wymiarze nawet przedstawicielskim, tylko mianowanym przez władze resortu ciałem doradczym. To, że są uczniami lub nimi byli, nie ma żadnego znaczenia dla generalizacji opinii, wyrażania potrzeb czy formułowanych oczekiwań, gdyż nie są ogólnokrajową emanacją uczniowskiej samorządności szkolnej. To prawda. Nie są, nie byli i nie będą, bo z samorządnością szkolną niewiele mają wspólnego. Natomiast chętnie do niej się odwołują jako rzekomego źródła ich zaistnienia w gmachu na Al. Szucha 25.

Samorządność szkolna jak pisze J. Kurzępa: (…) nie dokonuje się w jakiejś próżni, jest związana z konkretnymi ludźmi, instytucjami, relacjami między nimi, dokonuje się także w określonym czasie i przestrzeni. Nie jest bytem samym w sobie- jest ideą bardzo wyraźnie skonkretyzowaną, a tym konkretem jest: samorząd uczniowski - konkretne, znane z imienia i nazwiska osoby, które zostały przez Was wytypowane do tego ciała przedstawicielskiego, w oparciu o wewnętrzny regulamin szkoły.

Samorządność szkolną należy jednak postrzegać jako suwerennie zachodzący proces współuczestniczenia przez uczniów, ich rodziców czy prawnych opiekunów i nauczycieli w kształtowaniu właściwych relacji społecznych, budowaniu wspólnoty osób wzajemnie się uczących, wspierających i ponoszących odpowiedzialność za własną aktywność na terytorium szkoły. Nie wolno jej utożsamiać z samorządnością uczniowską, gdyż ta dotyczy tylko i wyłącznie suwerennej, oddolnej, a więc z inicjatywy samych uczniów podejmowanej działalności w szkole i/lub poza nią ale w związku ze szkolną edukacją na rzecz realizacji własnych potrzeb, zainteresowań czy aspiracji.

Tymczasem ustawicznie myli się samorządność szkolną z samorządnością uczniowską, czy też uważa się, że samorząd uczniowski jest samorządem szkolnym. Nie jest. Samorządność szkolna może być kumulacją procesów, zdarzeń, działalności różnych podmiotów i środowisk (np. niesamorządnego samorządu uczniowskiego, niesamorządnej rady pedagogicznej, samorządnej rady rodziców, samorządnej rady szkoły, działalności szczepu czy drużyny harcerskiej, działalności innej organizacji dziecięcej lub młodzieżowej, itp.), które wpisują się w realizację uzgodnionych, zaakceptowanych a wybranych wspólnych celów związanych z rozwojem jednostek i grup społecznych, afirmacją szczególnych atrybutów tej społeczności itp. a służących całej wspólnocie, całej społeczności.

Jacek Kurzępa utożsamia samorząd ze strukturą organizacyjną, której członkami są uczniowie. Stwierdza:

Skoro już wiemy czym jest samorządność (idea), a czym samorząd (struktura) - warto zastanowić się, co stanowi o jego sile, dynamice, autentyzmie, czyli tym, co powoduje, że pomysły programowe, imprez, tzw. życia szkoły, ale i decyzje organizacyjne są przez społeczność uczniowską akceptowane i uznawane za własne. Prawdopodobnie kryteria tego autentyzmu można wymienić w następującej liście: autentyczny- wolny od nacisków dorosłych- wybór członków do samorządu; to, że kandydaci autentycznie mają motywację do działania, mówiąc wprost chcieli w nim być, a nie „tak wyszło, że się załapałem”; podejmuje istotne z punktu widzenia uczniów problemy i stara się wypracować model ich rozwiązywania w oparciu o konsultacje z większością uczniów; nie są w nim po to, „żeby się komukolwiek podlizywać i sobie coś załatwić”, tylko stanowią pierwszą linię dialogu z nauczycielami, dyrekcją, rodzicami, którzy mają także swoje pomysły jak powinno wyglądać życie w „naszej szkole”. Samorząd więc jest ważną instytucją w szkole.

Rzeczywiście. Kiedy samorządność - jak pisze J. Kurzępa - jest ideą, to samorząd jako struktura organizacyjna społeczności uczniowskiej, a więc "instytucja w szkole" nie czyni przedmiotem troski i własnego zaangażowania szkołę jako wspólnotę wielu podmiotów i grup społecznych, tylko ma być zinstytucjonalizowaną formą wchodzenia uczniów w relacje z nauczycielami, by realizować na terenie szkoły coś, czego nie mogliby czynić, gdyż ich obecność w tej placówce wymaga ustawicznego nadzoru nauczycielskiego.

Głównym zadaniem uczniów jest przychodzenie do szkoły, by w niej zdobywać wiedzę, uczyć się, a nie to, by w tym procesie partycypować, współtworzyć konieczne i adekwatne do potencjału rozwojowego oraz aspiracji uczniowskich warunki do uczenia się. Uczniowie mogą coś wynegocjować u nauczycieli w tym zakresie np. wprowadzić jakąś normę do zasad oceniania ich aktywności w szkole, ale nie są od tego, by wtrącać się z życie szkoły , za które pełną odpowiedzialność ponoszą jedynie nauczyciele. Także rodzice nie mają tu z formalnego punktu widzenia nic do powiedzenia, bo i oni nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, co dzieje się w szkolnej przestrzeni.


Socjolog sugeruje, że samorząd uczniowski: (… )podejmuje istotne z punktu widzenia uczniów problemy i stara się wypracować model ich rozwiązywania w oparciu o konsultacje z większością uczniów; nie są w nim po to, „żeby się komukolwiek podlizywać i sobie coś załatwić”, tylko stanowią pierwszą linię dialogu z nauczycielami, dyrekcją, rodzicami, którzy mają także swoje pomysły jak powinno wyglądać życie w „naszej szkole”. Nie dostrzega jednak, że moc egzekucyjna tych pomysłów nie ma gwarancji, jeśli nie powstała w szkole rada szkoły. Tylko ta bowiem dysponuje ustawowym prawem do tego, by dyrektor szkoły był zobowiązany do zrealizowania - jej zdaniem - słusznych postulatów, projektów czy oczekiwań uczniów. Nie ma rady szkoły, to wszelkie negocjacje, ustalenia między uczniami i nauczycielami czy dyrekcją szkoły bazują jedynie na dobrej woli i roztropności władzy szkolnej.

Ma J. Kurzępa pełną świadomość fikcyjnej, bo jedynie normatywnej sprawczości samorządu uczniowskiego, toteż traktuje go jak doświadczenie społeczne , może i swoistego rodzaju "trampolinę" dla aktywistów, działaczy, kiedy pisze:

(…) A mimo tego wszystkiego warto być aktywnym, warto doświadczać członkostwa w samorządzie szkolnym, to procentuje niebywale w przyszłości. Weź to pod uwagę, jedno jednak miarkuj, bycie w samorządzie nie upoważnia Cię w żadnym stopniu do oczekiwań, że dostaniesz lepszą ocenę „za zasługi”, że będzie ci łatwiej. Gdyż Twoją główną powinnością jest zdobywać wiedzę, uczyć się na serio, a nie poprzez różne kombinacje. Bycie członkiem samorządu to ciężka praca, ale i wyróżnienie, to zaszczyt. Wszak jest Was niewielu w stosunku do ilości wszystkich uczniów w waszej szkole. Prestiż tej szkoły, jej znaczenie i rozpoznawalność w mieście, gminie, powiecie jest wspólnym dokonaniem uczniów (w tym samorządu) jak i nauczycieli i rodziców. Każdy z Was pracuje na wspólny „rachunek”, chlubę lub zgubę Waszej wspólnej szkoły!

To prawda, że niewielu uczniom chce się angażować na rzecz szkoły, jej dobrego imienia, ale też mogą z tego korzystać ci, którzy swoimi osiągnięciami, zasługami, własnym rozwojem wcale temu służyć nie muszą.

Raport ma jednak jeszcze jednego promotora, a mianowicie Rzecznika Praw Dziecka - Mikołaja Pawlaka, który korzysta z okazji, żeby nadać publikacji polityczny charakter. Jak pisze:

"Antyczna sentencja, która przez wieki nie straciła na aktualności, przypomina o fundamentalnej zasadzie, że to szkoła jest dla ucznia, dla jego przyszłości, a nie uczeń dla szkoły. Nader często się o tym zapomina, traktując szkołę jak bezduszny mechanizm, który ma po prostu działać - z korzyścią czy bez korzyści dla uczniów, byle był dobrze naoliwiony. Widać to choćby przy okazji sporów o funkcjonowanie systemu oświaty, w których umyka dobro dzieci."

Rzecznik prezentuje się jako ten, który uczyni (…) wszystko, by głos uczniów był wysłuchiwany w każdej szkole i brany pod uwagę przy organizacji edukacji. To znakomicie, tylko skoro to samorząd uczniowski ma być współgospodarzem szkolnej wspólnoty, to po co mu jeszcze gwarancje RPD? Jaką rolę odgrywa zatem SAMO-RZĄD? Może warto zainteresować się w Biurze Rzecznika, w jakim stopniu prawo oświatowe i aktywność nadzoru pedagogicznego służą wspieraniu autentycznego zaangażowania uczniów w rozwiązywanie kluczowych spraw w ich szkołach, czy rzeczywiście istniejące samorządy uczą współpracy i zarządzania własną aktywnością? Czy samorząd uczniowski jest szkołą życia czy może szkołą pozoranctwa, cwaniactwa, unikania współodpowiedzialności, braku kreatywności itp.? Jeśli na ostatnie z tych pytań odpowiemy pozytywnie, to będzie to oznaczało, że istotnie potrzebny jest Rzecznik Praw Dziecka, by interweniował w sytuacjach przemocy w szkole wobec uczniów, bo ta społeczność sama sobie z tym zjawiskiem nie radzi.